Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Tyfus, szkorbut i tortury. Historia udowodniła, że Polki potrafią przetrwać wszystko!

 Któż wie, ile więźniarek gułagu zginęło przygniecione przez potężne syberyjskie drzewa? (fragment ilustracji pochodzącej z książki Eufrozyny Antonowny Kersnowskiej, która spędziła w Gułagu 12 lat, a swoje wspomnienia spisała i zilustrowała).

Któż wie, ile więźniarek gułagu zginęło przygniecione przez potężne syberyjskie drzewa? (fragment ilustracji pochodzącej z książki Eufrozyny Antonowny Kersnowskiej, która spędziła w Gułagu 12 lat, a swoje wspomnienia spisała i zilustrowała).

Pracowały ponad siły i mieszkały w warunkach urągających ludzkiej godności. Z głodu zarastały im usta, a jeśli tylko mogły, jadły nawet padlinę. Przegrywano je w karty, próbowano robić z nich „obozowe żony”, a śmierć czyhała na nie na każdym kroku. Ale one się nie poddały.

Trafiły na zesłanie u progu dorosłości lub jeszcze jako nastolatki. Janina, Danuta, Natalia, Weronika, Stefania i wiele innych im podobnych dziewcząt i kobiet. Trafiły do łagrów i kołchozów, ponieważ były Polkami, „wrogami ludu”. Niektóre jechały w pojedynkę, inne z rodzinami. Większość wróciła samotnie do kraju, który był już dla nich całkowicie obcy. Przetrwały, choć zapłaciły ogromną cenę.

Strup zamiast ust

Sowieci nie stosowali taryfy ulgowej wobec najmłodszych. 85-letnia obecnie Janina trafiła na Sybir jako dziecko. Najpierw straciła babcię, potem zmarła matka. Zostały we dwie z siostrą Alą, zmuszone do przetrwania na zesłaniu. Mieszkały w walącej się lepiance i latami cierpiały straszliwy głód. Wraz z siostrą żywiły się zwierzęcą padliną i tym, co udało im się ukraść.

Dla deportowanych na „nieludzką ziemię” padlina bywała jedynym ratunkiem (fot. Djambalawa, CC BY-SA 4.0).

Dla deportowanych na „nieludzką ziemię” padlina bywała jedynym ratunkiem (fot. Djambalawa, CC BY-SA 4.0).

Janka miała tak spuchnięty brzuch, że nie widziała własnych stóp. Ciągle chorowała: dwukrotnie na tyfus, na czerwonkę i krwawą biegunkę, przechodziła ataki ślepej kiszki, a z braku witamin i niedożywienia cierpiała na kurzą ślepotę. W końcu zapadła na szkorbut, który niemal wpędził ją do grobu. Przybrał wyjątkowo makabryczną postać: jej usta zarosły, tworząc jeden wielki strup.

Artykuł został oparty na wspomnieniach sybiraczek zebranych przez Annę Herbich w książce „Dziewczyny z Syberii”.

Artykuł został oparty na wspomnieniach sybiraczek zebranych przez Annę Herbich w książce „Dziewczyny z Syberii”.

Dziewczynka nie była w stanie jeść, piła wyłącznie przez słomkę. W kołchozie nie było mowy o żadnej opiece medycznej, więc można było oczekiwać wyłącznie najgorszego. Ktoś zlitował się nad dzieckiem i poradził siostrze Janiny, aby wzięła ją… do kowala. Ten był stary i brudny, ale najwyraźniej znał się nie tylko na podkuwaniu koni. Miał warsztat w zapuszczonej ziemiance i chyba nie po raz pierwszy widział chorego na szkorbut.

Przyglądał się Jance długo, mrucząc coś pod nosem, po czym podniósł z podłogi jakąś brudną szmatę, namoczył ją w wiadrze pełnym błotnistej cieczy i trzymając dziewczynkę za głowę z całej siły wcisnął jej szmatę w usta. Janka wyła z bólu i ze strachu aż zrobiła pod siebie, ale to nie był koniec. Kowal kazał siostrze przyprowadzić Jankę nazajutrz i powtórzył procedurę. „Zabiegi” trwały przez kilka dni, aż strup odpadł i dziewczynka wyzdrowiała.

Wagony dla bydła i operacje bez znieczulenia

Danuta, córka wysokiego rangą oficera, wychowała się w twierdzy Brześć i przeżyła niezwykłe przygody. Miłość znalazła aż Teheranie, ale na to przyszedł czas później. Zanim zaznała szczęścia, zostały deportowane wraz z matką tuż przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku.

Operacja bez znieczulenia – najwyższy standard łagrowej opieki medycznej.

Operacja bez znieczulenia – najwyższy standard łagrowej opieki medycznej.

Do dziś pamięta podróż w bydlęcych wagonach i masowe umieranie najsłabszych na zapalenie płuc, odrę lub po prostu z wycieńczenia. Konające dzieci śnią jej się po nocach. Wspomina również prostą kobietę z Polesia, wywiezioną z pięciorgiem dzieci tylko za to, że jej najstarszy syn uciekł na tereny okupowane przez Niemców. Umierały jedno po drugim. Po śmierci najmłodszego matka oszalała z rozpaczy i bólu.

