Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Obozy koncentracyjne pierwszych Piastów

Piastowie pokonanych wrogów sprzedawali z ogromnym zyskiem jako niewolników.

fot.domena publiczna Piastowie pokonanych wrogów sprzedawali z ogromnym zyskiem jako niewolników.

Wieśniacy masowo porywani ze swych osiedli, zakuwani w obroże, więzieni w specjalnych grodach-obozach, pędzeni na targi niewolników – tak wyglądała polska rzeczywistość w X wieku.

Czy Piastowie zbudowali państwo w oparciu o handel żywym towarem? Ta szokująca koncepcja powstania Polski ma coraz więcej zwolenników wśród specjalistów. Od dawna toczą oni spory na temat przyczyn nagłego pojawienia się i szybkiego rozrostu państwa gnieźnieńskiego w X-wiecznej Wielkopolsce.

Ostatnio archeologowie i historycy zwracają szczególną uwagę na wielką ilość dirhemów, srebrnych monet arabskich, na naszych ziemiach. W całej północno-wschodniej Europie odkryto do dziś ponad 1000 skarbów z dirhemami, zawierających w sumie około miliona monet. Okolice Kijowa i Wielkopolska należą do rejonów o największej liczbie tych znalezisk. Nasuwa się pytanie: skąd się u nas wzięły w takich ilościach?

Według doktora Marka Jankowiaka, historyka z uniwersytetu w Oksfordzie, dirhemy na polskich ziemiach mogły pochodzić właściwie tylko z jednego źródła: handlu niewolnikami. – Był to jedyny polski towar mogący zainteresować arabskich nabywców. Bałtyckim bursztynem w ogóle nie byli zainteresowani, a futra woleli sprowadzać z Rusi – podkreśla historyk specjalizujący się w badaniach nad ówczesnym handlem.

W X i początkach XI wieku słowiańscy niewolnicy szerokim strumieniem płynęli na Bliski Wschód i do Kalifatu Kordoby.

fot.domena publicznna W X i początkach XI wieku słowiańscy niewolnicy szerokim strumieniem płynęli na Bliski Wschód i do Kalifatu Kordoby.

Hiszpania, znajdująca się w X wieku pod władzą arabskich Umajjadów, przeżywała gospodarczy rozkwit. Była wielkim rynkiem zbytu słowiańskich niewolników, których poszukiwano do pracy na roli, do wojska i służby domowej. Tysiące spętanych Słowian pędzono jednak również na Bliski Wschód. „To istna szarańcza” – donosił jeden z arabskich autorów, opisując targ niewolniczy w Bagdadzie.

Wielkopolska rewolucja demograficzna

Podaż poszukiwanego towaru zapewniały zbójeckie słowiańskie państewka, które regularnie toczyły wojny, organizując łowy na ludzi. Jednym z takich państewek była rodząca się piastowska Polska. W pierwszych dekadach X wieku uległy kompletnej destrukcji małe gródki wielkopolskie: w Samarzewie, Spławiu, Bruszczewie. Dzieła zniszczenia dokonywali Piastowie, których ośrodek znajdował się wówczas prawdopodobnie w Gieczu.

„Lestek, syn Siemowita, zmuszał kolejne osady i plemiona, aby płaciły mu dań i były posłuszne. Gdy odmawiały, nawiedzał je ogniem i mieczem, palił grody, a ich mieszkańców brał w niewolę i sprzedawał żydowskim kupcom, płacącym srebrnymi dirhemami” – pisze Michael Morys-Twarowski w nowej książce „Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego”.

Zdaniem archeologów w ciągu X stulecia dokonała się w Wielkopolsce istna rewolucja demograficzna. Wiele terenów zostało zupełnie ogołoconych z ludności, z kolei zaś wokół piastowskiego Gniezna osadnictwo skoncentrowało się na niespotykaną dotąd skalę. Po opanowaniu całej Wielkopolski zwycięzcy mogli kontynuować swój proceder, najeżdżając kolejne krainy – Mazowsze czy ziemię sieradzko-łęczycką. Zapewne nieprzypadkowo właśnie na lata 950-960 datuje się najwięcej skarbów dirhemowych w piastowskiej kolebce.

Według historyka, prof. Jarosława Wenty z toruńskiego uniwersytetu Kopernika, eksport ludzi z terenów obecnej Polski odbywał się „na skalę hurtową” i odegrał poważną rolę w powstaniu państwa piastowskiego. Brakuje nam co prawda pisanych świadectw z tego wczesnego okresu, ale liczne zapiski z późniejszych czasów stanowią bardzo mocne poszlaki. Piastowie odbywali wyprawy po ludzki towar jeszcze bardzo długo po czasach Lestka.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...średniowieczni Polacy nie zdawali sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia dla zdrowia, jakim było spożyciu sporyszu. Znalezione okazy zbożowych kłosów razem z kłosami z zarodnikami splatano w bukiet, który umieszczano u sufitu chaty, aby w porze siania zbóż te właśnie nasiona wysiać pierwsze.

