Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy w XI wieku Polską rządził Bolesław Zapomniany?

Czy zanim do kraju wrócił Kazimierz Odnowiciel, Polską rządził jego brat Bolesław?

fot. Wojciech Gerson/domena publiczna Czy zanim do kraju wrócił Kazimierz Odnowiciel, Polską rządził jego brat Bolesław?

W państwie Piastów zapanował trwający do 1038 roku mroczny czas bezkrólewia. Tak można przeczytać w podręcznikach historii. Być może jednak było zupełnie inaczej i na piastowskim tronie zasiadł kolejny władca, ale jego imię zostało skazane na zapomnienie. Był nim pierworodny syn Mieszka II, Bolesław.

Zastanawiające jest, dlaczego po otrzymaniu wieści o zgonie Mieszka Rycheza nie podjęła działań, by natychmiast osadzić na tronie swojego syna, Kazimierza Karola. Być może dlatego, że zasiadał na nim już ktoś inny, właśnie ów tajemniczy Bolesław, o którym zgodnie milczą podręczniki historii.

Dni grozy

Przyczyną tego milczenia może być usunięcie jego imienia ze wszystkich ówczesnych dokumentów historycznych. Wieki wcześniej egipscy kapłani postąpili tak samo z faraonem Echnatonem, usuwając wszelkie ślady jego panowania. W przypadku naszego księcia, podobnie jak w kraju nad Nilem, powodem takiego postępowania była religia.

Bolesław splamił bowiem honor całej piastowskiej dynastii, gdyż wrócił do religii przodków, czyli do pogańskich wierzeń słowiańskich, a przy okazji stał się wrogiem Kościoła. Dla chrześcijańskich kapłanów nastały wówczas dni grozy, apostata prześladował nową wiarę z wielką determinacją, zwalczając ją wszelkimi metodami.

Dla chrześcijańskich kapłanów nastały wówczas dni grozy, apostata prześladował nową wiarę z wielką determinacją, zwalczając ją wszelkimi metodami.

fot.Jan Matejko/domena publiczna Dla chrześcijańskich kapłanów nastały wówczas dni grozy, apostata prześladował nową wiarę z wielką determinacją, zwalczając ją wszelkimi metodami.

Powrót do religii pogańskiej nie powinien dziwić, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że będący owocem związku zawartego w obrządku słowiańskim Bolesław był uważany przez Kościół za bękarta. I właśnie Kościół pozbawił go nie tylko władzy, ale i życia, nasyłając na niego skrytobójców, a potem wymazując jego imię z kart historii, i to na tyle skutecznie, że dziś wielu wątpi w jego istnienie. Było to o tyle łatwe, że rządy Bolesława Zapomnianego trwały zaledwie cztery lata.

Czytaj też: Książę Zbigniew. Polski władca, którego wymazano z historii

Dowody na istnienie Bolesława

Istnieją jednak dość wiarygodne źródła, na których podstawie można stwierdzić, że Bolesław Zapomniany nie był postacią fikcyjną. O skazanym na zapomnienie synu Mieszka Lamberta wspomina chociażby pochodząca z XV wieku Kronika wielkopolska, w której znajduje się wzmianka, iż po śmierci Mieszka II rządy objął jego pierworodny syn Bolesław, który jednak z powodu srogości i okropnych zbrodni życie źle skończył. Ze względu na popełnione przezeń niegodziwości miał zostać skazany na wieczne zapomnienie.

Również w Rocznikach Kapituły Krakowskiej widnieje zapis z 1038 roku dotyczący zgonu króla Bolesława, a skoro Chrobry zmarł już w 1025 roku, a kolejny władca o imieniu Bolesław – Bolesław Szczodry, zwany także Śmiałym, zmarł dopiero pięćdziesiąt lat później, historycy uważają, że chodzi tu o syna Mieszka II i jego konkubiny.

Istnienie księcia potwierdza także, co prawda, pośrednio, Rocznik małopolski, w którym Bolesława Krzywoustego nazwano Bolesławem IV, oraz nieistniejący już w oryginale Kodeks tyniecki, w którym imię Bolesława Śmiałego zostało opatrzone rzymską cyfrą III, co daje podstawy, by sądzić, że między Chrobrym a Śmiałym był jeszcze jeden Bolesław.

