Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

„Szaleńcy, bandyci, wywrotowcy”! Najwyższa pora obalić mit otaczający wymarsz Kadrówki

Na strzelców Piłsudskiego w Kongresówce nie czekały ani kwiaty, ani wiwaty. Wręcz przeciwnie, mieszkańcy zaboru rosyjskiego przejęli ich z dużą rezerwą, a nawet wrogością.W sierpniu 1914 r. warszawiacy wiwatami oraz kwiatami tłumnie żegnali wyruszających na front kozaków z rosyjskiej armii. W tym samym czasie strzelcy Piłsudskiego, którzy przekraczali południową granicę Kongresówki, nie mogli liczyć na żadne wyrazy sympatii.

6 sierpnia 1914 r. z krakowskich Oleandrów wyruszyła w kierunku Kielc Pierwsza Kompania Kadrowa. Józef Piłsudski oraz jego podwładni bardzo liczyli na wywołanie w zaborze rosyjskim narodowego powstania. Spodziewali się, że ludność przyjmie ich z otwartymi rękoma i podniosłym entuzjazmem. Doskonale pamiętano o pomocy jaką otrzymali na tych terenach powstańcy styczniowi. Tym razem miało być tak samo.

Piłsudczycy nie mogli być w większym błędzie, co dobitnie podkreśla Michał Tadeusz Brzęk-Osiński, ułan Władysława Beliny-Prażmowskiego:

Ułan Michał Tadeusz Brzęk-Osiński wspominał, że rodzice zgłaszających się w szeregi strzeleckie uważali ich niepodległościowe porywy za szkodliwe szaleństwo.

Ułan Michał Tadeusz Brzęk-Osiński wspominał, że rodzice zgłaszających się w szeregi strzeleckie uważali ich niepodległościowe porywy za szkodliwe szaleństwo.

Jak witano nas za granicami Królestwa? Tam położenie nasze kształtowało się zupełnie inaczej. Mówiąc ogólnie, nie stawiano na nasze powitanie bram triumfalnych. […] Najbardziej może lękano się naszych wizyt i osobistego zaangażowania we dworach. Przeważała bowiem w tych sferach orientacja Narodowej Demokracji, echo słynnej odezwy Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza do Polaków.

Wprawdzie było w naszych ułańskich szeregach wielu synów ziemiańskich z Królestwa Polskiego. […] Ale ojcowie często uważali ich niepodległościowe porywy za szkodliwe szaleństwo.

Taka postawa żyjących pod zaborem rosyjskim Polaków musiała być dla młodych idealistów, wierzących w Polskę, Honor i Piłsudskiego prawdziwym szokiem. A po przekroczeniu granicy zaboru rosyjskiego czekało na nich prawdziwe pasmo rozczarowań.

Kongresówka to nie Galicja

O ile na terenie Galicji strzelcy mogli na każdym kroku liczyć na sympatię ze strony chłopów, którzy dzielili się z nimi wszystkim co mieli, to po wkroczeniu na ziemie Kongresówki sytuacja zmieniła się diametralnie.

Ruszając na front Piłsudski i jego żołnierze liczyli na przychylne przyjęcie przez mieszkańców Kongresówki. Srodze się zawiedli, gdy przekroczyli granicę Królestwa Polskiego.

Ruszając na front Piłsudski i jego żołnierze liczyli na przychylne przyjęcie przez mieszkańców Kongresówki. Srodze się zawiedli, gdy przekroczyli granicę Królestwa Polskiego.

Żołnierze Piłsudskiego przekonali się o tym już w Racławicach, czyli pierwszej wsi po rosyjskiej stronie granicy. Roman Starzyński (brat późniejszego prezydenta Warszawy) po wielu latach z goryczą opisywał bolesne zderzenie z rzeczywistością:

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka "Węzły pamięci niepodległej Polski" (SIW Znak 2014).

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka „Węzły pamięci niepodległej Polski” (SIW Znak 2014).

Po kilku godzinach spoczynku pobudka – zrywam się i po umyciu się w potoku biegnę do wsi, aby coś znaleźć do jedzenia. Szukam na próżno. Nigdzie nic nie ma choć jeszcze „Moskale nie zabrali”.

Ostatecznie Starzyński musiał obejść całą wieś, aby kupić odrobinę kwaśnego mleka. Ale to wcale nie koniec. Prawdziwym ciosem dla młodego idealisty była postawa mieszkańców miasteczka Skała. Późniejszy dyrektor naczelny Polskiego Radia tak to wspominał:

Jest już północ mimo to na ryku tłum ciekawych obserwuje przemarsz „obcego” wojska. „Nasi” – odeszli. Tych „obcych” nikt nie wita, nikt nie pozdrawia. Ciekawy tłum – patrzy i milczy. Nikt nie wyniesie szklanki wody, nikt nie poda kromki chleba. To już nie Krakowskie, nie polska Galicja, to Rosja, zaludniona szczepem mówiącym po polsku, ale czującym po rosyjsku!