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...w średniowiecznej Anglii używano niezwykłej metody, by dowieść swojej niewinności? Oskarżony musiał połknąć grudę złożoną z przaśnego, jęczmiennego wypieku oraz owczego sera wytworzonego w maju. Jeśli podczas mszy świętej zdołał pochłonąć całość, uznawano go za wolnego od zarzutów.

Komentarze (31)

  1. Adrianna Kotleszka Odpowiedz

    W tamtych stuleciach wiele państw,plemion zajmowało handlem ludźmi . Trzeba sięgnąć do starożytności.Babilon Judea, Egipt,Rzym,państwa-miasta Grecji,Celtowie, Sasi, itp.Nic nowego . W tamtych czasach było to normalne zjawisko i nikt tego nie potępiał.Raczej miał z tego korzyści.Wikingowie z obecnych państw skandynawskich zajmowali się najdłużej tym procederem w średniowiecznej Europie.A w XV i XVI wieku ten proceder na nowo zaczęli stosować Hiszpanie w obu Amerykach.Oraz z XVII i XVIII wieku Anglicy Francuzi zajmowali się handlem ludźmi masowo porywanym z Afryki.A wielkie plantacje w USA ,Na nich pracowali czarni niewolnicy.To najdłużej utrzymywany taki proceder w nowożytnym świecie w państwie zachodu.Pozdrawiam.

  2. Jarek Odpowiedz

    Przecież autor Marcin Szmaciak podaje niezbite dowody: „prawdopodbnie”, „być może”, „całkiem możliwe”, „niewykluczone” itp.

  3. Hraban Maur Odpowiedz

    Jedynym poważnym badaczem z cytowanych czterech jest tu jedynie Jankowiak, a i jego tezy nie są w żadnym stopniu nowym odkryciem. Urbańczyk dawno stracił naukową wiarygodność w pogoni za sensacją i usilną kontrowersyjnością, uzyskiwaną niestety wyłącznie kosztem warsztatu i naukowej rzetelności. Dwaj pozostali to bałamutni i szkodliwi amatorzy – łowcy sensacji.

  4. wasz BYLY czytelnik Odpowiedz

    Obrzydliwy paszkwil, za którym najpewniej stoją niemieccy propagandzisci, a którego celem jest sprawienie by określenie „obozy koncentracyjne” na stałe przyleglo do Polski. Cały świat swego czasu handlowal niewolnikami i pierwszy raz widzę by miejsce, w którym się trzymało niewolników, nazywać obozem koncentracyjnym. I to, o dziwo, akurat wtedy gdy mowa o Polsce. I jeszcze to nieudolne tłumaczenie, że obóz koncentracyjny bo niewolnicy się tam „koncentrowali”. To tragikomiczne.

    Oj, zawiodłem się na tym portalu. Żeby takie coś opublikować…

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @wasz BYŁY czytelnik: Szanowny Panie, rozumiem, że tekst jest dla Pana ogromnie kontrowersyjny i może się Pan oczywiście nie zgodzić z postawionymi tu tezami czy sformułowaniami. Niemniej mam nadzieję, że słowo „były” zniknie z Pana podpisu i pozostanie Pan naszym czytelnikiem. Czy jeśli na portalu znajdzie się tekst, który jest sprzeczny z Pana podejściem do historii to od razu znaczy, że zawiedliśmy? To przecież dyskusja i wymiana różnych poglądów są najbardziej wartościowe i twórcze.

  5. No bez przesady Odpowiedz

    Tytuł „Obozy koncentracyjne” nawiązuje do obecnego przeświadczenia, że obozy koncentracyjne podczas drugiej wojny światowej też były naszym dziełem. Ponadto jeśli tytuł nie odnosi się do dalszej treści to jest to tylko wzbudzenie sensacji. Takim artykułom dziękujemy.

  6. Meneca Odpowiedz

    Zaglądam od dłuższego czasu na ten portal, ale po takim tytule postanowiłem wyrazić swoje niezadowolenie. Wstawienie takiego tytułu jest co najmniej nie smaczne.
    Po za tym interesując się cokolwiek historią jest co najmniej kilka innych bardziej rozsądnych zastosowań takich tymczasowych grodów niż miejsce zbierania niewolników.
    Tak samo napływ dirhemów na nasze ziemie.

