Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Litewska pożoga – czyli o największym wrogu średniowiecznej Polski

W krwawych litewskich najazdach na Polskę brał udział m.in. książę Witold oraz Jagiełło, który później zasiadł na tronie naszego kraju.

fot.Wojciech Gerson/domena publiczna W krwawych litewskich najazdach na Polskę brał udział m.in. książę Witold oraz Jagiełło, który później zasiadł na tronie naszego kraju.

Pojawiali się nagle, wyłaniali z lasów, palili i mordowali, kradli i brali w niewolę całe rodziny, które pędzili na północ, by obsadzać nimi ziemię wzdłuż Niemna. To nie Ruś ani żywioł niemiecki, ani nawet Tatarzy, a Litwini budzili prawdziwą grozę w średniowiecznej Polsce. Dzicy, pogańscy wojownicy z północnego wschodu, mówiący nieznanym językiem, najeżdżali państwo Piastów ponad 50 razy.

Od początków istnienia średniowiecznego królestwa piastowskiego młody kraj zmagał się z najazdami plemion pogańskich z północnego wschodu – Prusów, Jaćwingów, Litwinów. Misje „wychowawcze” podejmował już – bez efektu – Bolesław Chrobry. Dwa wieki później Konrad Mazowiecki postanowił spacyfikować niepokornych Prusów, ściągając do swej dzielnicy Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny, który akurat szukał sobie nowej siedziby, po tym jak wygnano ich z Węgier, kiedy próbowali sobie przywłaszczyć ziemie nadane w lenno przez króla Andrzeja II.

Konrad Mazowiecki nie wyciągnął nauczki z passusu węgierskiego, ale jego krótkowzroczna polityka na początkowym etapie zdawała egzamin. Rzeczywiście, Krzyżacy „wzięli na siebie” pogańskich Prusów i z wyjątkową konsekwencją poczęli przesuwać się w głąb kraju, eksterminując i eksploatując podbitą ludność, na miejsce dawnych organizacji plemiennych stawiając najpierw drewniane forty, a docelowo potężne zamki. Tak rodziło się sprawne i dobrze zarządzane państwo zakonne.

Mendog superpower

Pacyfikacja plemion pruskich nie uspokoiła jednak sytuacji na północno-wschodnich rubieżach księstw piastowskich. Oto bowiem z początkiem XIII wieku z północy zaczęli przybywać do kraju kolejni, nie mniej waleczni i dzicy wojownicy. Tym razem byli to najeźdźcy z sąsiadującej z Prusami pogańskiej Litwy, która akurat weszła na ścieżkę szybkiego rozwoju, co oznaczało podboje na wschodzie i zachodzie.

Twórcą jej potęgi był kuningas (książę) Mindaugas – czyli Mendog. Zdołał zjednoczyć rozdrobnione księstwa litewskie, zagrożone ekspansją zakonu krzyżackiego od strony Prusów i Kawalerów Mieczowych z Inflant, tym samym tworząc silne państwo. Wkrótce miały się o tym przekonać zarówno Ruś jak i księstwa piastowskie. Litwini pod panowaniem Mendoga szybko opanowali spore połacie osłabionej najazdami tatarskimi Rusi, tym samym zyskując dodatkową bazę wypadową do ataków na Polskę.

Twórcą potęgi Litwy był Mendog. Formalnie był chrześcijaninem, lecz jego państwo pozostało pogańskie.

Twórcą potęgi Litwy był Mendog. Formalnie był chrześcijaninem, lecz jego państwo pozostało pogańskie.

Niedługo później stało się jasne, że będzie to najgroźniejszy dla Piastów wróg ze wschodu. O ile bowiem Ruś była wówczas stosunkowo słaba po wielkiej dewastacji najazdów tatarskich, a sami Tatarzy – choć wyjątkowo okrutni i niszczycielscy – pojawiali się rzadko, o tyle napady litewskie były zagrożeniem stałym.

W czasach panowania Mendoga pogańscy wojownicy najechali Polskę aż 14 razy. Podzielni i skłóceni książęta dzielnicowi byli często zupełnie bezradni wobec litewskiej hekatomby. Formalnie chrześcijanin Mendog (w rzeczywistości poza samym chrztem jego państwo pozostało pogańskie) nie miał miłosierdzia dla wrogów. Ruś traktował jak obszar ekspansji, natomiast księstwa piastowskie były dla Litwinów głównie źródłem eksploatacji – bogactw i niewolników.