Od rana nie mieliśmy nic w ustach, kilkunastogodzinny marsz wyczerpał wszystkie nasze siły, ale wszystko to nic wobec uczucia, jakie wzbudziło w nas to wrogie milczenie mieszkańców Skały, którzy 13 sierpnia 1914 roku wylegli na Rynek ze swym proboszczem na czele, aby zupełnie obojętnie przyglądać się szaleńcom, których nikt nie wołał!

Pomoc strzelcom Piłsudskiego była traktowana przez wielu mieszkańców Kongresówki jako zdrada.

Pomoc strzelcom Piłsudskiego była traktowana przez wielu mieszkańców Kongresówki jako zdrada.

Nie chcemy dziś od was uznania

Jak pokazuje przykład Starzyńskiego, delikatnie mówiąc, miejscowa ludność nie uważała strzelców za wyzwolicieli. Przeciwnie. Wielu chłopów postrzegało ich wręcz jako najeźdźców. Co więcej, udzielanie pomocy żołnierzom Piłsudskiego traktowano często jako zdradę, za którą należało spodziewać się zemsty ze strony Rosjan.

Doskonale obrazuje to sytuacja opisana przez legionowego lekarza, a późniejszego ministra i premiera II RP Sławoja Felicjana Składkowskiego. W niezwykle barwnych wspomnieniach z tamtego okresu, znajduje się również fragment odnoszący się do pierwszego starcia jego batalionu z carskim wojskiem:

Wtem, gdzieś z boku, młody jakiś żołnierz nie wytrzymał, zaczął strzelać. Wywiązała się strzelanina. […] Wszyscy z zapałem zaczęli rypać w tych pierwszych wrogów. Z okien naszej chaty, które górowały na okolicą, zaczęli też żołnierze strzelać. […] Wtem krzyk kobiecy głośniejszy od strzałów przeszył powietrze. Do chaty wbiegła właścicielka, pyskata baba rycząc: „Co robicie, o Jezu, to w chałupie chceta strzylać. Idźta do lasu, kiedy chceta robić powstanie, wy pójdzieta, a potem »nasi« chałupę spalą!!!”.

Rzucała się przy tym na żołnierzy, przeszkadzając im strzelać.

[…] Na rozkaz batalionowego dwóch ordynansów wepchnęło szamocącą się babę do ciemnej komórki i tam zamknęli ja na „skobel”. Darła się i tam jak opętana, że: „bez tych sokołów chałupa z dymem pójdzie”

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Właśnie takie zdarzenia, jak te opisane przez Starzyńskiego i Składkowskiego były inspiracją dla przepełnionych goryczą słów jednej ze zwrotek „Pierwszej Brygady”:

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka "Węzły pamięci niepodległej Polski" (SIW Znak 2014).

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka „Węzły pamięci niepodległej Polski” (SIW Znak 2014).

Nie chcemy dziś od was uznania,
Ni waszych mów ni waszych łez,

Już skończył się czas kołatania
Do waszych serc, do waszych kies!

Gęś do gara, a chłop pod gwiazdy

W pewnym sensie także sami strzelcy przyczynili się do tego, że ludność Kongresówki odnosiła się do nich z dystansem. Żołnierze Piłsudskiego zachowywali się bowiem w zaborze rosyjskim, jak na terenie okupowanego państwa.

Głodni i spragnieni, po wielogodzinnych marszach, często dokonywali samowolnych rekwizycji, przedkładając swój żołądek nad wizerunek wyzwolicieli. Uwzględniając słynne stwierdzenie mówiące, że armia maszeruje na brzuchu, takie zachowanie było do przewidzenia. Ubolewał nad tym zresztą cytowany już tutaj Roman Starzyński:

Widzę, że na śniadanie gotuje się znowu ta sama kasza jaglana. Oczekuję więc na to śniadanie…

Wtem wpada z krzykiem baba, że jej gęś zabrali. Okazuje się, że korzystając z mojej nieobecności jeden z żołnierzy mojej sekcji „zarekwirował” gęś, a nawet zdołał już ją wypatroszyć. Oburzam się, zwymyślałem go i przedstawiam go do raportu komendanta plutonu. Włada wyśmiał mię jednak. Wszak to wojna, żołnierz głodny mus rekwirować. Rekwizycja to nie kradzież.

