Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Prawda historyczna w „Koronie królów”. 10 artykułów, które powinieneś przeczytać, jeśli chcesz wiedzieć jak było naprawdę

Kadr z serialu "Korona królów"

Kadr z serialu „Korona królów”

Czy koronę można było kupić? Za ile? Jak naprawdę układały się relacje Kazimierza Wielkiego z jego matką, a jak z żoną? Jeśli oglądając „Koronę królów” zastanawiasz się czasem, ile prawdy pokazuje szklany ekran, koniecznie czytaj dalej.

Jak zawsze wszystkie pozycje w rankingu TOP 10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Więcej informacji o czasach i wydarzeniach, o których opowiada serial TVP znajdziesz TUTAJ.

Zasiadając przed telewizorem do oglądania „Korony królów” powinieneś wiedzieć, że:

10. Łokietek nie miał szczęścia do sojuszników

Łokietek zrywa układ z Krzyżakami w Brześciu Kujawskim pędzla Jana Matejki

Łokietek zrywa układ z Krzyżakami w Brześciu Kujawskim pędzla Jana Matejki

Władysław Łokietek, aby ratować się przed zakusami dynastii Luksemburgów na polski tron oraz zagrożeniem ze strony Krzyżaków, potrzebował silnego sprzymierzeńca. Znalazł go w osobie władcy Litwy – Giedymina. Pakt przypieczętował ślub Aldony, córki litewskiego księcia, i Kazimierza, syna Łokietka. Małżonkowie liczyli sobie zaledwie po 15 lat. Sojusz ten odbił się jednak polskiemu królowi sporą czkawką (przeczytaj więcej na ten temat).

9. Za możliwość objęcia władzy w Polsce Kazimierz Wielki płacił… zamkami i krowami 

Władysław Łokietek po bitwie pod Płowcami. Obraz z Albumu jubileuszowego wydanego w 1910 roku.

Władysław Łokietek po bitwie pod Płowcami. Obraz z Albumu jubileuszowego wydanego w 1910 roku.

Po śmierci Władysława Łokietka pretensje do polskiego tronu zgłosił Jan Luksemburski. Kazimierz Wielki, chcąc otrzymać koronę, musiał podjąć trudną decyzję. Z jednej strony zagrażał mu król Czech, a z drugiej – Krzyżacy. Podobnie jak ojciec, nie mógł liczyć na wielu sprzymierzeńców. Reszta Europy patrzyła na państwo Piastów raczej z politowaniem, traktując je jako sezonowe. Młody książę stanął przed dylematem: wojna czy negocjacje? (przeczytaj więcej na ten temat).

8. Królowa Jadwiga nie bała się buntowników ani najpotężniejszego biskupa

Według legend Łokietek krył się przed Czechami w grocie pod Ojcowem. Nieważne zresztą gdzie. Ważne, że zupełnie zapomniał o swojej rodzinie.

Według legend Łokietek krył się przed Czechami w grocie pod Ojcowem. Nieważne zresztą gdzie. Ważne, że zupełnie zapomniał o swojej rodzinie.

Sprytna i odważna – tak najszybciej można scharakteryzować Jadwigę Kaliską. Dokonała kilku czynów, których pozazdrościliby bohaterowie niejednej książki sensacyjnej. Dowodziła na przykład pod nieobecność męża obroną Wawelu. Napastnicy, liczący na łatwe zwycięstwo, musieli być zaskoczeni, gdy ponieśli sromotną klęskę przez kobietę (przeczytaj więcej na ten temat).

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Czy wiesz, że ...

    ...król Anglii Ryszard Lwie Serce zdobył pieniądze na udział w wyprawie krzyżowej, sprzedając Szkotom… niepodległość? Potężna suma, wypłacona w 1189 roku przez króla szkockiego uwolniła kraj od angielskiego zwierzchnictwa. I pozwoliła angielskiemu monarsze wyruszyć w upragnioną pielgrzymkę.

    ...króla Polski Władysława Warneńczyka swatano z kobietami z trzech pokoleń jednej rodziny? Najpierw polski dwór starał się o rękę dwuletniej Anny Habsburżanki, potem Władysławowi zaproponowała małżeństwo jej babcia, czterdziestoparoletnia Barbara Cylejska. Wreszcie polskiemu władcy rajono trzydziestoletnią Elżbietę Luksemburską, matkę Anny i córkę Barbary.

    ...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

    Komentarze (47)

    1. Bartosz W. Odpowiedz

      Szczerze? Trochę dziwnie wygląda to dowalanie „Koronie” ze względu na błędy historyczne, kiedy w polecanych artykułach (które, jak rozumiem, mają ową prawdę przekazywać co do joty?) również przyczepić się możne do wielu hmm… kontrowersyjnych tez, z których niektóre widać już w tutejszych skrótach (Jadwiga kaliska jako rzekoma „szara eminencja” ówczesnej Polski, nieudolny Kazimierz Wielki życzący śmierci swojej pierwszej żonie itd.).

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Panie Bartoszu, to co Pan wytyka nam, uważa Pan za nadinterpretacje. Nie może Pan wskazać stuprocentowych źródeł zaprzeczającym źródłom, z których korzystają Autorzy naszych tekstów. A w „Koronie królów” można znaleźć naprawdę ogromną ilość błędów, i to rażących każdego historyka. Pozdrawiamy :)

    2. Marek Jan Barański Odpowiedz

      wedle mnie serial jest kiczowaty i ahistoryczny, ale są ładni aktorzy i piękne stroje ;)
      czyni wiele szkody historycznej, ale cóż tak jest gdy kręci się filmidła na obstalunek polityczny

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Szanowny Panie Marku, no cóż, wszystko zależy od tego jak na ten serial spojrzymy. Jeśli jak na dokument historyczny – to ciężko to w ogóle komentować, a jeśli – jak obecnie twierdzi producent – „telenowelę historyczną” to jak Pan wspomniał: „ładni aktorzy i piękne stroje” mogą przyciągać, chociaż lepiej by było gdyby Ci aktorzy jeszcze dobrze grali, a stroje odpowiadały również faktom historycznym :) Pozdrawiamy.

        • Bartosz W. Odpowiedz

          No przecież z grubsza odpowiadają. Stara Jadwiga odsunięta od dworu i wielkiej polityki? Jest, więc wszystko się generalnie zgadza:) Wiem, że promuję się tutaj inną wersję, ale ta serialowa odpowiada jako tako faktom i nie można jej tego odmówić. Rozumiem, że gdyby przedstawiono Kazimierza jako maminsynka-idiotę, popychadło w ręku matki i starszej siostry z Węgier, to ocena byłaby wyższa:). I tak jest trochę za mało stanowczy w stosunku do matki w porównaniu do reala, gdzie był w podejściu do niej respektujący, ale równocześnie stanowczy w swoim dążeniu do odesłania jej do klasztoru, czego tam kompletnie nie ma, a wręcz przeciwnie, w pewnym momencie żałuje jej wyjazdu i chce ją z powrotem na zamku… meh. Działania prawdziwego króla były więc w tej kwestii właściwie odwrotne od tych serialowych. Tych „spisków” Jadwigi przeciwko Annie to nawet nie skomentuje, bo są one zwyczajnie kretyńskie. Rozumiem, nie lubi jej, w realu też tak najpewniej było, ale bez przesady. Próba wrobienia jej w cudzołóstwo w momencie gdy jest w ciąży z kolejnym dzieckiem to jakaś aberracja. Bo choć wiemy jak to się skończy (najpewniej poronienie i wynikająca z niego bezpłodność do końca życia) to hipotetycznie postawmy sobie pytanie (taka historia alternatywna), że udaje się i rodzi się królewicz, prawowity dziedzic Kazimierza. I co robi kochana babunia? Uderza perfidnie w matkę swojego wnuka i tym samym potencjalnie naraża jego prawa do tronu? Idiotyzm zupełny. Nie mówiąc już o tym, że jej powody do robienia tego (że niby nie mająca większego pojęcia o polityce i pozbawiona własnego stronnictwa politycznego, czy choćby jego pseudo-namiastki, Anna będzie „sterować” poprzez męża królestwem…) są jeszcze gorzej niż idiotyczne.