  7. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    @No bez przesady, @Meneca: Dziękujemy Panom za wyrażenie swoich opinii. Tym bardziej, że potrafią to Panowie zrobić w sposób spokojny bez rzucania obelg. Pozdrawiamy.

  8. Jarema Odpowiedz

    Umówmy się co do jednej rzeczy- żadne państwo, nawet USA nie powstało na zasadzie umowy społecznej tylko na zasadzie mniej czy bardziej zastosowanego prawa ,,pięści”. Innego wariantu na stworzenie państwa po prostu nie było, szczególnie w ówczesnych czasach gdzie tylko siła i to bynajmniej nie argumentu była respektowana. Gdyby nie Piastowie to jakiś inny ród stworzyłby tu własne państwo i bylibyśmy narodem który wziął swoją nazwę od np. Wiślan. Niewolnictwo na naszym terenie jakoś mnie też nie dziwi bo było czymś normalnym, przy czym często pośrednikami byli Żydzi dla których dzicy goje byli czymś takim jak sarna czy koń.

  9. Jarema Odpowiedz

    Umówmy się co do jednej rzeczy- żadne państwo, nawet USA nie powstało na zasadzie umowy społecznej tylko na zasadzie mniej czy bardziej zastosowanego prawa ,,pięści”. Innego wariantu na stworzenie państwa po prostu nie było, szczególnie w ówczesnych czasach gdzie tylko siła i to bynajmniej nie argumentu była respektowana. Gdyby nie Piastowie to jakiś inny ród stworzyłby tu własne państwo i bylibyśmy narodem który wziął swoją nazwę od np. Wiślan. Niewolnictwo na naszym terenie jakoś mnie też nie dziwi bo było czymś normalnym, przy czym często pośrednikami byli Żydzi dla których dzicy goje byli czymś takim jak sarna czy koń

  10. Jarema Odpowiedz

    W ogóle to wyobrażamy sobie że czasy przedchrześcijańskie to jakaś swojska arkadia podczas gdy to był horror i chyba w tym kontekście widać najlepiej wielkie zasługi chrześcijaństwa dla uczynienia tego świata bardziej humanitarnym.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Jarema: Dziękujemy za ten komentarz. Warto jeszcze dodać, że nasze XXI-wieczne rozumienie pewnych pojęć różni się od tego jak rozumiano je dawniej. Dlatego zamiast oburzenia wobec zastosowania pewnych terminów, dobrze byłoby zapoznać się z ich znaczeniem. Natomiast co do naszego wyobrażenia o dawnych czasach – niestety mamy często tendencję albo do idealizowania przeszłości, albo przeciwnie. Nic natomiast nie jest czarno-białe.

      • Czytacz Odpowiedz

        Dość dawno nie odwiedzałem tego portalu, ale nie zdzierżyłem i odpowiem Pani Annie. Szanowna Pani, dialektyka stosowana przez Panią powoduje u mnie wspomnienie rzecznika rządu p. Urbana. Wyjaśniam nie ma znaczenia dla czytelników tytułu artykułu rozumienie pewnych pojęć teraz i dawniej. Żyjemy obecnie i w Polsce rozumienie słowa obóz koncentracyjny jest jednoznacznie i przejrzyste. Zacytuję znaczenie z słownika PWN: 1. dotyczący koncentracji – gromadzenia czegoś w jednym miejscu;
        2. obóz koncentracyjny – miejsce więzienia, niewolniczej pracy i zagłady całych grup ludności; obóz śmierci. Gdzie tutaj miejsce na inne wyobrażenia?

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          @Czytacz: I tu szanowny Panie się nie zgodzimy. Jestem zdania, że znajomość historii to nie tylko wiedza o przeszłych zdarzeniach, ale i odmiennej kulturze, języku i obyczajach. To że coś ulega znaczeniowej zmianie, nie oznacza, że mamy być ignorantami w stosunku do tego, jako rozumiano to niegdyś. Tylko w dawnym kontekście można niekiedy zrozumieć przeszłość, a nie przykładając współczesne kategorie.

  11. uhaha Odpowiedz

    Mało co się zmieniło od tamych czasów w mentalności tego narodu. Ponadto, ależ oczywiście, zakaz niewolnictwa to zasługa Świętych Katolickich Tadeusza Rydzyka, Lecha Kaczyńskiego i Wojciecha Cejrowskiego.

