Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Jakie IQ mieli czołowi naziści?

Jacy tak naprawdę byli naziści? Podczas procesu w Norymberdze alianci postanowili zbadać psychiatrycznie schwytanych hitlerowskich zbrodniarzy.

Proces norymberski miał służyć szczytnemu celowi. Chciano pokazać, że świat zachodni jest miejscem rządów prawa. Każdy, nawet oskarżony o najgorsze zbrodnie mógł dowodzić swojej niewinności.

Ogromny ciężar emocjonalny rozprawy sprawił, że jej uczestnicy jeszcze wiele lat później dźwigali brzemię Norymbergi. Powagę obrad pogłębiały szokujące zeznania świadków, opisy okropieństw wojny i reakcje obecnych na sali nazistów. Postawy prezentowane przez dawnych przywódców III Rzeszy były skrajnie różne. Niektórzy nie przejawiali żadnego zainteresowania procesem. Inni rzucali wulgarne oskarżenia. Była też grupa tych, którzy starali się wybielić i zrzucić winę za zbrodnie na innych. Wszystkie ich reakcje były bacznie obserwowane przez zgromadzonych na sali psychiatrów i psychologów.

Mózg prawdę ci powie

Nikt tak naprawdę nie wyobrażał sobie, że posadzeni na ławie oskarżonych naziści mogliby uniknąć stryczka. Wyrok był ustalony jeszcze przed rozpoczęciem postępowania karnego. Mimo to proces i tak przykuwał uwagę całego świata. Duże zainteresowanie przejawiali również światowi psychiatrzy, choć z innego niż wszyscy powodu. Po raz pierwszy w historii istniała szansa przeprowadzenia dokładnego naukowego badania umysłów przywódców kraju. Przywódców odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko ludzkości i eksterminację milionów istnień.

Proces norymberski miał służyć szczytnemu celowi. Chciano pokazać, że świat zachodni jest miejscem rządów prawa.fot.USHMM/domena publiczna

Proces norymberski miał służyć szczytnemu celowi. Chciano pokazać, że świat zachodni jest miejscem rządów prawa.

Jeszcze przed rozpoczęciem obrad w Norymberdze środowisko naukowe nalegało, by móc zbadać pośmiertnie mózgi oskarżonych nazistów. Akademicy zalecali, żeby ewentualne egzekucje więźniów odbywały się w taki sposób, aby nie zostały naruszone tkanki tego delikatnego narządu:

Szczegółowa znajomość osobowości tych przywódców byłaby cenna jako przewodnik dla osób zajmujących się reorganizacją i reedukacją Niemiec. Oprócz wywiadów psychiatrycznych pożądane byłoby wykonanie szeregu testów psychologicznych, takich jak Rorschach. Jeśli oskarżony zostałby skazany na śmierć, pożądane byłoby przeprowadzenie szczegółowej autopsji, zwłaszcza mózgu. Dlatego wzywa się, aby skazany został postrzelony w klatkę piersiową, a nie w głowę.

Jak się później okazało, spośród wszystkich skazanych na śmierć, jedynie mózg Roberta Leya trafił ostatecznie na stół sekcyjny.

Czytaj też: Najważniejsi naziści po zakończeniu wojny. Co stało się z Goebbelsem, Hessem, Frankiem?

Zobacz również:

Źródło zła

W normalnym postępowaniu karnym psychiatrzy i psychologowie mają jedno zadanie: ocenić poczytalność oskarżonego i stwierdzić, czy popełnione przez niego czyny nie były wynikiem choroby psychicznej. W Norymberdze sprawa ta zeszła na dalszy plan. Dopuszczenie do procesu Rudolfa Hessa, osoby mającej ewidentne problemy psychiatryczne, pokazuje, że ocena poczytalności nie była głównym celem pracujących w Norymberdze lekarzy. Skierowani do więzienia specjaliści mieli doradzać strażnikom więziennym i prokuratorom. Ponadto mieli… wzmacniać morale więźniów (by ci dotrwali do końca procesu i nie popełnili wcześniej samobójstwa).

Najciekawszą częścią ich pracy było jednak prowadzenie badań umysłów niemieckich przywódców. Głównymi specjalistami na tym polu byli Douglas Kelley i Gustave Gilbert. Na podstawie testów inteligencji i plam atramentowych Rorschacha, bezpośrednich rozmów z oskarżonymi oraz obserwacji ich zachowań podczas procesu psychiatrzy mieli ustalić, z czego wynikało zło tkwiące w umysłach nazistowskich liderów.