          Co zaś do gry aktorskiej to nie byłbym taki surowy. Pamiętajmy, że ok. 50% sukcesu aktora to dobrze napisane dialogi i odpowiednie wskazówki co do tego jak zagrać daną scenę. Jeśli te warunki nie są spełnione to nawet najlepszy aktor z przysłowiowego piasku bicza nie ukręci. Jeśli dialogi są fatalnie napisane, a aktor dodatkowo nie jest wystarczająco utalentowany by poradzić sobie jako tako poprzez improwizację w zagraniu konkretnej sceny, to mamy kaszankę. Oczywiście prawdą jest, że poziom naszego szkolnictwa aktorskiego jest nędzny. Sam stoję na stanowisku, że te wszystkie szkoły aktorskie (albo chociaż większość) są właściwie do zaorania. Najgorsza jest chyba ta teatralizacja gry aktorskiej. Zarówno mały, jak i duży ekran rządzi się swoimi prawami i z teatrem nie ma to nic wspólnego. Niestety u nas wszyscy „eksperci” zdają się tego nie rozumieć i wręcz uczy się aktorów by epatowali tą teatralną sztucznością (a przynajmniej tak to wygląda w praktyce), co w kinematografii jest strzałem w kolano.

          • Członek redakcji | Anna Dziadzio

            Panie Bartoszu dziękujemy za wyczerpujący i merytoryczny komentarz. Początkowo myślałam, że zacznie Pan bronić „Korony królów” bezkrytycznie, nie widząc w niej nic kiepskiego. Jak widać jednak, mimo sympatii dla serialu, potrafi się Pan zdobyć na obiektywizm. Pozdrawiamy :)

          • Bartosz W.

            Sympatii?? Nic bardziej mylnego, jestem nim bardzo rozczarowany. Po prostu uważam, że niektórzy przesadzają z krytyką tak serialu jako takiego, jak i występujących aktorów.

    3. Jarema Odpowiedz

      Oj ludzie, zostawcie już tą telenowelę historyczną w spokoju. Serial się nawet fajnie rozkręcił i oczywiście są tam błędy ale moi drodzy, jeśli zaczęliśmy już opisywać jeden serial to weżmy na warsztat inne jak choćby ,,wikingów” gdzie obok wartościowych scen jest pełno scen idiotycznych i pozbawionych logiki. A pamiętacie jeszcze ,,sensacje XX wieku”? ile tam B. Wołoszański naopowiadał bzdur obok oczywiście mądrych treści. Ludziska czepiają się ,,czterech pancernych i psa” że niby propaganda. Jak dla mnie apolityczna przygodówka, tylko trochę to dziwne że nikt nie ma problemu do serialu ,,polskie drogi” gdzie od 1go do ostatniego odcinka wylewa się propaganda. Mam taką prośbę- nie bądżmy tacy wybiórczy i porozmawiajmy o innych serialach.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drogi Panie Jaremo, a więc zapraszamy do rozpoczęcia dyskusji – musi być jednak ku temu jakiś bodziec. „Korona królów” nie wzbudza tylu kontrowersji dlatego, że po prostu jest, tylko dlatego, że to serial, który miał przedstawiać polską historię w przełomowym momencie. W dodatku został stworzony przez telewizję publiczną i okazał się niezbyt wybitny, a więc otrzymaliśmy mieszankę wybuchową, która nie mogła pozostać bez echa. Każdy ma prawo wyrazić o nim własne zdanie na naszym portalu, zwłaszcza, że sami do serialu się odnieśliśmy. Co do innych telewizyjnych przedsięwzięć historycznych – również jesteśmy otwarci na dyskusje, jeśli Czytelnicy ją podejmą. Pozdrawiamy serdecznie.

        • Jarema Odpowiedz

          Serial historyczny ma to do siebie że może ale nie musi przedstawiać historii w 100% taką jaką była. Ja myślę że ma być bardziej ,,lizaczkiem” dzięki któremu ludzie poczują ducha czasów i do historii sami sięgną. Co do wybitności dzieła- J.Kurski niepotrzebnie powiedział że to polska ,,gra o tron”. Serial to telenowela, podkreślam jeszcze raz- telenowela. I jest jeszcze takie piękne zdanie że o gustach się nie dyskutuje. I chyba lepiej żeby ludzie choć trochę popatrzyli na serial kostiumowy nawiązujący do historii niż tylko i wyłączne na różne telenowele kręcone na jedno kopyto.
          Wiem że zdanie ,,nie musi przedstawiać historii w 100% taką jaką była” może wzbudzić pewne zakłopotanie ale proszę mi pokazać ile seriali pokazuje historię faktycznie taką jaką była?
          – zachwalane i uznawane za kultowe ,,polskie drogi”?
          – ,,wikingowie”?
          – ..nazi ojcowie, nazi matki”?
          – ,,czas honoru”?
          Jeśli mam być szczery to te wymogi spełnia jedynie kino brytyjskie gdzie serial o królowej Elżbiecie ukazuje tą władczynie taką jaką była a…i tu proszę wybaczyć ironię- najlepszym serialem ukazującym realia okupacji niemieckiej we Francji jest brytyjski ,,allo, allo”. Swoją drogą to wydaje mi się że ogólnie złote czasy naszej kinematografii póki co zostały przerwane bo przypadają na lata 60-80 i śmierć śp. W. Pokory jest pewnym symbolem a generalnie zamiast aktorów pozostaną nam celebryci.
          Wracając do ,,korony…” sam fakt że ludzie wiedzą że był taki władca jak Kazimierz Wielki, był synem Władysława Łokietka, żył w średniowieczu i miał żonę Litwinkę oraz wiedzą cokolwiek o realiach tych czasów to już bardzo dużo. Bo ten serial nie jest dla historyków, tylko dla zwykłych ludzi którzy ostatni raz o tych czasach słyszeli na lekcji historii a króla Kazimierza kojarzą z banknotem 50 zł. I jakże to kontrastuje z głupimi latami 90 tymi i 2000cznymi kiedy poza serialami ,,Boża podszewka” i ,,Przeprowadzki” nie było nic o historii bo byliśmy tresowani na anglojęzyczne, odcięte od korzeni popychadła i parobków Europy.
          Również Pozdrawiam serdecznie.

          • Bartosz W.

            Mądrego to i warto posłuchać, a raczej poczytać. Ja osobiście nie godzę się właściwie tylko na jedno, no może dwie sprawy. Po pierwsze, kino kinem, serial serialem, ale jeśli ma to przymiotnik „historyczny” to poza pewne ramy nie powinno się wychodzić. Po porostu nie przesadzać, jak choćby właśnie w „Wikingach” momentami, gdzie jazda pod publiczkę „współczesnego widza” jest zwyczajnie przesadna (akcje i koncepcje niemal jak z naszego XXI, a nie IX w. czy kiedy to się tam w końcu odbywa, bo i tutaj ostro nakręcili). Trzeba rozbudzać zainteresowanie społeczeństwa, ale musimy uważać by nie ponakładać mu za dużo bzdur do głowy, bo większość sama ich potem nie zweryfikuje i nie wyplenimy fałszywego obrazu przeszłości. Naprawdę chcemy wyhodować sobie kolejnych „turbolechitów”?

            Druga sprawa to dążenie do możliwej apolityczności takowych produkcji. Apolityczności w kontekście aktualnej sytuacji wewnętrznej w państwie oczywiście. Nie powinno być tak, że kręci się seriale historyczne, na ten przykład, tylko w kontekście najbliższych wyborów do parlamentu lub prezydenckich. Tyczy się to każdego kraju, nie tylko nas. Na razie nic takiego w „Koronie” (agitki partyjnej) nie widzę, a to już plus.

          • Bartosz W.

            Za „nazi matki, nazi ojcowie” to ktoś z TVP powinien beknąć, oj powinien…

            ” Swoją drogą to wydaje mi się że ogólnie złote czasy naszej kinematografii póki co zostały przerwane bo przypadają na lata 60-80 i śmierć śp. W. Pokory jest pewnym symbolem a generalnie zamiast aktorów pozostaną nam celebryci.”

            To przygnębiająca prawda. Jest jeszcze trochę starych niezłych lub wręcz dobrych, ale patrząc co większość z nich ostatnio z sobą zrobiła w różnych okołokodziarskich „eventach” to niestety trzeba postawić na nich kreskę. Aktor jak każdy człowiek ma prawo do swoich poglądów, ale już chociażby z szacunku do swoich fanów, których ma po różnych „stronach ideologicznych” powinien jako tako ważyć słowa i nie robić z siebie małpy jak np. pan O. Co do „miszczóf” pokroju młodego szczura, pani buddystki, czy tam weganki, czy kim tam ona w końcu jest, a która potrafi tylko walić durne teksty i bluzgi, a także innych jak to trafnie określiłeś celebrytów to najlepiej zastosować wobec nich jakąś anatemę i później damnatio memoriae.

