Promo luty

Azjatyckie hordy ludojadów. Żaden naród w średniowieczu nie miał gorszej prasy!

Autor: | 22 grudnia 2016 | 14,449 odsłon

Krwawa bitwa nad rzeką Lech na ilustracji Hektora Mülicha (1415-1490), pochodzącej z kroniki Norymbergi z 1457 roku autorstwa Sigmunda Meisterlina (źródło: domena publiczna).Pożerali dzieci swoich wrogów. Żyli niczym zwierzęta. Pod ich wpływem zmieniły się nawet modlitwy. W kościołach wołano z przerażeniem: „Przed strzałami Węgrów obroń nas, Panie!”. Ale ile właściwie jest prawdy w tym image’u Madziarów?

Trzeba przyznać, że koczowniczy Węgrzy, którzy do Środkowej Europy przybyli w IX wieku, sporo zrobili, by zapracować na swój paskudny wizerunek. Karierę na starym kontynencie zaczęli, jak głosi legenda, od podstępu. By zademonstrować swoje „pokojowe” zamiary, wysłali bogate dary dla władcy Wielkich Moraw – państwa zajmującego obszar dzisiejszych Czech, Słowacji i części Węgier.

Znalazło się w nich między innymi 12 białych koni, 12 wielbłądów, 12 chłopców kumańskich i 12 ruskich dziewcząt. W zamian prosili jedynie o dwa dzbanuszki wody z Dunaju i wiązkę ziół. Szybko uzyskali zgodę na osiedlenie się na terenie Wielkich Moraw. Dostali palec i zaraz postanowili odrąbać rękę. Zamiast pokojowej koegzystencji, nastąpiła krwawa bitwa, dzięki której dzicy Madziarowie zajęli całą Kotlinę Panońską. I wcale nie zamierzali na niej poprzestawać.

Efekt pierwszego wrażenia

Węgrzy okazali się ludem wyjątkowo energicznym. Większą część X wieku spędzili wojując z całą ówczesną Europą. Wyprawiali się do Italii, na tereny dzisiejszych Niemiec, do południowej Francji… Opisując jeden z najazdów na Saksonię, który nastąpił w okresie panowania Henryka I, mnich z Nowej Korbei, Widukind, skarżył się:

Znowu do Saksonii wkroczyli Węgrzy, palili miasta i osady krew rozlewając i siejąc wielkie wyludniające spustoszenie. (…) Taka była to (sromota) szkodliwa w owe dni, że i klasztory ucierpiały, lecz o tym zmilczmy, żeby nie rozgłaszać (powtarzać) o tych nieszczęściach.

Bitni Węgrzy większość X wieku spędzili wojując z niemal całą Europą. Na miniaturze ich wódz i protoplasta pierwszej dynastii Arpad ze swą drużyną (źródło: Chronicon Pictum, domena publiczna).

Bitni Węgrzy większość X wieku spędzili wojując z niemal całą Europą. Na miniaturze ich wódz i protoplasta pierwszej dynastii Arpad ze swą drużyną (źródło: Chronicon Pictum, domena publiczna).

O kolejnych atakach wspominał też tzw. Annalista korbejski. Pod rokiem 919 odnotował: Węgrzy srogo złupili Saksonię i z wielkimi łupami i jeńcami płci obojga wycofali się do swych ziem. Bóg się na nas zgniewał.

Odnosili też, przynajmniej początkowo, spore sukcesy. Udało im się zmusić do płacenia trybutu książąt niemieckich, włoskich, a nawet cesarza bizantyńskiego. O ich pozycji świadczy fakt, że – jak relacjonował Widukind – Henryk I, wziąwszy do niewoli jednego z książąt węgierskich, zamiast okupu wolał… obietnicę dziewięcioletniego pokoju!