Natalia, która przed wojną wiodła szczęśliwe życie w dworku w Puszczy Białowieskiej, też znalazła miłość w najmniej sprzyjających warunkach. Zakochała się w łagrze w Workucie i poślubiła swojego ukochanego. Przedtem jednak trafiła do kopalni węgla, gdzie nosiła na plecach stukilogramowe worki. Wydaje się to niemożliwe dla kobiety, ale nie miała wielkiego wyboru.

Była świadkiem, jak jednej z więźniarek wagon zmiażdżył rękę. Natalia próbowała rozcierać rękę przerażonej ofiary, żeby nie zamarzła, ale nie miało to sensu. Ręka wisiała na skórze, w środku wszystko było pogruchotane. Kobieta miała na imię Elite, pochodziła z Estonii i przed zesłaniem była znaną pianistką.

Natalię skierowano następnie do kopalni gliny, gdzie ciężko się rozchorowała. Zniesiona do obozowego szpitala przez inne łagiernice, trafiła na stół operacyjny z powodu ataku ślepej kiszki. Oczywiście zabieg wykonywano bez znieczulenia. Przez większość czasu kobieta była nieprzytomna, ale pod koniec się obudziła i zaczęła krzyczeć z bólu. Lekarz kazał jej wytrzymać, bo jeszcze nie skończył zszywać rany.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...Elena Ceaușescu chciała Nobla z chemii chociaż nie skończyła czterech klas podstawówki? Żona rumuńskiego dyktatora robiła międzynarodową "karierę" naukową. Wszystko dzięki temu, że podpisywała się pod pracami, których treści nawet nie rozumiała. Część z nich wykradał na Zachodzie rumuński wywiad.

...by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej w PRL-u wielu młodych mężczyzn udawało chorobę psychiczną? W ten sposób w 1984 roku na oddział zamknięty trafił Andrzej „Kobra” Kraiński, który z poznanym tam ordynatorem Andrzejem Michorzewskim założył zespół Latający Pisuar, z którego narodziła się słynna Kobranocka.

...amerykański noblista chciał na własną rękę walczyć z U-Bootami? Liczył na to, że niemieckie okręty podpłyną do jego łodzi, by kupić wodę lub ryby, i zamierzał atakować je między innymi z wykorzystaniem bomb naramiennych.

...szacuje się, że aż 80 procent żywności dostarczanej do warszawskiego getta pochodziło z przemytu? Wyznaczane przez Niemców racje żywnościowe nie przekraczały bowiem 400 kalorii dziennie, a w niektórych okresach były niższe niż 200 kalorii.

Komentarze (19)

    • Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

      Nie akceptujemy wyzwisk, wulgaryzmów i naruszania prawa. Jeśli te zasady Panu nie odpowiadają, jestem pewien, że w internecie nie brakuje innych miejsc, które zapewnią Panu pożądaną swobodę wypowiedzi.

  1. Paweł Sakowski Odpowiedz

    Wstrząsający artykuł… Ale dobrze, powinniśmy o tym pamiętać. Wybaczaj, ale pamiętaj, to dobra zasada.

  2. Anonim Odpowiedz

    „Archipelag Gułag”- to jest jest podstawa historii i wiedzy o tym co się działo na Syberii. Po tej lekturze nie można pozostać biernym na tragizm ludzkości tamtych czasów. Tak to prawda- gorszy od człowieka może być tylko drugi człowiek.

  3. B.K Odpowiedz

    To że los kobiet w gułagach był straszny wiemy! po cóż więc fantastyka rodzaju 100-kilowych worków węgla dzwiganych na plecach?która kobieta uniesie 50 kg? Albo więzniarka spoliczkowała prokuratora! Jesli chcecie być wiarygodni to nie fantazjujcie, gdyż sami sobie przeczycie, Niestety.

    • Anonim Odpowiedz

      Tylko 100 kg? Słabo, gdyby naściemniali, że targała 500 kg na plecach to może książka by się lepiej sprzedała.

    • Ola Odpowiedz

      Panie B.K., pozwolę sobie odpowiedzieć mimo upływu 3 lat. Z tego co wiem, jestem kobietą, i to dość niską, a jednak samodzielne przeniesienie czegoś o wadze 70 kg nie sprawia mi większych problemów. Gdyby to mnie zmuszono do noszenia stukilogramowego obciążenia w takich okolicznościach, zapewne jakoś bym sobie radziła – zwłaszcza że siła strachu i adrenaliny jest ogromna. Oczywiście podejrzewam, że szybko podupadłabym na zdrowiu, ale samo wykonanie czynności nie jest kompletnie niemożliwe. Mam nadzieję, że przy okazji odpowiedziałam na pytanie „która kobieta podniesie 50 kg?” Pozdrawiam.

  4. Dorota Odpowiedz

    Przeczytałam tą książkę moim zdaniem jest świetna, bo to prawdziwe wspomnienia a najlepiej uczyć się historii od jej naocznych świadków.

  5. MGZ Odpowiedz

    Laska na okładce idealnie wpasowuje się w tematykę książki… Wygląda jak rasowa kołchoźnica, jak dziecko GUŁAGu…

  6. juk123 Odpowiedz

    To jest prawdziwa twarz roSSyjskiego imperializmu który teraz puka do naszych drzwi wprowadzany przez J.K Mikkego i jemu podobnych agentów moskwy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.