    4. Jarema Odpowiedz

      Z tym mądrym to bym aż tak nie przesadzał ale fakt że dobrych aktorów to my już prawie nie mamy. Z obecnie żyjących na oscara zasługuje tylko J. Gajos za monolog alkoholika w stanie delirki w ,,żółtym szaliku”…no jest może jeszcze paru dobrze rokujących aktorów ale widać to już nie te czasy wspaniałych dialogów Dyzmy i Ponimirskiego. Odnośnie polityki to fakt że np. M. Ostaszewska ma poglądy z nie mojej bajki nie oznacza że nie jest dobrą aktorką na scenie. Staram się tych rzeczy nie łączyć ale fakt że tak bardzo większość artystów zaangażowała się w walkę ,,o demokracje” świadczy o sporym wyalienowaniu tej grupy od reszty społeczeństwa. M. Stuhr czyli syn swojego ojca zrobił z siebie kilkakrotnie błazna popisując się niewiedzą a przede wszystkim za słynne wystąpienie na gali rozdania nagród 2 lata temu. Ci artyści śmiejący się ze Smoleńska, wyklętych itp… przepraszam ale nasuwa mi się jedno wyrażenie- rozwydrzone bydło. I gdyby zastosować w drugą stronę tą taktykę to po śmierci Jerzego Stuhra (a o ile wiem to ma problemy ze zdrowiem) prawicowcy powinni urządzić sobie imprezę z żartami o nieboszczyku. Na szczęście jedna ze stron zachowuje umiar w myśl zasady że ,,g… się nie rusza”.
      A serial ,,Korona…” jest dla takich ludzi jak np. moi dziadkowie zainteresowani tematem ze względu na bliskość z Jurą Krakowsko- częstochowską (babcia nawet coś tam poczytała na temat tej epoki) i ogólnie jest to serial skierowany dla zwykłych zjadaczy chleba którzy może coś tam zapamiętają z tego okresu. I ok., i o to chodzi. Ja mam świadomość pewnych błędów, niedostatków i uproszczeń ale na Boga, to jest tylko telenowela. Po tylu latach zaniedbań to sam fakt że ktoś się za coś takiego wziął jest już wystarczająco pocieszający. Najbardziej śmieszy mnie coś takiego że na różnych portalach do rozmiaru sensacji urasta fakt że najpierw Aldona a potem Cudka pokazały się nago. Jest to komentowane tym że TVP musi przyciągnąć widzów. Nie wiedziałem tylko że żyjemy w tak pruderyjnych czasach i nagość jest czymś niespotykanym. O ile dobrze kojarzę to w serialu ,,Rzym” nagi facet był już w pierwszych kilku minutach a potem jeszcze dwie nagie babki. O następnych odcinkach nie muszę się rozpisywać. Zresztą co tam ,,Rzym”, jest taki serial o Spartacusie- szalenie historyczny i trzymający się faktów, poza scenami z krwią i seksem trudno cokolwiek innego zapamiętać z tego serialu. Więc jak już napisałem, wyluzujmy i kiedy naprawdę w ,,Koronie…” będzie coś mega zakłamanego to wtedy o tym piszmy. A ja odnoszę wrażenie ze z tym serialem jest tak że krytykują go ci co obejrzeli kilka odcinków albo w ogóle.Ja mogę przynajmniej ..Klan” krytykować bo oglądałem przez miesiąc- latem 1999 r. A z tego co widzę to ,,Korona…” robi się coraz lepsza i nawet Aldona vel Anna zaczyna mówić z coraz lepszą dykcją. Idzie ku lepszemu.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drogi Panie Jaremo, bardzo spodobał mi się fragment o kwestii nagości, rzeczywiście – jak widać żyjemy w wyjątkowo pruderyjnych czasach, i nawet mogę na to przytoczyć nasze redakcyjne argumenty: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/06/11/10-dowodow-na-to-ze-zyjemy-w-pruderyjnych-czasach/ :) Co do ogólnej oceny „Korony Królów” możemy ją chwalić, możemy krytykować, ale niezaprzeczalne jest to, że jest o niej po prostu głośno, co niewątpliwie przysparza jej oglądalności, a nam – Czytelników zainteresowanych tematem. Pozdrawiam serdecznie :)

        • Jarema Odpowiedz

          Problem jest taki że różnie możemy definiować pruderie, dla jednych nagość jako taka to już będzie przykład zepsucia a dla innych zbiorowe wyuzdane sceny gwałtu będą całkiem do przyjęcia. W Polsce w latach 70 tych na targach handlowano czarno- białymi zdjęciami obnażonego biustu A. Dymnej i to już był przykład na to pewne zepsucie, w tym samym czasie w Niemczech całkiem normalne były filmy porno, nawet z udziałem dzieci i nastolatków. Więc pruderia i jej brak to temat rzeka. Moim zdaniem sceny pokazane w ,,Koronie…” są całkiem do przyjęcia i nie robiłbym z tego sensacji. Chociaż jak sobie to przemyśleć inaczej to pierwsza telenowela TVP gdzie nagość jest pokazana. Co do kwestii popularności to chyba macie jakiś cichy deal z TVP o promowaniu serialu:) a tak na poważnie to dobrze że bierzemy na warsztat tą produkcje i epokę ale ja proponowałbym zająć się też innymi serialami i okresami. Fajnie że był poruszony temat polskości ,,czterech pancernych” ale uważam że każdy niemal odcinek jest kopalnią do ciekawego artykułu. Przecież pierwowzór sympatycznego pułkownika to radziecki major który dzień zaczynał od szklanki z wódką i kiedy po jego śmierci zrobiono sekcje zwłok (miał ok. 40 lat) to się wszyscy dziwili jak tyle przeżył bo na jednej szklance dzielny sołdat nie kończył. Pozdrawiam

          • Bartosz W.

            Dla mnie fakt czepiania się owego „wyuzdania” w „Koronie” to jakieś jedno wielkie nieporozumienie. Ot pokazali dwa razy gołą babę, nieco prostacko mówiąc, no i co z tego niby wynika? Przecież dla nikogo powyżej, dajmy na to, 15 roku życia nie powinien być to „szczególny” szok. Pełna zgoda co do innych, np. amerykańskich seriali, gdzie możemy niektóre odcinki streścić mniej więcej tak: sex-krew-sex-krew-sex-krew-krwawy sex itd. A tutaj DWA razy pokażą nagą kobietę i już wielka obraza estetyki. I to co najdziwniejsze raczej nie jakiś środowisk dewockich, ale wręcz przeciwnie, m. in. „postępowy” „Der Onet” (wiadomo o co chodzi) miał z tego co kojarzę jakieś obiekcję, lub chciał po prostu wywołać burzę bez powodu. Jaki jest z tego wniosek? Ano taki, że chodziło w tej „nagonce” nie o rzeczywisty problem, ale o ponowne dowalenie tej nieszczęsnej telenoweli za wszelką cenę, która przyznaję trochę się poprawiła (choć wciąż jestem rozczarowany, to nie skreślam, może będzie jeszcze lepiej i stanie się całkiem znośnie).

            Co do twojego wcześniejszego postu i opinię o „aktorzynach” to pełna zgoda. Dodam od siebie, że na owej gali z „popisówką” małego szczurka mnie chyba najbardziej zawiodła postawa Anny Dymnej. Miałem ją do tamtej pory za kobietę na poziomie, ale wtedy też się „chichała” z „mamy tu-polew” (może nie zaśmiewała w głos jak większość bydła, ale jednak). Naprawdę, wielu się odsłoniło ze swoim prymitywizmem lub głupotą. I nie, nie jestem pisowcem, ale jak ktoś robi sobie „jaja” z makabrycznej śmierci prawie 100 osób, to a określenie inne niż właśnie „bydło” w mojej ocenie nie zasługuję. A „pan” Maciej to powinien wrócić do podstawówki, bo ma podstawowe braki w edukacji.