Tekst stanowi fragment książki Iwony Kienzler „Cudzoziemskie żony i matki władców Polski”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Tekst stanowi fragment książki Iwony Kienzler „Cudzoziemskie żony i matki władców Polski”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Dowodu na istnienie Bolesława Zapomnianego dostarcza również modlitewnik jego przyrodniej siostry, księżnej Gertrudy, córki Mieszka II i Rychezy, w którym znajdujemy psalm, jak się sądzi, jej autorstwa. W owym psalmie znajduje się wzmianka, by Pan wysłuchał jej modlitwy „za braci”, z czego wniosek, że Gertruda oprócz Kazimierza musiała mieć jeszcze jakiegoś brata.

Co więcej, zdaniem polskiego historyka, Oswalda Balzera, Bolesław nie pochodził ze związku Mieszka i Dąbrówki, ale był synem jego i Rychezy, i to pierworodnym! Z nieznanych powodów matka kochała bardziej drugiego w kolejności, Kazimierza Karola, i to jego, a nie Bolesława widziała na piastowskim tronie. Tymczasem jej małżonek miał inne plany: Bolesław miał być następcą, a Kazimierza przeznaczył do stanu duchownego, by w przyszłości mógł piastować jakąś ważną kościelną funkcję. Zdaniem wielu to właśnie spory o przyszłe losy obu synów doprowadziły do rozpadu małżeństwa Rychezy i Mieszka.

Czytaj też: Niemka, która ukradła koronę Chrobrego. Dlaczego Rycheza zdradziła Polskę?

Polska Piastów w ruinie

Niezależnie jednak od tego, czy Bolesław Zapomniany istniał rzeczywiście i czy był synem Rychezy, czy też nałożnicy bądź, jak kto woli, słowiańskiej małżonki księcia i czy faktycznie zasiadł na tronie, doprowadzając do powrotu religii przodków, lata 1034–1038 były tragicznym okresem w historii naszego państwa.

Nie dość, że na ziemiach polskich zapanował nieopisany chaos, w 1038 roku w Wielkopolsce i na Śląsku wybuchło powstanie ludowe, to jeszcze cześnik Mieszka II, Miecław, utworzył własne, niezależne państwo na Mazowszu. W tym samym 1038 roku, już po domniemanej śmierci Bolesława, na pozbawione władcy państwo najechał czeski książę z dynastii Przemyślidów, Brzetysław I. Udało mu się zdobyć Śląsk i Małopolskę, jak również doszczętnie zniszczyć niemal cały kraj.

Czy Mieszko II Lambert miał syna Bolesława?

fot.domena publiczna Czy Mieszko II Lambert miał syna Bolesława?

Splądrował Kraków, ale najgorzej obszedł się ze stolicą państwa – Gnieznem, nie tylko wywiózł bowiem z piastowskiej metropolii cenne kosztowności i precjoza, ale także znajdujące się w miejscowej katedrze relikwie. Przy okazji jego wojska zniszczyły niemal wszystkie budowle sakralne, które z rozkazu Mieszka I wzniesiono w Poznaniu dla uczczenia chrztu władcy. Na skutek poczynań czeskiego księcia piastowska stolica straciła na znaczeniu, a Gall Anonim pisze, iż w tamtejszym „kościele św. Wojciecha Męczennika i św. Piotra Apostoła dzikie zwierzęta znalazły legowiska”.

Polska jako państwo praktycznie nie istniała: była pozbawiona wojska, administracji, struktur kościelnych – zniszczonych podobnie jak chrześcijańskie świątynie przez pogańską rewoltę. Wydawało się, iż piastowska monarchia na zawsze zniknie.

Czytaj też: Wygnanie Kazimierza Odnowiciela. Największa katastrofa w dziejach Polski

Kazimierz Odnowiciel – maminsynek?

Co gorsza, Jarosław Mądry przymierzał się do rozszerzenia władztwa, zamierzając oprzeć rubieże swojego państwa na Wiśle. I właśnie te zamiary zaniepokoiły Konrada II, co skwapliwie wykorzystała Rycheza, przekonując niemieckiego władcę, że w jego interesie leży istnienie buforowego państwa, skutecznie odgradzającego Niemcy od Rusi prowadzącej ekspansję na zachód. Państwa, na którego tronie zasiądzie jej syn Kazimierz.

Jednocześnie nie szczędziła środków, by pomóc Kazimierzowi Karolowi w zgromadzeniu armii, mającej ułatwić jego powrót do kraju. I rzeczywiście ukochany syn na czele z przeszło pięcioma setkami wyszkolonych i wprawnych w wojennym rzemiośle wojów wrócił do kraju w 1039 bądź 1040 roku. Niestety, dawną piastowską stolicę Gniezno zastał w tak opłakanym stanie, że nie miał innego wyjścia, jak tylko przenieść swoją siedzibę do Krakowa, który ucierpiał znacznie mniej niż Gniezno.