Postawa ludności Kongresówki wynikała również w pewnej części z zachowania samych strzelców, którzy czasami zachowywali się nie jak wyzwoliciele, ale jak okupant, który grabi i wyrzuca ludzi z domów.

Postawa ludności Kongresówki wynikała również w pewnej części z zachowania samych strzelców, którzy czasami zachowywali się nie jak wyzwoliciele, ale jak okupant, który grabi i wyrzuca ludzi z domów.

Zagrożony był zresztą nie tylko inwentarz żywy w gospodarstwach, ale również mir domowy samych chłopów. Mieszkańcy wsi, w której kwaterowało wojsko w jednej chwili mogli zostać wyrzuceni ze swoich chałup. Takie działania z pewnością nie przysparzały strzelcom popularności. Jeden z ułanów, z rozbrajającą szczerością po latach wspominał: My ze sztabem cofnęliśmy się o godz. 9 wieczorem do Dąbrowy, gdzie zakwaterowaliśmy się w chałupach, wyrzuciwszy z nich uprzednio chłopów.

Również działania samego Piłsudskiego nie zjednywały mu sympatyków w Kongresówce.

Również działania samego Piłsudskiego nie zjednywały mu sympatyków w Kongresówce.

Nie pomagała również postawa samego Józefa Piłsudskiego, który starał się za wszelką cenę zatrzeć wszelkie ślady rosyjskości na zajmowanych terenach. Objawiało się to chociażby w usuwaniu rosyjskich napisów, co – jak podkreślają w książce „Legiony to…” M. Klimecki i K. Filipow – wywoływało konflikty z ludnością cywilną.

Przez lata wokół Legionów Piłsudskiego narosło wiele mitów. Jednym z najsilniejszych jest rzekoma euforia patriotyczna u wszystkich Polaków na widok strzelców. W rzeczywistości nijak ma się to do doświadczeń, które były ich udziałem. Doskonale oddała to w swojej niedokończonej powieści Maria Dąbrowska, której mąż był przyjacielem późniejszego Marszałka:

Mieliśmy przeciw sobie »sfery posiadające« i całą prawicę społeczeństwa, które nas uważało za czerwonych wywrotowców pod komendą bandyty Piłsudskiego.

Źródła:

Artykuł powstał w oparciu o szeroką bibliografię. Kliknij, aby rozwinąć.
  1. Album Legionów Polskich, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1933.
  2. Michał Tadeusz Brzęk-Osiński, Ze wspomnień legionisty i piłsudczyka 1905-1939, spisał Witold Dąbkowski, Warszawa 2003.
  3. Maria Dąbrowska, Przygody człowieka myślącego, przygotowanie tekstu z rękopisów i komentarz Ewa Korzeniewska, Warszawa 1987.
  4. Michał Klimecki, Krzysztof Filipow, Legiony to…. Szkice z dziejów Legionów Polskich, Muzeum Wojska w Białymstoku 1998.
  5. Legenda Legionów. Opowieść o Legionach oraz ludziach Józefa Piłsudskiego, pod red. Witolda Sienkiewicza, Demart 2008.
  6. Legiony na polu walki. Działania pierwszego pułku Legionów na lewym brzegu Wisły w sierpniu i wrześniu 1914 roku. Relacye uczestników, zebrał i wstępem opatrzył Wacław Tokarz, Wydawnictwo Oddziału Historycznego Wojskowego Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego 1916.
  7. Sławo Felicjan Składkowski, Moja służba w brygadzie. Pamiętnik polowy, t. 1, Instytut Badania Najnowszej Historji Polski 1933.
  8. Roman Starzyński, Cztery lata w służbie komendanta. Przeżycia wojenne 1914 – 1918, Instytut Józefa Piłsudskiego 1937.

Kup książkę dużo taniej niż inni:

Czy wiesz, że ...

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

...związek z żydowską dziewczyną miał nawet jeden z najbardziej zaufanych ludzi Hitlera  – Joseph Goebbels?  Antysemickie poglądy nie przeszkadzały mu w regularnym spotykaniu się z młodą Żydówką o imieniu Else. I to w czasie, gdy zaczął aktywnie działać w partii nazistowskiej!

...w 1919 roku urzędujący prezydent USA Woodrow Wilson miał wylew, który uniemożliwił mu normalne funkcjonowanie na kilka miesięcy? Opinia publiczna nie dowiedziała się o tym, bo stan zdrowia głowy państwa ukrywała Pierwsza Dama, Edith Wilson, z pomocą prywatnego sekretarza prezydenta, Josepha Tumulty'ego.

