Damy - empik

Zwyczajny dzień na Sybirze. Czy to w ogóle możliwe?

Autor: | 11 maja 2015 | 46,460 odsłon

Któż wie, ile więźniarek gułagu zginęło przygniecione przez potężne syberyjskie drzewa? (fragment ilustracji pochodzącej z książki Eufrozyny Antonowny Kersnowskiej, która spędziła w Gułagu 12 lat, a swoje wspomnienia spisała i zilustrowała).

Któż wie, ile więźniarek gułagu zginęło przygniecione przez potężne syberyjskie drzewa? (fragment ilustracji pochodzącej z książki Eufrozyny Antonowny Kersnowskiej, która spędziła w Gułagu 12 lat, a swoje wspomnienia spisała i zilustrowała).

Jak wygląda Twój zwyczajny dzień? Wracasz z pracy skonany? A może kochasz to, co robisz? Kobiety zesłane na Sybir i do łagrów opowiadają o rzeczywistości, w której najzwyklejszy dzień był walką o przetrwanie. Z klimatem, głodem, współwięźniami, tępym tasakiem, końskim łajnem i brakiem mydła.

Stare przysłowie głosi, że głód jest najlepszym kucharzem. Trudno jednak o wyobraźnię kulinarną, gdy nie ma składników nawet na najprostszą potrawę, a przed śmiercią głodową trzeba się ratować, ogryzając zeschnięte kości zwierząt czy szukając na stepie padliny.

Od święta śmierdząca ryba

Alina wspomina, że w syberyjskim łagrze na Workucie na śniadanie była zupa „plujka” i naparstek oleju o zapachu i konsystencji smaru do maszyn. Za wyrobienie wyśrubowanej normy dostawało się kawałek chleba. Stefanii też utkwił w pamięci mokry, ciężki chleb, który wyglądał i smakował jak kawałek gliny. Rano dodawano do tego rzadką zupę gotowaną na zielsku dla bydła. Po pracy można się było pokrzepić łyżką kaszy z odrobiną oleju i zupą. Od święta była śmierdząca, słona ryba.

Więźniowie wiedzieli, że za tym ogrodzeniem czeka ich bezkres syberyjskiej pustki (fot. Gerald Praschl, CC BY-SA 3.0).

Więźniowie wiedzieli, że za ogrodzeniem czeka ich bezkres syberyjskiej pustki (fot. Gerald Praschl, CC BY-SA 3.0).

Barbara wspomina, że w garbarni jedzono tłuste oskrobiny z wyprawianych skór z kawałkiem czerstwego chleba. „Brzydziłam się tym tłuszczem potwornie” – wspomina bohaterka „Dziewczyn z Syberii” Anny Herbich. – „Pomimo głodu, który trawił moje trzewia, nie byłam w stanie wziąć tego paskudztwa do ust”. Już chętniej jadła gurty, czyli słone kawałki twardego jak kamień sera. Trzeba je było przez godzinę trzymać w ustach. Dopiero wówczas z trudem dawały się pogryźć.

Artykuł został oparty na wspomnieniach sybiraczek zebranych przez Annę Herbich w książce „Dziewczyny z Syberii”.

Artykuł został oparty na wspomnieniach sybiraczek zebranych przez Annę Herbich w książce „Dziewczyny z Syberii”.

Stefania wraz z koleżankami z łagru postanowiła wyprawić symboliczną Wigilię. Za kutię posłużyła łyżka kaszy z olejem, a czarny obozowy chleb udawał opłatek. Ktoś doniósł na nią z zazdrości i trafiła do karceru. Z kolei Weronika, którą zesłano do łagru w Krasnojarsku i na co dzień dostawała nieludzkie racje chleba z parzonym owsem – jak dla koni – piekła na Wielkanoc placki z zeszłorocznych ziemniaków znajdowanych na polu przy niemieckiej kolonii.