Czytaj też: Sprowadzenie Krzyżaków do Polski. Dlaczego Konrad Mazowiecki podjął jedną z najgorszych decyzji w dziejach kraju?

Książę bez głowy

Nie ma wątpliwości, że rywalizujący ze sobą książęta dzielnicowi jedynie ułatwiali zadanie hordom barbarzyńców. Po stronie piastowskiej o czymś takim jak świadomość wspólnoty interesów i lojalność rodowa, wynikające ze wspólnoty kulturowej czy nawet chrześcijańskiej, nie miały większego znaczenia, gdy trzeba było zawrzeć sojusz przeciw na przykład… znienawidzonemu bratu. Dziś przypuszcza się, że przynajmniej cześć najazdów litewskich była inspirowana przez skłóconych ze sobą książąt dzielnicowych.

Według niektórych badaczy taka mogła być praprzyczyna jednej z większych klęsk polskich w walkach z Litwinami, która skończyła się dewastacją Mazowsza i zabójstwem z rąk litewskich tamtejszego księcia Siemowita I.

Siemowit – syn Konrada Mazowieckiego – prowadził aktywną politykę wobec pogańskich plemion sąsiadujących z Mazowszem. Aż trzy razy w sojuszu z Rusinami najeżdżał Jaćwingów. Zawarł też antylitewski sojusz z Krzyżakami. W zamian za wsparcie w rejzach na pogan, uzyskał od zakonu prawo do 1/6 części ziem jaćwieskich będących w rękach zakonników.

Sojusz miał też chronić Siemowita przed zemstą brata, Kazimierza, z którym był w konflikcie. A Kazimierz miał za co się mścić. Braciszek wspólnie z księciem krakowskim Bolesławem Wstydliwym i ruskim księciem Danielem Romanowiczem najechał na należącą do niego ziemię kujawską, pustosząc ją (a przy okazji grabiąc też ziemię łęczycką).

Część litewskich najazdów mogła nastąpić z inicjatywy skłóconych książąt piastowskich

fot.Feliks Sypniewski/domena publiczna Część litewskich najazdów mogła nastąpić z inicjatywy skłóconych książąt piastowskich

Część historyków uważa, że niszczący Mazowsze najazd Litwinów Mendoga, dla którego sojusz Siemowita I z Krzyżakami był zagrożeniem, odbył się z inspiracji, a może i z bezpośrednim wsparciem właśnie Kazimierza, który mógł w ten sposób odegrać się na bracie.

Prawdopodobnie około 1262 roku Litwini pod wodzą księcia Trojnata, siostrzeńca Mendoga, wraz z posiłkami ruskimi najechali na Mazowsze i zdobyli gród Jazdów (obecnie Ujazdów w Warszawie), gdzie stacjonował wówczas Siemowit. Dobrze obsadzony gród miał szansę się obronić, ale w szeregach wojów Siemowita był zdrajca. Niejaki Goszcza (być może człowiek Kazimierza) otworzył dla Litwinów wrota Jazdowa. Podczas krwawych walk najeźdźcom udało się pojmać samego Siemowita. Wyrok na nim wykonano na miejscu. Książę został zabity przez ścięcie głowy. Gród poszedł z dymem. Spalono też ciało Siemowita.

Czytaj też: Ostatni bastion Zachodu. Czy Polska rzeczywiście była przedmurzem cywilizacji?

Przemysł niewolniczy

Za stawianie na nogi zrujnowanego Mazowsza zabrała się żona Siemowita – księżniczka ruska Perejesława. Pomógł jej w tym książę wielkopolski Bolesław Pobożny. Przysłał do dzielnicy swoich wojów. Litwinie z Rusinami wycofali się za Wisłę. Bolesław odbudował zrujnowany gród w Płocku.

Niedługo później kolejne najazdy barbarzyńców ubranych w skóry wilków, niedźwiedzi i rysiów zaczęły nękać księstwa piastowskie. Litwini mieli jeden niezwykle istotny cel: pozyskanie niewolników. Brańców uprowadzano na wielką skalę, całymi rodzinami. Następnie wypełniano nimi pustki osadnicze nad Niemnem. Skutkiem było wyludnienie, zwłaszcza wschodnich księstw piastowskich, ale najazdy potrafiły sięgać daleko w głąb kraju. Wojowie wprawionego w łupieniu Polski Trojdena – samozwańca, który po śmierci Mendoga w wyniku wojny domowej przejął władzę nad Litwą – docierali aż do Łęczycy czy Kalisza.

