Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nie tylko husaria. Najskuteczniejsze polskie formacje wojskowe

Poza husarią mieliśmy wiele wyróżniających się formacji wojskowych. Jedną z nich byli pancerni.

fot.Juliusz Kossak/domena publiczna Poza husarią mieliśmy wiele wyróżniających się formacji  wojskowych. Jedną z nich byli pancerni.

Rycerze z długimi kopiami i skrzydłami u boków stanowią dumną kartę historii polskiego oręża. Ale nie byli jedyni – w dziejach naszego kraju nie brakowało zabójczo skutecznych i doskonale przeszkolonych żołnierzy, gotowych przelać krew za ojczyznę. Oto najlepsi z najlepszych – prawdziwa elita polskiego wojska.

Drużyna piastowska

Mieszko I i Bolesław Chrobry nie dokonaliby swoich podbojów, gdyby nie bitna drużyna książęca. Już za panowania pierwszego polskiego władcy wojowie znaleźli się pod jego specjalną opieką – zapewniał im wikt i opierunek, a w zamian oczekiwał absolutnej wierności.

Jak wyglądało ich uzbrojenie? Piastowscy wojowie nosili szpiczaste, stożkowate hełmy, kaftany ze skóry, nabijane metalowymi płytkami. Mieli też drewniane okrągłe lub migdałowe tarcze. Miecze nosili tylko najzamożniejsi. Typową broń stanowiły natomiast włócznie, łuki, topory, czekany i młoty.

Arabski podróżnik Ibrahim ibn Jakub wspominał, że Mieszko miał: „3000 pancernych, podzielonych na oddziały, a setka ich znaczy tyle, co dziesięć setek innych„. Dzięki tak bitnym zbrojnym mógł Mieszko pokonać choćby niepokornego Wichmana w 967 roku, a pięć lat później odnieść spektakularne zwycięstwo w bitwie pod Cedynią.

Bolesław Chrobry, który znacznie powiększył kraj ojca, dzięki swoim wojom zwyciężał samego cesarza Niemiec oraz podbił Kijów. Według Galla Anonima miał aż 3900 pancernych i 13000 tarczowników.

"Bolesławowa drużyna", obraz Michała Byliny. Ilustracja z książki "Polskie triumfy"

fot.materiały prasowe „Bolesławowa drużyna”, obraz Michała Byliny. Ilustracja z książki „Polskie triumfy”.

Średniowieczni rycerze

W czasach średniowiecza, gdy na zachodzie Europy kwitła kultura rycerska, także nasi rycerze dokonywali chwalebnych czynów i zapisywali się na kartach kronik. Ówczesne prawo i obyczaj nakazywały, by stawić się na polu bitwy na wezwanie władcy w uzbrojeniu stosownym do pozycji społecznej oraz możliwości finansowych. Obok rumaka najbardziej kosztowną częścią ekwipunku była broń, stąd na polach bitwy pojawiały się rozmaite jej rodzaje.

Na początku XIV wieku dominowały miecze przeznaczone do cięcia, z czasem jednak popularność zaczęły zdobywać również takie z głownią do kłucia oraz koncerze. Używano także toporów, czekanów, włóczni i kopii. Do walki na odległość służyły łuki refleksyjne i kusze. Najbardziej charakterystycznym elementem rycerskiego wyposażenia była zbroja. Mniej zamożni rycerze używali kolczug, pancerzy z lamelek oraz brygantyn, czyli materiałowych kamizel z przynitowanymi od środka metalowymi płytkami. Bogatsi mogli sobie pozwolić na kirys przykrywany tkaniną ozdobioną herbami.

Do obrony stosowano tarcze – najczęściej z herbem właściciela – początkowo trójkątne, później również czworokątne z wycięciem na oparcie kopii. Niektórzy wybierali prostokątne pawęże (większe piechociarze, mniejsze, tak zwane pawężki, jeźdźcy).

Czy wiesz, że ...

...słynne afrykańskie miasto, słynące z chodników pokrytych złotem, założył lud wyspecjalizowany w handlu niewolnikami? Tuaregowie wzbogacili się, sprzedając swoich współrodaków: najpierw Rzymianom, a następnie Europejczykom, którzy transportowali ich do Nowego Świata.

...w czasie kryzysu lat czterdziestych XVII wieku kolonie złagodziły problemy finansowe Nowej Anglii, wykorzystując wampum, czyli pas wykonany z muszelkowych paciorków, jako legalny środek płatniczy? 

...Janusza Radziwiłła pamiętamy jako zdrajcę narodowego interesu najpewniej dlatego, że zmarł w niewłaściwym czasie? Wielu magnatów i szlachciców wciąż jeszcze wtedy pozostawało w szwedzkim obozie. Chociażby Jan Sobieski, późniejszy król Polski!