Pilnuj nawet nocnika

W łagrach obowiązywało prawo silniejszego, a kradzieże szerzyły się niczym wszy i pluskwy. Stefanię już pierwszej nocy okradziono do samej koszuli, a wkrótce potem ktoś w nocy ściągnął jej z nóg nawet nędzne obozowe onuce. Zostały jej łapcie z łyka noszone na gołą skórę.

Kradziono właściwie wszystko. Na przykład zwyczajny nocnik – biały, z niebieskim rąbkiem, który babcia Janiny zabrała ze sobą z Polski. Pierwszej nocy wystawiły go na zewnątrz i ktoś się na niego połakomił. Janina odzyskała go po latach i zabrała ze sobą, wracając z siostrą do kraju. Ocalały tylko we dwie, a nocnik był ich jedynym dobytkiem.

Stalin obserwował więźniów nawet w czasie snu (fot. The New York Public Library Digital Collections, domena publiczna).

Stalin obserwował więźniów nawet w czasie snu (fot. The New York Public Library Digital Collections, domena publiczna).

Z kolei Alina w obozie na Workucie dostała swoje pierwsze walonki o osiem rozmiarów za duże. Musiała wypchać je bielizną i koszulami, żeby nie pospadały jej z nóg w śniegowych zaspach. Na początku jej to przeszkadzało, ale tylko dzięki temu zachowała swoje rzeczy, bo wszystkie pozostałe jej ukradziono. Barbarę regularnie okradały sowieckie prostytutki. Skargi nie przynosiły efektu, trzeba było po prostu przywyknąć.

Każdy kłos się liczy

Zwyczajny dzień syberyjskich zesłańców to również praca na rzecz „ojczyzny światowego proletariatu”. Szeroki wachlarz zajęć obejmował zarówno te mniej wyczerpujące, jak i te wykraczające ponad ludzkie siły.

Grażyna trafiła na Syberię jeszcze jako nastolatka, więc nie została skierowana do najcięższych prac. Razem z siostrą Zosią i kuzynką Jasią zajmowała się wyrobem samanu, czyli miejscowego budulca z wysuszonego nawozu, słomy i gliny. Lepiły również kiziak – cegiełki z krowich odchodów, którymi paliło się w piecu.

Niestety, dziewczęta nie miały czym umyć się po pracy – mydło było na zesłaniu niedostępnym luksusem. Myły się więc ługiem. W znacznie gorszej sytuacji były dorosłe kobiety, których zwyczajne dni upływały na morderczej pracy w kołchozach i łagrach.

Stefania pracowała na początku w łagrze przy koszeniu trawy „Iwan czaj”, która przypominała kukurydzę i sięgała jej powyżej ramion. Robiono z niej paszę dla bydła i zupę dla więźniów. Ścinano ją tępymi tasakami, a dzień roboczy trwał przynajmniej dwanaście godzin. Do obozu można było wrócić wyłącznie po wykonaniu jak największej części normy, co skrupulatnie weryfikowano za pomocą wagi. Dziennie przypadało dwieście kilo zielska na głowę.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut - Absolwentka etnologii i antropologii kultury UJ w Krakowie, prywatnie i zawodowo pasjonatka słowa pisanego zafascynowana tajemnicami przeszłości, zwłaszcza historią zakurzoną, skazaną na zapomnienie i mało frapującą dla współczesnych.

Okupacja
Komentarze do artykułu (11)
  1. Albo – in general – „Jako i my odpuszczamy” Nakielskiego, który zgromadził relacje kilku wybitnych Polaków z lat powojennych. Bycie komunistą w Polsce powinno być karane czapą.

