Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zygmunta Augusta koronowano za życia ojca, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej w dziejach Polski. W jaki sposób doszło do tej unikalnej ceremonii?

Zygmunt August jako dziecko na drzeworycie z 1521 roku. Z prawdziwym wyglądem królewicza portret ten niewiele ma wspólnego. Zygmunt August miał wówczas zaledwie roczek

Zygmunt August jako dziecko na drzeworycie z 1521 roku. Z prawdziwym wyglądem królewicza portret ten niewiele ma wspólnego. Zygmunt August miał wówczas zaledwie roczek

Nawet samemu królowi pomysł koronacji syna, Zygmunta Augusta, gdy on wciąż żyje wydawał się absurdem. Poddani też nie chcieli słyszeć o żadnej elekcji vivente rege. Kto w takim razie przepchnął całą sprawę? I właściwie po co?

Już od momentu narodzin jedynego syna, Zygmunta Augusta, królowa Bona wszystkie swoje wysiłki skoncentrowała na zapewnieniu chłopcu następstwa po ojcu, Zygmuncie Jagiellończyku. Jagiellonowie nie mieli praw dziedzicznych do polskiego tronu i choć dotąd królewscy synowie zawsze zastępowali zmarłych monarchów, to w przypadku dwóch Zygmuntów niczego nie można było przyjmować za pewnik.

Mąż Bony w coraz większym stopniu zasługiwał na przydomek „starego”. W momencie narodzin Augusta miał pięćdziesiąt trzy lata. Nawet w najśmielszych snach Bona nie oczekiwała, że zdoła dożyć pełnoletności swojego potomka. Nikt nie mógł natomiast przewidzieć, co się stanie, jeśli stary król umrze, pozostawiając po sobie tylko dziesięcio-, pięcio- czy nawet trzyletnie dziecko. Tym bardziej nikt nie mógł zagwarantować Bonie, że po odejściu Zygmunta ona zachowa jakikolwiek wpływ na wychowanie syna.

W Polsce i za granicą nie brakowało „życzliwych” opiekunów, którzy bez mrugnięcia okiem wyrwaliby malca z rąk matki, byle tylko w ten sposób przechylić na swoją stronę szalę politycznej gry. Marzył o tym ośmielony przez słynny hołd z 1525 roku książę pruski Albrecht. Zęby na kuratelę nad Augustem ostrzyli też sobie Habsburgowie. Po nich zresztą Bona – wróg numer jeden niemieckiej dynastii – mogła spodziewać się najgorszego. Władcy cywilizowanego świata dawno przestali traktować ją jak pełnoprawną monarchinię. Z pogwałceniem praw międzynarodowych aresztowali jej posłów, otwierali korespondencję dyplomatyczną, a nawet konfiskowali owoce, tkaniny i biżuterię, które królowa kupowała we Włoszech i przez ziemie cesarstwa ściągała do Polski.

Bona Sforza na drzeworycie z 1521 roku

Bona Sforza na drzeworycie z 1521 roku

Bona nie mogła czekać na śmierć męża. Musiała działać natychmiast. Nawet jeśli miałoby to oznaczać pogwałcenie wielowiekowych tradycji oraz zasad prawnych stojących u podstaw państwa polsko-litewskiego.

Niespodziewany adwersarz

Królowa doskonale rozumiała, że jedynym gwarantem władzy Jagiellonów nad Wisłą są ich dziedziczne prawa do Litwy. Chciała mieć więc pewność, że po śmierci męża przynajmniej Litwini bez problemu wybiorą najmłodszego Jagiellona na swojego władcę. Na opór natrafiła z dość niespodziewanej strony. Kłody rzucał jej pod nogi sam… Zygmunt Stary, któremu najbardziej ze wszystkich powinno zależeć na prawach syna.

Czy wiesz, że ...

...gdy w 1556 roku do Siedmiogrodu wróciła Izabela Jagiellonka, najstarsza córka Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz matka tamtejszego księcia, z okazji jej przyjazdu Izabeli 23-letni Stefan Batory wygłosił w nienagannej łacinie mowę powitalną? Nie mógł jeszcze wiedzieć, że dwie dekady później ożeni się z jej młodsza siostrą, Anną Jagiellonką, i zasiądzie na polskim tronie!

