Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wielkie podboje czy wielkie zbrodnie? Czterech najbardziej krwiożerczych wodzów starożytności

Podboje Alessandra pochłonęły trudną do zliczenia liczbę istnień ludzkich. Na ilustracji obraz Nicolaesa Pietersza Berchema przedstawiający bitwę nad Hydaspes (źródło: domena puliczna).Marzyli o tym, by świat legł u ich stóp. I nie cofali się przed niczym, by osiągnąć zamierzony cel. Gdyby żyli dzisiaj, jak nic oskarżono by ich ludobójstwo. O kim konkretnie mowa?

Powiedzmy szczerze: zabijanie krewnych było w tej epoce standardem. Czynili to tak różnie oceniani monarchowie, jak biblijny Salomon (bratobójca), król Herod Wielki (trzykrotny synobójca), cesarz Neron (zabił żonę, szwagra i matkę) czy Konstantyn Wielki, pierwszy chrześcijański władca Rzymu (synobójca i żonobójca).

W przypadku rodziny krąg potencjalnych ofiar był jednak przynajmniej ograniczony. Gorzej, jak taki starożytny władca miał ambicje, by zdobywać nowe miasta i krainy. Wtedy niósł śmierć niczym Hitler czy Stalin…

Aleksander Wielki

Tak było z Aleksandrem Wielkim. Ten najsłynniejszy uczeń filozofa Arystotelesa zwany jest największym wodzem starożytności. Marzył o podboju całego świata. I jak to często w świecie starożytnym bywało, zaczął od rozprawy z najbliższą rodziną. Istnieją silne podejrzenia, że maczał palce w spisku na życie ojca, króla Filipa II. A nawet jeśli w tym przypadku był niewinny, to nie ma wątpliwości, że kazał zamordować swojego przyrodniego brata Karanosa. Biednego chłopca podobno wrzucono do rozgrzanego pieca.

Aleksander uczynił z Tyru przykład dla wszystkich, którzy myśleli o tym, aby stawić mu czoła (źródło: domena publiczna).

Aleksander uczynił z Tyru przykład dla wszystkich, którzy myśleli o tym, aby stawić mu czoła (źródło: domena publiczna).

Zdobycze najsłynniejszego z macedońskich władców okupione były krwią tysięcy ludzi. Przykładem może być rozprawa z mieszkańcami Tyru. W 332 roku przed Chrystusem armia pod wodzą Aleksandra Wielkiego w swoim triumfalnym marszu utknęła pod tym fenickim miastem. Ambitny młody król pragnął je zdobyć, Udało się to dopiero po kilkumiesięcznym oblężeniu. Kiedy jego żołnierze wreszcie weszli do Tyru, nie mieli litości. Tak pisał o tym epizodzie Peter Green, biograf Aleksandra:

Po zgnieceniu resztek oporu starzy wojacy Aleksandra rozhulali się po całym mieście, już bez żadnych hamulców, niczym krwiożercze bestie polujące na ludzi. Rozhisteryzowani, na pół szaleni po długich trudach straszliwego oblężenia, teraz byli tylko rzeźnikami, bijącymi, tratującymi, rozszarpującymi ofiary tak długo, aż cały Tyr zamienił się w krwawe, cuchnące jatki.

Niektórzy obywatele zamknęli się w swoich domach i popełnili samobójstwo. Aleksander rozkazał zgładzić wszystkich z wyjątkiem tych, którzy szukać będą azylu w świątyniach; jego rozkaz wykonano z okrutną satysfakcją. Powietrze gęstniało od dymu z płonących domów. W tej potwornej orgii zniszczenia poniosło śmierć 7000 Tyryjczyków.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Franka Fabiana "Największe kłamstwa w historii", która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Franka Fabiana „Największe kłamstwa w historii” (Bellona 2017).

Los tych, którzy przeżyli rzeź, nie był wcale lepszy. Macedoński władca kazał ukrzyżować dwa tysiące mężczyzn zdolnych do służby wojskowej! Pozostałych przy życiu 30 tysięcy mieszkańców Tyru sprzedano w niewolę.

Kolejnym miastem na drodze armii Aleksandra Wielkiego była Gaza. Król Macedonii oblegał miasto przez dwa miesiące. Swoją wściekłość, spowodowaną kolejnym przestojem i raną (został trafiony w nogę kamiennym pociskiem artyleryjskim), wyładował na mieszkańcach. Po zdobyciu miasta wyrżnięto 10 tysięcy mężczyzn, a kobiety i dzieci sprzedano w niewolę. Batisa, dzielnego dowódcę Gazy, na rozkaz macedońskiego króla uwiązano za nogi do wozu i wleczono wokół murów aż wyzionął ducha.

