Damy - empik

Tajemnice kremlowskiej kuchni. Co jadali przywódcy Związku Radzieckiego?

Autor: | 14 czerwca 2014 | 31,293 odsłon

Ukryte gdzieś za tymi murami bije gastronimiczne serce Kremla - kuchnia żywiąca kolejnych dyktatirów.Breżniew był straszliwym obżartuchem, Gorbaczow wydziwiał nawet przy śniadaniu a Jelcyn wiadrami pił czystą wódkę. Jakie tajemnice skrywała i skrywa kuchnia Kremla?

Włodzimierz Lenin na jedzenie nie zwracał większej uwagi, a obiady i kolacje nazywał otwarcie „karmieniem”. Wódz rewolucji musiał myśleć o przyszłości całej ludzkości, a nie zajmować się tak przyziemnymi sprawami jak kulinaria! Podobno nie potrafił nawet podać swoich ulubionych potraw. Faktem jest, że pierwsi bolszewicy odżywiali się skromnie: rzadka zupa, kasza i herbata. Jedyną ekstrawagancją, na jaką pozwalał sobie Włodzimierz Iljicz, był kufel dobrego piwa. Lenin urodził się w Symbirsku nad Wołgą (aktualnie Uljanowsk), który do dziś słynie ze świetnej marki piwa Żygułowskie. Poza tym przebywał długo w Niemczech, Anglii, Szwajcarii, więc dobre piwa poznał doskonale.

Biesiada po gruzińsku ze Stalinem

Józef Stalin wznosi toast. Podczas kremlowskich biesiad wychylał kielichy przedniego gruzińskiego wina.

Józef Stalin wznosi toast. Podczas kremlowskich biesiad wychylał kielichy przedniego gruzińskiego wina.

Zupełnie inaczej do uciech stołu podchodził Józef Stalin, który wychował się w Gruzji, gdzie długie biesiadowanie jest częścią tradycji. Za jego kadencji na kremlowskich stołach zaczęły się pojawiać świetne gruzińskie wina, sery, słodycze, dania z wołowiny i baraniny. Stalinowi podawano także syberyjską rybę nelmę, którą poznał na zesłaniu. W późniejszych czasach do Moskwy dostarczały ją specjalne samoloty. Z nelmy przygotowywano stroganinę (specyficzne syberyjskie carpaccio) i uchę czyli zupę rybną.

Stalin miał kilka dziwnych nawyków. Po pierwsze, kelnerzy na przyjęciach, kiedy tylko wnieśli wszystkie dania, od razu musieli opuścić salę. To dlatego, że na przyjęciach omawiano sprawy wagi państwowej. Po drugie, każdy z partyjnych dostojników musiał spróbować pierwszego dania. Zazwyczaj na początek serwowano szczi (różne wariacje zup kapuścianych) lub charczo (danie kaukaskie z ryżu, pomidorów i baraniny).

Przyjęcia u Stalina trwały do białego rana. Goście mieli do dyspozycji mnóstwo zakąsek: schab, rolady z baraniny lub drobiu, jesiotra i sterleta, pierożki i kulebiaki, faszerowaną rybę, szaszłyki, gruzińskie phali z orzechów i bakłażanów, czanachi, łobio. Sam Stalin jadł mało, zwykle wystarczał mu jeden pomidor czy pierożek. Wina za to wypijał całe morze (pyszne gruzińskie wina z ulubionymi Tsinandali i Teliani na czele). Zapewne to pod jego wpływem zmuszał swoich gości do objadania się i próbowania wszystkich potraw.  Bar obowiązkowo serwował ponad 10 rodzajów wódki i brandy (w tym słynne Kizlar, posłane w podarunku Churchillowi). Z deserów najbardziej ekskluzywne były wtedy mini-banany, a czerwony car bardzo cenił owoce.

Chruszczow lubił swoich gości zaskakiwać ich narodowymi potrawami. Kiedy przyjeżdżała egzotyczna delegacja, kremlowscy kucharze niejednokrotnie musieli przyrządzać węże i owady.

Chruszczow lubił swoich gości zaskakiwać ich narodowymi potrawami. Kiedy przyjeżdżała egzotyczna delegacja, kremlowscy kucharze niejednokrotnie musieli przyrządzać węże i owady.

Za Chruszczowa mięso się nie uchowa…

Z kolei Nikita Chruszczow owoców nie jadał zbyt wiele. Był miłośnikiem mięsa pod różnymi postaciami: faszerowane grzybami, nadziewane słodko-kwaśnymi śliwkami, polędwica na 100 sposobów. Lubił też pierogi z kapustą i cebulą, wiejskim serem i śmietaną, ziemniakami i wiśniami. Jednak najmocniej ciekła mu ślinka na widok gulaszu myśliwskiego. Na deser piekarnia kremlowska dostarczała mu pyszne ciastka.

