Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Teściowa zrobiła z niej pośmiewisko, biskup nią poniewierał, mąż życzył jej śmierci. Dlaczego życie Aldony Anny zamieniło się w koszmar?

Marta Bryła jako Aldona Anna w serialu Korona królów

Marta Bryła jako Aldona Anna w serialu Korona królów

Aldona Anna budziła politowanie dworzan oczekujących narodzin królewicza i wstręt księży, widzących w niej frywolną utracjuszkę. Nie szanował jej papież. A mąż? Po dziesięciu latach małżeństwa chyba tylko życzył jej śmierci.

Jadwiga Bolesławówna – potężna i powszechnie szanowana małżonka Władysława Łokietka – o synowej nie miała chyba nic dobrego do powiedzenia. Nie wiadomo czy w czambuł potępiała cały związek jedynego męskiego potomka. Na pewno jednak nie wierzyła, że świeżo ochrzczona, frywolna i beztroska Aldona Anna ma zadatki na przyszłą królową.

Małżeństwo polskiego następy tronu Kazimierza i córki litewskiego księcia Giedymina, zawarte w roku 1325, okazało się politycznym niewypałem. Sojusz, który umacniało nie przyniósł Polsce żadnych korzyści, a zarazem – sprowadził na kraj oraz dynastię nieprzerwaną falę oskarżeń, insynuacji i ataków ze strony sąsiadów. Jakby tego było mało Aldona Anna, mimo upływających lat, nie urodziła mężowi żadnego syna.

To na niej – jak wierzyli poddani i teściowie – ciążył obowiązek przedłużenia monarszego rodu. Żona królewicza nie była jednak władna sprostać najważniejszemu zadaniu, co stawiało pod znakiem zapytania pozycję i przyszłość Litwinki.

Aldona Anna na portrecie wedłu wzoru Michała Stachowicza

Aldona Anna na portrecie wedłu wzoru Michała Stachowicza

Ostatnie ogniwo

Nieufność względem Aldony Anny były tym silniejsza, im słabsze okazywało się zdrowie wciąż bardzo młodego królewicza. Kazimierz, który w przyszłości zyska przydomek Wielkiego, w chwili ślubu liczył sobie piętnaście lat, z pozoru nie było więc powodu by już teraz obawiać się o to, czy doczeka się męskiego potomstwa. Wszystko zmieniło się, gdy w 1327 roku następcę tronu powaliła ciężka choroba.

Sytuacja młodego Piasta była krytyczna. Zrozpaczona matka królewicza, Jadwiga Bolesławówna, błagała o modlitewne wsparcie samego papieża, a zarazem powierzyła syna szczególnej pieczy świętego Ludwika. To był już jej ostatni żyjący syn. Najstarszy brat Kazimierza, Stefan, umarł jako sześciolatek, w roku 1306. Drugi z gromadki Władysław odszedł do wieczności jako bobas, w 1312 roku. Najmłodszy Kazimierz stanowił ostatnie ogniwo dynastii. Bez niego cały wysiłek włożony w zjednoczenie kraju i w odbudowę instytucji królestwa poszedłby na marne.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...by dostać się do zakonu joannitów, trzeba było udowodnić wielowiekową przynależność do stanu szlacheckiego? Od francuskich rycerzy wymagano 8-pokoleniowego rodowodu, a od niemiecki - nawet 16-pokoleniowego! A to wszystko trzeba było udowodnić podczas procesu.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

...średniowieczni Polacy nie zdawali sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia dla zdrowia, jakim było spożyciu sporyszu. Znalezione okazy zbożowych kłosów razem z kłosami z zarodnikami splatano w bukiet, który umieszczano u sufitu chaty, aby w porze siania zbóż te właśnie nasiona wysiać pierwsze.