Na podstawie testów, rozmów z oskarżonymi oraz obserwacji ich zachowań podczas procesu psychiatrzy mieli ustalić, z czego wynikało zło tkwiące w umysłach nazistowskich liderów.fot.Nationaal Archief – CC0

fot.Nationaal Archief – CC0 Na podstawie testów, rozmów z oskarżonymi oraz obserwacji ich zachowań podczas procesu psychiatrzy mieli ustalić, z czego wynikało zło tkwiące w umysłach nazistowskich liderów.

Jeszcze zanim proces w Norymberdze się rozpoczął, istniało wiele hipotez na ten temat. Jedni eksperci twierdzili, że zło leży po prostu w ludzkiej naturze, a działania nazistów wynikały jedynie z braku moralno-prawnych ograniczeń. Inne głosy mówiły, iż niemiecka klasa polityczna była bandą chorych psychicznie zwyrodnialców. Mimo że lekarze w Norymberdze spędzili wiele godzin, przesłuchując oskarżonych w ciasnych więziennych celach (Kelley twierdził, że z każdym oskarżonym rozmawiał przez osiemdziesiąt godzin), ostateczny wynik badań okazał się… niejednoznaczny.

Czytaj też: Adolf Hitler. Największy ćpun i lekoman wśród dyktatorów?

Lot nad kukułczym gniazdem

Ogromny wpływ na wynik testów psychiatrycznych w Norymberdze miała postawa prowadzący je lekarzy. Douglas Kelley i Gustave Gilbert byli od siebie diametralni różni. Na początku byli w stanie godzić dzielące ich antagonizmy. Później jednak ich współpraca była daleka od ideału.

Kelley postrzegał pracę w Norymberdze jako kolejne interesujące zadanie, które uzupełni jego ogromne doświadczenie kliniczne. Naziści byli dla niego interesującym obiektem badań, a praca z nimi nie spędzała mu snu z powiek. Był wyluzowanym cynikiem, który uwielbiał popisywać się wiedzą i elokwencją podczas licznych wywiadów udzielanych prasie. Gilbert był natomiast szorstki w obyciu i pozbawiony humoru.

W 1945 roku atramentowy test Rorschacha był ostatnim krzykiem mody wśród psychoanalityków.fot.Hermann Rorschach/domena publiczna

W 1945 roku atramentowy test Rorschacha był ostatnim krzykiem mody wśród psychoanalityków.

Za to był człowiekiem z misją. Urodził się w Nowym Jorku w biednej żydowskiej rodzinie. Wczesne dzieciństwo spędził w sierocińcu. Trudny życiowy start nie przeszkodził mu w otrzymaniu tytułu doktora psychologii. Przed przydziałem do Norymbergi pracował w armii, przesłuchując jeńców wojennych. Był zdeterminowany, aby wytropić ludzi odpowiedzialnych za nazistowskie zbrodnie. Desperacko chciał opisać deprawację niemieckich przywódców. Szczerze nienawidził nazistów i uważał ich za wcielone zło.

Kelley był ekspertem od Rorschacha, ale słabo mówił po niemiecku. Gilbert z kolei biegle posługiwał się tym językiem, lecz nie miał zbyt dużej wiedzy na temat testu plam atramentowych. Kelley pochodził z zamożnej kalifornijskiej rodziny, Gilbert zaś został wychowany w ubóstwie. Wszystko to sprawiło, że wyniki badań prowadzanych w Norymberdze różniły się w zależności od tego, przez którego z psychiatrów były interpretowane.

Inteligentny jak nazista?

Jednym z pierwszych testów przeprowadzonych na osadzonych w Norymberdze więźniach było badanie inteligencji skalą Wechslera (Wechsler–Bellevue). Zweryfikowało on pierwsze mity, które narosły wokół nazistowskich dowódców. Czy byli oni geniuszami zła? A może zdegenerowanymi indywiduami o wyjątkowo marnej inteligencji?

Jak się okazało, IQ niemieckich liderów było lekko powyżej średniej. Hermann Göring oraz Karl Dönitz otrzymali wynik 138. W jednym z wywiadów Kelley wyznał: „Nie znalazłem żadnych geniuszy. Dla przykładu Göring miał IQ w okolicach stu trzydziestu ośmiu. Jest to całkiem niezły wynik, ale nie był żadnym czarodziejem”. Nieco mniej inteligentni okazali się Franz von Papen (134), Hans Frank (130), Joachim von Ribbentrop (129) czy Albert Speer (128). Najwyższe wyniki IQ otrzymali natomiast Hjalmar Schacht (143) oraz Arthur Seyss-Inquart (141).

