Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czeska hekatomba Piastów

fot.Wojciech Gerson, domena publiczna Kazimierz I Odnowiciel powrócił do zniszczonego kraju…

Sąsiedzi z południa nie kojarzą się współczesnym Polakom z najazdami i wojną. Inaczej jednak widzieli tę kwestię nasi przodkowie 1000 lat temu. To właśnie Czesi zadali ostateczny cios, pieczętujący upadek młodego państwa polskiego. Najazd księcia Brzetysława z 1038 roku był prawdziwą hekatombą. Czesi wzięli w niewolę tysiące ludzi, puścili z dymem najważniejsze grody i budynki, nakradli ile tylko się dało, nie wahając się profanować grobów polskich władców. Wywieźli też z piastowskiego państwa najcenniejsze relikwie, w tym zwłoki św. Wojciecha.

Trzeba jednak zaznaczyć, że czeski książę jedynie wykorzystał sytuacje. Zwietrzył okazję na zwycięstwo, łatwy łup, dodanie splendoru sobie i swemu państwu. Kraj Polan był bowiem słaby jak nigdy, wyludniony, ogarnięty anarchią, po wyczerpujących wojnach z najeźdźcami ze wschodu i zachodu. A jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej to przed Piastami drżeli wszyscy sąsiedzi. W trakcie ponad 25 letniego panowania Bolesław Chrobry nie raz mieszał się w sprawy sąsiadów: interweniował i w Czechach (miał nawet na krótko objąć tron w Pradze) i w Kijowie na Rusi, rywalizował z potężnymi Niemcami o Miśnię, Milsko i Łużyce. Te ostatnie przyłączył do Polski, podobnie jak Grody Czerwieńskie na wschodzie, Słowację i Morawy.

Bolesław Chrobry pozostawił po sobie potężny kraj

Bolesław, który przed śmiercią zdążył jeszcze jako pierwszy władca Polski, założyć koronę, pozostawił po sobie potężny kraj. Dziś nie brak opinii, że Chrobry miał ambicje znacznie większe niż tylko korona. Chciał zostać cesarzem Sclavonii, czyli słowiańszczyzny. Faktem jest, że za jego czasów piastowskie państwo było najpotężniejszym w tej części Europy. Niestety potęga nie trwała długo. Nie zdołał jej utrzymać już następca Bolesława, jego syn – Mieszko II.

Anatomia upadku

Historycy są podzieleni w ocenie postaci Mieszka. Czy był nieudolny, czy może okoliczności obiektywnie okazały się zbyt trudne, a może to wina ojca, który stworzył kolosa na glinianych nogach? Dziś jest to przedmiotem polemik i wielu analiz. Pewne jest to, że Mieszka wyróżniało na tle poprzedników wykształcenie. Znacznie lepiej odnajdował się na „salonach” niż jego prawdopodobnie niepiśmienny ojciec. Za sprawą niemieckiej księżniczki Matyldy, która z nim korespondowała i podarowała mu pięknie ilustrowany Kodeks wraz z dedykacją, wiemy że Mieszko znał łacinę oraz grekę.

W 1025 roku od razu się koronował i swoje panowanie zaczął na wzór ojca – z przytupem. Zaangażował się w rozgrywki przeciw niemieckiemu cesarzowi Konradowi II. Obiecał nawet wspomóc antycesarską opozycję i tak uczynił. Najazd Mieszka na Saksonię był druzgocący, na tyle że wg kronikarzy po przejściu wojów Mieszka nawet trawa nie chciała rosnąć. Z zachodu przywiózł młody władca najróżniejsze kosztowności i niewolników. Były to jednak dobre złego początki.

Przeciwko Mieszkowi stanął bowiem nie tylko cesarz niemiecki, ale i dwaj pozostali synowie Chrobrego odsunięci od tronu i prawdopodobnie wygnani z kraju, czyli Bezprym i Otton. Obaj szukali sojuszników na obcych dworach. Otton prawdopodobnie gościł w Niemczech, u swojej siostry – margrabiny miśnieńskiej Regelindy. Z kolei Bezprym lobbował za wyprawą przeciw Mieszkowi na Rusi. Starania obu braci przyniosły skutek. W 1031 roku najazd cesarza Konrada II z zachodu i księcia Jarosława Mądrego ze wschodu był pierwszym akordem upadku państwa. Jeszcze kilkanaście lat wcześniej, przed zawarciem pokoju w Budziszynie, ojciec Mieszka potrafił skutecznie walczyć na dwa fronty. Jemu samemu to się nie udało.

