Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

O tym jak Stalin „mimo woli” został generalissimusem

Stalin na powojennym plakacie propagandowych. Na biało czyli po "generalissimusowsku".Powszechnie wiadomo, że Stalin posiadał jakże zacny stopień (tytuł) generalissimusa. Jednak czy zadaliście sobie kiedyś pytanie, jak to się stało, że nim został? Każdemu pewnie przychodzi na myśl, że zadufany dyktator sam się awansował. W rzeczywistości sprawa była nieco bardziej skomplikowana.

Cała historia miała swój początek 24 czerwca 1945 r., kiedy na Placu Czerwonym odbyła się wielka defilada zwycięstwa. Dwustu weteranów rzuciło hitlerowskie sztandary u stóp ojca narodu radzieckiego. Była to bez wątpienia najwspanialsza chwila w jego życiu. Po zakończeniu parady zorganizowano uroczysty bankiet, podczas którego jeden z marszałków – najprawdopodobniej Koniew – zasugerował, że należy nadać Stalinowi najwyższą możliwą rangę: generalissimusa.

Generalissimus „mimo woli”

Jak zareagował dyktator? Zgoła inaczej niż byśmy się tego spodziewali. Machnął tylko lekceważąco ręką i powiedział, że zbliża się do siedemdziesiątki i jest już zmęczony.

Pomysł nadania Stalinowi tytułu generalissimusa narodził się 24 czerwca 1945 r. na bankiecie po wielkiej paradzie na część zwycięstwa nad III Rzeszą.

Pomysł nadania Stalinowi tytułu generalissimusa narodził się 24 czerwca 1945 r. na bankiecie po wielkiej paradzie na część zwycięstwa nad III Rzeszą.

Dworzanie „czerwonego cara” nie mieli zamiaru tak łatwo zrezygnować. Koniew dowodził, że Stalin musi się wyróżniać pośród swych marszałków. Nie był to pomysł zupełnie oryginalny, wystarczy przypomnieć, że również Suworow był generalissimusem. Niejako przy okazji miał on zostać uhonorowany jednocześnie Orderem Zwycięstwa i tytułem Bohatera Związku Radzieckiego.

Pozornie urażony Stalin stwierdził, że i bez tego ma wystarczający autorytet, a dołączenie do grona takich osób jak Franco czy Czang Kaj-szek (także generalissimusów) bynajmniej mu nie odpowiada. Niezrażony tym Łazar Kaganowicz – „wynalazca” stalinizmu – poszedł jeszcze dalej, proponując przemianowanie Moskwy na Stalinodar.

Komentarze (10)

  1. oo Odpowiedz

    Słowa o tym że dołączenie do grona takich osób jak Franco czy Czang Kaj-szek (także generalissimusów) nie przystoi Stalinowi wygłosił na posiedzeniu Biura Politycznego partii komunistycznej 24 maja 1945 roku Gieorgij Żukow a nie Stalin. Zresztą strasznie tym uraził Stalina i ten nigdy mu tego nie zapomniał.
    Jeśli ta książka podchodzi do wszystkich faktów w taki sposób to pewnie na końcu autor opisał jak Stalin odleciał w latającym spodku na marsa.

  2. Kamil Janicki Odpowiedz

    Akurat ten wątek pojawił się już w dyskusji nad artykułem na wykopie:

    Pompidoub: Zabawne, cytat o Czangu i Franco Wołoszański przypisuje Żukowowi, który miał tym tekstem bardzo urazić Stalina.

    histeryk_13: Nie wiem co napisał Wołoszański na ten temat, ale Montefiore słowa te wkłada w usta Stalina, który zresztą w tym wypadku mówił o sobie w trzeciej osobie ;). Zważywszy na ogromną pracę jaką wykonał Montefiore pisząc tę pracę, myślę, że to jednak on miał tutaj rację.

    mehis: Bardzo możliwe, że to ustna „legenda” z partyjnych kręgów, którą powtarzano w różnych wersjach. I która po prostu nie ma jednej „prawdziwej” wersji.

    histeryk_13: Pewnie masz rację. Zresztą to było na bankiecie ;).