Komentarze (29)

  1. Nana Odpowiedz

    Kazimierz nie był jedynym męskim potomkiem pary królewskiej, Jadwiga i Łokietek mieli jeszcze dwóch synów (Władysław i Stefan), ale ci zmarli. Można było ewentualnie napisać „jedynym żyjącym męskim potomkiem”.

    • Haha.E Odpowiedz

      ,,Najstarszy brat Kazimierza, Stefan, umarł jako sześciolatek, w roku 1306. Drugi z gromadki Władysław odszedł do wieczności jako bobas, w 1312 roku. Najmłodszy Kazimierz stanowił ostatnie ogniwo dynastii.,,
      Czyzby wczesniej nie bylo tego fragmentu?

  2. Bartosz W. Odpowiedz

    1. Nie ma nic dziwnego w tym, że praktycznie wszyscy poczynając od teściowej, a na dworzanach kończąc, uważali Annę (imię Aldona to całkowity wymysł, tak więc odradzałbym jego używanie) za niegodną tytułu i pozycji królowej. W porównaniu do męża i jego rodziny była to bowiem osoba (brutalnie mówiąc) dość prymitywna. Do tego ciążyła na niej skaza niedawnej poganki. Ponadto pamiętano jej pewnie (to akurat w żadnym razie nie zależało od niej) owo fiasku sojuszu z jej ojcem, po którym Łokietek naiwnie dużo sobie obiecywał, a wyszło jak zawsze. Tak więc, bezcelowy przecież, opór Jadwigi przed koronacją synowej nie był raczej zaskakujący dla otoczenia. Kazimierz szybko i sprawnie nakłonił jednak starą matkę by odsunęła się na ubocze, co też ta ostatnia bez większego oporu uczyniła.

    2. Bez przesady z tym rzekomym „super-hejtem” na Anne. To, że traktowano ją protekcjonalnie lub lekceważąco to niestety, zważywszy na jej pochodzenie, nic nadzwyczajnego. Brakowało tylko oskarżenia Kazimierz (nazwanie go nieukiem, nieudacznikiem i gwałcicielem już było) o żonobójstwo. Zresztą miał prawo czuć się zawiedziony. Młoda małżonka dała mu tylko 2 córki, oddalone zresztą od siebie o wiele lat. Jeśli zestawi się to z faktem, że mocno posunięty w latach Kazimierz był w stanie w szybkiej sekwencji spłodzić kolejne 3 córki ze swoją ostatnią żoną Jadwigą żagańską to otrzymujemy obraz faktycznie niezbyt płodnej Anny. Jeszcze ta przedwczesna śmierć, może to ona była słabowita? W każdym razie to ona, nie Kazimierz, dobrze do takiego wzorca pasuje.

    3. Kazimierz zawarł układ o dziedziczeniu nie z siostrą lecz ze swoim szwagrem – Karolem I Robertem, królem Węgier. Elżbieta NIE była suwerenną władczynią i dopiero za panowania swojego syna uzyskała prawdziwie mocną pozycję. W latach 30 XIV w. mogła co najwyżej zstępować męża za jego upoważnieniem np. przy zawieraniu niektórych umów, ale nie do niej należały decyzje. Zresztą to Łokietek najpewniej już w czasie choroby Kazimierza w 1327 r. obiecał zięciowi ewentualne następstwo po sobie. To raz. Natomiast dwa to to, że Kazimierz NIE wydziedziczył swoich córek. Cóż to w ogóle za pomysł?! Kobiety nie miały prawa do bezpośredniego dziedziczenia (panowało prawo salickie). Co innego pośrednio. W końcu Kazimierz widział jako następce (tylko raczej bezdzietnego Ludwika, a nie swojego) w Kaźku słupskim, swoim wnuku po córce Elżbiecie.