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

...Pietro Aretino, papieski kronikarz piszący zwykle utwory głęboko religijne, zasłynął jako ojciec literatury pornograficznej? Stało się tak za sprawą jego „Ragionamenti” i „Żywotów kurtyzan”, czyli dialogów opisujących życie kobiet lekkich obyczajów.

Komentarze (4)

  1. Arkończyk Odpowiedz

    No nie! Mego ulubionego króla, tak błotem…

    „Zygmunt Stary, jak zwykle krótkowzroczny i pozbawiony ambicji, twierdził, że August w zupełności zadowoli się Koroną i Litwą.”

    „Także na Mazowszu, gdzie właśnie wymarła rodzima odnoga dynastii Piastów, indolencja króla uniemożliwiła nadanie tej cennej prowincji następcy tronu.”

    „…podejmowane przez Bonę próby złączenia z Polską Pomorza Zachodniego.”

    Jednak wybitni historycy całkiem inaczej oceniają tak i Starego jak i Bonę. Że spojrzę tylko w to co mam pod ręką, czyli Poczty królów i książąt…, jeden z 1978, a drugi 2003. W pierwszym H. Rutkowski stwierdza: „Monarcha wraz ze swymi doradcami prowadził politykę polską racjonalnie i realistycznie…”; w drugim uzupełniają M. Trąba i L. Bielski: „…rozerwanie kręgu nieprzyjaciół wokół państwa polsko-litewskiego było niewątpliwym sukcesem Zygmunta I i zażegnało widmo walki na kilka frontów…”
    Oj żebyśmy mieli takich królów więcej później – szczególnie w XVII wieku, gdy wrogiem naszym był nieomal każdy bliższy i dalszy sąsiad…
    Dodajmy, że to on – Zygmunt, a nie Bona, swymi trafnymi decyzjami „kadrowymi” „wykreował” wybitnych wodzów: Ostrogskiego i genialnego nie tylko wg nas ówczesnych Polaków, Tarnowskiego (ten szczególnie nie cierpiał Bony).

    Co do Pomorza Zachodniego to ja jego obecny mieszkaniec, widzę lepiej całe awanturnictwo niejakiej Bony. O przyłączeniu tego regionu to mogliśmy może jeszcze myśleć, marzyć w 1433 r., gdy Jagiełło przy pomocy „sierotek” husyckich, zajął większość Nowej Marchii np. Choszczno, no i bez walki zdobył stolicę mojej gminy Stargard… A żywioł słowiański skutecznie naciskał na swych książąt w Wołogoszczy i Szczecinie na zbliżenie i sojusz z Polską.
    100 lat później jednak większość poddanych książąt pomorskich włącznie z nimi samymi, była już zbyt mocno w tym szczególnie kulturowo, zniemczona. Takie sztuczne już wtedy połączenie z Polską tego regionu dałoby efekt odśrodkowo rozsadzającej nasz kraj, takiej obcej kulturowo typowej „piątej kolumny”. Zygmunt utrzymywał bardzo pokojowe kontakty z księstwami Pomorza Z. i bardzo o ich „dobrosąsiedzkość” dbał, tak aby nasz handel zbożem dominującym na rynkach europejskich (co do którego rzekomej małej skali i na tej stronie, wiele…) mógł omijać „Chłańsk”. Inkorporacja Pomorza – Szczecina, mogłaby się zatem zakończyć znacznie wcześniejszym, tak zabójczym przecież dla gospodarki Polski w XVII wieku, konfliktem za Szwecją lub Danią – odcięciem portu Szczecina barierą celną od Polski już w XVI, a nie dopiero w XVII wieku.
    Eh ta Bona, tak jakbyśmy mieli mało wrogów!

