Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Sprowadzenie Krzyżaków do Polski. Dlaczego Konrad Mazowiecki podjął jedną z najgorszych decyzji w dziejach kraju?

Krzyżacy przez kilka wieków stanowili dla Polski spore zagrożenie. Jak pojawili się na wschodzie Europy?

fot.Артур Орльонов/CC BY-SA 3.0 Krzyżacy przez kilka wieków stanowili dla Polski spore zagrożenie. Jak pojawili się na wschodzie Europy?

Plan Konrada Mazowieckiego wydawał się prosty. Wystarczy zaprosić bitnych Krzyżaków, by ci uporali się z krnąbrnymi poganami w Prusach. Książę nie przewidział jednak, że zakonnicy już wkrótce staną się jednym z największym zagrożeń – nie dla jego wrogów, ale dla samego istnienia Polski.

Bliski Wschód, schyłek XI wieku. Po pierwszej krucjacie do Ziemi Świętej (1096–1099) powstało Królestwo Jerozolimskie, które wraz z hrabstwami Edessy i Trypolisu oraz Księstwem Antiochii utworzyło państwo sporych rozmiarów. Zwycięscy chrześcijanie stanęli jednak przed nie lada wyzwaniem: jak bronić się przed atakami niewiernych i jak zapewnić bezpieczeństwo pielgrzymom? Na ratunek przyszły zakony rycerskie. Kolejno na arenę dziejów wkraczali joannici, templariusze i wreszcie Krzyżacy.

Pełna nazwa zgromadzenia tych ostatnich brzmi: Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Wzięła się stąd, że początkowo, od 1128 roku, w Jerozolimie działało jedynie niemieckie bractwo szpitalne. Dopiero w 1190 roku, dzięki księciu Fryderykowi Szwabskiemu, przybrało ono formę zakonu rycerskiego. Oficjalnym strojem braci został biały płaszcz z czarnym krzyżem.

W ślubowaniu Krzyżacy przyrzekali ubóstwo, ale tworzonej przez nich instytucji w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało to obrastać w bogactwo. Waleczni zakonnicy zostali ulubieńcami możnych ówczesnego świata, którzy nie skąpili im grosza. W efekcie na początku XIII wieku zgromadzenie dysponowało dobrami ziemskimi  w Niemczech, Czechach, we Włoszech, Austrii, Lotaryngii i Alzacji. Jednak już na tym etapie widać było, że nadchodzą nowe czasy. Jak tłumaczy profesor Henryk Samsonowicz w książce „Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana”:

W XIII w. idea krucjat do Ziemi Świętej powoli się wyczerpywała, z czego władze najważniejszych zgromadzeń rycerskich zdawały sobie sprawę. Wypierani z Bliskiego Wschodu zakonnicy musieli znaleźć nową formułę i miejsce na swą podstawową działalność: obronę wiary i tępienie innowierców.

Gdy wyczerpała się idea krucjat, zakony rycerskie musiały poszukać nowego zajęcia. Ale jak Krzyżacy znaleźli się w Malborku?

fot.Carl Wilhelm Kolbe d. J./domena publiczna Gdy wyczerpała się idea krucjat, zakony rycerskie musiały poszukać nowego zajęcia. Ale jak Krzyżacy znaleźli się w Malborku?

Węgierska przygoda zakonników

Pomocną dłoń do Krzyżaków wyciągnął król Węgier Andrzej II. W 1211 roku osadził zakonników w Siedmiogrodzie (okolice dzisiejszego Braszowa w Rumunii). Powierzył im zadanie odpierania ataków pogańskich Kumanów, plemienia tureckiego, które koczowało na stepach nad Morzem Czarnym. Zakon otrzymał szereg przywilejów: mógł budować zamki i miasta z drzewa, posiadać targi i uczestniczyć w dochodach z kopalni i mennicy. W kolejnych latach władca pozwolił im także na budowę zamku Kreuzburg poza granicami ich włości.