    • Jarema Odpowiedz

      Czy chcesz czy nie chcesz to właśnie chrześcijańscy duchowni zwalczali wiele patologii w tym niewolnictwo, w Ameryce ludy tubylcze uzyskiwały pomoc właśnie u księży. Wokół kościoła narosło za dużo fałszywych mitów ze złą inkwizycją na czele a atak na T. Rydzyka to już danie się ponieść głównemu ściekowi medialnemu. Nie oglądam J. Wojewódzkiego, nie daje na J.Owsiaka i nie komentuje tych ludzi więc też chciałbym żeby nie atakować religijnych czy prawicowych rozgłośni i telewizji a najlepiej usiąść przy Świecie według Kiepskich bo to nieliczny całkiem niekonfliktowy serial

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        @Jarema: Mówi Pan, że nie atakuje i nie komentuje ludzi, którym daleko do prawicy, ale przemycił Pan obelgę, że niby właśnie Ci ludzie siedzą przy „Świecie wg Kiepskich”. Taki jest wydźwięk Pana komentarza. To nie chce Pan, aby prawica i księża byli krytykowani, ale sam Pan patrzy z niższością na ludzi o innych poglądach?

        • Jarema

          Ja oglądam Świat według Kiepskich i nie widzę w tym niczego złego że jak to mówi pewien mój znajomy- trzeba się odmóżdżyć czasami. Myślę że czasami lepiej zobaczyć czy przeczytać coś głupiego i śmiesznego niż kruszyć kopie o politykę. Prawica też nie jest święta chociaż faktycznie bliżej mi do tych poglądów.

        • Jarema

          W życiu narodu jest potrzebna zarówno prawica jak i lewica które powinny współistnieć na równych zasadach i tak samo podlegać krytyce. W kwestii kościoła to powinien być tam krytykowany gdzie faktycznie są nadużycia (a są) a nie w czambuł cały kościół jest zły bo wiele jest instytucji z wojskiem na czele gdzie dochodzi do nadużyć a nawet przestępstw.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          @Jarema: Szanowny Panie bardzo dziękuję za te komentarze. Bardzo się cieszymy, że nasz portal odwiedzają tacy dyskutanci. Ma Pan swoje poglądy, ale szanuje także inne i chce, aby szanowano Pana. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu będzie się Pan udzielał w dyskusjach. Pozdrawiamy serdecznie.

  12. geber Odpowiedz

    Jak widać ktoś obruszył się za nazwanie nazistów Niemcami i teraz pluje.
    Handlowano niewolnikami ale mordowano masowo ludzi tylko po to by zabić? Odjebało mocno na lewicy

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @geber: Szanowny Panie, ani nie wiadomo o co Panu w komentarzu dokładnie chodzi, ani to nie miejsce na używanie wulgaryzmów.