Rycheza wprawdzie nie wróciła z nim do Polski, ale wspierała syna, jak mogła.

fot. Wojciech Gerson/domena publiczna Rycheza wprawdzie nie wróciła z nim do Polski, ale wspierała syna, jak mogła.

Rycheza wprawdzie nie wróciła z nim do Polski, ale wspierała syna, jak mogła. Zdając sobie sprawę, że będzie mu potrzebne poparcie Kościoła, wspomagała go hojnymi datkami, rekompensując straty doznane w czasie pogańskiej rebelii. Nie bez znaczenia było poparcie udzielone Kazimierzowi przez jej brata, biskupa Hermana, sprawującego jednocześnie funkcję kanclerza papieskiego.

Trzeba przyznać, że obserwacja poczynań ukochanego syna, który swoje panowanie poświęcił na trudną walkę o ponowne zjednoczenie zdewastowanego kraju, mogła napawać ją dumą. Kazimierz, obdarzony przez historię przydomkiem Odnowiciel, przede wszystkim ustabilizował pozycję Polski, normując relacje z Czechami i co ważniejsze, zawarł zaskakujący sojusz z jednym z największych wrogów państwa, księciem Rusi Kijowskiej Jarosławem Mądrym, poślubiając jego córkę, Marię Dobroniegę.

Co ciekawe, książę, pojmując ją za żonę, spowinowacił się też z wieloma europejskimi dworami, ponieważ Jarosław wydał swoje córki za królów Francji, Norwegii oraz Węgier. Znacznie ważniejsze jest jednak to, że korzystając z pomocy teścia, Kazimierz pokonał Miecława w wojnie o Mazowsze, które przywrócił Polsce, podobnie jak Śląsk. Niewątpliwie był zdolnym, wytrwałym politykiem, co zawdzięczał przede wszystkim matce.

Źródło:

Tekst stanowi fragment książki Iwony Kienzler „Cudzoziemskie żony i matki władców Polski”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Czy wiesz, że ...

...w angielskich średniowiecznych klasztorach stosowano praktykę emerytalnego kontraktu, polegającego na dożywotnich dostawach porcji chleba i alkoholu? Zazwyczaj były to dwa bochenki oraz siedem i pół litra piwa dziennie na głowę jednego mnicha!

...w średniowieczu uważano za ryby wszystkie zwierzęta żyjące w wodzie, w tym m.in. walenie i morświny? Te ssaki ze względu na walory smakowe zyskały nawet miano "ryb królewskich".

...by dostać się do zakonu joannitów, trzeba było udowodnić wielowiekową przynależność do stanu szlacheckiego? Od francuskich rycerzy wymagano 8-pokoleniowego rodowodu, a od niemiecki - nawet 16-pokoleniowego! A to wszystko trzeba było udowodnić podczas procesu.

Komentarze (7)