Mimo zbliżonego poziomu inteligencji ich wkład w rozwój nazistowskiego systemu był diametralnie różny. Schacht był ministrem gospodarki i osobą odpowiedzialną za wzrost niemieckiej potęgi przemysłowej przed wybuchem wojny. W 1939 roku poróżnił się jednak z Hitlerem i Göringiem. Stał się krytyczny wobec reżimu nazistowskiego i trafił do obozu koncentracyjnego. Arthur Seyss-Inquart to zupełnie inna bajka. Pełnił on funkcję komisarza Rzeszy w Holandii. Był odpowiedzialny za deportację i mord holenderskich Żydów.

Wśród politycznych liderów nazistowskich Niemiec in minus pod kątem inteligencji wyróżniał się natomiast Julius Streicher. Wynik jego IQ wynosił 106. Streicher oprócz tego, że był osobą średnio inteligentną, był również zwyrodnialcem, pedofilem i dewiantem. Według domysłów ludzi tego typu miało być w najwyższych szeregach NSDAP bardzo dużo. Jednak kolejny zestaw testów z Norymbergi pokazał, że profile psychologiczne nazistów diametralnie się różniły, a osób o skłonnościach psychopatycznych była… zdecydowana mniejszość.

Czytaj też: Las jest katedrą Boga, a przyszłość należy do wegetarian, czyli jak bardzo naziści kochali zwierzęta

Zbrodniarz i atrament

W 1945 roku atramentowy test Rorschacha był ostatnim krzykiem mody wśród psychoanalityków. Szwajcarski psychiatra Hermann Rorschach (1884–1922) zaobserwował, że pacjenci potrafią przenieść na niejednoznaczną atramentową plamę swoje fantazje, obawy, pragnienia i lęki. Skomponowany przez niego test stał się istotnym narzędziem oceny psychiatrycznej pacjentów.

Rozszyfrowanie znaczeń odpowiedzi badanych tą metodą nazistów nie było jednak łatwe. Interpretacja norymberskich Rorschachów była prowadzona przez dwóch zupełnie różnych analityków, którzy mieli całkowicie inne podejście do swoich pacjentów. Często bardzo odmiennie oceniali stan ich umysłu. Odpowiedzi oskarżonych również mogły skrajnie się od siebie różnić. Dla przykładu, patrząc na ten sam obrazek Robert Ley widział „zabawnego niedźwiedzia, który reprezentuje opanowujący Europę bolszewizm” (!), a Göring – „dwóch tańczących mężczyzn”. W sposobie oceny testu tego ostatniego widać było najjaskrawiej wpływ osobistego nastawienia lekarzy. Kelley twierdził, że dowódca Luftwaffe wykazywał wybitne zdolności intelektualne. Gilbert z kolei utrzymywał, że wynik pokazywał raczej przeciętną inteligencje.

W sposobie oceny testu Göringa widać było najjaskrawiej wpływ osobistego nastawienia lekarzy.fot.Raymond D’Addario/USHMM/domena publiczna

W sposobie oceny testu Göringa widać było najjaskrawiej wpływ osobistego nastawienia lekarzy.

Kelley oceniał, że Rorschach Göringa pokazywał „osobę o znacznym wyposażeniu intelektualnym, wysoce pomysłową, oddaną, ekspansywną, agresywną, z silną ambicją i dążącą do podporządkowania sobie świata”. Mimo że w innym miejscu oceniał, iż Göring wykazuje „dużą egocentryczność i potężne popędy emocjonalne”, to przy tym „demonstruje normalną podstawę osobowości i nie wykazuje żadnych dowodów psychopatologii”. Gilbert natomiast podsumował Göringa jakobezwzględnie agresywną osobowość zakamuflowaną przez rozbrajającą życzliwość, stosowaną w celu osiągnięcia konkretnych celów”. Według niego był on „sympatycznym psychopatą”.

W trakcie rozmów z więźniami odkryto również, że duża część z nich miała swoje drugie, bardzo ludzkie oblicze. Göring kochał zwierzęta i pisał pełne czułości listy do swojej żony. Robert Ley – twórca przymusowych obozów pracy – przejmował się zaś jakością życia niemieckich robotników. W notatkach spisywanych w Norymberdze szczerze żałował tego, co Niemcy uczynili światu.

Pułapki umysłu

Tuż po wojnie zaczęto zastanawiać się, jak niegdyś cywilizowany kraj mógł dokonywać masowych mordów? Dlaczego nazistowscy przywódcy zaprojektowali ten zbrodniczy system? Wydawało się, iż mogło to wytłumaczyć jedynie szaleństwo liderów III Rzeszy. Psychiatrzy i psycholodzy zaczęli myśleć o politycznych dowódcach nazistowskich Niemiec jak o maniakach lubujących się w przemocy. Założenie, że są oni chorymi sadystami nie okazało się jednak zgodne z wynikami przeprowadzonych w Norymberdze badań.

