Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ile Krzyżacy zarobili na „nawracaniu” pogan?

Zakon krzyżacki był jednym z trzech największych chrześcijańskich zakonów rycerskich. Powstał na fali krucjat w XI i XII wieku. Z podbitych w wyniku "chrystianizacji" ziem, stworzył własne państwo.

fot.domena publiczna Zakon krzyżacki był jednym z trzech największych chrześcijańskich zakonów rycerskich. Powstał na fali krucjat w XI i XII wieku. Z podbitych w wyniku „chrystianizacji” ziem, stworzył własne państwo.

Swoje potężne państwo zbudowali na krwi i cierpieniu ludzi, których mieli nawracać. Zamiast chrystianizować – mordowali, grabili i palili. Nie gardzili też ziemiami i dobrami chrześcijańskich sąsiadów. Ile Krzyżacy zarobili na swoich występkach?

Początki zakonu były skromne. Oto podczas oblężenia Akki w Ziemi Świętej w 1190 roku niemieccy krzyżowcy i pielgrzymi założyli stowarzyszenie mające opiekować się walczącymi tam rycerzami z Niemiec. Ich inicjatywę wsparł książę szwabski Henryk, przekazując im w zarząd szpital w zdobytej Akce.

Gdy związek przekształcił się w zakon, szybko posypały się darowizny: papież Klemens III nadał krzyżakom znaczne posiadłości wokół Akki, cesarz Henryk VI podarował ziemie w południowych Włoszech, a papież Celestyn III zwolnił zakonne posiadłości z dziesięciny. Ten początek był znamienny: jak pokaże przyszłość, zakon będzie równie skuteczny w obronie i szerzeniu wiary chrześcijańskiej, co w gromadzeniu dóbr, pieniędzy i doczesnych bogactw. Zwłaszcza kosztem tych, których miał nawracać.

Mistrzowie bogacenia się

Z czasem okazało się, że im bardziej nowa zakonna organizacja obrasta w posiadłości, zasoby finansowe i przywileje, tym więcej ich pragnie. Kolejni wielcy mistrzowie (a zwłaszcza, żyjący na przełomie XII i XIII wieku, Hermann von Salza) koncentrowali się na pomnażaniu majątku zakonu, dopominając się u możnych tego świata – papieża, cesarza, królów i książąt – o nowe nadania, zwolnienia podatkowe i uprawnienia. Sam tylko papież Honoriusz III wystawił krzyżakom ponad 100 przywilejów.

To wielki mistrz Hermann von Salza był faktycznym twórcą potęgi zakonu. Na ilustracji po lewej fragment z kroniki niemieckiej, na zdjęciu po prawej - pomnik wielkiego mistrza na Zamku krzyżackim w Malborku.

fot.Jan Jerszyński/ CC BY-SA 2.5 To wielki mistrz Hermann von Salza był faktycznym twórcą potęgi zakonu. Na ilustracji po lewej fragment z kroniki niemieckiej, na zdjęciu po prawej – pomnik wielkiego mistrza na Zamku krzyżackim w Malborku.

Formalnie Krzyżacy walczyli z poganami i bronili Ziemi Świętej. Faktycznie zaś budowali doczesną potęgę swojego zgromadzenia. W I połowie XIII wieku mieli już posiadłości w Ziemi Świętej, Armenii, na Cyprze, na Sycylii i we Włoszech kontynentalnych, a także w Niemczech i na Węgrzech. Podjęli również próbę stworzenia w Europie własnego państwa. Prawdziwą wielkość zdobyli jednak kosztem nadbałtyckich Prusów, Litwinów oraz Polaków.

Mistrzowie manipulacji

W 1226 roku książę Konrad I mazowiecki zaprosił Krzyżaków do osiedlenia się na pograniczu polsko-pruskim. Zadaniem zakonu miała być obrona ziem Mazowsza przed stale powtarzającymi się pruskimi najazdami oraz chrystianizowanie tych pogańskich ludów. Konrad przekazał zakonowi w dzierżawę ziemie chełmińską i michałowską, które stanowiły bazę dla działań rycerzy. Plan był taki: zakon podbije pruskie ziemie, a następnie Konrad włączy je do swojego państwa. Tyle że mazowiecki książę trochę się przeliczył i nie docenił niemieckich braci….