  1. Mariusz Odpowiedz

    Sprawa Bolesława Zapomnianego nie jest sprawą nową, bo rzeczywiście istnieje kilkuletnia luka pomiędzy śmiercią Mieszka II, a objęciem władzy przez Kazimierza Odnowiciela i istnienie księcia, który próbował objąć władzę jest logiczne. Wyjaśnienie braku śladów, czy raczej prawie braku śladów, takiego panowania może wynikać faktycznie z nieprawego pochodzenia pretendenta i uznania go w kręgach dynastii i Kościoła za uzurpatora. Możliwy jest też powrót tego domniemanego Bolesława do pogaństwa, mógł również dokonać czystek wśród możnych, podobnie jak Bezprym. Mnie natomiast trochę dziwi żywotność innego mitu – o rzekomej reakcji pogańskiej. Jeszcze kiedy studiowałem historię, a egzamin z historii średniowiecznej Polski zdawałem w 1989 roku, prowadzący ćwiczenia i jednocześnie egzaminator, marksista i członek partii, uczulał nas, że należy raczej używać terminu „powstanie ludowe”, bo raczej jakiegoś wielkiego buntu przeciwko chrześcijaństwu nie było. Bo nie było w zasadzie przeciwko czemu się buntować. Każdy, kto choć trochę zna realia wczesnofeudalnej monarchii, w tym wypadku piastowskiej, wie że głównym mecenasem Kościoła był władca, a nie miał on, wobec wielu innych powinności, po prostu możliwości ufundowania zbyt wielu świątyń i ich wyposażenia. W Polsce na początku lat trzydziestych XI wieku mogło być kilkanaście, może trochę ponad 20 kościołów, skupionych w najważniejszych grodach. I tam byli ludzie chrześcijaństwo wyznający. Z dala od nich panowała niepodzielnie stara religia, a misje chrystianizacyjne polegały na tym, że przyjeżdżał w obstawie jakiś duchowny, wycinano święte gaje, poświęcano wodą święcona źródła, jeśli istniały posągi, to je niszczono, po czym po wyjeździe misjonarzy ludność urządzała sobie nowe miejsca pogańskiego kultu, a chrześcijańskiego duchownego nie widziała często przez resztę swojego życia. W pochówkach z tego okresu dominuje ciałopalenie, a te szkieletowe są w większości wyposażone w artefakty jednoznacznie związane z pogaństwem. Zresztą, kto miał tę ewangelizacje poza grodami prowadzić? Duchownych było raptem kilkudziesięciu, pewnie 30 – 40, bo nie za bardzo było ich skąd brać. Nie mamy żadnych informacji o istnieniu do najazdu Brzetysława szkoły przy którejkolwiek katedrze, do roku 1000 było zresztą tylko jedno biskupstwo w Poznaniu, po ustanowieniu metropolii gnieźnieńskiej i kolejnych trzech biskupstw prawdopodobnie do katastrofy 1038 roku nie zostały one do końca zorganizowane, biorąc pod uwagę wydatki Bolesława Chrobrego na wojnę z Niemcami i późniejsze zaburzenia w kraju. Duchownych trzeba było więc sprowadzać z zagranicy, a tych pochodzących spośród polskiej ludności kształcić także w zagranicznych ośrodkach, czyli głównie w Niemczech. A i ci duchowni, którzy byli, musieli siłą rzeczy odgrywać rolę przede wszystkim książęcych urzędników. I pewnie jako tacy, a nie z powodu bycia chrześcijańskimi kapłanami, byli zabijani w czasie rewolty, bo mamy przekazy źródłowe, że do zabójstw duchownych dochodziło. O tym, że zaburzenia w kraju, nawet próby uzurpacji, nie były skierowane przeciwko religii chrześcijańskiej, może świadczyć prosty fakt, że książę Brzetysław zastał głównych grodach państwa Piastów nietknięte kościoły z pełnym wyposażeniem, które padło jego łupem, a także nienaruszone relikwie, nie tylko św. Wojciecha. A przecież jest pewne, że w razie zwrócenia się rebeliantów, zwłaszcza władzy książęcej, przeciwko chrześcijaństwu, kościoły zostały by obrabowane i spalone, a relikwie zniszczone. Zresztą autorka sama wspomina o tym, że ośrodki kultu zdemolowali dopiero Czesi. To tyle mojego, trochę przydługawego komentarza.

    • niepoprawny politycznie Odpowiedz

      „O tym, że zaburzenia w kraju, nawet próby uzurpacji, nie były skierowane przeciwko religii chrześcijańskiej, może świadczyć prosty fakt, że książę Brzetysław zastał głównych grodach państwa Piastów nietknięte kościoły z pełnym wyposażeniem…”

      Czyli takiej typowej reakcji pogańskiej de facto nie było?

      Jeśli dobrze przypuszczam że tak brzmi Pana wniosek, to…
      Ja mam tutaj poglądy wręcz diametralnie inne. Silna reakcja pogańska, nazwijmy ją „pełzającą”, zaczęła się bowiem najprawdopodobniej już w momencie chrztu Mieszka!
      Wg zwłaszcza archeologów, świadectwem tego było nie lokowanie za Mieszka stolicy biskupiej w Gnieźnie, a w Poznaniu, tak by nie zaostrzać tego niezwykle już wtedy ostrego konfliktu. Otóż Gniezno miało być miejscem kultu pogańskiego. Neopozytywiści (np. D. A. Sikorski) uważają co prawda, że nie było to miejsca kultu, że w ogóle takich miejsc kultu u nas nie było, a raczej że niema na to dowodów, że te miejsca nimi były.
      To te Pana „Nie mamy żadnych informacji…”
      Maniera (neo) pozytywistyczna w nauce jest bowiem żądającą nieomal absolutnego udowodnienia wszystkiego, a jeśli takiego absolutnego lub zbliżonego do niego, dowodu na coś nie ma, to to „coś” nie istnieje. To stąd te takie „hiper” dokładne podejście nazywane jest też pozytywizmem o podejściu nihilistycznym. Wiele bowiem „dowodów” pośrednich wskazuje, że jednak w państwie już Mieszka, kształcono duchownych. Fakt nie ma zapisu, gdzie i kiedy, kto je prowadził, jak się takie seminarium nazywało, ale…