    5. Biały Odpowiedz

      Panie Bartoszu W. co do serialu to zdania są podzielone. Jednak chciałbym się odnieść do drugiej części Pana wypowiedzi. Ocenianie jak ktoś się głośno śmiał przypomina czasy kiedy trzeba było odpowiedni długo i entuzjastycznie klaskać po przemówieniu przywódcy.

      Druga sprawa proszę popatrzeć na tę sytuacje jak na naturalną reakcję. Kiedy za wszelką cenę wtłacza się ludziom do głów jedyną i właściwą prawdę to naturalnym jest reakcja obronna i chęć odreagowania. Smutnym jest że do gier politycznych wykorzystuje się katastrofę i śmierć ludzi.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Za przeproszeniem, ale proszę nie stosować takiej retoryki: „A bo oni tamto albo śamto”, nie w obliczu tak poważnej sprawy. Klasyka jak u towarzysza Chruszczowa: „A u was biją murzynów!”. Nie jest bowiem istotne jak oceniamy działania PiS-u w tej sprawie. Czy przegięli? Bardzo możliwe, ale to nie usprawiedliwia drugiej strony nawet w 1%. Mam ci przypomnieć niejakiego Palikota i jego słowa do Kaczyńskiego, że: „Wysłał własnego brata na śmierć do Smoleńska”? To nawet prowadzący wtedy obrady Sejmu Wenderlich z SLD (czyli raczej na bakier z „Kaczorem”) powiedział później do dziennikarzy, że gdyby Kaczyński w tamtym momencie wstał, podszedł do Palikota i strzelił mu w pysk, to on by to w pełni rozumiał i prawdopodobnie nie wyciągnął konsekwencji wobec szefa PiS-u. Do takiego niewyobrażalnego łajdactwa, wręcz zbydlęcenia posuwał się bliski przyjaciel Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego (zwłaszcza „rozparcelowanego hrabiego”). A bezczelne łgarstwa Kopacz w sprawie ciał ofiar katastrofy? Co się potem okazało na części ekshumacji!? A ile było bełkotania, że: „to niepotrzebne”, „a po co”, „nie ma sensu”, „to jakaś chora fanaberia i obłęd” itd. I co? Anna Walentynowicz, prezydent Kaczorowski oraz inni… No i kto miał rację? Wiesz jak się czuły rodziny tych osób? Mam nadzieje, że nie, bo nie doświadczyłeś sam niczego podobnego, ale spróbuj postawić się w ich sytuacji. Nie dość, że mieli rację i w grobach nie leżeli ich bliscy, to jeszcze ich lżono i nabijano się z nich. A co z Niesiołowskim? Szkoda nawet gadać. Tamci ludzie (PO i ich satelita z palikociarni) zachowali się jak osobnicy pozbawieni godności (nie mówiąc o choćby namiastce honoru). I żadne ewentualne głupoty PiS-u tego nie zmienią.

        Co do pseudo-celebrytów-aktorzyn, to żadna „chęć odreagowania” nie usprawiedliwia takich niegodziwości jak nabijanie się z brutalnej śmierci sporej grupy ludzi. Już chociażby dlatego, że pluli w ten sposób nie tylko na tych, którzy zginęli, ale i na ich żyjących krewnych i bliskich. Czym oni tak naprawdę są? Psychopatami pozbawionymi choćby szczątkowej empatii? Na to by wychodziło. Tak jak pisał „Jarema”, wychodzi na to, że jak umrze Stuhr senior (swoją drogą kolejny „as” ostatnimi czasy), to wbijamy na feisika do Maciusia i robimy sobie żarciki z jego ojca? Jak by się poczuł? Bo patrząc jak jakiś czas temu groził pozwami za pisanie/mówienie o dziadku – stalinowskim prokuratorze, to konkluzja jest jedna: brak temu człowiekowi jakikolwiek odwagi cywilnej, jest ponadto hipokrytą i oderwanym od realiów narcyzem, jak zresztą większość tego nędznego towarzystwa (nędznego, bo większość z tych ludzi jak on sam, Ostaszewska, Cielecka itd. nie prezentuje sobą właściwie niczego specjalnego). Pozwolisz więc, że będę oceniał owo towarzystwo tak jak na to zasługuje. I nie, ocenianie kto jak głośno się śmiał nie ma nic wspólnego z ustrojem zasłużenie „niby” minionym (choć część ludzi, których pan broni, najwyraźniej do niego tęskni). Wręcz przeciwnie, to owe niemal mechaniczne „podśmiechujki” ze Smoleńska czy żołnierzy wyklętych (wszyscy jak jeden mąż) przypominają tamte czasy i tamto klaskanie.

        A co do „Korony Królów” to zdania są faktycznie różne, sam nie mam najlepszego, ale nie będę ukrywał, że opinie niektórych osobników mi wiszą i powiewają, bo nie przedstawiają sobą owe osoby choćby podstawowych atrybutów predestynujących ich do oceniania innych (nie, nie mam na myśli nikogo z wypowiadających się tutaj, piszę to, bo znowu ktoś czegoś „nie doczyta” i oskarży mnie o „obrażanie innych dyskutantów”). Ma jednak „Korona” jeden duży plus, wiesz jaki? Już wyjaśniam, otóż jak widzę jej obsadę, to przynajmniej nie robi mi się niedobrze od oglądania niektórych twarzy. To spora wartość dodatnia.

        • Biały Odpowiedz

          Według Pana wygrzebywanie zwłok z grobów w tajemnicy i w nocy nikomu nie uwłacza, jest to normalna procedura? Robienie sobie ludzi „jaj” chowając zmarłego Prezydenta na Wawelu jednak do dzisiaj nie wiadomo kto stoi za tą decyzją, przecież to jest dopiero komedia.

          Pani Ania ma rację wystarczy już tego sporu. Jest nie na temat.

          • Bartosz W.

            To po co żeś go zaczynał!? Typowy tchórz, prowokuje, a potem próbuje uciec.

          • Członek redakcji | Anna Dziadzio

            Panie Bartoszu, spokojnie… „Biały” po prostu wyraził swoją opinię. Proszę nie rzucać obelg w stronę każdego kto ma inne zdanie niż Pan…

    6. Jarema Odpowiedz

      Bingo! Jak widzę polski film bez udziału Karolaka, Adamczyka, Szyca, Stuhra czy Ostaszewskiej to uważam że jest on warty obejrzenia. Ponadto- między nami Polakami powstała swoista wieża Babel, my już niestety nie potrafimy znaleść jakiegoś porozumienia, jakiegoś tematu gdzie chociaż nie będziemy się kłócić. To jest tragedia narodowa ale proszę pamiętać że wszystko zaczęło się w 2005 kiedy PiS wygrał wybory i od tego momentu rozpoczęły się ataki na środowiska popierające PiS. Początkowo to były wyzwiska typu ,,mohery” żeby się skończyć na poniżanym i spychanym na margines ,,ludzie smoleńskim” i Polsce ,,B”. Ale czy można rozmawiać z kimś kto z tragedii w Smoleńsku robi sobie żarty? z kimś kto wsadza polskie flagi w plastikowe psie odchody? no ludzie kochani, nie, po prostu pewne środowiska już dawno pokazały że czują się ,,Europejczykami” i interes polski kojarzy im się z faszyzmem i ciemnotą. Przeklęty, zatruty owoc Magdalenki który będzie nas uwsteczniać i skłócać. I popatrzmy czy jest w Polsce jeszcze jakiś element życia publicznego niedotknięty tym dziedzictwem konfliktu np. koncert w Opolu czyli kultowa impreza przez lata będąca czymś normalnym i jednoczącym nas jako naród. Przecież ataki na serial ,,Korona Królów” też ma charakter polityczny, byle tylko dogryżć J. Kurskiemu a co za tym idzie PiSowi. Jak wspomniałem to nie jest superprodukcja tylko serial dla emerytów i ludzi którzy po pracy chcą zobaczyć coś ciekawego, co ich odciągnie od prozy życia na te 25 minut. I historia jest tu lużno pokazana. I osobiście sądzę że należy gusta i potrzeby tych ludzi uszanować. A przede wszystkim kochani Rodacy- nie lubimy jakieś opcji politycznej to ją unikamy. Ja w życiu grosza na WOŚP nie dałem bo mam pełno zastrzeżeń. Pracowałem w hospicjum jako wolontariusz i wspieram organizacje dobroczynną mojej ciotki więc to i tak lepsze niż jakbym na WOŚP dał nawet 10 zł. Ale ja nie chodzę i nie wyzywam głośno na Owsiaka bo tego człowieka dla mnie nie ma. Po prostu nie ma, i jak już mamy się kłócić i obrażać to lepiej udawajmy że się nie widzimy. A w sprawach megaważnych działajmy razem, zacznijmy się widzieć jako Polacy. To taka moja recepta, może nie za mądra ale lepszej nie znam. Pozdrawiam