Krzyżacy wykazali niezwykły spryt i umiejętności w przywłaszczaniu sobie zajętych terytoriów oraz w odpowiednim manipulowaniu dowodami i dokumentami, by poszerzyć swoje włości. I tak, tuż po likwidacji efemerycznego zakonu braci dobrzyńskich, chrześcijańscy rycerze zagarnęli zajmowaną przez nich, a należącą do księcia Konrada, ziemię dobrzyńską.

Gdy rozzłoszczony książę odebrał im wszystkie przyznane terytoria, wielki mistrz uzyskał u cesarza Fryderyka II antydatowany dokument potwierdzający nadanie zakonowi ziem chełmińskiej i michałowskiej. Tyle że nie jako dzierżaw, a wieczystej własności… Nadawał im też na własność wszystkie tereny, jakie zdobędą w Prusach. Zapewne nie o taką aktywność Krzyżaków chodziło Konradowi, gdy osiedlał ich w swoich dobrach…

 

Pełne dramatyzmu sceny walk, zaskakujące zwroty akcji i stylizowany język. Tomasz Stężała w swojej najnowszej powieści "Wojna bogów" przenosi czytelników w czasy krwawych batalii Prusów z Zakonem Krzyżackim: o bogactwa, ziemie i wiarę.

Pełne dramatyzmu sceny walk, zaskakujące zwroty akcji i stylizowany język. Tomasz Stężała w swojej najnowszej powieści „Wojna bogów przenosi czytelników w czasy krwawych batalii Prusów z Zakonem Krzyżackim: o bogactwa, ziemie i wiarę.

Mistrzowie podboju

Jeszcze lepszy interes Krzyżacy zrobili na podboju krainy Prusów. Tego, co nie udało się polskim królom i książętom przez ponad 200 lat, oni dokonali w pięć dekad. Wyruszając z ziemi chełmińskiej w XIII wieku zdobyli kolejno: Pomezanię, Pogezanię, Warmię, Barcję, Natangię, Sambię i Nadrowię, potem zaś Galindię, Skalowię i Jaćwież. Do 1249 roku opanowali Górne Prusy, a do roku 1283 Prusy Dolne i Sambię, czyli większość obszaru zamieszkanego przez plemiona pruskie.

Po kolei likwidowali odosobnione punkty oporu, bo Prusowie nie wytworzyli scentralizowanego państwa i nawet w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa nie potrafili się zjednoczyć. Krzyżacy stosowali taktykę spalonej ziemi, niszcząc pruskie grody i osady oraz szybko budując własne warownie, które pozwalały pacyfikować teren, a także stanowiły bazę do kolejnych wypraw.

Wojskowe doświadczenie zdobyte na Bliskim Wschodzie w połączeniu z zakonną dyscypliną i wysoką motywacją czyniły z krzyżackich rycerzy idealne wojskowe narzędzie. Podbijani Prusowie wzniecili co prawda trzy powstania, w latach: 1242, 1260 i 1276. Wszystkie jednak zostały krwawo stłumione (choć nie od razu i nie bez kłopotów); samych zaś Prusów Krzyżacy wybili lub obrócili w ludność poddaną. Szacuje się, że najeźdźcy wyniszczyli 50 proc. rdzennej ludności pruskiej. Ci, którzy ocaleli byli wykorzystywani do uprawy roli w zakonnych posiadłościach, wznoszenia zamków, umocnień i miast. Natomiast plemię Jaćwingów zostało wybite całkowicie.