  13. Arkończyk Odpowiedz

    Jednego jestem pewien, książki Michaela Morys-Twarowskiego „Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego”, na pewno nie kupię i nie przeczytam.
    Dlaczego? Od czego by tutaj zacząć…
    Zawsze mnie razi traktowanie wszystkich przodków Mieszka jako postaci historycznych. Po pierwsze nie ma bowiem dla nich „wolnego” miejsca w historii (musieliby żyć bardzo, bardzo krótko). „Imię Siemowit pochodzi od słowiańskiego „siemia” — rodzina.”- pisze prof. T. Jasiński. Siemowit był więc tym, który założył ród – „panem rodu”…, ktoś kiedyś napisał. Siemomysł to z kolei ten co o tymże rodzie, jego pomyślności pomyślał.
    Siemowit to więc najprawdopodobniej określenie Lestka, a Siemomysł Mieszka. Imiona te spotykamy w rodzinie Piastów dopiero po 6 pokoleniach – po opublikowaniu dzieła Gala. I… i jak widać nie jest to pogląd tylko prof. P. Urbańczyka.
    Czy Lestek (o ile ten istniał, być może też był tożsamy z Mieszkiem) i Mieszko żyli głównie z niewolnictwa?
    Raczej jest to tylko wynikłe z lenistwa intelektualnego – braku znajomości faktów, interpolowanie sytuacji Wielkich Moraw, Czech, które leżały dość blisko głównych szlaków handlu niewolnikami (jednak pochodzili oni – ci czescy niewolnicy, głównie z Europy pd. – wsch., gdzie Słowianie byli znacznie, znacznie liczniejsi, większa była bowiem tamże gęstość zaludnienia, niż na pn. od Czech i Słowacji, tj. w Polsce i na „słowiański” wschód oraz zachód od niej). A transport morski niewolników via Bałtyk to absurd, zbyt drogi, to raz, a dwa: niewielu z niewolników mogłoby takowy przeżyć.
    Skąd więc srebrne arabskie monety?
    Otóż od Wikingów niekoniecznie normańskich i od… Greków licznych obywateli kolonii np. na… Wolinie, co zauważył już prof. g. Labuda. Co kupowali wyżej wspomniani, jeśli nie niewolników? A np. cała Skandynawia okazało się, że jest dosłownie „zalana”… wysokiej jakości słowiańską ceramiką i to nie tylko tanią użytkową, potężnymi ilościami smoły drzewnej lepszej rzekomo jakości jak fińska (była nie tyle lepsza co po prostu tańsza), taniego drewna z gatunków drzew „meblarskich” nieobecnych w Skandynawii, płótna też taniego jak obecnie chińskie; oraz – co było naszym znakiem firmowym już od czasów rzymskich, półproduktów żelaznych uzyskiwanych z rudy darniowej, które tylko czasami pełniły rolę „płacideł”. Nasze lasy obfitowały też w futra w które były dość ubogie te skandynawskie. W Skandynawii odkryto także ogromne ilości najprawdopodobniej słowiańskich beczek po solonym tłuszczu, rzadziej mięsie i serze. No cóż my mieliśmy mało potencjalnych niewolników w słabo zaludnionych terenach, ale bliski i chłonny bo bogacący się na handlu niewolnikami w ich posiadłościach śródziemnomorskich, „spożywczy” rynek skandynawski (włączając w to i Rusów). Czesi raczej go nie mieli, ale za to bezpośrednio do Afryki było im bardziej niż nam po drodze…
    A „niewolnicze” grodziszcze Naszacowice?
    W „Zagadka wielkich grodów wiślan i lędzian” (można je – stare grodzisko naszacowickie, sobie tam obejrzeć), Jacek Poleski (2014) napisał tak: „Jedno z największych grodzisk w Małopolsce, liczące 15 hektarów powierzchni założenie w Naszacowicach nad Dunajcem, badał w latach 1983–2001 piszący te słowa. W trakcie prac wykopaliskowych rozpoznano 10 faz osadnictwa wczesnośredniowiecznego, z czterema z nich związane były akcje budowy lub odbudowy kolejnych potężnych wałów drewniano-ziemnych. Najstarszy gród powstał przed końcem VIII wieku, kolejne fazy wałów wzniesiono w IX wieku, X wieku (przed 989 r.) i tuż po 989 roku.” „Badania, co zaskakujące, wykazały, iż pomimo odkrycia pewnej liczby reliktów budynków mieszkalnych (zarówno tzw. półziemianek, jak i domów naziemnych, najpewniej zrębowych), na terenie grodu zamieszkiwała niezbyt liczna grupa ludności, w liczbie z pewnością nieprzekraczającej 1000 osób [!].” Autor dodaje jeszcze, że tylko w obecnej Małopolsce i na Podkarpaciu, nigdy w Wielkopolsce, były tak duże grody.
    Niewolnictwo zapewne więc było jakimś tam źródłem dochodów dla Piastów, ale najprawdopodobniej zdecydowanie mniej istotnym niż np. dla Przemyślidów.
    A czy byliśmy „wybitnie” dzicy, no bo twórcami prymitywnej kultury praskiej?
    Po pierwsze „prymitywność” kultury praskiej to wynik klęski demograficznej, załamania się klimatu głównie w VI wieku.
    Po drugie już Nestor w „Powieści lat minionych” zauważa znaczną wyższość kultury Polan kijowskich (przodków z kolei naszych Polan?) nad „Lachami”, co jest zapewne pozostałością silnych wpływów kulturowych starożytnych: sarmackich – alańskich (stąd niektórzy pochodzenia nazwy Polanie widzą w zbitce Po-aleni).
    A nasi władcy czy byli wyjątkowo okrutni?
    Mieszko, a nawet jego syn Bolesław, przy np. Geronie, to jednak rzeczywiście wzór „władcy łaskawego wielce”…
    Przemyślidzi (podobnie było np. w krajach skandynawskich) w swym okrucieństwie wymordowali wiele lokalnych dynastii do cna… U nich nie było więc nigdy „książąt poronionych” jak u nas. A ci ostatni praktycznie już z księcia Władysława Hermana uczynili władcę od nich zależnego – „króla elekcyjnego” – dali początek niektórym przynajmniej wszechwładnym w „Polszcze” rodom magnackim…
    Tak więc konstatując te przydługie me wywody: artykuł powyższy, jak i większość cytowanej w nim literatury, szuka wyłącznie taniej sensacji „na kanwie nauki” nie wiedzieć w jakim, sobie tylko znanym celu…

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Arkończyk: Drogi Panie, bardzo dziękujemy za tak obszerny komentarz. Nie rozumiem jednak dlaczego głównym argumentem, aby nie przeczytać książki Pana Morysa-Twarowskiego jest kwestia nie-historyczności istnienia przodków Mieszka, skoro „Narodziny potęgi” w całości traktują o Bolesławie Chrobrym. Nie ma tu wzmianek o wspomnianym chociażby przez Pana Siemowicie. Jest Mieszko, ale historyczności jego istnienia podważyć nie można. Pozdrawiamy.