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Celny strzał z tym celowym polaryzowaniem społeczeństwa ze szczególnym nasileniem od 2005 r. w górę. Też mimo wieku nieźle to pamiętam. Jako, że byłem wtedy zwykłym szczylem to sam uległem tej propagandzie moherowych babć i innych, ale ostatecznie wyszło mi to na zdrowie, bo teraz już nie tak łatwo zrobić mnie w konia różnym np. Ryszardom Petru, Jonnym Danielsom i innym tego typu podobnym, na których wciąż daje się nabierać (O zgrozo!) tak wiele osób. Racja też w tym, że przesadne ataki na „Koronę” (sam mocno po niej pojechałem, ale robiłem to z punktu widzenia czysto historycznego i licznych głupich błędów, których łatwo można było uniknąć) to po prostu kolejna odsłona tej szopki. Najzwyczajniej w świecie pewnym ludziom i ugrupowaniom zależy na, brutalnie mówiąc, zgnojeniu naszego i tak już skołatanego i upokorzonego narodu. Pamiętajmy, że w pewnych kręgach rzadko coś się dzieje przypadkiem. To tylko nam próbowano wmawiać, że narodów i ich interesów tak właściwie już nie ma. Jest tylko jeden wspólny, globalny kolektyw (Coś to komuś przypomina?). Taa… spróbujcie to powiedzieć np. Żydom, na pewno się zgodzą z taką diagnozą. Racją jest też niestety to, że wszystko co zachodzi w tej materii tak naprawdę stanowi pokłosie „grubej kreski” i braku „przewietrzenia” atmosfery. Powoływano się na przykład niemiecki, że w wyniku lustracji rozpadły się przyjaźnie i rodziny… i dobrze, że tak się stało, albowiem takie katharsis było absolutnie konieczne w dłuższej perspektywie. A u nas co? Wszyscy byliśmy święci? Zbudowano ową nieszczęsną III RP na zgniłych fundamentach i obawiam się, że bez rozwalenia tego całego gmachu i rozpoczęcia pracy od nowa nie ma szans na cokolwiek sensownego. Czyż bowiem budynek może stać na tak wadliwych fundamentach?

    7. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drodzy Panowie, a czy musimy w to wszystko mieszać politykę? Rozumiem argument, że fala krytyki „Korony królów” ma w niektórych przypadkach charakter polityczny. My jednak na portalu mówimy o merytorycznej stronie serialu, konfrontując ją ze źródłami. Naprawdę, mieszanie w to PIS-u, i jeszcze katastrofy smoleńskiej nie jest najtrafniejsze… A nas stawia w dwuznacznej sytuacji. Chętnie bowiem z naszymi komentatorami dyskutujemy, a w takim wypadku pozostaje nam milczeć.

    8. Gośka Odpowiedz

      witam
      Po prostu serial jest na poziomie seriali tureckich, widać ktoś w telewizji publicznej tak się zafascynował Wspaniałym Stuleciem, że postanowił wyprodukować podobny gniot. Ucieszyłam się, że pojawi się wreszcie serial historyczny po tych wszystkich gangsterskich zabili go i uciekł, a tuż masz!
      Podobno miał być o panowaniu Łokietka, a jest o Kazimierzu, ale o to mniejsza. Może za komuny seriale tryskały propagandą jednak wystarczy porównać serial Królowa Bona do obecnego, żeby mieć jakieś pojęcie o grze aktorskiej i fabule. Tam przynajmniej obok życia prywatnego władcy pokazana była również polityka, tutaj tylko ganiają się po komnatach i wiecznie spiskują, żeby chociaż przeciw królowi. Nuda totalna. Aktorka grająca Aldonę powinna iść na bezrobocie!
      Czego się zresztą spodziewać skoro większość aktorów w tej mydlanej operze to spuścizna Na dobre i na złe, Klan i tym podobne tasiemce.
      Ktoś sarkał na Czterech pancernych i Polskie drogi. Filmy rzeczywiście pełne propagandy bo z tamtych czasów a le fabula napisana ciekawie i gra aktorska nieporównywalna do obecnej. Niestety aktorzy z tamtego okresu jeden po drugim po mału odchodzą. Mimo wszystko komuna kształciła o wiele lepiej! Dlatego mimo wszystko wolę obejrzeć wymienione seriale niż tę całą Koronę…

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Pani Gosiu, ciekawe wnioski. Rzeczywiście, nie mamy wątpliwości co do propagandy seriali z czasów PRL, ale trudno nie przyznać, że i dziś ogląda się „Czterech pancernych” z ogromną przyjemnością, nie mogąc oderwać się od ekranu. Smutne to, że dziś nie potrafimy wyprodukować niczego, co temu dorówna… Pozdrawiamy.

        • Bartosz W. Odpowiedz

          Zwłaszcza przyjemne jest to jak sobie człowiek zdaje sprawę, że przedstawili tam groteskową parodię wojny, która z rzeczywistością nie ma nic spólnego nawet w 1%.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Nieprawda, miał być o Kazimierzu Wielkim od samego początku. I bardzo dobrze, niby najwybitniejszy władca w dziejach naszego kraju, a jednak uważam, że stanowczo za mało rozpropagowany. I to w sytuacji, gdzie zwłaszcza współcześnie znalazłoby się mnóstwo odniesień do jego czasów, polityki i osiągnięć. Krótko mówiąc ktoś taki bardzo potrzebny byłby dzisiaj, a kogo mamy? Szkoda gadać. Zresztą Łokietek to postać mocno przereklamowana i niesłusznie pchana do panteonu narodowego. Przecież ten człowiek w porównaniu ze swoim synem był wyjątkową miernotą, a gdybym był złośliwy to nazwałbym to jeszcze dosadniej. I żeby nie było nie jestem fanem porównywania poprzedników z następcami na zasadzie przeciwieństw, bo każdy człowiek jest inny, a i okoliczności często są różne (np. Władysław Herman i Bolesław Krzywousty), ale w tym przypadku mamy fajny kontrast jak działał awanturnik-farciarz, który nigdy nie dorósł do roli władcy całego królestwa, a jak mąż stanu i polityk w okresie, kiedy było potrzebne gospodarowanie, jednoczenie i mądra polityka zagraniczna, a nie pakowanie się w kolejne awantury. Owszem, Łokietek byłby teoretycznie lepszy na serial przygodowy, ale Kazimierz jest z kolei bardziej pozytywny, niesie większą wartość edukacyjną i nawet w kinematografii dawałby więcej pół do popisu, od wielkiej polityki, przez tanie romansidła, po wątki para-szpiegowskie, kiedy monarcha chce się uwolnić od swojej drugiej, bezużytecznej żony, a kochana siostra i jej synek blokują jego wysiłki w Rzymie i intrygują, żeby dostać tron polski w swoje ręce (co niestety faktycznie się stało). I na koniec Kazimierz jest tym ważniejszy, że pomimo jego wiekopomnych osiągnięć pojawia się ostatnio w kilku miejscach (na szczęście nie tak bardzo popularnych) nagonka na tego władcę, próbuję się odebrać mu jego zasługi, albo przynajmniej umniejszyć jego rolę, przypisując ją innym. Nawet tutaj są podejmowane takie próby, niektóre naprawdę nieprzyjemne w swojej wymowie jak „delikatne” sugerowanie, że Kazimierz pomógł zejść z tego padołu swojej pierwszej żonie, co w świetle jego postępowania z kolejną jest zwyczajnie bezsensowne. A mimo to takie insynuacje padają i mogą namieszać niektórym w głowach. Nie mówiąc już o wspomnianym wcześniej pomniejszaniu roli króla poprzez dość nachalne promowanie jego matki (nie twierdzę, że nie mogła mieć mocnej pozycji za życia męża, bo tego nie wiemy, ale za panowania syna znalazła się na marginesie życia politycznego i takie są fakty) jako faktycznej „kierowniczki”. Problem z tą tezą (bo nawet nie hipotezą) jest taki, że matka Kazimierza umiera w 1339 r., a jej syn panuje jeszcze ok. 31 lat. Kto przeją rolę „kierownika”? A może matka robiła to jako duch z zaświatów? Bądźmy poważni. Do tego dochodzi tendencyjne pisanie o samym Kazimierzu, że wymienię tylko takie przykłady: słaby fizycznie i zdrowotnie, chowany pod kloszem – nieprawda, życie Kazimierza pokazuje (także jego śmierć), że nie miał on przewlekłych problemów zdrowotnych, z tego co wiemy zdarzyło mu się zachorować „aż” 3 razy w życiu, z czego w dwóch przypadkach wyzdrowiał (a to dowód, że miał całkiem silny organizm), a za ostatnim był zbyt pewny siebie i sam przyczynił się do swojego zgonu poprzez niedbanie o siebie w czasie choroby. Kolejne: był człowiekiem kompletnie niewykształconym, a co za tym idzie być może zwyczajnie głupim (a ktoś taki nie mógł być wybitym władcą) – pomijając to, że piśmienność nie była jeszcze wtedy konieczna monarchom w naszej części kontynentu (władca w praktyce ani sam nie pisał, ani nie czytał, chyba że miał taki kaprys), to jest to nadinterpretacja faktu, że nie zachowały się żadne podpisy Kazimierza na dokumentach. Problem w tym, że w tamtym czasie ograniczano się u nas tylko do pieczęci, zwyczaj dodawania podpisu dotarł bardzo późno, bo na przełomie XV i XVI w. Dokładnie taki sam problem jest z Kazimierzem Jagiellończykiem, nawet dziś nazywa się go potocznie „ostatnim królem polski-analfabetą”, co jak słusznie zauważyła Maria Bogucka jest nieuprawnione, bo nie mamy tak naprawdę na to twardych dowodów, a raczej spekulacje. Praktycznie taka sama sytuacja jest z jego piastowskim poprzednikiem, jako że współcześni kronikarze nie przekazują nam żadnych informacji o ewentualnym wykształceniu króla lub jego braku. O takim Wacławie czeskim na ten przykład mamy wprost przekazane, że nie potrafił czytać ani pisać. Tak samo o Karolu Wielkim, ale nie o Kazimierzu. Tak na logikę to wydaje się wprost nieprawdopodobne, że zwłaszcza królowa Jadwiga, pochodząca z dość nieźle wykształconej linii Piastów wielkopolskich, dopuściłaby się takiego rażącego zaniedbania pod kątem wychowania jedynego (od 2 roku życia Kazimierza) syna. To takie dwa główne zarzuty, jakie można znaleźć w tutejszych artykułach. I ostanie: Kazimierz był maminsynkiem, pantoflarzem i był emocjonalnie uzależniony od siostry z Węgier – tego to nawet nie skomentuję, bo powiedzmy sobie szczerze, nie ma za bardzo do czego.Każdy ma prawo do swoich teorii, a ja nie mam obowiązku się z nimi koniecznie zgadzać.