Chruszczow, choć urodził się na ziemiach rosyjskich, młodość spędził w ukraińskim Donbasie. Za jego rządów kremlowska kuchnia uległa znacznej odmianie. Chruszczow wprowadził do menu wiele potraw ukraińskich oraz między innymi ostrą wódkę z papryką. Przywiązywał także wagę do jakości składników. Nikita, na co dzień dość prymitywny w obejściu, zaczął fetować zagranicznych gości ich rodzimymi daniami, np. dla przywódcy chińskiego kucharze gotowali i smażyli pytony, myszy, ślimaki…

Za Breżniewa jadło się ze stołów wylewa

Za czasów Leonida Iljicza Breżniewa nastąpiło prawdziwe rozpasanie kulinarne. Wódz nie był zadowolony, jeśli stół dosłownie nie uginał się pod ciężarem potraw. Leonid był wielkim obżartuchem. Za jego czasów kucharze pracowali bez chwili wytchnienia. Powróciła między innymi zupa z homarów, wielki przysmak wśród bogatych Rosjan jeszcze z epoki caratu. Talerze na przyjęciach ozdabiano różami ze świeżych ogórków i pomidorów. Potrawy nosiły nazwy standardowe, ale ich receptury znacząco odróżniały się od tych jadanych przez lud.

Breżniew, Chruszczow i Jurij Gagarin w trakcie kremlowskiej uczty.

Breżniew, Chruszczow i Jurij Gagarin w trakcie kremlowskiej uczty.

Na przykład jarzynową sałatkę Olivier przyrządzano wg XIX-wiecznej receptury z mięsa krabów, przepiórczych jajek, bekonu i domowego majonezu na oliwie. W sałatce Stolicznej zielony groszek zastępował ananas, a galaretą zalewano języki baranie. Czerwony i czarny kawior podawano w specjalnych zmrożonych pucharach. Po zakąskach wnoszono jakieś gigantyczne główne danie, np. wielkiego nadziewanego jesiotra czy prosiaka. Ze zwierzęcia trzeba było umiejętnie wyjąć wszystkie kości i ości (w zależności od gatunku), przyprawić, nadziać i upiec, a potem przywrócić oryginalną formę.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Natalia Wojas - Pochodzi z Krakowa, ale jak sama mówi "nie może usiedzieć na miejscu". W zeszłym roku mieszkała w Kiszyniowie, teraz w Moskwie. Prowadzi bloga "Polka za granicą".

Okupacja
Komentarze do artykułu (12)
  1. Propo Leonida Breżniewa warto pamiętać, że wspomniane obżarstwo trwało do połowy lat 70, potem Leonid Ilicz już musiał ograniczyć swoje dawne przyzwyczajenia. A propo Stalin, to jak zaznaczyłem już wcześniej i teraz ten artykuł potwierdził moje wcześniejsze słowa, że Stalin żadnym żarłokiem nie był, to że jedli ludzie z jego świty to inna sprawa.

    • A Ty drogi Anonimie (chyba) znowu swoje. Pewności żeś tym samym komentatorem nie ma skoro się nie podpisujesz żadnym konkretnym nickiem. W poprzednim artykule w żadnym miejscu nie zarzucałam Stalinowi bycia obżartuchem, a korzystanie z przywilejów i organizowanie wystawnych przyjęć, gdy zwykli Rosjanie nie za bardzo mieli co jeść. Jeśli Twoim zdaniem ulubiona rybka przywożona dla wodza z Syberii specjalnymi samolotami nie jest korzystaniem z przywilejów, to chyba nie mamy o czym rozmawiać.

      • Szanowna Aleksandro, nigdzie nie stwierdziłem, że Stalin nie korzystał z pewnych przywilejów, bo korzystał jak każdy. Ty także jako studentka korzystałaś z przywilejów dostępnych studentom. Choćby korzystania z bibliotek instytutowych, do których studenci nie uczęszczający na dany kierunek nie mają po co wchodzić. Ale to taka dygresja na boku. Każdy pełniący jakieś wyższe stanowisko ma przywileje i siłą rzeczy z nich korzysta. Nigdzie nie stwierdziłem, że Stalin nie korzystał z przywilejów jak próbujesz mi wmówić. Więc proszę nie wmawiać mi słów, których nie wypowiedziałem

  2. Dobry artykuł, bardzo ciekawe informacje. O istnieniu większości potraw nawet nie słyszałem.

    „Po pierwsze, kelnerzy na przyjęciach, kiedy tylko wnieśli wszystkie dania, od razu musieli opuścić salę. To dlatego, że na przyjęciach omawiano sprawy wagi państwowej.”

    Ciekawe, czy sprawdzał salę na obecność podsłuchów :P

  3. Świetny artykuł. Co do Stalina dodać należy, że zmuszał współpracowników do obżarstwa. Jednego z nich kiedy przyłapano w jego willi na ukrywaniu przepiórek zmuszono do karnego jedzenia. Nie pamiętam czy był to Chruszczow, czy Jeżow.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Słynna tyrada Hitlera znana z filmu „Upadek” wydarzyła się naprawdę (il. kadr z filmu).
…w ostatnich dniach przed kapitulacją Berlina w bunkrze Hitlera odbywały się prawdziwe orgie suto zakrapiane alkoholem?

Jan_XXII
…w XIV wieku w istnienie piekła wątpił nawet sam papież? Jan XXII został tuż przed śmiercią zmuszony do publicznego wyrzeczenia się swych poglądów, które godziły w fundamenty Kościoła.

Virginia Oldoini
…Włosi w walkę o zjednoczenie zaangażowali nawet kobiece wdzięki? Ich najpiękniejsza rodaczka pracowała w alkowie cesarza, by przekonać go do poparcia włoskich aspiracji.