Damy - empik

Ostatni rozdział wielkiej legendy. Śmierć Barbary Radziwiłłówny

Autor: | 15 stycznia 2015 | 44,299 odsłon

Twarz konającej Barbary Radziwiłłówny na obrazie Józefa Simmlera.W ostatnich miesiącach życia robiła wszystko, by odzyskać odrobinę godności i spokoju. Mimo to odchodziła pogardzana i niezrozumiana. Na moment przed śmiercią błagała, by jej ciało powróciło na Litwę. Nie chciała spocząć w Polsce, w której spotkała ją wyłącznie nienawiść.

Barbara podeszła do ołtarza ze schyloną głową. Uklękła, z rewerencją ucałowała pierścień arcybiskupa, po czym legła krzyżem. Tymczasem wszyscy zebrani, jak jeden mąż, poczęli recytować słowa modlitwy. Głosem setek gardeł zabrzmiało: Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson

Celebrans uroczyście przywoływał imiona najważniejszych kobiet Starego Testamentu: Sary, Rebeki, Judyty i Estery. Teraz to do nich, żon i córek mędrców, była porównywana Radziwiłłówna. A nie do niewolnicy, którą dziwnym zrządzeniem losu poślubił Aleksander Wielki. Po tym wszystkim nastąpiło namaszczenie i koronacja.

Portret koronacyjny Barbary Radziwiłłówny. Na twarzy królowej nie widać śladów choroby. To już jednak ostatnia szczęśliwa chwila w jej życiu.

Portret koronacyjny Barbary Radziwiłłówny. Na twarzy królowej nie widać śladów choroby. To już jednak ostatnia szczęśliwa chwila w jej życiu.

Barbara, z symbolem najwyższej władzy na skroniach, z jabłkiem w lewej dłoni i berłem w prawej, powstała, po czym powoli odwróciła się w stronę zebranego tłumu. Był 7 grudnia 1550 roku.

Uśmiech królowej

Tego dnia wyglądała piękniej niż kiedykolwiek. Na reprodukowanym bez końca obrazie koronacyjnym jej twarz nie nosi żadnych śladów choroby. Jest młoda, dostojna i delikatna. Iście królewska.

Na głowie widać drogocenną, zamkniętą koronę. Pod nią – przybranie zdobione setkami pereł, szczelnie otulające twarz oraz jedwabny welon spływający na ramiona.

Najwięcej mówią jednak oczy i kąciki ust. Barbara uśmiecha się – tak do dzisiejszych obserwatorów jej portretu, jak i do wszystkich dostojników zebranych przed nią w moment po koronacji.

Wielu historyków mogłoby powiedzieć, że to uśmiech, w którym przejawia się z całą mocą duma wielkiej arystokratki. Nie brakuje opinii, według których Barbara, podobnie jak jej bracia, mąż i teściowa, była do cna przesiąknięta polityczną żądzą. Nawet w ostatnich dniach życia pragnęła tylko władzy. Trudno jednak uwierzyć w takie tłumaczenie. W oczach Barbary maluje się raczej ulga.

Barbara w towarzystwie męża i dworu w chwilę po koronacji. Ilustracja Jana Matejki.

Barbara w towarzystwie męża i dworu w chwilę po koronacji. Ilustracja Jana Matejki.

Jeśli pomimo krytycznego stanu zdrowia przetrwała kilkudniowy post, procesje, przemowy i ciągnące się bez końca uroczystości, to nie dlatego, że pragnęła rządzić. Musiała przecież mieć pełną świadomość, że nie zdąży nacieszyć się panowaniem, a poprzez wycieńczającą ceremonię pewnie tylko skróci swoje życie. Barbara potrzebowała koronacji z zupełnie innego powodu.

Artykuł powstał w związku z najnowszą książką Kamila Janickiego: "Damami złotego wieku"

Poruszającą historię Barbary Radziwiłłówny poznasz w całości w nowej książce Kamila Janickiego: „Damy złotego wieku” (Znak Horyzont 2014). Jako czytelnik „Ciekawostek historycznych” możesz ją kupić z 30-procentowym rabatem!

Gorzki urok władzy

Tylko korona mogła sprawić, że przestanie czuć na swoich barkach ciężar wszystkich słyszanych przez lata obelg. Wiedziała, że jako niekoronowana małżonka króla pozostanie w powszechnym odczuciu wiedźmą i nierządnicą.

Była człowiekiem z krwi i kości. I jak każdy człowiek na jej miejscu nie była w stanie znosić bez uszczerbku morza rzygowin, w którym nieustannie topiono jej publiczny wizerunek.

Znała jeden sposób, by odzyskać przed śmiercią odrobinę godności i spokoju. Nic dziwnego, że uczepiła się go, niczym lekarstwa mogącego uleczyć dowolną chorobę.

Niewykluczone zresztą, że Barbara półświadomie marzyła także o takim właśnie lekarstwie. W epoce nowożytnej koronacji wciąż przypisywano nadprzyrodzone znaczenie. To nie był tylko polityczny symbol. Sakra królewska, jak żaden inny ziemski akt, zbliżała człowieka do Boga, jako jego śmiertelnego reprezentanta na ziemi.