Komentarze (11)

  1. Anonim Odpowiedz

    No ludzie, żeby takie rzeczy wypisywać… Zawisza był brunetem i stąd się wziął jego przydomek! Te tezy o ciemnej zbroi wymyślili sobie pisarze żyjący dużo później od naszego bohatera. Z tymi turniejami to też nie do końca tak jak tu autor pisze. Ten słynny pojedynek w Perpignan owszem wygrał, ale przeciwnik Zawiszy miał raptem 18 lat i był słynny tylko z tego że był synem króla Aragonii, nie miał na koncie jakichś większych sukcesów militarnych. A pan Marcin nam tu sugeruje że Zawisza pokonał jakiegoś Pudziana. W ogóle większość opowieści o zwycięstwach Zawiszy na turniejach to legendy napisane wiele lat po jego śmierci. Co innego na polu walki, tam to dopiero wymiatał : )

    • Członek redakcji | Maria Procner Odpowiedz

      Bardzo dziękujemy za to uzupełnienie. Jeśli chodzi o przydomek – z tego powodu, że istnieją różne wersje o jego pochodzeniu, autor podkreślił, iż jedynie podobno z tej przyczyny tak go nazywano – jest to bowiem część (mocno romantycznej w swym wydźwięku) legendy rycerza. Podobnie jak jego turniejowe wyczyny.

      Dyskusyjną kwestią jest natomiast to, czy pokonanie 18-latka było taką błahostką – ostatecznie w owym czasie Jan z Aragonii był – można już rzec – mężczyzną w kwiecie wieku, podczas turnieju typowanym na pewnego zwycięzcę. Co oczywiście nie umniejsza osiągnięć Zawiszy na polu bitwy
      Pozdrawiamy serdecznie!

  2. Retro Odpowiedz

    „Arabski podróżnik Ibrahim ibn Jakub” – mowa oczywiście o Żydzie sefardyjskim ( אברהם בן יעקב (Abraham ben Jakow)

  3. Kapitan Bomba Odpowiedz

    „Cichociemni byli polskim oddziałem specjalnym” – jaki to był oddział działający w ramach Sił Zbrojnych ?? Była to nie formacja tylko zołnierze rekrutowani i desantowani w okupowanej Rzeczpospolitej. Czechosłowacy tez mieli swoich cichociemnych, nawet garstkę przy naszych bohaterach ale dokonali bardzo głośnej akcji na Heydrich’u co rozsławiło ich a nie nas. Był to zespół zołnierzy zbierany z różnych poddodziałów Sił Zbrojnych a nie zadna zwarta formacja dodatkowo zrzucana w małych grupkach i różnych okresach czasowych przewaznie do tworzenia i szkolenia struktur partyzankich AK.
    Jedno niewinne początkowe zdanie a tak zniekształca obraz Panie autorze.

  4. Anonim Odpowiedz

    Ibrahim ibn Jakub (transkrypcja polska uproszczona), Ibrāhīm ibn Yacqūb (lub Yūsuf[1]) al-Isrā’īlī aṭ-Ṭurṭūšī, arabskie إبراهيم بن يعقوب الإسرائيلي الطرطوشي, hebrajskie אברהם בן יעקב (Abraham ben Jakow) (ur. ok. 912/913 zm. po 966) – Żyd sefardyjski, pochodzący z Tortosy w kalifacie Kordoby, kronikarz, podróżnik i kupiec. Zajmował się handlem z plemionami słowiańskimi, głównie niewolnikami . A wy piszecie ,,Arabski podróżnik Ibrahim ibn Jakub”

  5. A... Odpowiedz

    „To jakieś dziecko pisało?”

    No cóż tę stronę często, jak już zdążyłem zauważyć, odwiedzają studenci historii (podejrzewam, że do nich należy i autor cytowanej uwagi), którzy fakt z wielkim trudem dostając się na ten „ekskluzywny” kierunek studiów jakim jest niewątpliwie historia, czyją się w ten sposób szczególnie nobilitowani i…
    I muchy im wielkimi stadami do nosa :) …

    Ta strona jak mniemam służy do propagowania publikacji książkowych jednak takich dla tzw. szerokiego grona czytelników i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Tj. nie stanie się onaż praktycznie naukową, np. z całą masą neologizmów właściwych warsztatowi badawczemu historyka ale kompletnie niezrozumiałymi dla szarego „zjadacza” historii.

    „Arabski podróżnik…” – tak pisali i piszą nawet najwybitniejsi historycy, dodając najczęściej (choć nie zawsze): „żydowskiego pochodzenia”.