      Wracając do reakcji pogańskiej to jej śladami za Mieszka są znaleziska archeologiczne pokazującą nagły „wzrost” zainteresowania się pogaństwem, np. tzw. „kurhany sprzeciwu”. Elita pogańska, coś w rodzaju kapłanów, chciała w reakcji na chrzest, maksymalnie uatrakcyjnić swe obrzędy. A o tym, że ta duchowość pogańska – słowiańska była bardzo rozwinięta, świadczy choćby fakt, iż nasze obecne podstawowe, najważniejsze słownictwo religijne jest słowiańskiego pochodzenia (nie Deus, czy Gott, a Bóg!, dalej Wielkanoc, Zielone Świątki, etc.). Ponadto tzw. skarby srebrne zakopywane obok miejsc ciałopalenia lub pochówku szkieletowego, to nic innego jak wyposażenie zmarłych na pośmiertną drogę – życie?

      A w związku z ówczesnym sposobem sprawowania władzy, tj. ciągły objeżdżaniem całego kraju (w swej stolicy książę bywał często tylko 2, 3 razy w roku!, na kilka dni! tylko po to aby rozsądzić sprawy najwyższej wagi!), swej dziedziny, tak by każdy czuł i wiedział kto tutaj aktualnie rządzi i że w ogóle tenże suweren jeszcze żyje!; to nową religię szerzono niezwykle szybko!
      Śladem po tym są tzw. „bazyliki w szczerym polu”, które kazał lokować i budować już książę Mieszko. Ich celem było stworzenie miejsc krzewienia nowej religii, kompletnie niezwiązanych z tą starą. Otóż organizując takie miejsca, najpierw zaczynano budować obronne (!) miejsca kultu – rzeczone „bazyliki”, gdzie także chronili się budowniczy, a następnie powstawała przy nich osada z palisadą, dalej gród i podgrodzia.

      I tutaj jest już po części odpowiedź dlaczego nie (z)niszczono kościołów w czasie reakcji pogańskiej.
      Były to bowiem obiekty obronne budowane na modłę zachodnią, które trzeba było umieć zdobywać!!!
      Wystarczyło bowiem nawet kilkunastu obrońców, aby je wręcz tygodniami, ba miesiącami, móc bronić przed słabo uzbrojonym kmiecym pogańskim pospólstwem!
      Brzetysław zaś zastał opuszczone kościoły, no bo wiedziano, że posiada on, jego wojowie, i wiedzę i doświadczenie w zdobywaniu kamiennych budowli, które trudno było przecież podpalić; no i liczono, że jako chrześcijanin to czeski książę kościoły uszanuje…

      Ponadto podobne w opisach do naszej polskiej ,„reakcje pogańskie” w innych krajach, np. na Węgrzech w Skandynawii, pełne są relacji z zadawania okrutnej śmierci chrześcijańskim kapłanom, a znacznie rzadziej opisują takowe tortury urządzane możnym świeckim.

      Co do Bolesława Zapomnianego, to wg mnie w ogóle on nie istniał.
      Rzekomym Bolesławem był najprawdopodobniej książę węgierski Bela (późniejszy Bela I) zwany w Polsce często Bolesławem, który zapewne jako zięć Mieszka II, próbował przejąć choć typu namiestniczego, ale jednak władzę i zaprowadzić, przywrócić „po węgiersku”, a więc w sposób okrutny, jak to często bywa u „stepowców”, choć jako taki porządek.
      A gdy otworzyła się dla niego „droga” (przez Siedmiogród? – tam był do 1048 r.?) do władzy na Węgrzech, to opuścił państwo Piastów, a te pogrążyło się w jak najbardziej „pogańskiej reakcji”.

