Damy - empik

„Szaleńcy, bandyci, wywrotowcy”! Najwyższa pora obalić mit otaczający wymarsz Kadrówki

Autor: i | 9 października 2014 | 13,759 odsłon

Na strzelców Piłsudskiego w Kongresówce nie czekały ani kwiaty, ani wiwaty. Wręcz przeciwnie, mieszkańcy zaboru rosyjskiego przejęli ich z dużą rezerwą, a nawet wrogością.W sierpniu 1914 r. warszawiacy wiwatami oraz kwiatami tłumnie żegnali wyruszających na front kozaków z rosyjskiej armii. W tym samym czasie strzelcy Piłsudskiego, którzy przekraczali południową granicę Kongresówki, nie mogli liczyć na żadne wyrazy sympatii.

6 sierpnia 1914 r. z krakowskich Oleandrów wyruszyła w kierunku Kielc Pierwsza Kompania Kadrowa. Józef Piłsudski oraz jego podwładni bardzo liczyli na wywołanie w zaborze rosyjskim narodowego powstania. Spodziewali się, że ludność przyjmie ich z otwartymi rękoma i podniosłym entuzjazmem. Doskonale pamiętano o pomocy jaką otrzymali na tych terenach powstańcy styczniowi. Tym razem miało być tak samo.

Piłsudczycy nie mogli być w większym błędzie, co dobitnie podkreśla Michał Tadeusz Brzęk-Osiński, ułan Władysława Beliny-Prażmowskiego:

Ułan Michał Tadeusz Brzęk-Osiński wspominał, że rodzice zgłaszających się w szeregi strzeleckie uważali ich niepodległościowe porywy za szkodliwe szaleństwo.

Ułan Michał Tadeusz Brzęk-Osiński wspominał, że rodzice zgłaszających się w szeregi strzeleckie uważali ich niepodległościowe porywy za szkodliwe szaleństwo.

Jak witano nas za granicami Królestwa? Tam położenie nasze kształtowało się zupełnie inaczej. Mówiąc ogólnie, nie stawiano na nasze powitanie bram triumfalnych. […] Najbardziej może lękano się naszych wizyt i osobistego zaangażowania we dworach. Przeważała bowiem w tych sferach orientacja Narodowej Demokracji, echo słynnej odezwy Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza do Polaków.

Wprawdzie było w naszych ułańskich szeregach wielu synów ziemiańskich z Królestwa Polskiego. […] Ale ojcowie często uważali ich niepodległościowe porywy za szkodliwe szaleństwo.

Taka postawa żyjących pod zaborem rosyjskim Polaków musiała być dla młodych idealistów, wierzących w Polskę, Honor i Piłsudskiego prawdziwym szokiem. A po przekroczeniu granicy zaboru rosyjskiego czekało na nich prawdziwe pasmo rozczarowań.

Kongresówka to nie Galicja

O ile na terenie Galicji strzelcy mogli na każdym kroku liczyć na sympatię ze strony chłopów, którzy dzielili się z nimi wszystkim co mieli, to po wkroczeniu na ziemie Kongresówki sytuacja zmieniła się diametralnie.

Ruszając na front Piłsudski i jego żołnierze liczyli na przychylne przyjęcie przez mieszkańców Kongresówki. Srodze się zawiedli, gdy przekroczyli granicę Królestwa Polskiego.

Ruszając na front Piłsudski i jego żołnierze liczyli na przychylne przyjęcie przez mieszkańców Kongresówki. Srodze się zawiedli, gdy przekroczyli granicę Królestwa Polskiego.

Żołnierze Piłsudskiego przekonali się o tym już w Racławicach, czyli pierwszej wsi po rosyjskiej stronie granicy. Roman Starzyński (brat późniejszego prezydenta Warszawy) po wielu latach z goryczą opisywał bolesne zderzenie z rzeczywistością:

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka "Węzły pamięci niepodległej Polski" (SIW Znak 2014).

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka „Węzły pamięci niepodległej Polski” (SIW Znak 2014).

Po kilku godzinach spoczynku pobudka – zrywam się i po umyciu się w potoku biegnę do wsi, aby coś znaleźć do jedzenia. Szukam na próżno. Nigdzie nic nie ma choć jeszcze „Moskale nie zabrali”.

Ostatecznie Starzyński musiał obejść całą wieś, aby kupić odrobinę kwaśnego mleka. Ale to wcale nie koniec. Prawdziwym ciosem dla młodego idealisty była postawa mieszkańców miasteczka Skała. Późniejszy dyrektor naczelny Polskiego Radia tak to wspominał:

Jest już północ mimo to na ryku tłum ciekawych obserwuje przemarsz „obcego” wojska. „Nasi” – odeszli. Tych „obcych” nikt nie wita, nikt nie pozdrawia. Ciekawy tłum – patrzy i milczy. Nikt nie wyniesie szklanki wody, nikt nie poda kromki chleba. To już nie Krakowskie, nie polska Galicja, to Rosja, zaludniona szczepem mówiącym po polsku, ale czującym po rosyjsku!