...w latach międzywojennych w warszawskim Mirowie było tak niebezpiecznie, że do dzielnicy przylgnęła nazwa Dzikiego Zachodu? Utrzymała się ona zresztą jeszcze długo po wojnie.

Komentarze (15)

  1. Amadi Odpowiedz

    Co ciekawe, sami legioniści w dwudziestoleciu międzywojennym jeszcze często wypominali swoim rodakom, jak ich przyjmowali, w licznych przemówieniach z okazji obchodów świąt państwowych. Całkiem więc prawdopodobne, że mity te zrodziły się długo po wojnie.
    O frustracji, jak wtedy towarzyszyła Legunom niech zaświadczy oryginalna treść ostatniej zwrotki „Pierwszej Brygady”, której słowa przypisuje się słynnemu Bolesławowi Wieniawie-Długoszowskiemu:

    Nie chcemy dziś od was uznania,
    Ni waszych mów ni waszych łez,
    Mamy już dosyć kołatania
    Do waszych serc, j***ł was pies!

    Oporny lud, który już za pokoleń swoich ojców i dziadów dość miał bezsensownych powstań, teraz trzeba było przekonać do zrywu. Na całe szczęście, Piłsudskiego się to udało.

    • Nasz publicysta | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      szkoda, że współcześnie się o tym zapomina i kreuje się Legiony na ogólnonarodowy zryw

    • jac Odpowiedz

      Co się Piłsudskiemu udało? O mały włos, a wpędziłby Polskę w dalsza niewolę walcząc po stronie Niemiec i Austrii, czyli przeciwko Entencie. Niepodległość przyszła podczas konferencji pokojowej w Wersalu, ale Dmowski w pięciogodzinnym przemówieniu musiał m.in. odpierać ataki Anglików twierdzących, że Polsce wolność się nie należy, bo legiony Piłsudskiego walczyły po stronie wrogów Sprzymierzonych. Za „samodzielną, sojuszniczą i jedyną współwalczącą armię polską” państwa Ententy uznały Błękitną Armię gen. Hallera, a Komitet Narodowy Polski Romana Dmowskiego uważany był przez państwa Ententy za polski rząd emigracyjny

    • Anonim Odpowiedz

      Pilsudskiemu na całe szczęście nic się nie udało. Ten agent Austryjackiego wywiadu HK Stelle gdzie używał pseudonimu STEFAN 2 został przez mieszkańców Kongresowki lekceważy i słusznie ,chciał wywołać antyrosyjskie powstanie w interesie Austrii i Niemiec. Polacy zostali by pokonani przez Rosjan przy biernej postawie Austrii i Niemiec ,a wtedy na osłabionych Rosjan uderzyli by sojusznicy Piłsudskiego. Taka sama idiotyczny zagrywkę chciał przeprowadzic Piłsudski w 1918 wysylajac Kulę do Bobrujska gdzie stacjonowal 1 Korpus Polski w Rosji w celu sklonienia tych żołnierzy do walki z Niemcami na szczęście gen. Dowbor-Musnicki i jego żołnierze nie posłuchali prowokatora przesłanego przez Pilsudskiego który musiał uciekać do Kijowa. Do Wersalu nikt by Piłsudskiego nie zaprosił jako sojusznika przegranych Austrii i NIemców. Dlatego w Wersalu Polskę reprezentowali Paderewski i Dmowski bo Błękitna Armia Hallera była w zwycieskiej koalicji.

    • Nasz publicysta | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Jak widać bardzo skutecznej. Zresztą, car tak pięknie podziękował Polakom z Kongresówki za wcześniejsze powstania, że odechciało im się kolejnych zrywów.

  2. Paweł Odpowiedz

    Jest to ciekawe, bo z drugiej strony gdy w 1915 roku do Warszawy wkraczała armia pruska, to ludność generalnie wyła z radości i nigdy nie uwierzę, że ktokolwiek żegnał kwiatami Kozaków, oprawców z 1905 roku!. Oczywiście Warszawa to co innego, a dwory sympatyzujące z wysługującą się caratowi endecją to co innego.

  3. ciotka Odpowiedz

    Czego te mlode patriotyczne durnie chcialy od baby, co ja przymknely w komorce? Jakby nie bylo, to dopiero car chlopstwo w Kongresowce z polskiej panszczyzny uwolnil. I serwituty dal…
    Polacy czasem zachowuja sie tak, jakby wlasnej historii nie znali – I dzis, I dawniej…

  4. Bolesław Śmiały Odpowiedz

    I cóż z tego,że obchody 100 niepodległości jak wróg wewnętrzny od 1050 lat zalega wszelkie struktury administracyjne państwa polskiego i za Chiny wrócić na pustynię NEGEV do kibuca nie chce.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.