  14. Arkończyk Odpowiedz

    Obszerny komentarz?
    Wobec morza, ba oceanu poruszonych w artykule zagadnień to… To ledwie „skrót, skrótów” za co… bardzo przepraszam.

    „Nie ma tu wzmianek o wspomnianym chociażby przez Pana Siemowicie.”

    Można domniemywać, że jednak są takowe „wzmianki”, choćby z treści tego zacytowanego w artykule fragmentu skrytykowanej przeze mnie, przyznaję a priori, pracy: „Lestek, syn Siemowita [!], zmuszał kolejne osady i plemiona, aby płaciły mu dań i były posłuszne. Gdy odmawiały, nawiedzał je ogniem i mieczem, palił grody, a ich mieszkańców brał w niewolę i sprzedawał żydowskim kupcom, płacącym srebrnymi dirhemami” – pisze Michael Morys-Twarowski w nowej książce „Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego”. – jeśli to nie jest „wzmianka”…

    No i powyżej zawarta jest też w całości w sposób sentencyjny zakwestionowana przeze mnie, dodajmy już dość „stareńka” teza główna artykułu, owszem ciągle mająca zwolenników, ale raczej epigonów; o powstaniu Państwa Mieszka w wyniku podboju zewnętrznego – gwałtownego w krótkim czasie, prowadzącego do ww. „hurtowego” „palenia grodów”…
    J. Poleski jako kolejny, i to „mocno kolejny” badacz zauważa bowiem, że jednak grody rzekomo palone w jednym czasie miały bardzo ale to bardzo różną historię, a…
    A z kolei np. prof. Z. Kurnatowska stwierdza, że małe grody wokół Gniezna, Poznania, Giecza zniknęły nie dlatego, że spalił je okrutny średniowieczny Polak „nazista-rasista”, „faszysta-narodowiec” (bo to przeciwko ich „rozpasaniu” obecnemu zapewne – historia jest tutaj tylko pretekstem; jak zrozumiałem – mniemam, jest tak naprawdę ten artykuł), „sadysta-gwałciciel” notoryczny do kompletu, Lestek czy Mieszko ale…
    Ale spalili je (lub rozebrali) ich właśni mieszkańcy (…). Po co? Ano po to aby wznieść ogromnym wysiłkiem, kosztem (setki ha lasów wycieli w tym celu!) ww. duże grody, które mogły się oprzeć najazdom państwa nitrzańskiego, a później Przemyślidów. A Lestek lub Mieszko najprawdopodobniej w celu obrony swojej dziedziny właśnie od południa (Dolny Śląsk należał wtedy do południowego sąsiada, był „o rzut kamieniem”) zostali zaproszeni, ze względu oczywiście na swoja siłę militarną, do – na „kniażenie”, co było zresztą częstą praktyką u wszystkich Słowian. Władzę więc objęli (zaczęli „pestowat włast”: Piast to więc synonim – określenie władcy, a na pewno nie piastuna) mniej lub bardziej pokojowo – dawnych nieudolnych władców usunęli bowiem wcześniej głównie ich właśni poddani (być może z „bratnią pomocą” ww. pierwszych Piastów) – i tutaj ziarno prawdy, ślad tegoż procesu, zapewne przechowało się u Gala.
    Realne zagrożenie od południa przez potężnego sąsiada niewątpliwie też działało znacznie silniej konsolidacyjnie na „Prapolaków” niż nacisk władzy rzekomo „dzikiego” niczym troglodyta, Mieszka i jeszcze dzikszego jego syna, na spokrewnione ze sobą grupy rodowe (na marginesie: jakoś jak na razie przekonuje mnie prof. Urbańczyk, że istnienie rzekomych plemion typu Wolinian, czy Wiślan, Pomorzan etc., to jedynie wymysł wynikający z niewiedzy dawnych kronikarzy, podchwycony przez „dialektyczne” spekulacje niektórych historyków, popularnie i nieformalnie wśród nich samych „łowmiańszczyzną” zwane).

    Kupcy żydowscy w pra „Polszcze” Lestka…?
    Kolejny „passus” naszego uczonego pobratymcy z wysp – czyżby nie widział, że przy greckich stanowili (jeśli w ogóle byli) ułamek procenta tych ostatnich, tj. tychże Greków, a promil wobec liczby kupców wikińskich? Tak, tak Wikingowie w „Polsce” byli głównie kupcami. Dobry kupiec musiał bowiem w tych niepewnych czasach doskonale władać bronią co zaświadcza np. nieco młodszy pochówek najprawdopodobniej kupców wikińskich z Bodzi. Owszem kupcy żydowscy stali się liczni u nas ale najwcześniej dopiero w XI, a najpewniej XII-XIII wieku.