Grabimy wszystkich po równo

Zdobyczy terytorialnych Krzyżacy szukali nie tylko w krainach pogańskich. Ich pazerność była ogromna i nie wahali się przed grabieniem chrześcijańskich sąsiadów. W 1242 roku na tle konfliktu o granice wybuchła wojna zakonu z księciem gdańskim Świętopełkiem. Był on zaniepokojony krzyżacką ekspansją pod swoim bokiem. Zakonnicy z wydatną pomocą książąt polskich – Konrada mazowieckiego, jego synów Bolesława mazowieckiego i Kazimierza kujawskiego, oraz Bolesława Pobożnego z Wielkopolski – pokonali Świętopełka.

Zanim Łokietek koronował się na króla Polski, za radą niemieckiego przeora zakonu dominikanów prosił o pomoc Krzyżaków. Podobnie jak innym polskim książętom, nie wyszło mu to na dobre. Na ilustracji obraz Jana Matejki "Łokietek zrywa układy z Krzyżakami w Brześciu Kujawskim".

fot.domena publiczna Zanim Łokietek koronował się na króla Polski, za radą niemieckiego przeora zakonu dominikanów prosił o pomoc Krzyżaków. Podobnie jak innym polskim książętom, nie wyszło mu to na dobre. Na ilustracji obraz Jana Matejki „Łokietek zrywa układy z Krzyżakami w Brześciu Kujawskim”.

Pomaganie Krzyżakom było ze strony polskich władców krótkowzroczną polityką. Nie dostrzegali oni sprzeczności interesów własnych i niemieckich rycerzy. Rychło doszło do konfliktu, gdy Kazimierz (wspomniany wcześniej syn Konrada I mazowieckiego) chciał objąć swoim zwierzchnictwem niektóre ziemie podbite przez zakon, a jego ekspansja na tereny pruskie zderzyła się z wyprawami Krzyżaków. Niebawem zainteresowanie rycerzy w białych płaszczach zwróciło się również na południe, w stronę Polski. Gdy w 1308 roku Brandenburczycy zajęli Pomorze Gdańskie, książę Władysław Łokietek zwrócił się o pomoc do chrześcijańskich rycerzy. Ci usunęli najeźdźców, ale potem sami zagarnęli dzielnicę i włączyli ją do swojego państwa.

Odtąd rozpoczął się długotrwały konflikt polsko-krzyżacki, który trwał aż do początku XVI wieku i odcisnął się silnym piętnem na polskiej historii. W jego trakcie Krzyżacy organizowali łupieżcze wyprawy na nasze ziemie, pustosząc między innymi Kujawy i Wielkopolskę. Cały czas starali się także na różne sposoby uszczknąć kolejne kawałki polskiego terytorium, na przykład kupując w 1408 roku nadgraniczne grody Drezdenko i Santok od ich właścicieli – panów von Osten.

Od księcia Władysława Opolczyka dostali w zastaw ziemię dobrzyńską, a od książąt mazowieckich w czasowy zastaw ziemie wizneńską i zawkrzańską. W 1317 roku kupili od księcia inowrocławskiego Leszka Siemomysłowica ziemię michałowską, a w roku 1385 pozyskali ziemię tuchomską, oddaną im w zastaw przez książąt słupskich na czas nieokreślony.

Państwo zakonne rozszerzało się w niemal wszystkie strony. Na zachód – aby uzyskać bezpośrednie połączenie z Rzeszą, co udało się zrealizować w 1402 roku po wykupieniu Nowej Marchii. Ale także na północ, gdy w roku 1398 Krzyżacy zajęli Gotlandię. W 1309 roku państwo zakonne liczyło około 40 tysięcy km2, a na początki wieku XV już ponad 72 tysięcy km2.

Krzyżakom wciąż było mało. Po zdławieniu pruskich powstań nastąpiła eskalacja ich zbrodniczych działań. W latach 1283-1325 wtargnęli aż 75 razy na Żmudź, Litwę i Ruś Czarną. Na ilustracji zamek w Malborku - siedziba zakonu do poł. XV wieku.

fot.Tsca/ CC BY-SA 3.0 Krzyżakom wciąż było mało. Po zdławieniu pruskich powstań nastąpiła eskalacja ich zbrodniczych działań. W latach 1283-1325 wtargnęli aż 75 razy na Żmudź, Litwę i Ruś Czarną. Na ilustracji zamek w Malborku – siedziba zakonu do poł. XV wieku.

