Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Kain na tronie. Jeden z najpotężniejszych czeskich władców, Bolesław Srogi, miał na rękach krew własnego brata

Książę Wacław, nazywany Wacławem Świętym, na malowidle z XVII wieku

Książę Wacław, nazywany Wacławem Świętym, na malowidle z XVII wieku

Święty Wacław nie zostałby męczennikiem i patronem krakowskiej katedry, gdyby nie chorobliwa żądza władzy tocząca jego brata. Książę Bolesław Srogi – a więc ojciec naszej księżnej Dobrawy – dla przejęcia tronu był gotów własnoręcznie zamordować najbliższego krewnego.

Wacław, rządzący w Pradze mniej więcej od 925 roku, nie był zwyczajnym władcą. Szczegóły giną w pomroce dziejów i w wymysłach żywotopisarzy, nie ulega jednak wątpliwości, że Czechom przytrafił się wódz ekscentryczny.

Odznaczał się głęboką religijnością, wręcz dewocją, o której plotki krążyły nawet w dalekiej Saksonii. Mawiano, że pod swoimi książęcymi szatami zawsze nosi włosienicę, aby w ten sposób przypodobać się Bogu. Tajemnicą poliszynela była niechęć Wacława do wydawania wyroków sądowych, jak również fakt, że brzydzi się przesadną przemocą i wystrzega rozrywek. Znany też był jego strach przed grzechem.

Ilekroć księciu zdarzyło się wypić zbyt dużo w towarzystwie podkomendnych lub zabalować, niezwłocznie udawał się do kościoła, by przepraszać Boga. Niekiedy robił to, jak się zdaje, jeszcze tej samej nocy, wciąż pijany i półprzytomny. Częściej jednak modlitwom przebłagalnym i pokucie oddawał się dopiero nazajutrz. Doskonale wiedział o tym jego młodszy brat Bolesław. I postanowił ze swojej wiedzy skorzystać.

Suto zakrapiana uczta

Był wczesny ranek 28 września 935 roku, gdy zaspany Wacław opuścił rezydencję w grodzie Stará Boleslav, zmierzając niespiesznym krokiem w stronę stojącego nieopodal kościółka. Nie mógł być raczej w dobrym humorze. Nie dość, że znowu przymuszono go do zbyt hucznego świętowania, to jeszcze towarzyszem tych zabaw był nie kto inny, tylko jego brat Bolesław.

Bolesław Srogi. XIX-wieczny obraz Antona Pettera.

Bolesław Srogi. XIX-wieczny obraz Antona Pettera.

Pomiędzy rodzeństwem iskrzyło już od dłuższego czasu. Młodszy książę, zżerany przez ambicję i przekonany o własnej wyższości, nie potrafił pogodzić się z faktem, że głupi przypadek zwichnął mu życie. To robiącemu z siebie ciągłe pośmiewisko, słabemu i pozbawionemu wizji Wacławowi przypadła w udziale naczelna władza, a jedynym – absolutnie jedynym, zdaniem Bolesława – uzasadnieniem był fakt, że urodził się on parę lat wcześniej.

Bolesław musiał czuć, że pod każdym względem przerasta brata: jako wojownik, organizator, mówca, sędzia, a przede wszystkim władca. Zawiązywał coraz to nowe spiski, starając się wykroić dla siebie kolejne uprawnienia, grody i honory. Wciąż jednak było mu mało. Wreszcie postanowił zawalczyć o wszystko. I to w stylu, którego nie powstydziłaby się jego matka – krwiożercza, chorobliwie żądna władzy i odsunięta od sprawa państwa nie przez kogo innego, a przez młodego Wacława, księżna Drahomira.

Brat przeciw bratu

Wacław pociągnął za klamkę ciężkich wierzei kościoła, nic to jednak nie dało. Budynek był zamknięty na cztery spusty i to mimo że zbliżała się godzina porannej mszy świętej. Czyżby diakon zaspał? – pomyślał pewnie w pierwszej chwili. Zaskoczenie o wiele zbyt wolno ustępowało miejsca niepokojowi. Nim się spostrzegł, u jego boku wyrosła postawna sylwetka Bolesława.

Czy wiesz, że ...

...w średniowiecznej Anglii używano niezwykłej metody, by dowieść swojej niewinności? Oskarżony musiał połknąć grudę złożoną z przaśnego, jęczmiennego wypieku oraz owczego sera wytworzonego w maju. Jeśli podczas mszy świętej zdołał pochłonąć całość, uznawano go za wolnego od zarzutów.

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.