Mieszko II

Mieszko nie zdołał sprostać inwazji sąsiadów, zwłaszcza że w ruskich szeregach walczyli i Waregowie, pod wodzą Haralda III Srogiego, przyszłego króla Norwegii, zwanego czasem „Piorunem Północy” albo „ostatnim Wikingiem”. Syn wielkiego Chrobrego utracił wszystkie ziemie zdobyte przez ojca, salwował się ucieczką z kraju do Czech, a władzę objął podobno wyjątkowo okrutny Bezprym. Ten natychmiast odesłał cesarzowi niemieckiemu polskie insygnia koronacyjne. Równolegle straszny los spotkał Mieszka. Zamiast schronienia w Czechach, znalazł niewolę. Został uwięziony przez tamtejszego księcia Udalryka i prawdopodobnie wykastrowany, poprzez zmiażdżenie jąder. W ten sposób sąsiedzi mieli się „odwdzięczyć” za winy Chrobrego. Jak napisał Gall Anonim:

Opowiadają też, że Czesi schwytali [go] zdradziecko na wiecu i rzemieniami skrępowali mu genitalia tak, że nie mógł już płodzić [potomstwa], za to, że król Bolesław, jego ojciec, podobną im wyrządził krzywdę, oślepiwszy ich księcia, a swego wuja. Mieszko tedy powrócił wprawdzie z niewoli, lecz żony więcej nie zaznał.

Kastrat z jajami?

Mieszko mimo tak strasznej traumy okazał się jednak nieustępliwym twardzielem. Zdołał wrócić z niewoli i odzyskać władzę w kraju. W tym czasie uzurpator Bezprym już nie żył. Prawdopodobnie został zamordowany wskutek intrygi pałacowej. Wg kronikarzy Bezprym rządził bowiem wyjątkowo surowo i zabili go „swoi”.

Mieszko II nie zdołał zatrzymać upadku państwa. Po powrocie z niewoli musiał ukorzyć się przed cesarzem. Zrezygnował z występowania z jakimikolwiek symbolami władzy królewskiej. Państwo zostało podzielone między niego i brata Ottona. Niedługo później obaj zmarli, a w kraju zapanowała anarchia. Od piastowskiego państwa oderwało się Mazowsze, którym rządził cześnik Mieszka – Miecław. Młodziutki syn Mieszka – Kazimierz – który próbował opanować sytuację w Polsce, musiał uciekać wraz z matką Rychezą do Niemiec. Oprócz oporu możnowładców, w kraju wybuchł bunt zwykłych kmieciów, tych którym nie w smak były piastowskie porządki, wyzysk, ciągłe wojny i nowa wiara – w Jezusa Chrystusa…

(…) niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wynosząc, i jednych na odwrót zatrzymali u siebie w niewoli, drugich pozabijali, a żony ich pobrali sobie w sprośny sposób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa (…). Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu” – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym (…) – wspominał Gall Anonim.

Trupia polityka

I właśnie w takich okolicznościach przeciw Polakom ruszyli Czesi. Książę Brzetysław zdawał sobie sprawę, że kraj Piastów jest mocno osłabiony. Gra była więc warta świeczki i nie chodziło tylko o kosztowności. Polacy mieli bowiem coś znacznie cenniejszego – mianowicie ciało św. Wojciecha, zamordowanego przez pogańskich Prusów podczas próby ich nawrócenia. Ciało męczennika jako cenną relikwię wykupił Bolesław Chrobry – za tyle złota, ile ważyło i złożył je w katedrze gnieźnieńskiej. Po co Czechom zwłoki Wojciecha? Mogły wydatnie pomóc im politycznie. Święta relikwia była ważnym argumentem w staraniach o arcybiskupstwo, a takie pozwoliłoby czeskiej hierarchii kościelnej uniezależnić się od Niemców. Polsce udało się to w roku 1000 (arcybiskupstwo w Gnieźnie i biskupstwa w Krakowie, Kołobrzegu i Wrocławiu).