Bracia nie zmarnowali szansy danej od losu. Skutecznie walczyli z nieprzyjacielem i niezwykle szybko zasiedlali i organizowali życie na przyznanych im terenach. Nie zamierzali poprzestawać na tym, co otrzymali od monarchy. Ten dał im palec – oni chcieli wziąć całą rękę.

Bez zgody Andrzeja II zaczęli powiększać kontrolowany przez siebie obszar. Próbowali wyłączyć go spod królewskiej jurysdykcji i podporządkować papieżowi. Tego dla władcy było już za dużo. W 1225 roku wkroczył z wojskiem na ziemie Krzyżaków, spustoszył je, opanował ich zamki, a samych zakonników wygnał z królestwa. Protesty papieża Honoriusza III zdały się na nic.

Czy wiesz, że ...

...w angielskich średniowiecznych klasztorach stosowano praktykę emerytalnego kontraktu, polegającego na dożywotnich dostawach porcji chleba i alkoholu? Zazwyczaj były to dwa bochenki oraz siedem i pół litra piwa dziennie na głowę jednego mnicha!

...odnaleziona we Wrocławiu rzekoma świątynia pogańska najprawdopodobniej była po prostu siedzibą miejscowego  wodza? Według Dariusza Andrzeja Sikory wszystkie dowody wskazują właśnie na tę funkcję odkrytego budynku.

...króla Polski Władysława Warneńczyka swatano z kobietami z trzech pokoleń jednej rodziny? Najpierw polski dwór starał się o rękę dwuletniej Anny Habsburżanki, potem Władysławowi zaproponowała małżeństwo jej babcia, czterdziestoparoletnia Barbara Cylejska. Wreszcie polskiemu władcy rajono trzydziestoletnią Elżbietę Luksemburską, matkę Anny i córkę Barbary.

Komentarze (8)

  1. Jacek Odpowiedz

    „W puszczach, na bagnach dochodziło do decydującej bitwy. I nawet kiedy Prusacy ją przegrywali, niewiele się zmieniało.”
    Powinno chyba być: Prusowie.

  2. Jarek Odpowiedz

    „Dlaczego Konrad Mazowiecki podjął jedną z najgorszych decyzji w dziejach kraju?”

    Jedną z najgorszych? Chyba najgorszą. Podajcie coś, co było jeszcze gorsze od tego.

    • Jakub Thomas Odpowiedz

      Hmm przyklady zlych decyzji? Źle poprowadzona wyprawa na Moskwę i nie obsadzenie tronu królewiczem Wladyslawem.
      Niewykorzystana okazja do przejęcia władzy w Szwecji- oddanie władzy szwedzkiej linii Wazów.
      A potem głupio wszczęte Powstanie Warszawskie i pogrzebanie miasta w gruzach razem z mieszkańcami i stracenia młodego pokolenia.

    • Czytacz Odpowiedz

      Może jeszcze niezlikwidowanie państwa pruskiego podczas hołdu lennego, niewkroczenie na Śląsk podczas wojen husyckich.

  3. Jerzy Odpowiedz

    Taki drobiazg: do budowania służy zazwyczaj DREWNO, a nie DRZEWO. Drzewo to to co rośnie, np w lesie, a drewno to budulec/materiał pozyskany ze ściętych drzew.