    4. „Aldonie Annie życzono wszystko najgorszego. I w 1339 roku te życzenia się spełniły.” – A tego to już nie skomentuje. Panie redaktorze rozumiem, że to portal popularny, a nie naukowy, ale jeśli NAPRAWDĘ zależy Panu i reszcie zespołu na jego jakości, to radziłbym powstrzymać się od takich „rewelacji” (to samo tyczy się innych, na które opisałem powyżej). Nie na tym polega bowiem popularyzatorstwo historii, czyli na przedstawianiu nieprawdziwego jej obrazu. Popularyzować należy powszechnie akceptowaną wersję, a nie lansować na siłę własne teorie, które miejscami wydają się być kontrowersyjne dla samej kontrowersji i niczego ponadto…

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Dziękuję bardzo za pochwałę, ale proszę nie przesadzać:) Pisałem bardzo ogólnikowo i całkowicie z pamięci.

  3. Agnieszka Odpowiedz

    Co do słów pana Bartosza sugerujących, że winą Anny był brak męskiego potomka, pragnę zaznaczyć, że to od nasienia mężczyzny zależy płeć dziecka. Kobieta daje zawsze chromosom X, a mężczyzna X lub Y.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Panie Krzysztofie, zgadza się. Jednak Pani Agnieszce chodziło o to, że Pan Bartosz napisał, że Kazimierz miał prawo czuć się pokrzywdzony, bo Aldona dała mu 2 córki w odległym czasie, a on spłodził potem w szybszym tempie 3, ale przecież także córki. Jego poczucie pokrzywdzenia jest zatem nielogiczne w stosunku do Aldony, bo z kolejną również miał córki, a nie synów. Pozdrawiamy.

        • Bartosz W.

          1. Napisałem „zawiedziony”, a nie „pokrzywdzony”, prosiłbym więc szanowną Panią o nieprzekręcanie moich słów. To trochę niefajne bo choć słowa niby podobne, to ich znaczenie całkiem inne. Czy to takie naganne, że starałem się spojrzeć na sprawę z potencjalnego(bo przecież nie mamy pojęcia co myślał) punktu widzenia Kazimierza? Przecież on też miał ludzkie uczucia wbrew temu jak się go tutaj próbuje przedstawiać. Nawet jeśli jego żona nie ponosiła winy w tym, że mieli córki, a nie synów, to nie zmienia to faktu, że on sam miał prawu czuć zawód. Tym bardziej, że nie miał dzisiejszej wiedzy na temat owych kwestii.

          2. Z tymi córkami z ostatniego małżeństwa to o co innego mi chodziło, a mianowicie o to, że Anna mogła być słabowita i przez to nie rokować dużych nadziei na liczne potomstwo przy równoczesnym zaznaczeniu, że Kazimierz nawet w podeszłym wieku nie miał większych problemów. Po prostu zabrakło mu już czasu, ale możemy spekulować co by było gdyby nie fatalne małżeństwo z bezpłodną Adelajdą heską, od której nie mógł się uwolnić przez wiele lat.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Panie Bartoszu, to nie był komentarz polemizujący z Pana zdaniem. Chodziło o wyjaśnienie, o co chodziło poprzedniej komentatorce. Ona odebrała to prawdopodobnie jako atak na Aldonę, co zdziwiło Pana Krzysztofa. Pozdrawiam.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      A gdzie ja niby oskarżam Annę o brak męskiego potomka?? Chodziło mi tylko o to, że sam Kazimierz jak i reszta otoczenia mogli czuć rozczarowanie z tego powodu. To chyba oczywiste i naturalne, czyż nie?

  4. Mara Odpowiedz

    Panie Bartoszu, dziękuję za komentarz, ma Pan rację. Redaktor tego artykułu powinien troszkę się douczyć. Do tego ta nagonka na film Korona Królów, który jest dobry, trafiony i skłonił do szukania i czytania książek historycznych.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Droga Pani, dziękuję za miłe słowa. Co do „Korony Królów” to niestety w wielu punktach muszę się zgodzić z Panem Janickim, choć nie zawsze pochwalam formę jakiej używa w wyrażaniu swojego zdania. Serial jest raczej słaby (chociaż może się trochę rozkręci co nie zmienia faktu, że mnóstwo w nim głupich błędów), ale to wina różnych czynników. Ponadto zdaje się, że mimo to może jednak odegrać pozytywną rolę, bo jak Pani zauważyła coraz więcej ludzi zdaje się interesować tematem, może nawet sięgną po fachowe opracowania, a to będzie duży plus.