fot.fot. Ben Skála, lic. CC BY 2.5 Brzetysław I

Sprawie można było też oczywiście nadać odpowiedni wymiar propagandowy. W końcu Wojciech – przecież z pochodzenia Czech – „wracał do macierzy”, a wszystko za sprawą Brzetysława. By więc owa przeprowadzka Wojciecha przebiegała „godnie”, książę zabrał za sobą nawet na wyprawę biskupa praskiego Sewera. Myliłby się jednak ten, myślałbym że Czesi zadowolą się jedynie zwłokami. U Polaków nie brakowało bowiem bogactw i niewolników, których można było uprowadzić.

Czeska apokalipsa

Brzetysław zgromadził potężną armię wojów. Podobno każdemu, kto się nie stawi groził stryczkiem. Nie było jednak powodu do gróźb. Czescy wojowie po przekroczeniu granicy nie napotkali słynącej z bitności piastowskiej drużyny książęcej. Tej po prostu nie było.

Wyczerpany wojnami i konfliktami kraj piastów nie stawiał najeźdźcom nieomal żadnego oporu. Co mądrzejsi kmiecie zdawali sobie sprawę, że odsiecz nie przyjdzie i dobrowolnie oddawali się w niewolę. Tak postąpili m.in. mieszkańcy Giecza. Brzetysław bez problemu maszerował ze swoimi wojami w głąb Polski. Cel jego podróży był daleko od granicy czeskiej, bo dopiero w Gnieźnie.

Wedle kronikarzy, Czesi – pamiętający jeszcze dominację polską za czasów Chrobrego – niszczyli, mordowali i palili, co popadło. Być może celem ich było całkowite zniszczenie kraju na północy, który jeszcze niedawno nad nimi dominował.

Tak jak niezmierna burza szaleje, sroży się, wszystko zwala, tak Brzetysław wsie rzeziami, rabunkami, pożarami pustoszył, obronne miejsca siłą zdobywał. Miasta ogniem palił, aż do gruntu niszczył

– pisał Kosmas.

Brzetysław wywiózł z Polski ciało św. Wojciecha

Tak przebiegał czeski rajd po kraju Piastów. Wojowie czescy burzyli grody i świątynie. Niszczyli wszystkie zdobycze cywilizacyjne młodego państwa. Z dymem poszła katedra w Poznaniu, gdzie splądrowano groby Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Z dymem poszedł także poznański gród. To samo spotkało katedrę w Gnieźnie, które Brzetysław zajął bez żadnego problemu. Czesi zburzyli ołtarz i wykradli ciało św. Wojciecha. Po latach – by przypadkiem nie uznano tego za haniebne świętokradztwo – kronikarz Kosmas, wymyślił do tego odpowiednią, jak byśmy to nazwali dziś – narrację…

Otóż wedle tego kronikarza wywiezienie ciała dokonało się za zgodą… samego Wojciecha! Najpierw, gdy czescy woje – niepomni na ostrzeżenia Sewera – rzucili się burzyć ołtarz w katedrze gnieźnieńskiej, by dostać się do grobu świętego – ten ukarał ich czasową ślepotą. Dopiero gdy odprawili trzydniowe posty i zrozumieli swój błąd, odzyskali wzrok, a św. Wojciech pozwolił się zabrać.

Co ciekawe – łasi na święte ciało Wojciecha Czesi za jednym zamachem ukradli i inne relikwie – Pięciu Braci Męczenników (zwłoki zamordowanych w napadzie Benedyktynów), oraz ciało przyrodniego brata św. Wojciecha, pierwszego arcybiskupa na stolicy gnieźnieńskiej – Radzima-Gaudentego.

Piastowskie eldorado

Brzetysław pamiętał jednak również o tym, by swoim wojom zapewnić odpowiednią ilość złota, a tego wedle kronikarzy w kraju Piastów nie brakowało. Najeźdźcy wywieźli z Gniezna m.in. złoty krzyż ufundowany przez Mieszka I, który miał ważyć trzy razy tyle, co on sam.