Frank Fabian, niemiecki historyk, autor książki „Największe kłamstwa w historii”, nie szczędzi gorzkich słów pod adresem Aleksandra:

Nie sposób opisać wszystkich masakr i rzezi, których się dopuścił. Wojna rządzi się swoimi okrutnymi prawami, ale on przekraczał wszelkie wyobrażalne granice. Pozostawiał za sobą nędzę, kalectwo i śmierć. A wojny nigdy nie miał dość. Wygrawszy jedną bitwę, przygotowywał następną. Wyrżnąwszy 10 tysięcy wrogów, pragnął wyciąć (i wycinał) 20 tysięcy.

Trawiony ambicją Aleksander ciągle dążył do nowych, krwawych, podbojów. Na ilustracji obraz Jeana Simona Berthélemy'ego przedstawiający macedońskiego władcę przecinającego węzeł gordyjski (źródło: domena publiczna).

Trawiony ambicją Aleksander ciągle dążył do nowych, krwawych podbojów. Na ilustracji obraz Jeana Simona Berthélemy’ego przedstawiający macedońskiego władcę przecinającego węzeł gordyjski (źródło: domena publiczna).

Pomysły Aleksandra Wielkiego kosztowały też, często niepotrzebnie, życie jego żołnierzy. I nie chodziło wcale o śmierć w walce. Wracając w 325 roku przed Chrystusem z Indii, przeprowadził swoją armię przez pustynną krainę zwaną Gedrozją (dzisiejszy południowy Pakistan i Iran). Dla wojowników macedońskiego króla była to droga przez piekło. Jak referuje Peter Green:

Odczuwali dotkliwy brak wody i często musieli maszerować od 25 do 75 mil, przeważnie nocą, od jednej kałuży słonawej wody do drugiej. A kiedy wreszcie docierali do celu, ludzie, oszaleli z pragnienia, zanurzali się nieraz bez namysłu w kałuży, w zbroi i z całym rynsztunkiem. Wielu zmarło na skutek nadmiernego picia po uprzednim odwodnieniu, wielu innych padło ofiarą porażenia słonecznego.

Komentarze (6)

  1. R Odpowiedz

    Wreszcie przyzwoity tekst bez naginania faktów. Ale co do Aleksandra to takie było prawo wojenne, nawet Polacy w XVII w. je wykorzystywali. Z tego punktu widzenia to żołnierze Aleksandra mieli prawo wybić te miasta nawet co do nogi… Największym problemem przy takich dywagacjach jest patrzenie ,,naszymi oczyma” a pokazywanie historii ,,oczyma ówczesnych ludzi”. Wtedy całkiem inaczej postrzegano życie ludzkie.

    • Czytacz Odpowiedz

      Nie do końca. Los mieszkańców Tyru mógł być inny. Aleksander usypał wielką groblę, mogli pertraktować. Zresztą ilość ofiar Aleksandra była moim zdaniem zbyt wielka. Zawsze miałby więcej potencjalnych żołnierzy do armii. Zycie ludzkie to życie. Przyjmując nawet ówczesne postrzeganie tej wartości to więcej ludzi więcej podatków i możliwości( nawet markietanek dla żołnierzy, więcej producentów i dostarczycieli żywności dla wojsk itd.)

  2. Igor Odpowiedz

    Wszystko fajnie, ciekawie tylko te daty 55 rok przed Chrystusem, co to znaczy, Chrystus urodził się się zgodnie z Biblią Tysiąclecia między 7 a 4 r.p.n.e więc jak ma się zapis powyższych dat. Jak na eksperta Pan doktor chyba powinien pisać r.p.n.e lub r.n.e. Dlaczego w części np. o Attyli pisze 475 roku anie roku po Chrystusie. Jak dla mnie kaleczy to artykuł.

  3. KDJ Odpowiedz

    Zawsze zadziwiały mnie te ogromne armie starożytności. Jak oni utrzymywali tyle wojska? Co jedli i pili Ci żołnierze i konie? 50 tys. mężczyzn to nie w kij dmuchał, nawet w XX wieku było to pewne wyzwanie, a co dopiero w 600 p.n.e.

    Do takich szacunków podchodziłbym bardzo ostrożnie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.