Przyparci do muru piastowscy książęta szukali z Litwinami porozumienia, choćby przez mariaże. Tak postąpił książę Bolesław II, który wziął za żonę córkę Trojdena Gaudemundę. Najazdy hord z północnego wschodu jak ręką odjął przestały nękać Mazowsze, za to Litwini zaczęli atakować Małopolskę.

Czytaj też: Obozy koncentracyjne pierwszych Piastów

Leszek Czarny na kłopoty

Pod koniec lat 80. XIII wieku Piastom udało się przytemperować nieco temperament barbarzyńców. Zasługi w wojnach z poganami miał książę małopolski Leszek Czarny. W 1282 roku surowo rozprawił się z sojuszniczymi Litwinami i Jaćwingami, którzy w liczbie około 14 tysięcy najechali dzisiejszą Lubelszczyznę.

Poganie palili i grabili, ale mieli przeciwko sobie utalentowanego i zdeterminowanego dowódcę. 6000 zbrojnych Leszka Czarnego w bitwie nad Narwią, goniło wroga, który podzielił się na trzy oddziały. Litwinom udało się uciec z łupami, natomiast Jaćwingowie dali się zaskoczyć. Krwawa bitwa zakończyła się ich pogromem i to nie tylko w tym starciu. Bitwę nad Narwią uważa się za początek końca plemienia Jaćwingów jako takiego. Już nigdy później nie przeprowadzili żadnej wyprawy przeciw Polsce, ale byli też tak rozdrobnieni i osłabieni, że przestali tworzyć osobny byt plemienny. Ci, którzy uniknęli śmierci z rąk krzyżackich bądź losu niewolników, zasymilowali się z Litwinami.

Pod koniec lat 80. XIII wieku Piastom udało się przytemperować nieco temperament barbarzyńców. Zasługi w wojnach z poganami miał książę małopolski Leszek Czarny.

fot.Jan Matejko/domena publiczna Pod koniec lat 80. XIII wieku Piastom udało się przytemperować nieco temperament barbarzyńców. Zasługi w wojnach z poganami miał książę małopolski Leszek Czarny.

Rok później Bałtowie znów ruszyli na Polskę. Najazd odwetowy skończył się jednak klęską. Leszek Czarny po raz kolejny dowiódł wielkiego talentu militarnego. Litwini przez lasy Łukowskie przedarli się do ziemi sandomierskiej. Wydawało się, że i tym razem bez konsekwencji będą mordować i kraść. Tak się jednak nie stało. Pod wsią Rowiny książę skutecznie wciągnął pogan w pułapkę, stosując pozorowany odwrót. Manewr się powiódł. Pobici Litwini wracali do domów z niczym. To zwycięstwo na jakiś czas uspokoiło sytuację na granicy.

Co prawda o końcu napadów i rabunków nie mogło być jeszcze mowy, ale z początkiem XIV wieku sytuacja się zmieniła. Zarówno przed Litwą jak i Polską stanęło nowe zagrożenie.

Czytaj też: Książę „warchoł”, który pobił Krzyżaków. Jak doszło do tego, że Władysław Łokietek został królem?

Ten trzeci

Po 1308 roku, gdy Krzyżacy utopili we krwi Gdańsk i przejęli Pomorze Gdańskie, dla Władysława Łokietka stało się jasne, że to oni, a nie Litwa stanowią dla odradzającego się państwa większe zagrożenie. To samo dotyczyło zresztą kniaziów litewskich. Pod koniec XIII wieku rycerze zakonni mieli już pod swoim panowaniem całość ziem plemion pruskich, aż do dzisiejszego Królewca i Sambii oraz Skalowii, gdzie Krzyżacy założyli miasto Regnetę i postawili potężny zamek. Prusów czekał straszny los. Ich populacja została wybita w krwawych podbojach. Zmniejszyła się o ponad połowę z 200 tysięcy ludzi. Ci, którzy przeżyli i trafili pod kuratelę krzyżacką, byli traktowani jak niewolnicy, a w miejsce dawnych osad i puszcz wyrastały krzyżackie warownie.