Teraz Litwa!

Po opanowaniu terenów pruskich chciwe oczy zakonnych braci skierowały się na Litwę. To ostatnie pogańskie państwo Europy świetnie nadawało się do powtórzenia akcji, jaką zrealizowano w Prusach, czyli podboju pod szczytnym hasłem misji chrystianizacyjnej. Rozpoczęto więc najazdy na Żmudź i sąsiednie litewskie prowincje paląc, zabijając, grabiąc i uprowadzając ludność w niewolę. Szczególnie ważna dla zakonu była Żmudź, oddzielająca krzyżackie posiadłości w Prusach i w Inflantach.

W długotrwałych walkach udało się niemieckim rycerzom opanować ją dwukrotnie. Od 1283 do 1325 roku Krzyżacy aż 75 razy najechali Żmudź, Litwę właściwą i Ruś Czarną. Wyprawy litewskie były stałym elementem zakonnego kalendarza. Wielka, trwająca cztery tygodnie „rejza” (czyli zbrojna wyprawa przeciw poganom) odbywała się co roku, a zapraszano na nią rycerstwo z Europy Zachodniej. Przyjęcie chrztu przez Litwę nie przeszkodziło im w kontynuowaniu najazdów, bo chrystianizowanie było tylko pretekstem. Naprawdę chodziło o zdobycze terytorialne, materialne bogactwa oraz ludność.

Krwawe pieniądze

Na zdobytych pogańskich ziemiach Krzyżacy energicznie tworzyli własne państwo. Szybko wznosili drewniane warownie, które później przebudowywali w murowane zamki; zakładali wsie i miasta, gdzie sprowadzali osadników z Niemiec. Okazali się równie dobrymi administratorami i poborcami podatkowymi, co żołnierzami. Zakonników obowiązywał wprawdzie zakaz trudnienia się handlem, ale sprytni Krzyżacy uzyskali do papieża dyspensę.

Pełne dramatyzmu sceny walk, zaskakujące zwroty akcji i stylizowany język. Tomasz Stężała w swojej najnowszej powieści "Wojna bogów" przenosi czytelników w czasy krwawych batalii Prusów z Zakonem Krzyżackim: o bogactwa, ziemie i wiarę.

Pełne dramatyzmu sceny walk, zaskakujące zwroty akcji i stylizowany język. Tomasz Stężała w swojej najnowszej powieści „Wojna bogów przenosi czytelników w czasy krwawych batalii Prusów z Zakonem Krzyżackim: o bogactwa, ziemie i wiarę.

W połowie XIV wieku nastąpił rozkwit krzyżackiego handlu, a działalność zakonu na tym polu wyraźnie zmierzała do zgromadzenia ogromnych bogactw. Eksportowano zboże, bursztyn, len i przetwory drzewne. Zakon korzystał z przywilejów Hanzy (czyli związku miast handlowych Europy Północnej), choć sam do niej nie należał. Z czasem do eksportu doszedł import i handel przewozowy. Krzyżaccy agenci handlowi działali na Litwie, Mazowszu, Rusi, na Węgrzech, w Anglii, Flandrii. Francji, Szkocji, krajach skandynawskich oraz Hiszpanii i Portugalii.

Zyski z handlu i podatków (wysokich!) bracia przeznaczali na potrzeby polityki i prowadzonych wojen; resztę zaś obracali na korzystne kupno rent, gruntów i domów oraz zakładanie warsztatów przemysłowych (np. młynów czy tartaków), a wreszcie niczym bank trudnili się udzielaniem pożyczek. Zakon miał w swoim kraju monopol na handel bursztynem (za jego złamanie groziły surowe kary) i zbożem.