Chybiony był również pomysł szukania wspólnych cech dla wszystkich nazistów. Osadzeni w Norymberdze więźniowie byli ludźmi wydającymi rozkazy, nie brali czynnego udziału w mordowaniu niewinnych. Reprezentowali zaledwie niewielki wycinek niemieckiego społeczeństwa. Na dodatek diagnozy postawione przez Kellego i Gilberta nie były pozbawione wad. Zawierały mocno subiektywne opinie. Douglas Kelley wręcz zakolegował się z Göringiem! Zbrodniarz poprosił go nawet o zaadoptowanie jego jedynej córki.

Psychiatrzy i psycholodzy zaczęli myśleć o politycznych dowódcach nazistowskich Niemiec jak o maniakach lubujących się w przemocyfot.Charles Alexander, Office of the United States Chief of Counsel, Harry S. Truman Library & Museum/domena publiczna

Psychiatrzy i psycholodzy zaczęli myśleć o politycznych dowódcach nazistowskich Niemiec jak o maniakach lubujących się w przemocy

Kelley widział w swoich pacjentach bandę chuliganów i moralnych kalek, którzy w innych okolicznościach nie stanęliby na czele państwa i nie wykorzystali swoich umiejętności do organizowania masowych zabójstw. Tymczasem Gilbert z góry uznał ich za zdeprawowanych zwyrodnialców. Według oceny współczesnych specjalistów badania z Norymbergi pokazały, że poza nielicznymi przypadkami (jak Streicher) nazistowskich liderów nie można było uznać za psychopatów. (Osąd ten nie może być jednak pełny ze względu na to, że z wiadomych względów Hitler, Goebbels i Himmler nie mogli zostać zdiagnozowani).

Dowództwo III Rzeszy łączyło jednak kilka wspólnych cech: przesadne ambicje, niskie standardy etyczne, silnie rozwinięty nacjonalizm, brak empatii czy umiejętność dostosowania się do środowiska. Tego typu postawy mogą posiadać jednak zarówno psychopaci i zbrodniarze wojenni, jaki i… ludzie sukcesu czy biurokraci.

Bibliografia:

  1. Dimsdale, Anatomy of Malice. The Enigma of the Nazi War Criminals, Londyn 2016;
  2. Zillmer, The Quest for the Nazi Personality. Psychological investigation of Nazi War, Nowy Jork, 2009.
  3. Kernan, The Results of the Nazi IQ Tests, History of Yesterday, dostęp 27.06.2022.

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Analyser

Boimy się nad inteligentnych morderców.Oni mogą tak zrobić,że nikt
nie pozna prawdziwej przyczyny smierci

Zobacz również

Dwudziestolecie międzywojenne

Pantoflarz, który zamordował kochankę i utrzymywał dzieci z nieprawego łoża? Życie intymne Heinricha Himmlera

Trudno wyobrazić sobie nazistowskich zbrodniarzy jako partnerów i mężów. Jednak Goebbels miał swoją Magdę, Hitler – Evę Braun. A z kim „prowadzał się” Himmler?

25 listopada 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Spowiedź Himmlera

Szczera rozmowa z twórcą obozów koncentracyjnych

18 listopada 2022 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Był odpowiedzialny za śmierć setek tysięcy osób. Po wojnie został... szefem fabryki czekolady

„Na ulicach Krakowa należy rozstrzeliwać codziennie 50 Polaków” – nawoływał Wilhelm Koppe, szef SS i policji w okupowanej Polsce. Nigdy nie został ukarany.

18 listopada 2022 | Autorzy: Maria Procner

Druga wojna światowa

Czy ODESSA naprawdę istniała?

Dla jednych to mit. Inni twierdzą, że istniała, bo jakaś instytucja musiała pomagać zbrodniarzom uciekać po II wojnie światowej. Kto ma rację w sprawie ODESSY?

20 października 2022 | Autorzy: Tomek Sowa

Druga wojna światowa

Jeden z najbogatszych Holendrów w czasie II wojny światowej był też SS-manem, złodziejem i mordercą

Swoje bogactwo Pieter Menten zbudował na ludzkim cierpieniu i śmierci. W czasie II wojny światowej, ubrany w mundur SS-mana, kradł polskie dzieła sztuki, zabijając przy...

13 października 2022 | Autorzy: Tomek Sowa

Druga wojna światowa

Kat kłania się i zabija

Kontynuacja bestsellera Magdaleny Ogórek "Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków".

10 października 2022 | Autorzy: Redakcja

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.