Wg Kosmasa Czesi wracali dosłownie obładowani kosztownościami. Nie wahali się, by wydzierać je z miejsc świętych. Na stu wozach, które ciągnęli z Polski Czesi nie brakowało skarbów ze świątyń. Były wśród nich m.in. potężne kościelne dzwony i

trzy ciężkie płyty ze złota, które były położone koło ołtarza, gdzie spoczywało święte ciało. Największa płyta, pięć łokci ( ok. trzech metrów) długa i dziesięć dłoni (ok. dwóch metrów) szeroka, była bardzo ozdobiona drogimi kamieniami i kryształowymi bursztynami, a na skraju której ten wiersz był napisany? Waży to dzieło aż trzysta grzywien (ponad 15 kg) złota.

Za wozami pełnymi kosztowności szły tysiące jeńców. Kraj został ogołocony też z bydła, zboża, skór – wszystkiego co stanowiło jakąkolwiek wartość. O skali upadku państwa może świadczyć lakoniczne, a jednak głęboko wymowne stwierdzenie Galla – Anonima, który na kartach swej kroniki przyznał, że

tak długo wspomniane miasta pozostawały w opuszczeniu, że w kościele św. Wojciecha Męczennika i św. Piotra Apostoła dzikie zwierzęta znalazły legowiska.

Wracając do swoich ziem Czesi oderwali jeszcze od państwa Piastów Śląsk.

Bitwa wojska Brzetysława z najazdem niemieckim w 1040 r.

Nowy początek

Zwłoki św. Wojciecha Brzetysław z wielką atencją złożył w praskiej katedrze św. Wita. Po tym, jak opuścił Polskę, piastowski kraj nieomal nie istniał. Do rangi lokalnego hegemona wzrosły natomiast właśnie Czechy, ale taki obrót spraw był nie w smak cesarzowi niemieckiemu. Dlatego ostatecznie pozwolił on na koncesjonowaną odbudowę Polski. Do kraju wrócił syn Mieszka II – Kazimierz. Dzięki pomocy cesarza odzyskał władzę w Wielkopolsce, umocnił nadwątlone chrześcijaństwo. Z czasem zdołał też ponownie przyłączyć do kraju Mazowsze, a później nawet Śląsk. Musiał jednak opłacać z tego tytułu Czechom trybut. Główną siedzibę księcia przeniesiono do Krakowa. Państwo powoli zdołało stanąć na nogi. O dawnej wielkości z czasów Chrobrego nie było jednak mowy.

Bibliografia:

  1. Bruno z Kwerfurtu, tł. Ewa Szwarcenberg-Czerny, wstęp Jan Spież, Rafał Witkowski.: Żywot Pięciu Braci Męczenników. Kraków: Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów, 2002
  2. Gall Anonim: Kronika polska. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 2003
  3. Gerard Labuda: Pierwsze państwo polskie. Kraków: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1989
  4. Kazimierz Jasiński: Rodowód pierwszych Piastów. Wrocław – Warszawa: 1992
  5. Kosmasa Kronika Czechów. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1968
  6. Marzena Matla-Kozłowska: Pierwsi Przemyślidzi i ich państwo (od X do połowy XI wieku). Ekspansja terytorialna i jej polityczne uwarunkowania. Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, 2008
  7. Zbigniew Mikołejko, Św. Wojciech Sławnikowic. Pierwszy mord założycielski, [w:] „Żywoty świętych poprawione”, Warszawa 2004

Czy wiesz, że ...

...królowa Jadwiga Andegawenka zazwyczaj wypijała dwa, dwa i pół litra piwa dziennie? Mimo takich ilości spożywanego trunku mieściła się w obowiązującej wówczas polskiej średniej statystycznej.

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...by dostać się do zakonu joannitów, trzeba było udowodnić wielowiekową przynależność do stanu szlacheckiego? Od francuskich rycerzy wymagano 8-pokoleniowego rodowodu, a od niemiecki - nawet 16-pokoleniowego! A to wszystko trzeba było udowodnić podczas procesu.

...słynne afrykańskie miasto, słynące z chodników pokrytych złotem, założył lud wyspecjalizowany w handlu niewolnikami? Tuaregowie wzbogacili się, sprzedając swoich współrodaków: najpierw Rzymianom, a następnie Europejczykom, którzy transportowali ich do Nowego Świata.