Od rana nie mieliśmy nic w ustach, kilkunastogodzinny marsz wyczerpał wszystkie nasze siły, ale wszystko to nic wobec uczucia, jakie wzbudziło w nas to wrogie milczenie mieszkańców Skały, którzy 13 sierpnia 1914 roku wylegli na Rynek ze swym proboszczem na czele, aby zupełnie obojętnie przyglądać się szaleńcom, których nikt nie wołał!

Pomoc strzelcom Piłsudskiego była traktowana przez wielu mieszkańców Kongresówki jako zdrada.

Pomoc strzelcom Piłsudskiego była traktowana przez wielu mieszkańców Kongresówki jako zdrada.

Nie chcemy dziś od was uznania

Jak pokazuje przykład Starzyńskiego, delikatnie mówiąc, miejscowa ludność nie uważała strzelców za wyzwolicieli. Przeciwnie. Wielu chłopów postrzegało ich wręcz jako najeźdźców. Co więcej, udzielanie pomocy żołnierzom Piłsudskiego traktowano często jako zdradę, za którą należało spodziewać się zemsty ze strony Rosjan.

Doskonale obrazuje to sytuacja opisana przez legionowego lekarza, a późniejszego ministra i premiera II RP Sławoja Felicjana Składkowskiego. W niezwykle barwnych wspomnieniach z tamtego okresu, znajduje się również fragment odnoszący się do pierwszego starcia jego batalionu z carskim wojskiem:

Wtem, gdzieś z boku, młody jakiś żołnierz nie wytrzymał, zaczął strzelać. Wywiązała się strzelanina. […] Wszyscy z zapałem zaczęli rypać w tych pierwszych wrogów. Z okien naszej chaty, które górowały na okolicą, zaczęli też żołnierze strzelać. […] Wtem krzyk kobiecy głośniejszy od strzałów przeszył powietrze. Do chaty wbiegła właścicielka, pyskata baba rycząc: „Co robicie, o Jezu, to w chałupie chceta strzylać. Idźta do lasu, kiedy chceta robić powstanie, wy pójdzieta, a potem »nasi« chałupę spalą!!!”.

Rzucała się przy tym na żołnierzy, przeszkadzając im strzelać.

[…] Na rozkaz batalionowego dwóch ordynansów wepchnęło szamocącą się babę do ciemnej komórki i tam zamknęli ja na „skobel”. Darła się i tam jak opętana, że: „bez tych sokołów chałupa z dymem pójdzie”

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.


Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (10)
  1. Co ciekawe, sami legioniści w dwudziestoleciu międzywojennym jeszcze często wypominali swoim rodakom, jak ich przyjmowali, w licznych przemówieniach z okazji obchodów świąt państwowych. Całkiem więc prawdopodobne, że mity te zrodziły się długo po wojnie.
    O frustracji, jak wtedy towarzyszyła Legunom niech zaświadczy oryginalna treść ostatniej zwrotki „Pierwszej Brygady”, której słowa przypisuje się słynnemu Bolesławowi Wieniawie-Długoszowskiemu:

    Nie chcemy dziś od was uznania,
    Ni waszych mów ni waszych łez,
    Mamy już dosyć kołatania
    Do waszych serc, j***ł was pies!

    Oporny lud, który już za pokoleń swoich ojców i dziadów dość miał bezsensownych powstań, teraz trzeba było przekonać do zrywu. Na całe szczęście, Piłsudskiego się to udało.

  2. Jest to ciekawe, bo z drugiej strony gdy w 1915 roku do Warszawy wkraczała armia pruska, to ludność generalnie wyła z radości i nigdy nie uwierzę, że ktokolwiek żegnał kwiatami Kozaków, oprawców z 1905 roku!. Oczywiście Warszawa to co innego, a dwory sympatyzujące z wysługującą się caratowi endecją to co innego.

  3. Czego te mlode patriotyczne durnie chcialy od baby, co ja przymknely w komorce? Jakby nie bylo, to dopiero car chlopstwo w Kongresowce z polskiej panszczyzny uwolnil. I serwituty dal…
    Polacy czasem zachowuja sie tak, jakby wlasnej historii nie znali – I dzis, I dawniej…

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...



…zabójca Cezara Marek Juliusz Brutus zginął z rąk własnego przyjaciela? Po przegranej bitwie z Oktawianem Augustem Brutus poprosił niejakiego Stratona, aby go zabił, co ten uczynił przebijając jego bok.

knychala

przedostatnią egzekucję w Polsce wykonano na seryjnym mordercy? Joachim Knychała, nazywany „Wampirem z Bytomia”, został powieszony 28 października 1985 roku.

jew_killings_in_ivangorod_1942-600x414

…zgodnie z najnowszymi ustaleniami historyków w czasie Holokaustu zginęło 5,5 miliona Żydów? W samym tylko obozie Auschwitz-Birkenau zamordowano ponad 900 tysięcy starozakonnych.