Pierwsze oznaki ocieplenia stosunków między zjednoczonym państwem piastowskim i kniaziami litewskimi pojawiły się za czasów Władysława Łokietka – od 1320 roku króla odrodzonego Królestwa Polskiego. Łokietek zawarł sojusz z litewskimi księciem Giedyminem, a syn Łokietka – Kazimierz, poślubił córkę Giedymina – Aldonę.

Zanim Litwini ramię w ramię z Polakami stanęli do walki z Krzyżakami pod Grunwaldem (na il.), przez dziesięciolecia nękali państwo Piastów krwawymi najazdami.

fot. Alphonse Mucha/domena publiczna Zanim Litwini ramię w ramię z Polakami stanęli do walki z Krzyżakami pod Grunwaldem (na il.), przez dziesięciolecia nękali państwo Piastów krwawymi najazdami.

Mariaż dzieci nie zakończył całkowicie wojen z północnym sąsiadem. Za czasów Kazimierza Wielkiego interesy obu państw krzyżowały się w Rusi Halickiej. Co prawda to Polacy wygrali ostatecznie rywalizację o te ziemie, ale najazdy litewskie ciągle nękały kraj, doprowadzając do gospodarczej ruiny. Zaledwie 9 lat przed unią w Krewie Litwini pod wodzą Kiejstuta Giedyminowicza najechali na Królestwo Polskie, uprowadzając 23 tys. ludzi. Paweł Jasienica pisał: „Idący prawym brzegiem Wisły Litwini dotarli aż do Tarnowa, wszędzie paląc, grabiąc, biorąc łup i jeńców”.

Co ciekawe – prawdopodobnie w tej wyprawie brał udział syn Kiejstuta, książę Witold, a także jego bratanek… Jagiełło. 9 lat później ten sam Jagiełło dotarł już nie do Tarnowa, a Krakowa. Unia w Krewie podyktowana była nie tylko zagrożeniem krzyżackim, ale też chęcią rozwiązania sporu o Ruś Halicką, do której oba państwa rościły sobie pretensję. Warunkiem zawarcia sojuszu był chrzest Jagiełły i jego małżeństwo z królową Polski – Jadwigą Andegaweńską.

Politycznie do tego „związku” świeżo upieczony chrześcijanin z do niedawna wrogiej, pogańskiej Litwy wnosił potężny terytorialnie kraj. Wielkie Księstwo Litewskie w XIV wieku liczyło 800 tysięcy kilometrów kwadratowych i było jednym z największych państw Europy. Ziemie etnicznie litewskie stanowiły jednak zaledwie 10 procent kraju. Reszta to były ziemie ruskie przyłączone w wyniku podbojów. Podobnie miała się rzecz z demografią. Ogromną większość mieszkańców (nawet 1,7 miliona, wobec 300 tysięcy Litwinów) stanowiła słowiańska ludność rusińska. Niemały odsetek – wziętych w niewolę – pochodził też z Polski.

Unia w Krewie zupełnie zmieniła układ polityczny naszej części kontynentu. Krzyżacy nagle zostali zepchnięci do defensywy. Ich państwo było otoczone przez wielki kraj bałtyjsko-słowiański, do tego – przynajmniej formalnie – chrześcijański. Koniec waśni polsko-litewskich okazał się przełomem na wielu płaszczyznach. W Królestwie Polskim zaczęła rządzić dynastia Jagiellonów, zakon powoli tracił wpływy i znaczenie, natomiast to właśnie Krewa stanowiła prapoczątek państwa, które w ciągu niespełna 200 lat wyrosło na regionalne mocarstwo ze specyficzną kulturą i ustrojem. Mowa o demokracji szlacheckiej i Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Bibliografia:

  1. Norman Davies, Boże igrzysko. Historia Polski. T. 2: Od roku 1795. Kraków, Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak”, 1991.
  2.  Karol Grünberg, Bolesław Sprengel, Trudne sąsiedztwo. Stosunki polsko-ukraińskie w X-XX wieku, Warszawa, „Książka i Wiedza”, 2005,
  3. Paweł Jasienica, Polska Jagiellonów, wyd. Świat Książki, 1997.
  4. Marceli Kosman, Historia Białorusi. Wrocław, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1979.
  5. Stanisław Krakowski, Polska w walce z najazdami tatarskimi w XIII wieku, wyd. MON, 1956.
  6. Henryk Łowmiański, Studia nad dziejami Wielkiego Księstwa Litewskiego, Poznań, 1983.
  7. Jerzy Nalepa, Jaćwięgowie – nazwa i lokalizacja, Białystok, 1964.
  8. Łucja Okulicz-Kozaryn, Życie codzienne Prusów i Jaćwięgów w wiekach średnich (IX-XIII w.), Warszawa, PIW, 1983.
  9. Łucja Okulicz-Kozaryn, Dzieje Prusów, Wrocław, 1997.
  10. Edward Potkowski, Grunwald 1410, Kraków, 1994.