„Żaden człowiek prywatny nie mógł w Prusach obracać takimi kapitałami, jakie miał do dyspozycji zakon” – napisał historyk państwa krzyżackiego, Karol Górski. Podbita ludność pruska nie mogła przenosić się do miast i być tam zatrudniana, bo Krzyżacy potrzebowali jej do pracy w swoich folwarkach. Prowadzili również sprytną politykę pieniężną – wybijali cienkie brakteaty o małej zawartości srebra. Pozwalało im to wypuszczać duże ilości waluty potrzebnej do finansowania budowy zamków, twierdz i miast oraz oczywiście prowadzenia wojen.

Krzyżacy nie tyle dorobili się na "nawracaniu" pogan, ile stworzyli prawdziwe królestwo. Na ilustracji mapa pokazująca zasięg państwa zakonu krzyżackiego w połowie wieku XV.

fot.S. Bollmann/ CC BY-SA 3.0 Krzyżacy nie tyle dorobili się na „nawracaniu” pogan, ile stworzyli prawdziwe królestwo. Na ilustracji mapa pokazująca zasięg państwa zakonu krzyżackiego w połowie wieku XV.

Tak oto, w ciągu niecałego wieku, Krzyżacy stworzyli z niczego spore, silne, dobrze zagospodarowane i liczące się europejskie państwo. Dokonali tego łącząc umiejętności wojskowe, dyplomatyczne i administracyjne z bezwzględnością, oszustwami oraz przemocą. Ich państwo zbudowane zostało na cierpieniu ludów, które mieli nawrócić na „prawdziwą” wiarę: Prusów, Jaćwingów, Litwinów. Nie oszczędzili jednak i swoich chrześcijańskich sąsiadów: Pomorzan, Mazowszan, Polaków. Ogromne pieniądze zgromadzone w krzyżackich kufrach w Malborku, Elblągu i Królewcu spływały krwią.

***

Nowatorska, oryginalna powieść Tomasza Stężały „Wojna bogów” rzuca zupełnie nowe światło na kluczowe średniowieczne konflikty na północnych krańcach Polski. Autor nie tylko zrywa ze stworzoną przez Henryka Sienkiewicza legendą Krzyżaków, ale też obala mit prymitywnych, odzianych w skóry, pruskich pogan. Rok 1237, stanowiący czas akcji, okazuje się przełomowym w tej krwawej grze.

Bibliografia:

  1. Hartmut Boockmann, Zakon Krzyżacki. Dwanaście rozdziałów jego historii, Volumen, Warszawa 1998.
  2. Karol Górski, Studia i szkice z dziejów państwa krzyżackiego, Pojezierze, Olsztyn 1986.
  3. Państwo zakonu krzyżackiego w Prusach. Władza i społeczeństwo, praca zbiorowa, PWN, Warszawa 2008.
  4. Państwo krzyżackie w Prusach, http://www.rycerze.org/krzyzacy/25-panstwo-krzyzackie-w-prusach [dostęp online: 20.02.2018].

Wielowątkowa opowieść o walce między Krzyżakami i Prusami:

Czy wiesz, że ...

...podczas wyboru Karola V na króla niemieckiego w 1519 roku opór elektorów trzeba było pokonać… łapówką, zwaną eufemistycznie „namaszczeniem ręki”? Młody Habsburg wydał na ten cel astronomiczną kwotę ponad 850 tysięcy guldenów.

...Jan Długosz uważał, że dawni Polacy musieli wierzyć w… to samo, co starożytni Grecy czy Rzymianie? Opisując panteon słowiańskich  bóstw uznał, że nasi przodkowie jedynie nadali bogom inne, rodzime imiona.

...piwo w Anglii było tak ważnym trunkiem, że regulacje go dotyczące znalazły się w prawie miejskim? Przykładowo w statutach Worcester określono, że testerami piwa mogą być tylko obywatele okręgu oraz "osoby smutne i dyskretne". Nie wiadomo jednak czy "smutek" odnosił się do nastroju, czy był synonimem pozazawodowej wstrzemięźliwości.