O Zygmuncie Auguście wiadomo z jego listów, że szczerze wierzył, iż angielscy królowie posiadają moc leczenia chorób. Może więc Barbara też łudziła się, że święte oleje pozwolą odroczyć ciążący nad nią wyrok śmierci. Jeśli tak było w istocie, to szybko straciła wszelką nadzieję.

Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna w krótkich chwilach szczęścia. Jeśli takie w ogóle miały miejsce...

Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna w krótkich chwilach szczęścia. Jeśli takie w ogóle miały miejsce…

Bezpośrednio po koronacji pisarz kapituły krakowskiej zawarł w kronikach życzenie, by uroczystość okazała się pomyślna zarówno dla królowej, jak i całego królestwa. Kilka tygodni później nikt już nie przewidywał, że królowej może być pisana jakakolwiek pomyślność. Zresztą sama Barbara miała stwierdzić z rezygnacją niedługo po uroczystościach: „Do innej korony mnie Pan Niebieski powoła”.

Miała od dawna twardość na boku

Skrywana przez lata choroba zaczęła postępować w zastraszającym tempie. Julian Bartoszewicz, jeden z pierwszych historyków zajmujących się śmiercią Radziwiłłówny, wyjaśniał, że: „Miała od dawna Barbara pewną twardość na boku, która zaczęła rosnąć i nabrzmiewać tak prędko, że zamieniła się wkrótce na wielki wrzód”. Badacz dziejów medycyny, Witold Ziembicki, dopowiadał, że był to nie tyle wrzód, co raczej ropień.

Zygmunt August był gotów roztrwonić resztę majątku, byle znaleźć lekarza, który uratuje jego ukochaną żonę. Do łoża Barbary wezwano łącznie ośmiu medyków. Wszyscy bezradnie rozkładali ręce. Owrzodzenia tymczasem rozprzestrzeniały się, wydzielając ropę i odstręczający zapach. Całe podbrzusze chorej stwardniało, jej nogi spuchły, a ciało trawiła wysoka gorączka.

Teraz już nikt ze służby nie chciał przebywać przy chorej. Ona sama prosiła zresztą, by nikogo do niej nie dopuszczać. Nawet na towarzystwo lekarzy zgadzała się z oporami, usilnie broniąc swojego prawa do godności. I do spokojnej śmierci.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Kobiety w historii, Postacie historyczne, Wielcy i znani, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (8)
  1. Paskudna śmierć. Czy przypadkiem nie przyczyniła się do tego przez kąpiele w rtęci? Kiedyś coś o tym czytałem.
    Co do niechęci dworzan wobec jej osoby, to wszyscy byli źli za to, że nie mogła dać Augustowi potomka – była bezpłodna.

  2. Barbara odmalowana trochę na XIX-wieczną modłę: romantycznie i raczej mało prawdziwie. w rzeczywistości została ukoronowana, bo tak chciał August oraz jej bracia. Ona sama raczej nie przywiązywała do tego większej wagi, przynajmniej wiele wskazuje, że bardziej interesowało ją utrzymanie uwagi męża a gdy była jeszcze zdrowa, stroje i zabawa, także w alkowie. To była kobieta, która po prostu chciała żyć i szkoda, że jej się to nie udało.

  3. Wybrane komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1187528984609092

    Henryka R. F.:
    Wciąż intrygujący i fascynujący temat.

    Magdalena O.:
    przewodnik w katedrze wileńskiej opowiadał nam o niej. Zwrócił uwagę, że zmarłą 8 maja Barbarę pochowano 24 czerwca w Wilnie „Wyobraźcie sobie jak wyglądało ciało przewożone o tej porze roku przez 1,5 miesiąca. Ponoć okładanie trumny bryłami lodu niewiele pomagało…”.

    Renata C.:
    To było zauroczenie z obu stron, potem przyszła wielka miłość. Cudowna historia!

    Agnieszka M.:
    To chyba największa historia o miłości jaką czytałam, a która wydarzyła się na prawdę

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

German-soldiers-eat-enjoying-ice-cream-Brussels-17-May-1940__-340x177
podczas II wojny światowej Niemcy nazywali okupowany przez siebie Paryż „miastem bez spojrzenia”? Francuzi woleli udawać, że nie widzą okupantów, aby zachować pozory normalnego życia.

mini3
… według obliczeń Teresy Prekerowej, odznaczone medalem Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, dzięki bezpośredniej pomocy Polaków wojnę przeżyło od trzydziestu do sześćdziesięciu tysięcy Żydów?

Bartoszewski-miniatura-2
Władysław Bartoszewski nie wyszedł z Auschwitz dzięki wstawiennictwu siostry-żony SS-mana, bo tak naprawdę… był jedynakiem? Opowieść o niemieckim szwagrze to jedno z kłamstw, powielanych w Internecie.