    Co ciekawe, dodam na koniec, Słowianie Pn. tj. nie tylko z terenów obecnej Polski, wobec swej nie za wysokiej liczebności – przyrostu naturalnego z reguły „osobliwie” i wielce liberalnie traktowali swoich niewolników – nawet po ledwie kilku latach pobytu „w niewoli” „wżeniali” ich bowiem w swoje rody… O czym ciekawie pisze bodajże F. Curta w „Nie-Słowianie o początkach Słowian” (2006).

    A po co Słowianom z Pd. Obecnej Polski, potrzebne były obszerne grody typu Naszacowice?
    J. Poleski uważa, jak i wielu innych badaczy, że związane to było z rozdrobnieniem etnicznym na Pd. W takim grodzie bowiem jak Naszacowice spokojnie w przypadku konieczności, np. najazdu „obcych”, mieściło się całe takie „mikro-plemię”: cała społeczność tworzona przez spokrewnione rody.

    A czy po zdobyciu np. Naszacowic, któryś z Przemyślidów wykorzystał te grodziszcze jako punkt koncentracji – przechowania swego „żywego towaru”?
    Tego niestety nie wiemy, możemy tylko domniemywać – ale to już nie jest nauka ścisła…

    P.S. A Przemyślidów w pewnym sensie rozumiem, trudno ich bowiem winić, że skorzystali z okazji, aby zarobić naprawdę duże pieniądze… Ale że sprzeciwiających się im Sławnikowiców w tzw. „rzezi” do której doszło 28 września 995, prawie do cna (ze służbą całą włącznie) wymordowali, a państwo ich „totalnie” zniszczyli, co i szerokim echem odbiło się po Europie, i mamy przez to po dziś dzień aksjomatyczny „dogmat”, że wszyscy władcy słowiańscy, tak jak i ich poddani to…, tego im póki żyję nie wybaczę!

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, tak zgadza się „wzmianki” są, jednak książka w całości poświęcona jest Chrobremu i na nim przede wszystkim się skupia. Dziękuję jednak bardzo za te uzupełnienia i ponownie – obszerny komentarz. Zdaję sobie sprawę, że jest on skrótowy jak na ilość wiedzy jaką Pan posiada, jednak rzadko spotykamy na portalu tak rozbudowane i ciekawe komentarze, które w sposób rzetelny, merytoryczny, a co najważniejsze! – kulturalny, polemizują z tekstami naszych Autorów. Prawdziwa wiedza o przeszłości rodzi się właśnie w trakcie dyskusji i wymiany informacji, Dziękujemy i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz będzie się Pan z nami „kłócił” :) Pozdrawiamy.

  15. Arkończyk Odpowiedz

    Dziękuję za bardzo miłe, nie wiem czy w pełni zasłużone, słowa.

    Chciałbym jedynie, oczywiście jeśli można – i nie jest to jedynie grzecznościowa retoryka z mojej strony – te pytanie, uzupełnić dla uwiarygodnienia swych tez i ze zwykłej przyzwoitości przedstawienia „całości obrazu” takim moim zdaniem absolutnym a ciekawym „minimum”; oraz… spuentować słowem wybitnego profesjonalisty, którym ja nie jestem, tę że całość.