...wikingowie wcale nie byli rosłymi, niebieskookimi blondynami – a przynajmniej nie wszyscy. Mit o ich ponadprzeciętnym wzroście narodził się w 1880 roku, kiedy znaleziono grób nordyckiego wojownika mierzącego 181 cm. Dopiero później okazało się, że mężczyzna cierpiał na gigantyzm.

Komentarze (21)

  1. Bartosz W. Odpowiedz

    Jaki jest z tego wszystkiego wniosek? Chyba tylko taki, że Krzyżacy znali się na interesie. To zresztą coś czego mogliśmy się od nich nauczyć, niestety poszliśmy w inną stronę.

  2. A... Odpowiedz

    Wiele wskazuje, że stali się wręcz monopolistami w handlu bursztynem. Te zdania z opracowania prof. Samsonowicza są bardzo ciekawe:
    „Można sądzić, że Lubeka rozprowadzała bursztyn krzyżacki poszukiwany przez rzemieślników w miastach hanzeatyckich i w pobliskich ośrodkach i dalej aż po Deventer, Staveren i jarmarki w Bergen-op-Zoom, a może też i po Norymbergę. Natomiast Brugia, niezależnie od – zapewne – zbytu miejscowego zaopatrywała nie tylko miasta, lecz także dwory książęce, biskupie, a także panujących – Francji, Burgundii, Rzymu, Avinionu.” (Europejski handel Krzyżaków w XIV-XV wieku. 1994).

    • Rico Odpowiedz

      To co stworzyli lrzyzacy stworzył później Hitler itp…. Sz. Panstwo po prostu okazja czyni złodzieja. Zadnego geniuszu w tym nie ma.

  3. Jarema Odpowiedz

    To co zrobili Krzyżacy w XIII i XIV w to było mistrzostwo. Skromny z początku zakon stworzył potęgę w Europie Środkowej i był jedynym państwem które w XIV w nie było zadłużone. Ot co znaczy organizacja. Dlatego nie zgadzam się z J, Piłsudskim który najgrożniejszego sąsiada widział na wschodzie, Z Rosją zawsze sobie radziły państwa mniejsze ale dobrze zorganizowane, z Niemcami już tak łatwo nie jest. Obecnie to państwo nowoczesne, uchodzące za wzorcową demokracje i jeden z głównych centrów kultury i technologii na świecie a przy tym państwo widzące w Polsce swoją strefę wpływów. Naprawdę musimy się mieć na baczności i analizować jak powstał problem krzyżacki który spowodował po pół tysiącu lat powstanie zaborczych i sprawnie zarządzanych Prus które potem były zarodkiem II Rzeszy i III Rzeszy. Warto zauważyć że na dobrą sprawę to problem krzyżacki dotyczy lat 1226-1945 czyli 7 wieków i można nie cierpieć Stalina ale dzięki sowieckim bagnetom mamy tego wrzoda wyciętego. I lepiej zwalczajmy wpływy niemieckie gdzie tylko się da bo taki lidl, kaufland, bosch i inne sieci to w pewnym stopniu powtórka z XIII w. A jak ktoś powie że przecież wolny rynek itp… to niech sobie poogląda jakie sklepy są w Niemczech, Holandii czy W. Brytanii. Tam się wielkiego obcego kapitału nie wpuszcza.I chwała mądrym narodom które wiedzą co robią.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Nic tylko się zgodzić. Faktycznie Piłsudski przeceniał Rosję, zresztą wielu robi to do dzisiaj. Rację miał Dmowski, to Prusy (i w rozwinięciu Niemcy) były największym zagrożeniem. Już chociażby z tego powodu, że istniało realne zagrożenie wynarodowienia Polaków. Ze strony Rosji, nieatrakcyjnej pod względem modelu cywilizacyjnego (zresztą nic się nie zmieniło) było to raczej niemożliwe.