      Jednak w porównaniu do nagonki na serial prawdziwym złem jest nagonka na samego Kazimierza Wielkiego. Nie wiem czemu akurat jego się tutaj uczepiono, ale zaczyna się to powoli robić męczące. Jeden przykład, określanie z uporem Kazimierza jako „nieuka” bo prawdopodobnie był analfabetą. Po pierwsze: czy to w jakikolwiek sposób go ograniczało? Jeśli nie to po co to drążyć jakby miało to jakieś znaczenie? Po drugie: to nie młody Piast odpowiadał za kształt swojej edukacji, tylko jego ojciec. Skoro Łokietek (bardzo tu promowany) nie widział potrzeby w tym by syn uczył się czytać i pisać to może do niego trzeba mieć ewentualne pretensje (zresztą on sam był zapewne analfabetą)?

  5. Glujo. Odpowiedz

    Dla mnie największym kuriozum jest ten fragment: ” To mógł być wypadek, w którym ciało zostało sponiewierane niczym szmaciana lalka chwycona w zęby przez psa. To mogła też być ciężka choroba, z powodu której członki pokryły się ropą i śluzem, nim kobieta wydała z siebie ostatnie tchnienie”. Co to ma w ogóle być? Sensacja do kolorowego magazynu dla półanalfabetów? Na bazie jakich źródeł autor artykułu pisze podobne bzdury? A może od razu napisać, że została zgwałcona przez żółwia i stratowana przez stado mrówek a jej szczątki rozwłóczyli Jezuci, mimo że ich jeszcze nie było?

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Patrząc na przekrój wszystkich artykułów traktujących o tamtym okresie to proponuję coś w stylu: „Nieszczęsna Anna została bestialsko zgwałcona przez swojego bezlitosnego męża, który potem oddał ją do zabawy swoim strażnikom, a potem psom myśliwskim ze swojej psiarni. Nic więc dziwnego, że biedaczka tak potraktowana zeszła z tego świata w wielkim cierpieniu. Kolejna po najcnotliwszej Klarze Zach, która padłą ofiarą seksualnego zbrodniarza Kazimierza I Niedouka”.

      Dosadnie? Może i tak, ale z tego co widzę to powoli zaczyna to dryfować w tą właśnie stronę, z czego szczerze ubolewam, ponieważ portale popularyzatorskie SĄ potrzebne, ale nie w takiej formie, która coraz bardziej zaczyna przypominać magiel.

      • Paulina Szmit Odpowiedz

        Panowie, miejcie litość nad człowiekiem wychowanym w gimnazjum, po lekcjach historii raz w tygodniu, gdzie w podręcznikach jeszcze większe bzdury są napisane.

        • Bartosz W.

          Może szanowną Panią zaskoczę, ale ja również ukończyłem gimnazjum, a ponadto dyplomowanym historykiem jestem od niedawna. Jak więc można się pewnie domyśleć jestem aktualnie młodszy od Pana redaktora. Ja po prostu nie dążę do kontrowersji za wszelką cenę i sprzeciwiam się takiej narracji (i będę to robił).

  6. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Szanowni Państwo, dziękujemy za komentarze. Słowa krytyki są dla nas cenne. Ale proszę na to spojrzeć również z drugiej strony – Państwu nie nie podoba się co jest napisane, ale jak. Uwagi odnoszą się głównie do narracji. A ta rzeczywiście nie każdemu musi się podobać – inni cenią sobie podawanie historycznych faktów w formie nie podręcznikowej, ale ciekawej i niekiedy kontrowersyjnej. Ważne by zaciekawić historią także tych, którzy na co dzień nią się nie interesują – a pewne formy narracji spełniają ten cel doskonale. Pozdrawiamy serdecznie.