    A co do Mazowsza to warto wiedzieć co chciała rzeczona Bona naprawdę. Po pierwsze była jedną z dwóch głównych podejrzanych otrucia ostatnich książąt mazowieckich: Stanisława i Janusza III, którzy obaj zmarli „dziwnym trafem”” jak na zawołanie w wieku ledwie 24 lat, rzekomo w efekcie przyspieszonej „degeneracji” hulaszczym trybem życia…
    Po drugie Bona chciała, aby Mazowsze było księstwem lennym, a nie częścią Polski!
    A utrzymanie odrębności Mazowsza to zafundowanie sobie być może na setki lat, kolejnego elementu odśrodkowego, przedmiotu rozgrywek obcych mocarstw, którym do tej pory zresztą często ono – jako lenno, bywało. Gdyby więc nie twardy sprzeciw Starego i jego optowanie za inkorporacją, to Mazowsze być może nigdy nie byłoby integralną częścią Polski…
    Zygmunt postępował bardzo racjonalnie: „Dla Zygmunta wcielenie do Korony Księstwa Mazowieckiego było nie tylko poważnym zastrzykiem środków finansowych, bowiem szlachta mazowiecka płaciła większe podatki niż koronna, ale ponosiła także większe ciężary wojskowe.” Osłabiało więc to pozycję szlachty w Koronie z którą, jej nadmiernymi uprawnieniami wobec monarchy, zawsze walczył.

    A sama elekcja vivente rege, czym skutkowała? Ogromnym oporem szlachty (m. in. pierwszy rokosz – „wojna kokosza”, to tegoż efekt), która wymogła na królu wydanie statutów z 1530 oraz 1538, o jakże szkodliwych dla przyszłości Polski zasadach wolnej elekcji!!!
    Za ambicje dynastyczne i związane z tym „klapki na oczach” Bony, zapłaciliśmy wolną elekcją na „chorych”, jak na tamte czasy, zasadach…

    Prawda jest więc taką, że Polska Bonę (ale niż nie jej zdecydowanie bardziej „obywatelskiego” królewskiego męża) interesowała nieomal wyłącznie jako narzędzie do realizacji swojej polityki dynastycznej…

    W polityce można mieć fantazje – nie twierdzę że nie – nawet w realizowaniu „niesłusznych” celów, ale nie można być fantastą (w tym przypadku fantastką oczywiście)!

    A co do „zimna” w ówczesnej Polsce, to Bona nie miała na co narzekać. Szczególnie zimy w latach 1520-50 w Polsce, były w zdecydowanej części wyjątkowo łagodne, prawie jak w Pn Włoszech (taka krótka przerwa w tzw. małej epoce lodowcowej).

    P.S. No i pilnujmy jednak by nazwiska (Tomicki) pisać z dużych liter, takie „literówki” nie powinny się zdarzać ;)

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Arkończyku, literówka została już poprawiona, dziękujemy za zwrócenie uwagi, jednak na przyszłość prosimy robić to przez – stworzony specjalnie w tym celu – formularz poniżej. Pozdrawiamy.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Istotnie tymi zabiegami o vivente rege dla Augusta to Bona właśnie zaszkodziła (i to bardzo). Nawet jeśli Zygmunt Stary nie wyszedłby z choroby i umarł, to i tak na Litwie Jagiellonowie sprawowali władzę dziedziczną, a dziedziczność Litwy właściwie gwarantowała wybór na króla polskiego. Lepiej by zrobiła starając się o zagwarantowanie sobie poczesnego miejsca w ewentualnej radzie regencyjnej. Było tak zresztą do połowy XVII w. w unii duńsko-norweskiej, gdzie władcy z rodu Oldenburgów mieli zapewnioną dziedziczność tronu w Norwegii, co z automatu gwarantowało elekcję w Kopenhadze. Za Jagiellonów był praktycznie identyczny mechanizm i niepotrzebnie królowa zaczęła mieszać w akurat tym temacie.

      • Martyna Odpowiedz

        Panie Bartoszu, jak pewnie Panu wiadomo, Bona swoje przeszła, wszędzie węszyła intrygi i nie dziwmy się – w końcu była Włoszką. Robiła to, co uważała za słuszne. Nienawidzę gdybania: „a co by było, gdyby Titanic wypłynął pół minuty późnej”, „gdyby zabić Konstantego”. Nie sprawdzimy. Nie znamy drogi góry lodowej, decyzji powstańców i carskich władz. Nic nie zmienimy.
        Pozdrawiam,
        Martyna

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.