      A Krzyżacy faktycznie byli wzorem organizacji państwowej (tak gospodarczej jak i militarnej) i pokazali co można dzięki niej osiągnąć. Podobnie u nas robił król Kazimierz, tak tutaj uwielbiany:) Niestety jeden władca choćby i wybitny oraz długo panujący to za mało żeby nadrobić cały bajzel okresu rozbicia i kiepskich rządów Łokietka.

      Zgadzam się też, że lepiej mieć kraj mniejszy (ale oczywiście odpowiednio zasobny), ale dobrze zorganizowany i silny, a nie wielkie terytorialnie bezhołowie. Nie żebym był krytykiem I RP jako takiej, nic z tych rzeczy. Po prostu nie wykorzystano dziejowej szansy i nie zagospodarowano odpowiednio tamtego dużego obszaru.

      • Jarema Odpowiedz

        Jan Długosz pisał ,,Polska bez Śląska, Pomorza i ziemi lubuskiej jest złudzeniem”. I to jest prawda. Piastowie a co gorsza Jagiellonowie mający dużo więcej możliwości pokpili kwestie ziem zachodnich a przecież tam do początku XIX w żyli Polacy. Daliśmy i dajemy ciała na odcinku Łużyc. I powiem szczerze że o ile jeśli chodzi o Rosję to Polska sobie rade da to na odcinku niemieckim jesteśmy bezbronni. Nawet fakt że Polska do dziś jest pełna ruskich agentów nie jest tak niebezpieczny jak fakt że są u nas partie mające charakter agentur niemieckich i że mamy silny niemiecki kapitał na naszej ziemi. Sąsiad z zachodu to nasze przekleństwo bo bez Prus nie byłoby rozbiorów (Rosja widziała nas jako protektorat a wielu historyków rosyjskich uważa że rozbiory to były błędem), II wojny a po 1989 zniewolenia gospodarczego. Niemcy prowadzą politykę mitteleuropy i są w tym skuteczni a umówmy się też że od XIX w był jedyny wódz Niemiec który widział w nas jakotakich ludzi i partnerów a nie tylko kolonie zamieszkaną przez parobków- był nim o zgrozo A. Hitler do 1939 i co ważne to on nienawidził pruskich junkrów czyli największe antypolskie dziadostwo powstałe właśnie na tych terenach gdzie wcześniej było państwo zakonne.

        • Bartosz W.

          Jagiellonowie, jak na możliwości które posiadali, to zawiedli i to dość mocno. Kiedyś widziałem na jednym forum jak jeden z dyskutantów biadał nad tym co z takim potencjałem mogliby osiągnąć Habsburgowie (nie był zwolennikiem ewentualnych rządów tej dynastii w Polsce, ale wskazywał na niekompetencję Jagiellonów w porównaniu z mającymi mniejszy potencjał początkowy Habsburgami).

        • Bartosz W.

          A za Piastów to tragedie były dwie. Najpierw kretyńska utrata tronu przez Bolesława Szczodrego, a potem źle skonstruowany statut Krzywoustego (dający zbyt wiele książętom-juniorom).

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Panie Jaremo, i ponownie komentarz w punkt. Trudno nie zgodzić się tu z jakąkolwiek z Pana refleksji, opartych na naprawdę bogatej wiedzy historycznej. Dziękujemy :)

  4. Jarema Odpowiedz

    A swoją drogą to zakonem rycerskim któremu Krzyżacy nie dorastają są Templariusze. Ich państwo istnieje do dziś i ma się dobrze.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Panie Jaremo, Krzyżacy również istnieją do dziś. A właściwie – Zakon Krzyżacki – jeśli chcemy być bardziej precyzyjny. Pozdrawiam :)