Ekspansję Węgrów powstrzymano dopiero w drugiej połowie X wieku. Kres najazdom na ziemie niemieckie położyła bitwa na Lechowym Polu w 955 r., gdzie zostali rozbici przez wojska Ottona I. Druga poważna klęska nastąpiła w 970 r., kiedy Bizantyjczykom sprzymierzonym z Rusinami, Bułgarami i Pieczyngami udało się powstrzymać węgierską inwazję. Wymowny jest jednak już sam fakt, że cesarz bizantyjski, by obronić się przed węgierską inwazją, wzywał na pomoc wszelkich dostępnych sojuszników.

Zła prasa?

Wokół niezwykłej aktywności wojennej Węgrów w tym pierwszym stuleciu zaczęły narastać niestworzone legendy. Występują niekiedy jako budzący grozę okrutnicy, zostawiający za sobą jedynie zgliszcza i sterty ciał. Węgierskie hordy miały podpalać każdą miejscowość, która znajdowała się na ich drodze. Byli podobno „plemieniem przerażającym i okrutnym”, bestiami „łaknącymi krwi i pożerającymi ludzi”. Jeszcze w pochodzącej z XI wieku Pieśni o Rolandzie określano ich jako „pomiot szatana”.

Zabijali wszystkich mężczyzn, do niewoli biorąc tylko młode kobiety i dzieci. Byłyby to ekscesy wykraczające znacznie poza zakres „zwykłych” wojennych zniszczeń… Tyle tylko, że wcale nie wiadomo, czy ten ugruntowany w literaturze obraz jest prawdziwy.

To prawda, że kroniki i roczniki, poczynając od pierwszej notatki, zapisanej w 862 r. przez Hinkmara z Reims, pełne są informacji o węgierskich wyprawach. Szczególnie wypomina się Węgrom splądrowanie klasztoru w Sankt Gallen, gdzie mieli zarąbać toporem alemańską arystokratkę Wiboradę, później kanonizowaną przez papieża Klemensa II. Jednak Idzi Panic – profesor Uniwersytetu Śląskiego i specjalista w dziedzinie wczesnej historii Madziarów – twierdzi zdecydowanie, że opinie o wyjątkowym okrucieństwie są dla Węgrów… niesłusznie krzywdzące!

Czyżby "pomiot szatana" był nie taki straszny, jak go malowano? Obraz przedstawia oddziały Węgrów przekraczające Karpaty pod wodzą Arpada (autor: Árpád Feszty, domena publiczna).

Czyżby „pomiot szatana” był nie taki straszny, jak go malowano? Obraz przedstawia oddziały Węgrów przekraczające Karpaty pod wodzą Arpada (autor: Árpád Feszty, domena publiczna).

Ich działania wojenne, choć intensywne, wcale nie wykraczały jego zdaniem poza przyjęte standardy. Jak pisał, „przynosiły one Węgrom obfite łupy, ich armia w trakcie działań wojennych dopuszczała się grabieży, jednakże ich sposób postępowania na terytorium przeciwników w niczym nie różnił się od postępowania wojsk feudalnych”.

Zdaniem Panica Węgrzy wręcz… wyróżniali się pozytywnie na tle epoki, bo szanowali na ogół terytoria swoich sojuszników. Co więcej, historyk podważał też rzekomo pewne informacje o ich pierwszej bitwie w Europie. Sugerował, że Madziarowie naprawdę przybyli do Wschodniej Panonii na zaproszenie władców wielkomorawskich, a osiedlenie przynajmniej początkowo miało charakter pokojowy.

Nowi Hunowie

Może ten jeden detal rzeczywiście został pomylony w kolejnych stuleciach. Nie zmienia to jednak faktu, że Węgrzy niemal od samego początku mieli paskudną prasę. Ich sposób prowadzenia walki i tryb życia kojarzyły się współczesnym z  najazdami huńskimi z przełomu IV i V wieku. Nowi przybysze zasiedlali też te same tereny, na których istniało kilka wieków wcześniej państwo Attyli. Pokrewieństwo dwóch ludów szybko przyjęto praktycznie za pewnik.

Średniowieczni (i nie tylko) uznawali za pewnik, że Madziarzy są potomkami Hunów. Nawet królowie Węgier uważali siebie za następców Attyli. Fragment obrazu Eugène Delacroix przedstawiający słynnego wodza Hunów (źródło: domena publiczna).