  7. Karolina Odpowiedz

    Aż przykro czytać, że tak inteligentni ludzie nie mają co robić, tylko czepiać się słówek w artykule popularnonaukowym. Proponuje trochę się odprężyć :)

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani Karolino, jak widać każdy ma różne sposoby spędzania wolnego czasu i inne rzeczy sprawiają przyjemność. „Czepialstwo” jak widać należy do bardzo popularnych dziś rozrywek. Jednak gdy padają merytoryczne argumenty połączone z krytyką – tam jesteśmy bardzo wdzięczni. Co do odprężenia – dołączamy się do Pani propozycji :) Pozdrawiamy.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drogi Panie Bartoszu, może to sformułowanie naszej Czytelniczki nie było subtelne, ale chodziło właśnie o czepianie się sposobu pisania, a nie tego co jest napisane. Narracja, styl Autora to kwestie, moim zdaniem, drugorzędne wobec treści. A jeśli są Autorzy, którzy ważne kwestie potrafią podać w sposób, który zainteresuje każdego – to naprawdę rzadka i cenna umiejętność.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Może tak, może nie. Niestety nie jesteśmy po tylu latach i przy tak skromnych źródłach stwierdzić co było przyczyną śmierci.

  8. Marta- dawna historyczka Odpowiedz

    cały akapit „strasznym losem …” jest straszny sam w sobie, cały tekst czyta się dobrze, (nie oceniając merytorycznie, ja nie jestem specjalistą z dziedziny średniowiecza) ale te zakończenie to nawet stylistycznie do tekstu nie pasuje, ja rozumiem, że jak średniowiecze to musi być ropień i poszarpane mięso :) ale nie można było napisać, że zmarła w bliżej nie znanych okolicznościach etc. :) ?od razu tak czytelnika straszyć tą ropą i psami?

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani Marto, nikt nie miał zamiaru straszyć, to tylko jedne z prawdopodobnych ówcześnie wersji ;) Pozdrawiamy serdecznie :)

  9. Czepialska Odpowiedz

    Gdy pragnienie męskiego potomka spycha ludzi do takich okropności… Aldony i wszystkich kobiet na których ciążyła presja urodzenia męskiego potomka najzwyczajniej mi szkoda, ale to efekt postrzegania kobiety w tamtych wiekach.
    Całe szczęście, że nauka poszła do przodu i udowodniono, że za płeć odpowiada mężczyzna, a nie kobieta. Choć czasu się naturalnie nie cofnie. W niektórych krajach, gdzie relacje męsko-damskie były inaczej uregulowane (z uwagi na inną religię panującą) syna witano z radością, ale i z powodu córki się radowano. Bo gdy przyszło do podziału tronu, to one mogły przeżyć. Ich bracia nie mieli tego szczęścia…

    • Członek redakcji | Michał Korzec Odpowiedz

      Droga Pani Czepialska, ciekawe jest to co Pani napisała na temat innych krajów, czy mogłaby Pani podać przykład? Jestem po prostu ciekaw ponieważ w Europie utarło się podejście o którym Pani pisze np. Henryk VIII i jego żony. Pomimo osiągnięć nauki tego typu podejście jest mocno zakorzenione w tradycji. Pamiętajmy, że wydając córkę za mąż należało wnieść posag. W sytuacji kiedy ktoś miał 3 córki automatycznie mógł zostać bankrutem.
      Pewien znany mi starszy Pan, ojciec czworga dzieci mieszkający na Śląsku mawiał: „Jak się córka urodzi to gorzej jakby się chałupa spaliła”.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.