Czy wiesz, że ...

...w średniowieczu uważano za ryby wszystkie zwierzęta żyjące w wodzie, w tym m.in. walenie i morświny? Te ssaki ze względu na walory smakowe zyskały nawet miano "ryb królewskich".

...w średniowieczu niewierności żony nie poczytywano za obrazę moralności, tylko jako uszczerbek na honorze męża? Dlatego kobietę za zdradę czekała kara chłosty, wygnania, a nawet... śmierci.

...w angielskich średniowiecznych klasztorach stosowano praktykę emerytalnego kontraktu, polegającego na dożywotnich dostawach porcji chleba i alkoholu? Zazwyczaj były to dwa bochenki oraz siedem i pół litra piwa dziennie na głowę jednego mnicha!

...w Bizancjum istniała tak zwana "studencka fala? Możemy się tego domyślać na podstawie wydanego przez Justyniana Wielkiego zakazu wszelkich studenckich „zabaw”, które są niegodne, ohydne i „powodują tylko krzywdę”. 

Komentarze (8)

  1. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Po pierwsze historycy toruńscy po ostatniej wnikliwej analizie uważają, że głównym „motorem napędowym”, gorliwym zwolennikiem tej idei, tj. sprowadzenia Krzyżaków w celu spacyfikowania pogańskich Prusów i innych Bałtów, była… św. Jadwiga Śląska. Ponoć nie zostawiła Konradowi wyboru.

    Ten miał za to inne równie wielkie grzechy zwłaszcza z uczynków wobec swoich krewnych i sprowadzania innych obcych, jako sprzymierzeńców w tym niecnym procederze. No bo po pierwsze prawie nigdy Litwini sami z siebie, tj. bez polskiej, ruskiej lub pomorskiej pomocy, głęboko nie pustoszyli ziem polskich, ale…
    Ale z reguły jako sprzymierzeńcy któregoś z naszych książąt dzielnicowych, rzadziej Świętopełka pomorskiego czy ruskich książąt halickich. I właśnie jako pierwszy to Konrad mazowiecki sięgnął na wielką skalę, po tych, o zgrozo, pogańskich przecież, „sojuszników”.
    – wręcz nauczył ich jak być skutecznym najeźdźcą.
    I nawet jeśli Długosz tutaj nieco przesadza, to na pewno (bo odnotowane są także w rocznikach) było tych wspólnych najazdów mazowiecko-litewskich kilkanaście.
    A Konrad marzył o władzy w Krakowie…
    W 1246 ze swoimi Litwinami zadał klęskę Bolesławowi Wstydliwemu, i według Kroniki Wielkopolskiej jego „Litwini i Mazowszanie zabili bardzo wielu Sandomierzan i Krakowian, wielu z nich biorąc do niewoli”. Tak naprawdę mogło, miało być to ludobójstwo i branka w niespotykanej jeszcze wówczas skali…!
    Konrad miał bowiem zostawić tylko ok. 1 mieszkańca na 1 km2…!
    I najprawdopodobniej płacił on swym litewskim, i innym bałtyjskim najemnikom, właśnie prawem łupienia. Konrad nie był jedyny, Bolesław Wstydliwy także w ten sposób wykorzystywał Litwinów, tj. jako sojuszników najeżdżając kilkukrotnie Śląsk i Czechy.
    Litwini atakowali nas również jako sprzymierzeńców ich wrogów. Np. w 1255 roku spali Lublin Litwini wrodzy Mendogowi, którego z kolei nasi książęta byli sojusznikami.
    Brali też licznie udział w krwawych walkach między książętami północy Polski. Np. Kazimierz kujawski w 1262(1258?) najechał właśnie z Litwinami na ziemie Siemowita. Następnie kazał schwytanego w wyniku zdrady tego swego wielkiego wroga, owegóż Siemowita – wraz z synem Konradem II, po prostu ściąć…
    B. Wstydliwy zaś w 1273. ze swoimi z kolei Litwinami, najechał biskupa krakowskiego ale ten miał więcej Litwinów, więc to ci a nie Litwini Wstydliwego, po zwycięstwie złupili i puścili z dymem całą ziemię lubelską…
    „Biedny” biskup ponoć chciał ich ochrzcić i wżenić w małopolskie rody, a ci mu zrobili taką „niemiłą” niespodziankę…