    Tym co rzeczywiście istotnego wiemy o charakterze handlu niewolnikami we wczesnym średniowieczu, to to, że nieomal zawsze dochodziło do „…transakcji wyłącznie między kupcami… …a elitą plemienną”. To z tego i tylko z tego powodu tak mało (liczebnie) jest srebrnych skarbów w Czechach, Saksonii, a nie np. dlatego, że Czesi czy Sasi sprzedawali swoich niewolników za inne towary niż srebro, bo do Bagdadu; a my Pomorzanie, Polanie zbywaliśmy ich za skandynawskiego pochodzenia arabskie srebro, bo… Bo rzeczonych niewolników „odprowadzaliśmy” do Cordoby…
    Pieniądz to na pewno najwygodniejsza i najbardziej prawdopodobna forma płatności i tu i tam. Ponadto wszystko wskazuje na to, że zdecydowana większość niewolników słowiańskich (bez względów na swe pochodzenie) najpierw musiała „przejść” przez targ w Cordobie (wskazuje na to również układ europejskich szlaków handlowych), aby dopiero później mogli oni trafić dalej np. na targowiska Kairu czy Bagdadu..
    Skąd więc te „nasze” „polańskie”, czy „pomorskie” tony srebra w takim nietypowym dla reszty Europy, rozproszeniu, ukryte „w ziemi”?
    Przypomnę raz jeszcze cytowana przeze mnie gdzie indziej, pracę K. Czonstke „Biżuteria słowiańska…” (2009/10) : „Typy biżuterii również wykazują nawiązania do terenów Słowiańszczyzny, a zwłaszcza Połabia, Meklemburgii, Pomorza i Wielkopolski. [!!!…]” „Ich doskonałej [!!!] jakości wyroby podbijały skandynawskie rynki [a więc na całym obszarze Skandynawii!] i wpłynęły na zmianę sytuacji ekonomicznej Bornholmu […].”A więc te „doskonałej jakości wyroby [które] podbijały skandynawskie rynki” pochodziły z obszarów (Pomorze i Wielkopolska – głównie) silnie skorelowanych z miejscami znalezisk ze skarbami arabskich monet!
    Błażej Stanisławski (2014): „Wpływ na to [że były „naszym” głównym towarem eksportowym] mogła mieć jakość techniczna oraz walory estetyczne…” „Naczynia słowiańskie były bowiem zdecydowanie lepiej wykonane i bez wątpienia ładniejsze od wyrobów skandynawskich.” Dlatego np. „Ogromną [!!!] liczbę słowiańskich naczyń odkopano podczas wykopalisk prowadzonych na wyspach duńskich…” I o tym warto napisać bo to „fakty realne”, a mało znane!
    W. Łosiński („Chronologia napływu…”, 1988): „Wydaje się, że wśród towarów oferowanych przez stronę słowiańską pozycję szczególnie ważną zajmowała sól… [niedoceniane przez historyków, a jedne z największych w Europie warzelnie – „Sól pomimo swej powszechności pozostała w cenie…”]” „Niemniej [jednak] ważny był zapewne eksport żywności, zwłaszcza zboża, co zresztą potwierdzają […] świadectwa archeologii.”
    Jednym słowem – zdaniem, Polska była wówczas dla Skandynawów tym czym obecnie są dla Europy Chiny: tj. naprawdę wielkim źródłem taniego towaru gotowego w tym luksusowego (biżuteria) i szczególnie półproduktów (takim średniowiecznym supermarketem „Jula”) ale…
    Ale wszystko na to wskazuje, że nie tylko i najpewniej nawet nie głównie niewolników!

    Ciekawe – dodam już na absolutny koniec, jest to na co Czesi wydawali swoje „srebrniki” uzyskane ze sprzedaży niewolników?
    Za zyski z ich sprzedaży w dość dużej części wg dr. M. Matli historyka „profesjonalnego” znawczyni dawnych Czech, kupowano: „…przedmioty luksusowe, np. biżuterię […], bursztyn z nad Bałtyku…[!]” „O niektórych rodzajach biżuterii, które pojawiają się również w Polsce, dyskutują archeolodzy, próbując dociec czy były produktem polskim przywożonym do Czech…”

    Puenta naprawdę znakomita.
    Prof. Andrzej Nowak, „O niepodległości i niewolnikach”:
    „Twórcy państwa swoją energią, swoimi decyzjami (w pierwszym rzędzie decyzją o przyjęciu chrztu, nadającego godność każdemu człowiekowi) sprawili, że setki tysięcy ludzi, Słowian przede wszystkim, pozostało między Odrą i Bugiem. Polska od początku XI wieku już nie była ośrodkiem eksportu niewolników do krajów egzotycznych albo sąsiednich, ale zaczęła trwać i rozwijać się jako pewnego rodzaju wspólnota. Stopniowo odrębna wspólnota historycznego losu, ale też wzbogacająca się kulturowo w kolejnych pokoleniach, związana przez chrześcijaństwo w łacińskim obrządku z Europą. Z niej się wywodzimy, albo z ludzi, którzy do niej dołączyli w kolejnych wiekach, przywabieni jej dziwną, na rozmaite sposoby rozumianą ATRAKCYJNOŚCIĄ.”
    …………………………….
    Pięknie powiedziane, nic o „obozach koncentracyjnych”, a jakże mądrze, prawdziwie i bardziej niż ciekawie…

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, Pana wiedza i oczytanie są naprawdę imponujące. Ogromnie się cieszymy, że mamy takich Czytelników i że poświęca Pan czas, aby z nami się tą wiedzą dzielić. Mamy nadzieję, że i inni nasi czytelnicy z przyjemnością czytają Pana wpisy. Pozdrawiamy serdecznie :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.