        Jak ktoś ma pojęcie o epoce to przeczyta takie rewelacje z przymrużeniem oka, jak np. ja sam, ale większość czytających właśnie NIE MA zielonego pojęcia, a potem „chwali się” w otchłaniach internetu swoją ogromną „wiedzą”, od której co najwyżej bolą mnie zęby. Tym bardziej, że tutejsze artykuły m. in. o Kazimierzu puszczano na pierwszej stronie Der Onet, a tam jest już sporo, że tak to nazwę „historycznie ograniczonych” osobników, którym taka lektura prędzej zaszkodzi niż pomoże (przez ów brak choćby podstawowej wiedzy, że o samodzielnym myśleniu nie wspomnę, które pozwalają podejść krytycznie i z namysłem do czytanego tekstu). Właśnie dlatego nawet takie „Korony” mogą się okazać pożyteczne. Oczywiście nie muszą, ale mogą, poprzez dotarcie z jakimikolwiek faktami do tej „ciemnej masy”.

    9. Gośka Odpowiedz

      Najgorsze jest to, że trwonione są na te wszystkie tandetne seriale(Klan, M jak miłość, barwy szczęscia itp) nasze pieniądze. Już dawno powinny być zakończone te tasiemce jak było już niejednokrotnie zapowiadane, bo i tak wszystkie babcie co je oglądają nie dożyją końca. Mówiło się, że Wajda blokował pieniądze na rozwój kinematografii. Biedak umarł i jakoś rozwoju nie widać raczej zwój. A mimo wszystko jak On zrobił film to dało się go oglądać lekko to ujmując. Miejmy nadzieję, że Korona królow nie będzie w odsłonie 2540 odcinków i więcej, a w jej miejsce powstanie coś godnego uwagi i przede wszystkim będzie to coś pouczającego. Nie ukrywam, że już oglądam do końca to „dzieło” ale jako barwną bajkę w ramach oderwania się od własnych kłopotów. Pozdrawiam

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Pani Gosiu, proszę nie straszyć, 2540 odcinków??? Nie wiem czy i zagorzali zwolennicy tego serialu by to wytrzymali… Pozdrawiam :)

        • Bartosz W. Odpowiedz

          To się lepiej państwo nastawcie bo nie jest to takie nieprawdopodobne (tylko może nie aż ponad 2000, ale np. kilkaset?), a lepsze już chyba to niż kolejne importowane „dzieło” w stylu „Nazi matki, nazi ojcowie”, które serwowała nam ekipa słusznie już odsunięta, czyż nie?

      • Bartosz W. Odpowiedz

        No, Wajda zwłaszcza w wiekopomnym dziele pt. „Lotna” faktycznie przyczynił się bardzo do prawdy historycznej i chwały naszego narodu:) Albo co ten facet wyprawiał w ostatnich latach życia, zresztą i wcześniej był nieciekawą personą, że wspomnę tylko jego kłamstwa jak to niby jego ojciec został zamordowany w Katyniu. Już przez litość nie będę się rozpisywał o jego propagandowym „dziele” o tajnym współpracowniku „Bolku”, choć moją faworytką z tamtego filmidła jest chyba Dorota W. jako Henia Krzywonos, ha, ha, ha!

    10. Gośka Odpowiedz

      Mimo wszystko wolałbym więcej w tym serialu polityki niż babskich intryg po kątach. Natomiast serial był w TV reklamowany jako film o Łokietku.Widać sami nie wiedzieli co nakręcili. Poza tym odcinek powinien trwać min 1h żeby własnie nie ciągnał się latami. Nie neguję wielkości króla tylko słabość formy przekazu jego panowania w Koronie królów. Może Panu podoba się gra aktorów, ale ja wyrosłam na dobrej szkole teatralnej jaka była w PRL i wypuściła wielu znakomitych aktorów. Co do ojca Wajdy nie wiem czy zginął w Katyniu czy nie, ale nie widzę powodu nie wierzyć. Ma Pan pewne informacje na ten temat, że może Pan z czystym sumieniem to negować? Nie wiem też co zarzuca Pan filmowi Katyń. Interesuję się historią II wojny i coś nieco wiem, ale moze coś mi umknęło więc chętnie posłucham co w nim jest nie tak. Jak już mowa o wojnie krytykowany Kanał też uważam za udany bo bez masełkowania i gloryfikowania pokazuje
      realia powstania.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Co do tego, że w serialu powinno być więcej wielkiej polityki ponad faktycznie trochę śmieszne, trochę żenujące, a trochę zwyczajnie głupie „babskie intrygi” to w pełni zgoda. A jeśli chodzi o pełną ścisłość to chyba miało być „o Łokietku i Kazimierzu Wielkim z naciskiem na tego drugiego”. W praniu wyszedł w 99% Kazimierz. Nigdy też pani nie zarzucałem atakowania króla, to była dygresja co do oficjalnej linii portalu jako takiego, a nie poszczególnych dyskutantów. Tak na marginesie mogę dorzucić kolejną rzecz, której redakcja pewnie nie może znieść. Otóż z godnym podziwu uporem lansują wersję, w której król był na pewno analfabetą, a w serialu co? Otóż tam mamy odwrotne założenie. Kazimierz co chwila coś czyta, a to list, a to dokument. Normalnie grzech śmiertelny pokazywać coś takiego! Aż strach się bać po prostu:) To właśnie ową zajadłość w atakowaniu „Korony”, podyktowaną w sporej mierze prywatą (spór „ideologiczny” wokół osoby KW) krytykowałem choć sam uważam, że poziom aktorski i poziom w ogóle, jest raczej kiepski. Co do Andrzeja Wajdy, to z tego co pamiętam to sprawa jego twierdzeń została dość dobrze zbadana i okazało się, że w Katyniu został zamordowany oficer o nazwisku Wajda (może nawet więcej niż jeden w sumie, ale głowy nie dam), ale miał on zupełnie inne imię niż ojciec reżysera. Co za tym idzie szło o zbieżność nazwisk. Jeśli chodzi o samego ojca Wajdy to miał on istotnie zginąć bodajże gdzieś na Kresach, ale nie w ramach „zbrodni katyńskiej”, ale wielu „standardowych” śmierci okresu wojny. W końcu faktycznie był wojskowym więc okazji do tego niestety nie brakło. Nie pamiętam tylko czy miało się to stać jeszcze w czasie kampanii wrześniowej, czy już za okupacji. Czy sam Andrzej Wajda o tym wiedział i faktycznie kłamał świadomie? Przyznam, że nie mam 100% pewności. Pozostaje jednak fakt, że jego zaangażowanie polityczne, zwłaszcza w późnym etapie życia, było godne pożałowania. Jako jego ocena jako reżysera też jest niejednoznaczna. Z jednej strony mamy świetne filmy jak „Kanał” właśnie (nigdy tego filmu nie krytykowałem, a wręcz przeciwnie), a z drugiej taki kłamliwy, propagandowy badziew jak „Lotna”, powtarzający chamskie i bezczelne łgarstwa Goebbelsa, bo czerwoni kacykowie chcieli „pojechać” po przedwojennym wojsku polskim, którego kompleks mieli od 1920 r. Co do filmu o „Bolku” to jak wyżej, szkoda czasu i klawiaturowego atłasu, by pisać o tej propagandówce.