    Oczywiście Litwini często samozwańczo mienili się sprzymierzeńcem którejś z walczących piastowskich stron i po prostu wykorzystywali wojnę domową do zwykłego najazdu łupieskiego. Jednak coraz częściej zaczynali przegrywać ze znacznie lepiej uzbrojonym polskim rycerstwem, tj. często już w częściowe, a nawet zdarzało się i całkowite zbroje płytowe.
    A taki rycerz to była istna maszyna do zabijania!
    Np. Leszek Czarny starł się ze swoim wojskami z około 800 Litwinami, sam mając przy tym „tylko” niecałe 3 setki rycerzy. Z tych najprawdopodobniej nikt nie zginął, ale za to z Litwinów… zostało „przy życiu” ledwie około dziesięciu…
    Ponadto wypraw litewskich najprawdopodobniej było znacznie mniej niż się obecnie uważa (być może nawet 3 krotnie!). Te same bowiem wyprawy różnie nazywano, mylnie datowano.

    Skąd wiec takie spustoszenia naszych ziem?
    Otóż okazało się, że prawie zawsze były to tereny sporne lub graniczne między naszymi książętami. Pustki (niektóre zachowały się wręcz aż do dzisiaj!) były więc najprawdopodobniej efektem krwawych i uporczywych walk… ale nie Litwinów z nami, a wyjątkowo krewkich naszych, szczególnie wschodnich Piastów, a więc wojen piastowsko-piastowskich!

    No i na koniec: także i my urządzaliśmy najazdy na nie tyle Litwinów, co głównie ich sojuszników. Były one dużo rzadsze ale za to niezwykle krwawe, nieporównanie okrutniejsze od litewskich – razem z Krzyżakami zostawialiśmy bowiem za sobą naprawdę spaloną ziemię… W przeciwieństwie do litewskich, te nasze z reguły także kończyły się choć niewielkimi, ale jednak, nabytkami terytorialnymi.

  2. kikk Odpowiedz

    Kolejno dno wypłodzone na podstawie sowieckiej literatury. Jak ktoś podaje źródło 1956, to od razu idzie do śmietnika. Nie będę marnował czasu na czytanie sowieckiej wersji historii.

    • niepoprawny politycznie Odpowiedz

      Rok 1956 droga młodzieży, to tzw. rok odwilży. Korzystając z chwilowego osłabienia czujności cenzury wiele cennych blokowanych do tej pory prac historycznych, tzw. zbyt „reakcyjnych”, ujrzeć wówczas mogło światło dzienne…

    • niepoprawny politycznie Odpowiedz

      Zależy jaki Witold.
      Giedymin najprawdopodobniej drugiemu (pierwszemu?, trzeciemu?) synowi dał imię Witold. Ten był być może księciem na Trokach. Właściwie wiemy o nim tylko dlatego, że kronikarz krzyżacki Wigand podał jego dokładną datę śmierci – 6 lipca 1336 r., jako anonimowego króla Trok („rex de Tracken”), zabitego przez Krzyżaków. Obecnie historycy twierdzą, że skoro był władcą Trok to musiał być wyznaczony na następcę Giedymina, a więc był najstarszym synem. Wg innych, mniej licznych, mógł też zginąć w czasie najazdu na ziemie polskie, który też na ten rok jest datowany. W każdym razie zginął jeszcze za życia ojca.

      • Członek redakcji | Paweł Czarnecki Odpowiedz

        Dziękujemy za zwrócenie uwagi. We wskazanym fragmencie chodziło o Kiejstuta Giedyminowicza, jego syna Witolda i bratanka Jagiełło.

  3. neo Odpowiedz

    To też jest praprzyczyna błędnego rozumienia Wielkiego Księstwa Litewskiego jako państwa bałtyjskiego. Było to państwo slowiańskie i wspólnota kulturowa umowżliwiała taką Unię. Stąd spore zamieszanie w rozumieniu roli dzisiejszej Litwy.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.