Średniowieczni (i nie tylko) uznawali za pewnik, że Madziarzy są potomkami Hunów. Nawet królowie Węgier uważali siebie za następców Attyli. Fragment obrazu Eugène Delacroix przedstawiający słynnego wodza Hunów (źródło: domena publiczna).

Nie było to bynajmniej skojarzenie pochlebne, co widać choćby w opisie wyglądu pierwszych Węgrów, porównywanych właśnie do Hunów i Awarów. Co składało się, zdaniem pisarzy bizantyjskich, na tę fizjonomię?

„Przedstawiają ich wzrostu średniego, rysów twarzy odrażających, z oczyma wklęsłemi, i głosem podobnym do ryku dzikich zwierząt. Obyczaje ich wystawiają też jako dziwnie szorstkie i barbarzyńskie” – referował historyk J. Boldenyi. „Przesadny ten obraz jest świadectwem ślepej nienawiści, lub łatwowierności kronikarzy” – dodawał jednak od razu.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Anna Winkler - Absolwentka filozofii i politologii, doktorantka na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Interesuje się historią najnowszą, zwłaszcza powojenną Europą... choć czasem zdarza jej się odejść od tego tematu całkiem daleko.

Okupacja
Komentarze do artykułu (6)
  1. Bardzo fajne, ale zapewne nieprawdziwe. Biorąc pod uwagę, że większość Węgrów ma słowiańskie geny, które siedzą w środkowej Europie od kilku tysięcy lat co najmniej, traktowanie Węgrów jako przybyszów z Azji jest nieco zabawne. Nawet z ugrofinami nie wyszło, bo ugrofińskich genów mają więcej Polacy niż oni (a więcej Rosjanie). Ot, jeszcze jedna pomyłka historyczna, którą mam nadzieję ktoś kiedyś odkręci.

    • Pani Lavinko, słowiańskość albo ugrofińskość to nie kwestia genów, a jedynie języka. Węgrzy mają język ugrofiński, jak sam człon „ugro” wskazuje.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

Wkroczenie Armii Czerwonej w rodzinnych opowieściach. Jak to naprawdę wyglądało?

Czerwonoarmista w trakcie ofensywy na zachód. Tak przedstawiał ją radziecki plakat propagandowy, a jak wyglądała prawda? (źródło: domena publiczna).

Z pewnością nie raz słuchaliście relacji bliskich o tym, jak wyglądał koniec II wojny światowej. Z jednej strony uwolnienie od niemieckiej okupacji, z drugiej – wkroczenie Armii Czerwonej. Ten przełomowy moment polskiej historii przybliży nasza najnowsza książka, „Czerwona zaraza”. Pomóżcie nam ją napisać, dzieląc się rodzinnymi historiami.

9 lutego 2017 | Czytaj dalej...

Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski

Obiecywali wolność i bezpieczeństwo. Zdruzgotany brutalną okupacją Naród witał ich z nadzieją i kwiatami. Zamiast wybawicieli nadeszli jednak bezwzględni zbrodniarze i złoczyńcy. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny w zetknięciu z czerwoną szarańczą.

31 stycznia 2017 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Przekret - pion

Czy wiesz że...

Stali na katafalku
za śmiercią Józefa Stalina tak naprawdę stał… Józef Stalin? Z uwagi na rządy terroru jakimi posługiwał się radziecki dyktator, był on swoją ostatnią ofiarą. Gdy czerwony car doznał udaru, jego otoczenie bało tak zastraszone, że bano się nawet wezwać lekarza.

sw.wojciech
Bolesław Chrobry zamordował świętego Wojciecha? Motywem tej zbrodni była chęć zaskarbienia sobie sympatii jednego z najpotężniejszych ludzi w Europie.

Magnaci
Polscy magnaci byli bogatsi od Kulczyka? Jeden z nich pozostawił po sobie spadek zbliżony do dwóch rocznych budżetów państwa!