  5. Jarema Odpowiedz

    Dobrze Pani Aniu, istnieją Krzyżacy do dziś ale ja napisałem o tym że obecnie nie ma czegoś takiego jak państwo zakonne. Templariusze za to znależli zakątek na tej ziemi gdzie utworzyli własne tajemnicze i neutralne państwo- Szwajcarię, I Szwajcaria ma się obecnie całkiem dobrze. Bo nawet proszę zwrócić uwagę że bitwa pod Morgarten to dosłownie parę lat po spaleniu de Molaya. I w sumie to można zauważyć że problemem Niemiec jest to że oni za bardzo obrastają w pióra i ich żądza panowania nad wszystkim i wszystkimi prowadzi do kolejnych tragedii. Przecież Krzyżacy też mogli się zaszyć na terenie obecnych Mazur i obwodu kaliningradzkiego i tam mieć swoje państewko na krańcach Europy które dotrwałoby do dziś. Ale zamiast siedzieć cicho i się bogacić Krzyżacy jak na Niemców przystało zaczęli szumieć na pół Europy. I to jest właśnie problem Niemiec i ich naczelna wada.

    • Czytacz Odpowiedz

      Nie sądzę, żeby im pozwolono tj. Krzyżakom na własne państewko. Popatrz Jaremo na Łotwę i Estonię. Te państwa są na tyle małe, że nie mogą egzystować niezależnie.

  6. Grzesiek Odpowiedz

    Przez lata w podręcznikach widniała błędna data 1226 jako rok sprowadzenia Krzyżaków, ale skoro znamy już prawdę to w takich artykułach jak ten nie powinno się już tego błędu kopiować.

  7. Bogdan Wojak Odpowiedz

    KRZYZACY JAK IZRAEL— 50 RAZY MNIEJSI — BEZ BOGACTW NATURALNYCH POZA BURSZTYNEM —MIELI DOCHODY JAK POLSKO LITWA — PODOBNA ARMIE — PRZEZ 700 LAT UTRZYMYWALI SWA PANSTWOWOSC — ZAWANSOWANA GOSPODARKA I CHANDEL —- NOWOCZESNA SIŁA ZBROJNA —SOJUSZ Z BRANDEMBURGIA I WIEKA RZESZA — IZRAREL Z USA —

  8. Kedar Odpowiedz

    Nie piszcie bzdur w tych artykułach. Jak Zakon NMP wymordowalby Prusów to kto by dla nich pracował? Osadnictwo niemieckie było później bo jakiż rozsądny osadnik osiedli się w kraju gdzie regularnie wybuchają powstania i trwają walki? Poza tym jak to w strukturze plemiennej Prusowie byli podzieleni i skonfliktowani. Część z nich stała się sojusznikami i poddanymi Zakonu jak dostrzegli jego potencjalną siłę i zdolności organizacyjne. Warunkiem był chrzest i poddaństwo Zakonowi. Możni pruscy i ich poddani wiele na tym zyskiwali a szczególnie stabilność ekonomiczną i możność bogacenia się oczywiście w czasie pokoju. Zwyczajem stawało się posyłanie dzieci możnych pruskich na wychowanie do zakonnych szkół a pruscy wojowie wstępowali do Zakonu jako półbracia. Pierwszymi osadnikami z zewnątrz na prawach Zakonu byli Mazowszanie, bo mieszkali najbliżej. Stłumienie wszystkich pruskich powstań i ujarzmienie ich nie byłoby możliwe bez udziału samych Prusów (scenariusz znany z Meksyku za Cortesa). Oprócz tego na wojnach wszyscy wojujący mordowali stawiających opór i rabowali dobytek – Zakon nie mógł być tutaj wyjątkiem. Zakon podbitymi ziemiami miał tylko zarządzać a należeć miały one do papieża. Potrzebowali żywych poddanych do pracy a nie martwego rzędu dusz ku chwale bożej.

    • Czytacz Odpowiedz

      Złe rozumowanie moim zdaniem. Meksyk po podboju się wyludnił, więc przykład nietrafiony. Krzyżacy prowadzili osadnictwo za pomocą ludności z Mazowsza i Brandenburgii. To właśnie przez ucisk i podatki wybuchały powstania w państwie krzyżackim.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.