  3. Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

    @oo Nie jestem pewien czy 24 maja były jakieś plany nadawania Stalinowi tytułu generalissimusa, Tak jak napisałem, pomysł ten miał zrodzić się 24 czerwca. Wołoszańskiego lubię, jednak nie wiemy na czym opierał swoją tezę. Jeżeli na jakichś stenogramach to być może ma rację, bo Montefiore korzystał ze wspomnień.

  4. Kamil Janicki Odpowiedz

    Inna bajka, że Montefiore to jest jednak badacz Rosji o naprawdę ugruntowanej renomie – z pewnością większej niż Wołoszański (będący ot popularnym… popularyzatorem). Dlatego przyznam, że to zdanie mnie zbiło z tropu i pewnie podobnie każdego kto choć minimalnie „siedzi” w historii Rosji/ZSRR:

    „Jeśli ta książka podchodzi do wszystkich faktów w taki sposób to pewnie na końcu autor opisał jak Stalin odleciał w latającym spodku na marsa.”

  5. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z serwisu Wykop.pl //www.wykop.pl/link/779985/o-tym-jak-stalin-mimo-woli-zostal-generalissimusem/

    k0rn1k; Tyran to ma ciężkie życie: wyskoczy ktoś znienacka zza krzaka w ogrodzie i nie wiadomo – zastrzelić chce, czy order podstępem wręczyć?

    mehis: @k0rn1k: Szczególnie, że co i rusz ktoś na niego organizował jakiś zamach (a najczęściej sam Beria): //ciekawostkihistoryczne.pl/2010/10/12/trzy-zamachy-na-stalina-niewiele-brakowalo/

    szymon_jude: Jaki skromny. Aż dziw, ze jest odpowiedzialny za śmierc milionów ludzi

    Blaskun: @szymon_jude: Nasza nobliwa noblistka też dostała się pod jego czar i urok.

    pies_harry: @szymon_jude: Kim byłby Stalin bez stalinizmu? Przypisywanie całej winy za zbrodnie przeciwko ludzkości dyktatorom to uproszczenie. Tysiące nadgorliwych psychopatycznych morderców tylko czekało na przyzwolenie swojego wodza. Żadna jednostka nie byłaby w stanie nabić tak monumentalnie licznika trupów w pojedynkę, bez na prawdę potężnego wsparcia. Wygodnie zrzucić całą winę na 1 osobę. Wtedy ludzie, systemy, społeczeństwa nie wydają się już tak bardzo ohydne. Ale one właśnie takie są. Wszystko jest kwestią okoliczności. Tak wygląda władza. W dzisiejszym świecie żyją powszechnie szanowani i niewyobrażalnie bogaci starsi panowie odpowiedzialni za masakrę w Rwandzie. Jakoś nikt nie przejmuje się krwią jaką mają na rękach. Pan Soros opowiadał o tym jak o nieszczęśliwym wypadku. „Zdarza się” – jak mawiał Vonnegut.

    szymon_jude: @pies_harry: zgadzam sie całkowicie.

    BTW czym byłby stalinizm bez Stalina?

    pies_harry: @szymon_jude: Być może miałby inną nazwę. Być może historia byłaby trochę inna. Ale chyba mniej więcej – podobna.

    • KLM Odpowiedz

      Bardzo ciekawa książka, ale niestety autor zbyt często ucieka od głównego wątku. Często opisując jakąś sytuację wymienia osoby obecne, po czym dodaje jakąś historię związaną z daną osobą chociaż sama historia nie ma żadnego związku z głównym wątkiem. Z tych wtrąceń spokojnie by zrobił jeden oddzielny jeśli nie dwa rozdziały i literacko by lepiej na tym wyszedł.
      Co do różnych wersji poszczególnych wydarzeń, to w pewnym miejscu Montefiore cytuje Stalina w przypisach zaznaczając jednak, że istnieje 5 różnych wersji tego cytatu, z czego tylko dwie pochodzą od osób, które były wtedy ze Stalinem w samochodzie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.