    11. Gośka Odpowiedz

      Panie Bartoszu dziękuję za obszerne wytłumaczenie sprawy Katynia i Wajdy. Co do Lotnej, cóż film jest z 1959 więc pewne kryteria musiały być spełnione żeby można było wyprodukować w tamtych czasach tego typu film lub nie móc zrobić go w ogóle. Może lepiej żeby nie powstał ale szczerze mówiąc on mi jakoś nigdy się nie podobał i nie oglądałam go w całosci dlatego nie mogę go ani bronić ani krytykować. Przy okazji na pewno zwrócę na niego uwagę. Co do Kanału byłam kiedyś świadkiem przy okazji wyświetlania go na Starówce w W-wie oburzenia 2 powstańców, którzy zaczęli krzyczeć że to hańba i wstyd. Obejrzałam go dokładnie z wnikliwą analizą i szczerze mówiąc nie znajduję w Kanale żadnej winy przeciwko powstańcom. Ale zdązyłam się zorientować że dziadki chcą gloryfikacji powstania i prawie że pokazywania powstańców wychodzących z kanałów w orderach. Niestety Wajda pokazał jak było naprawdę bez lukrowania. W kanałach wiadomo co płynie. Znałam Panią z batalionu Zośka i Ona opowiadała mi takie rzeczy, że od samego patrzenia na to współczesny człowiek by zwariował.
      Katyń również oglądałam z zapartym tchem i uważam że nikomu ujmy nie przyniósł. Dlatego mimo wszystko będę Wajdę bronić jako reżysera bo jak na razie żaden z żyjących mu nie dorownuje. Jako człowiek cóż, kto z nas jest bez winy? Filmu o Wałęsie nie oglądałam bo już dawno przestał dla mnie być idolem:)
      Póki co wracając do Korony oglądam dalej i zastanawiam się czy wątek z Heleną i dziećmi króla to fakt czy wyssane z palca ubarwienie filmu. Nic nie można znaleźć w internecie czy dzieci były zagrożone przez zwariowaną opiekunkę, dlatego film nie jest przekazem historycznym.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Cieszę się, że mogłem wyjaśnić wątpliwości i nie zostałem przez panią z miejsca zaatakowany:) Niestety już kilka razy doszło tutaj do takiej sytuacji. Rozumiem, że czasami piszę nie do końca jasno, ale gdyby każdy się w miarę kulturalnie dopytał zamiast od razu atakować to byłoby znacznie lepiej i przyjemniej. Oburzanie się pojedynczych powstańców rozumiem, chociaż nie popieram. Według mnie pokazywanie prawdy w tym przypadku nie odziera ich z godności, a wręcz przeciwnie. Jednak niektórzy mają inne zdanie, ale z uwagi na wiek i przeżycia powinniśmy to uszanować (choć nie ulegać).

        Oczywiście te wszystkie wątki poboczne z „Korony” to zmyślone bzdury, ale jakieś być muszą. Tak jest w każdym serialu historycznym czy około-historycznym, także tych słynnych zagranicznych. I choć sam go ostro zjechałem za błędy i niedociągnięcia czysto historyczne właśnie, to muszę powiedzieć otwarcie raz jeszcze, że nie należy za bardzo przejmować się tutejszymi opiniami, albowiem redakcji zwyczajnie nie podoba się, że nie mamy w serialu lansowanej ich własnej koncepcji o Kazimierzu (niby z jakiej racji miano by to robić, ale to szczegół), którą można streścić do dosłownie kilku epitetów: przygłup, gwałciciel, nieuk, nieudacznik, oraz insynuacji, z których najgorsza jest ta, że król zamordował/usiłował zamordować/chciał zamordować swoją pierwszą żonę Anne Giedyminówne, która to insynuacja jest albo podłością, albo wręcz kłamstwem. Dodatkowo przedstawia się go jako maminsynka (jakoś dziwnie same maminsynki wśród tych naszych władców…), który był tylko narzędziem w rękach matki, a po jej śmierci siostry z Węgier, która sterowała nim chyba telepatycznie lub przy użyciu czarów patrząc na odległości jakie ich dzieliły (bo telefonów przecież wtedy nie było:)) No i na koniec największy grzech twórców serialu, grzech absolutnie niewybaczalny i śmiertelny. Otóż jak już pisałem w „Koronie” król Kazimierz bez wątpienia potrafi… czytać i pisać! Normalnie wszystkie ręce na pokład! Bij kto w Boga wierzy! Tak okrutna zniewaga krwi wymaga! Jak oni śmieli dawać coś takiego, a nie podążać za jedynie słuszną, oczywiście naszą, linią! Otóż od razu odpowiem, że tak, jak najbardziej mogli, bo sprawa wykształcenia króla lub jego ewentualnego braku jest tak naprawdę otwarta (dla tego większość historyków w ogóle tego zagadnienia nie porusza, po prostu historyk jest od faktów, a nie od konfabulacji bądź nadinterpretacji kiedy brakuje owych faktów na dany temat). Ja sam nie wiem jak było i dlatego też staram się unikać tej kwestii.

        A na zakończenie powiem, że przecież mówimy tutaj o człowieku, którego jednoznacznie pozytywnie (przynajmniej jako władcę) oceniają właściwie WSZYSCY kronikarze (całkiem współcześni oraz późniejsi) i historycy przez kolejne ich pokolenia. To nie jest tak, że ktoś coś sobie bezpodstawnie, od tak, wywnioskował w oparciu o własne widzimisię. No ale cóż… jeśli redakcja chce sobie walczyć z wiatrakami niczym nieszczęsny Don Kichot z La Manczy to nie będę ich zatrzymywał. Są w końcu dorośli i chyba wiedzą co robią… Zresztą w końcu nawet największe postacie w historii ludzkości mają swoich „hejterów”. Taki już chyba po prosu jest ten nasz świat.