  2. Anita Odpowiedz

    W swoim czasie dość dokładnie prześledziłam historię domniemanego Bolesława Zapomnianego, i ustaliłam, że środowisko historyków (współczesnych) zgadza się z poglądem, że jednak nie istniał. Przytoczone w tym tekście źródła podobnież wg autorki potwierdzające jego istnienie są co najmniej wątpliwe, a np. tzw. Kodeks tyniecki, którego oryginał wg tekstu jest już nieistniejący, nie istniał w ogóle lub też nie mamy na ten temat żadnej wiedzy, ponieważ jego istnienie zostało wprowadzone tylko jako hipoteza na zasadzie „jakaś kronika klasztoru powinna istnieć”. Bodajże XIX-wieczny historyk nie wziął nawet pod uwagę faktu, że klasztor tyniecki w tym czasie jeszcze nie istniał.
    Historia ta żyje życiem literackim, gdyż jest odpowiednio „tajemnicza” i dobrze wpisuje się w teorię spisków (zły Kościół wykreślił złego króla), a rewelacje o istnieniu Bolesława Zapomnianego w źródłach są powielane bezmyślnie, bez analizy, przy czym starannie są pomijane głosy przeciwników tej koncepcji analizujące błędy, nieścisłości czy tylko nakreślające realia epoki i wynikające z tych realiów choćby sposoby interpretacji zapisów (jak choćby zmiany w języku i wynikające z nich znaczenie lapidarnych zapisów, choćby to, że wówczas dla określenia numeru władcy używano starszego zapisu cyfr rzymskich, gdzie cyfra cztery nie wyglądała IV, tylko IIII, i dodanie jednej kreski jest łatwo wyjaśnialny, jako literówka. Trzeba też wiedzieć, że Bolesław Krzywousty nazwany jest czwartym tylko w jednej z czterech istniejących wersji przywołanego Rocznika Małopolskiego, na dobitkę w tej wersji tylko w jednym miejscu, a w dwóch innych Krzywousty ma już numer trzeci. Znacznie prawdopodobniejsze jest zatem, że pomylono się raz, a nie kilka razy, co trzeba by założyć uznając realność numeru czwartego). Internet pozwala jednak na dowolne powielanie błędnych koncepcji (są „ciekawsze”), pisarze wykorzystują tę ciekawość dla (jakżeby inaczej) poprawy wyników sprzedaży swoich dzieł, niesłusznie nazywanych czasem popularnonaukowymi książkami historycznymi, gdy są one tylko beletrystycznymi książkami historycznymi, a analizą hipotez rzeczywistych historyków, zmieniających się w czasie wraz z odkrywaniem nowych źródeł lub reinterpretacją znanych nikt sobie nie zawraca głowy, nie biorąc choćby pod uwagę tego, że owi historycy podczas sporów o prawdę wzajemnie obalali swoje hipotezy, stąd powoływanie się na wszystkie jako wciąż istniejące jest świadomym zamykaniem oczu na proces dochodzenia do prawdy tamtych czasów.
    Po stronie „ciekawostki historyczne” spodziewałabym się jednak, że promując jakąś książkę beletrystyczną, w opisie dopisze, że nie jest to książka popularnonaukowa.

    • r Odpowiedz

      Tyle wpisu i żadnych argumentów, tylko bicie piany. W sam raz do polityki, a nie historii. Kto napisał rocznik małopolski i kiedy? Jak kościół chciał kogoś wymazać z historii to chyba by w kolejnych wersjach już poprawiał.

  3. Piotr Odpowiedz

    Z całym szacunkiem dla dorobku autorki, to jednak szkoda, że potraktowała źródła jednostronnie, podając jedynie dowody na istnienie rzekomego Bolesława. A „Kronika wielkopolska” wydaje się w tym przypadku najgorszym z możliwych źródeł, na którym opierały się kolejne. I żeby nie rozpisywać się o dowodach na jego nieistnienie, proponuję zajrzeć tutaj: https://histmag.org/Kazimierz-Odnowiciel-uczony-wladca-20925/ oraz http://www.historycy.org/index.php?act=Attach&type=post&id=25885, a także w publikacji Klaudia Dróżdż, „Kazimierz Odnowiciel. Polska w okresie upadku i odbudowy”. Czas zapomnieć o Bolesławie Zapomnianym.

  4. Alchemik Odpowiedz

    I ja swoje dwa grosze dodam do dyskusji. Dowodów bezpośrednich na istnienie Bolesława Zapomnianego brak. Jednakże nie możemy wykluczyć jego istnienia z kilku powodów, wymienionych między innym przez przedmówców. Kto pisał kroniki w czasach Piastów? Kto nadzorował przekazywanie informacji za pomocą słowa pisanego i posługiwał się łaciną na ziemiach polskich i czeskich? Odpowiedź duchowni rzymskokatoliccy. Bardzo ciekawy artykuł moim zdaniem idealnie poruszający kwestię braku władcy w Polsce w tamtym okresie.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.