    „…ale dokonali bardzo głośnej akcji na Heydrich’u…”
    Ha, ha, ha…
    I była to właściwie jedyna ich – Czechów akcja, a tak naprawdę nie ich, a wywiadu brytyjskiego. Z trudem zwerbowani (niektórzy – broń Boże nie chciałbym obrazić pamięci bohaterów, mówili, że wysokie gratyfikacje, a nie patriotyzm odegrać mogły tutaj decydującą rolę). W czasie zamachu stali się skrajnie nieudolni (jeden nie mógł odbezpieczyć broni, drugi z kilku metrów nie trafił granatem).
    Gdyby nie lekkomyślność i pogarda dla Czechów jako takich Heydricha (i mogę tutaj go choć w części zrozumieć, zgodzić się z nim), który ranny krwawiąc zaczął gonić swoich niedoszłych oprawców, a następnie nie dał się zoperować czeskiemu chirurgowi…
    Zamachowcy zostali wydani przez swego kolegę, którego przekupiono lub zdradził bo zagrożono mu śmiercią członków rodziny. Na marginesie: iluż naszych cichociemnych wybrało przy identycznym zagrożeniu inaczej… A Czesi?
    A po Lidicach do roku 45. praktycznie zaniechali jakiegokolwiek oporu…
    Nasi cichociemni pochodzili z różnych rodzajów wojsk, to prawda, ale stanowili „przed skokiem” formalnie wydzieloną część brygady Sosabowskeigo. Po zrzucie zostawali „oddelegowani” do jednostek terytorialnych AK zachowując jednak formalnie ciągle pierwotną przynależność służbową. Wg dostępnej, odtajnionej dokumentacji było ich 316.

    Oczywiście za chwilę pewno będą też zarzuty wobec pilotów dywizjonu 303, że naprawdę zestrzelili mniej samolotów bo oszukiwali. Jednak wg dokładnej weryfikacji rzekome oszustwa nieomal w 100%. polegały na tym, iż często dwóch i więcej strzelało do jednego strąconego samolotu niemieckiego, nie zauważając tego w ferworze walki i sobie wyłącznie przypisując nie tylko swoje zwycięstwo.

    A o wartości polskich rycerzy turniejowych świadczy bitwa pod Koronowem gdzie wręcz upokorzyli „gości” zakonu, w tym wielu wybitnych zachodnich „turniejowców”.

    No i drogi autorze pominął Pan co się niestety często zdarza (podświadomie boimy się ciągle o tym pisać? – w końcu już dawno po rosyjskim zaborze wstrzymującym od tegoż np. Sienkiewicza, a i PRL-u przecież już zaraz jak 30 lat…, związek sowiecki to samo…) chyba najwybitniejsze polskie zwycięstwo, bitwę pod Kłuszynem – triumf polskiej piechoty, artylerii i lekkiej konnicy: polskiej głównie.
    Tak, tak, artylerii i jakże często niedocenianej polskiej piechoty tych czasów – „kwarcianych”, a nie husarii! Ta właściwie tylko dokończyła pogromu w czasie pogoni za uciekającymi.
    Po wręcz klęsce husarii (7-krotnej szarży) zatrzymanej przez płoty chroniące oddziały strzelców rosyjskich… „Wówczas Polacy użyli dwóch dział oraz około 200 rusznic, co nie spowodowało poważnych strat u nieprzyjaciela, ale poważnie osłabiło jego morale. Następnie polscy hajducy ruszyli z szablami na nieprzyjaciela, którego szeregi zaczęły pustoszeć, ze względu na początek paniki i próby ucieczki. [co ciekawe na polu bitwy najdłużej pozostawała najemna dość liczna angielska jazda]”(za hussar.com.pl).

    Tak więc drodzy „profesjonalni” studenci, absolwenci, a nawet doktoranci i młodzi doktorzy nauk historycznych, studiujcie, studiujcie i raz jeszcze studiujcie i… I dopiero potem sądźcie tych innych którym historia „nie do końca jest obca” a wtedy…
    A piszcie, byle mądrze.

    • Guc Odpowiedz

      Panie A. Weszedł Pan w szczegóły komentarzem, nie obalił Pan zadnej podanej kwestii przez przedmówców to ja się dalej pytam i „pije” do autora: To jakieś dziecko pisało?

      • Anonim Odpowiedz

        Jeśli nawet artykuł nie wybitny to w sam raz, a przemilczenia można by było mnożyć – vide komentarz niżej.
        Jeśli dziecko to pisało to, fakt, stosunkowo zdolne – jako przynajmniej dziennikarz :)

  6. sławek Odpowiedz

    Dzień dobry – ja dodałbym jeszcze tzw „cyrk Skalskiego”. Mając 15 pilotów zestrzelili w krótkim czasie (ok. 3 miesięcy) 28 (niektórzy powiadają że 32) samoloty niemieckie i włoskie. Własne straty – 0 (tzn. 1 w niewoli o ile pamiętam por. Wyszkowski – bo Go poniosła fantazja husarska:-))))
    Co do GROM-u….. po poczynaniach niektórych decydentów w postaci Antoniego jednostka ta straciła status „elitarności” . A szkoda …. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.