Komentarze (5)

  1. Rosee Odpowiedz

    Bardzo interesujący artykuł. Nie znałam historii z Brzetysławem. Przeważnie mam problem ze skupieniem się podczas czytania artykułów o tematach historycznych – tutaj widzę lekkie „pióro”, dużą swobodę w pisaniu, dzięki czemu język i treść jak najbardziej do mnie przemawia. Gratuluję stylu :-)

    • Harding Odpowiedz

      Mimo zagrożenia karą bożą i obecnością biskupa na wyprawie, chrześcijanie bez skrupułów rabowali i dewastowali świątynie. Gdy wieki później Litwini naruszyli jakiś kościół, z obawy przed gniewem króla Jagiełły, sami wymierzyli sobie śmiertelną karę

  2. Anonim Odpowiedz

    „Nakradli ile się dało”. Super, a usuniecie podzielenie strony na odsłony? Nic to nie wnosi, miało to zapewnić zwiększone liczenie odsłon reklam. Ale nie działa.

  3. Atanazy pustelnik Odpowiedz

    Oczywiście najazd ten budzi wiele pytań wśród historyków, np. o dokładną datę. Obecnie przeważa koncepcja roku 1038 nad 1039, a 1037 uważa się za późniejszy błąd polskich kronikarzy. 1039 r. to najprawdopodobniej datowanie końca kampanii i, lub uroczystego wprowadzenia wywiezionych relikwii do katedry praskiej. Bowiem wiele wskazuje, że była to długotrwała a nie krótka i szybka, wyprawa zbrojna (w 1038. złupiono Małopolskę, a dopiero w 1039. Wielkopolskę?) i być może jej cele w czasie tejże trwania, ulegały zmianie z czysto destrukcyjno-rabunkowych, na dokonanie trwałego w jakimś stopniu, podporządkowania Wielkopolski, przynajmniej jej głównej części, o czym świadczy licznie bita nietypowa moneta w większej ilości spotykana tylko w Wielkopolsce, a której praktycznie brak jest w samych Czechach i mało jej znalezisk jest także na Śląsku. A to, ten fakt bicia osobnej monety, wg niektórych, nadaje tejże charakter bycia przeznaczonej właśnie tylko i wyłącznie dla Wielkopolski.
    Oczywiście powstaje również pytanie dlaczego Brzetysław wybrał jako datę najazdu (dopiero!) rok 1038. Jest kilka co najmniej teorii. Najciekawsza i chyba najbliższa prawdzie, ostatnio, tj. co najmniej w ostatnich kilku dekadach forsowana, jest hipoteza węgierska.
    Do tej pory historycy bowiem niezbyt doceniali znaczenia dla historii ówczesnego państwa Piastów, Królestwa Węgier. A choćby już imię jednego z Piastów z tych czasów: Bezprym, a raczej Weszprym, jest pochodzenia węgierskiego. I chociażby ten fakt jasno wskazuje, że rola ówczesnych Węgier dla biegu wydarzeń u nas, musiała być znaczna.
    A co ciekawe w 1038 r. w sierpniu zmarł wybitny władca węgierskiego królestwa, Stefan I Święty. Uważa się zatem, że do póki on żył, to w państwie Piastów mógł (przynajmniej próbować) pełnić rolę quasi władczą, lub namiestniczą jego 20. kilku letni kuzyn, przyszły król Węgier Bela I (być może „przywrócony do łask” przez Stefana już od czasu śmierci jego jedynego syna Emeryka w 1031 r., lub kilka lat po tej dacie). Był on – Bela, żonaty z córką Mieszka II (data ślubu mogła być już w 1036., choć wg. innych nawet dopiero w 1043.) – co – przy prawdziwości pierwszej daty, dawałoby mu – Beli, pewien tytuł do władzy w państwie Piastów, i najprawdopodobniej co najmniej do 1038 r. przebywał on w Polsce. Na pewno w 1038 r., i to chyba na co najmniej parę miesięcy przed śmiercią króla Stefana, mógł – musiał udać się on na Węgry, aby starać się albo sam o sukcesję po Stefanie, lub poprzeć któregoś z braci i…
    I w efekcie tegoż piastowska dziedzina została całkowicie bezbronna, na co właśnie tylko czekał Brzetysław i to stąd taki jego pospiech i kary dla opornych i zwlekających z udziałem w jakże pilnej wyprawie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.