    12. Jarema Odpowiedz

      Pani Gosiu, serial ,,Korona…” to nie jest produkcja stricte historyczna, to jest takie lużne pokazanie historii o królu Kazimierzu. Wątek z Heleną jest wymyślony żeby się coś w serialu działo. Oglądałem na początku stycznia wywiad z Iloną Łepkowską i ona bardzo wyrażnie stwierdziła że to jest telenowela która tylko nawiązuje do historii. Jak już pisałem- serial ma nas zaciekawić i niezależnie od indywidualnych gustów to faktycznie nastąpiła moda na Kazimierza. Kto wie, może moda na ,,wyklętych” zmieni się w modę na średniowiecze i młodzi będą chodzić z koszulką na której będzie widniał ostatni Piast albo rycerze z bitwy grunwaldzkiej. I w sumie jeśli tak będzie to może sam sobie taką kupię. W sumie to dość ciekawe zjawisko-kk kiedy chodziłem do gimnazjum to w modzie były koszulki z piłkarzami albo muzykami a obecnie jest moda na bohaterów narodowych. Odnośnie A. Wajdy to warsztatowo był dobrym reżyserem i nie można mu zarzucić że był partaczem, inna rzecz że był to człowiek chorągiewka i jeśli chodzi o kręgosłup moralny to na tym polu Wajda nie wypadał najlepiej. Muszę przyznać że Katyń to arcydzieło bo nikt tak jeszcze o naszej historii nie kręcił filmów- z perspektywy rodzin po ofiarach i z naciskiem na pokazanie jak wyrzynano nam elity (rotmistrz Andrzej i jego ojciec profesor). W interesującym filmie ,,Lotna” scena z szarżą na czołgi byłaby nawet do usprawiedliwienia. Nikt bowiem nie zarzuca Bondarczukowi że pokazał tak a nie inaczej ostatnią bitwę w ,,9 kompanii”- totalna fikcja. Ale w ,,9 kompanii” na końcu były napisy dotyczące prawdziwego przebiegu walk. W ,,Lotnej” tego nie było i nikt nigdy głośno nie mówił że scena z ułanami próbującymi przeciąć szablami lufę czołgów to scena symboliczna. Wielu ludzi do dziś twierdzi że armia II RP to była zbieranina szaleńców, Tutaj reżyser strzelił własnemu narodowi w kolano.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Byle tylko na fali tej popularności propagowano prawdę o Kazimierzu, a nie tanią propagandę pseudo-sensacyjną. Zapewne wiesz o co mi chodzi,

        • Jarema Odpowiedz

          Serial ,,korona…” to takie ,,m jak miłość” tyle że zamiast Mostowiaków czy Lubiczów są Piastowie. I ok, zabronisz takiego serialu? A nawet gdyby powstał ,,pornol” z królem Kazimierzem i jego kochankami to nie jest w tym coś złego pod warunkiem że tego dzieci nie oglądają. Więc jak już wielokrotnie pisałem to dajmy spokój temu serialowi bo żeby być już taki dosłowny to ..Korona…” jest takim serialem o królu Kazimierzu i ,,d… Marynie”.

          • Bartosz W.

            Nie to miałem na myśli, ale raczej lansowanie takich „rewelacji” jakie tutaj się prezentuje (idiota, gwałciciel, żonobójca, nieudacznik) bo przecież większość ludzi takich bredni później nie zweryfikuje i tak będzie postrzegać osobę króla. Na szczęście „Korona” nie poszła tą drogą i jako tako trzyma się przyjętych faktów (co wywołało złość redakcji), więc ja osobiście się z tego powodu cieszę.

    13. Gośka Odpowiedz

      Podsumowując już Koronę, jest to tani produkt zrobiony małym kosztem bo rzadko akcja wychodzi z zamku gdzieś dalej niż na rynek z garnkami. Miałam nadzieję, że przynajmniej pokażą bitwę pod Płowcami przecież teraz przy takiej technice nie trzeba przebierać rzeszy statystów lae niestety płonne nadzieje. Wciąż mam nadzieję, że powstanie film historyczny z wątkami przygodowymi na miarę Krzyżaków, Potopu czy Pana Wołodyjowskiego, bo teraz mamy serial przygodowy z wątkami historycznymi. Denerwuje mnie jedno, ze wciąż cała kinematografia telewizyjna kręci się wokół emerytów. Polska nie składa się tylko z nich, ale w większości z ludzi w wieku produkcyjnym, których interesuje nieco więcej w filmie niż wzdychania i babskie intrygi. Już wystarczająco duzo powstało gniotów o niczym, a teraz jeszcze doszedł kolejny Leśniczówka. Czy Polacy nie potrafią kręcic zwykłych filmów „1 odcinkowych” tylko same tasiemce? A może są to miejsca pracy dla aktorów za nasze pieniądze?
      A propos Kazimierza lubił babki i to bardzo bo miał dużo nieślubnych dzieci.

      Co do Lotnej i szarży ułanów na czołgi to cóż Polska nie była wtedy super uzbrojona, a najwięcej mieliśmy koników i ułanów:)

      • Jarema Odpowiedz

        Cóż, ułani stanowili do 10% naszych sił zbrojnych, Polskie wojsko nie było super uzbrojone ale na pewno dobrze. Jedyny problem to taki że my walczyliśmy nie z tym wrogiem na którego nas szkolono i zbrojono.

        • Bartosz W. Odpowiedz

          Czyżby? Przecież u państwa niemal wszystko (a na pewno prawie wszystko w działach średniowiecze-nowożytność) sprowadza się do „babskich intryg”…

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Ułani szarżujący z szablami na czołgi to goebbelsowskie kłamstwo, wymyślone w celu totalnego ośmieszenia naszego wojska. Owszem, konie odgrywały ważną rolę, ale polegała ona raczej na dowożeniu tak ludzi jak i sprzętu (np. działka przeciwpancerne) na miejsce walki. Tak było chociażby w słynnej bitwie pod Mokrą. Konie posłużyły ułanom do sprawnego transportu działek pp, a i oni sami mogli dzięki temu znacznie szybciej niż na piechotę przemieścić się z miejsca na miejsce. Tan naprawdę ówczesna „kawaleria” to była formacja bardziej zbliżona do dragonów (w ich pierwotnej formie), a więc w sumie bardziej piechota przemieszczająca się konno niż jazda sensu stricto. Oczywiście jak grupka ułanów wpadła na koniach z szablami między niemieckich piechurów to dochodziło do jatki szwabskich synów. Inaczej z walką na przepastnych terenach wschodnich, z Sowietami, którzy sami mieli długi czas liczne formacje kawalerii, tam mogłoby dojść do jakiś walk czysto kawaleryjskich, ale z Niemcami wyglądało to częściej tak jak opisałem (oczywiście były też takie akcje jak nagłe wypady konne, ale taki przykład też już podałem, wszystko tak naprawdę zależało od okoliczności, jako że była to bardzo uniwersalna formacja). Zresztą Niemcy też mieli jeszcze jednostki określane mianem kawalerii we własnych szeregach, ba, były nawet jednostki kawalerii SS…

        PS. Nie wiemy ile miał nieślubnych dzieci Kazimierz, ani z kim je miał jeśli chodzi o ścisłość. Pardon, z góry możemy skreślić niejaką „Esterę” – najpewniej postać fikcyjną. Wiemy, że miał prawdopodobnie 3 nieślubnych synów, z których prawdopodobnie 2 go przeżyło, ale nie jest to ani nic szokującego, ani jakoś spektakularnego. Jeśli dobrze pamiętam to taki Jan bez Ziemi, król Anglii (ten od Robin Hooda) miał co najmniej (bo co do tylu mamy informacje)… 17 nieślubnych dzieci. A byli tacy co mogli się pochwalić jeszcze lepszymi wynikami (np. Henryk I, też król Anglii z jego 21 bękartów). Ponadto to, że „lubił babki” to jedno, ale nie zapominajmy, że te „babki” też mogły go lubić i same się „pokazywać” lub wręcz napraszać, nie wiemy tego. Ale jest to jedna z tych rzeczy, które „Korona” robi dobrze. Pokazuje bowiem, że to nie tylko król musiał się oglądać za spódniczkami (jak się powszechnie przyjmuje), równie dobrze to mogło być obopólne zainteresowanie. Na koniec zapytam, czy fakt posiadania licznych kochanek uchybia w czymś władcy? Bo jak się czyta tutejsze „to i owo”, to można odnieść takie wrażenie. Zapewniam, ktokolwiek orientujący się w realiach epoki zapewni, że taka teza jest zwyczajnie nieprawdziwa. Co najwyżej duchowni (jak Długosz piszący dodatkowo jakieś 100 lat po śmierci Kazimierza) mogli pomstować, ale takie akurat było ich zadanie, więc oni są usprawiedliwieni ze swojego czepiactwa.

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.