  4. A... Odpowiedz

    Wszystko wskazuje na to, że to Henryk Brodaty być może jeszcze nawet przed 1222 rokiem – to prawdopodobna data jednej z krucjat przeciwko Prusom w której u jego boku – Henryka – jako wodza, brali udział już dość liczni pierwsi Krzyżacy; sprowadził jako pierwszy tych rycerzy zakonnych do Polski – rozbitego na dzielnice Królestwa Polskiego. On nie Konrad. Henryk miał bowiem koneksje rodzinne z wielkim mistrzem. Ponadto jako silniejszy partner, a później przeciwnik, bardzo prawdopodobne, że to on Henryk podjął decyzję o nadaniu ziem Krzyżakom, a Konrad jako ten wówczas słabszy i zależny od potęgi Henryka, chcąc nie chcąc tą decyzję zaakceptował…
    Oczywiście historycy już od Długosza chętniej obwiniają za powyższe Konrada, no bo to ten książę był władcą rzeczywiście stosunkowo marnym: wyjątkowo okrutnym do tego nieudolnym, nieskutecznym (5 razy próbował opanować Kraków i nic), wiarołomnym zdrajcą, a Henryk?
    Ten był często wzorem władcy dla nie tylko dawnych polskich dziejopisarzy, więc…
    A zatem „świętości” się nie kala…
    Tak naprawdę to chyba Henryk jednak – głównie – odpowiada za sprowadzenie do Polski (i osiedlenie) teutońskiego zakonu, ale…
    Ale ta prawda chyba nigdy nie „wygra” z tą powszechnie przyjętą nie tylko przez historyków, mianowicie taką wykładnią: kto podpisał – zapisał, ten winien i już…
    A ponadto skoro Konrad był winien tak wiele „innego” złego („…ocena Konrada nigdy nie była wysoka…” – prof. H. Samsonowicz), to ta jeszcze jedna jego rzekoma przewina, nie robi, nie zrobiłaby przecież tutaj specjalnie wielkiej różnicy.

    „…niezlikwidowanie państwa pruskiego podczas hołdu lennego…”
    – to kolejny mit z którym warto ciągle walczyć i… walczyć.
    Potęgę Brandenburgii oparto nie na śmiesznym tytule króla w Prusach, Prusach które formalnie żeby było jeszcze śmiesznej, były zawsze księstwem nie królestwem; ale na geniuszu Wielkiego Elektora i (niestety tylko) niektórych jego następców.
    Następcy z kolei bufona Fryderyka I goniącego zresztą za jakąkolwiek koroną, nigdy już nie powtórzyli przepychu jego koronacji, którym, którą naraził się on jedynie na śmieszność na dworach europejskich. Koronowali się oni – następcy Fryderyka wręcz „ukradkiem” i „cichaczem”, zdając sobie sprawę z niewielkiego znaczenia równie niewielkiego, choć fakt dość bogatego, pruskiego księstwa.
    Nasi obecni historycy często powtarzają za swymi XIX wiecznymi „uczonymi” poprzednikami, że lenno pruskie dało możliwość – poprzez tytuł królewski, „usamodzielnienia się” Hohenzollernom od cesarstwa – cesarza – Habsburgów. Nic bardziej błędnego – tytuł był nadany bowiem przez – z łaski cesarza (!) i zmuszał – jego zachowanie w rodzie, króla „na Prusiech” do ścisłego współdziałania z cesarzem!
    Dopiero zdobycie bogatego Śląska w 1740 roku, a później licznych księstw niemieckich – zwłaszcza z super bogatej Nadrenii, dało asumpt do pruskiej potęgi.
    A zachowanie lenna pruskiego – Prus Książęcych, umożliwiło nam np. definitywne uporanie się z, tak, tak, potopem szwedzkim!
    Owszem Wielki Elektor zadał nam klęskę w bitwie warszawskiej (jego siły były porównywalne liczebnie ze szwedzkimi) ale następnie zmienił całkowicie „front” i jako rzeczywiście wybitny wódz – wyśmienity strateg, doskonale dowodząc siłami polsko-austriacko-pruskimi, praktycznie całkowicie rozbił dotąd w Europie niezwyciężone siły szwedzkie – najprawdopodobniej to on książę pruski uratował nasz niepodległy byt na blisko półtorej wieku!
    Gdyby nie to, że miał on w „swych rękach” właśnie Książęce Prusy to ta „nasza” szwedzko-polska wojna niewiele by go obeszła!
    I być może Szwedzi dopięli by swego: Bałtyk byłby ich do dzisiaj wewnętrznym morzem – jeziorem a Polska uległa już wówczas rozbiorom.
    Zakon krzyżacki był dla Polski – Korony, i Litwy wielkim zagrożeniem – bo stał za nim i papież i cesarz – Rzesza. Prusy książęce w rękach Hohenzollernów takim realnym zagrożeniem NIGDY nie były.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.