  2. piknik to nie był ale pokażcie mi te piłę która ważyła tyle co kobieta która musiała jej używać (50kg?), lub noszony na plecach 100kg worek z węglem, to jest nielogiczne bo o ile ktoś może cały dzień nosić 25kg worki to po dwóch 100kg położył by się na ziemi i czekał tylko na dobicie, a przy tym że dostawał kromkę chleba i łyżkę kaszy na dzień to nawet dobre chęci nie wystarczą po prostu fizycznie mięśnie nie dały by rady, chciałbym tez zobaczyć okradzioną z wszystkich ubrań dziewczynę która w śniegu po pas karczuje las, odmrożenie, gangrena, amputacja, śmierć, przeżyły piekło ale wyolbrzymianie czegoś na siłę przynosi efekt odwrotny od zamierzonego, pominę fakt że zapewne przemilczano wstydliwy temat kanibalizmu, lub to że wszystkie kobiety poza głównymi bohaterkami się prostytuowały tylko one do końca jako nieskalane dziewice przeżyły obóz, nigdy też nie zdarzyło im się czegokolwiek komuś ukraść za to odzyskały na koniec nocnik, czytałem już takie niesamowite opowieści gdzie przedsiębiorcza więźniarka obozu mając igłę i nitkę robiła biznes na przyszywaniu guzików, czego ona za to nie miała, jedzenie, ubrania, nawet emaliowane garnki, serio? albo nie było tak źle albo przyszywanie guzików to nie była jedyna usługa jaką świadczyła, czytałem też opowieści gościa co nie słodził i walił prosto z mostu że dwóch więźniów uciekając z obozu zawsze wkręcało jakiegoś świerzaka żeby z nimi uciekał nazywali go „prosiakiem” można się domyślić po co go ze sobą brali, a prostytutki robiły to za 3 papierosy lub kromkę chleba, w takich warunkach gdzie życie ludzkie nie ma żadnej wartości opowieści o „prawdziwej” miłości więźniarek do jakiegoś strażnika czy lekarza obozowego tez można włożyć między bajki, dobrze że są świadkowie tych wydarzeń i ich świadectwa niemniej jak już ktoś decyduje się opisywać te wydarzenia powinien pisać całą prawdę również z tymi wstydliwymi aspektami i bez wyolbrzymiania (100kg worki z węglem noszone na plecach) Pudzian pewnie by dał radę takie nosić… przez 10 minut, po przeczytaniu czegoś takiego reszta historii wydaje się niewiarygodna a szkoda bo pewnie 90% jest prawdą

    • a) 50 kg ma zdrowo odzywiajaca sie kobieta, nie trudniąca się ciężka praca fizyczna. Z różnych obozowych opowieści można wywnioskować, że norma była 20 kg – bywało, że i u Panów także (!). Ludzie poza tym byli mocno osłabieni.
      b) syberyskie drzewa mają swoją specyfikę. Sprzęt do wyrebu solidnych drzew musiał być także solidny. Jedna duza piłę zazwyczaj obsluguje cztery do sześć osob na zmianę i zajmuje to cały dzień (nieraz i dwa). Wolisz chyba nie wiedzieć, jak to wyglądało w warunkach obozowych…?

      • W odpowiedzi na komentarz: piła ważyła 36 kg, a bohaterka – 45. Do dość niska waga jak na kobietę, ale nawet gdyby ważyła 10 kg więcej, to miałaby problem. Śmiem twierdzić, że mężczyzna miałby problem z taką piłą, gdyby kazano mu operować nią samemu – a jej kazano. Można nie wierzyć w stukilogramowe worki noszone na plecach, ale po co bohaterka miałaby kłamać? Przeżyła wystarczająco wiele, żeby nie musiała „ubarwiać” swojej historii. Każdy wiedział, że Sowieci nie wywozili do kurortu wypoczynkowego, prawda?

        • Jak pani sobie wyobraża pracę 45-cio kilogramowej osóbki 36-cio kg.piłą? czy pani kiedykolwiek posługiwała się piłą?Można coś podkolorować ale są jakieś granice,może pani to wsadzić do 100 kg worka i dawaj na plecy…

    • Pracowałam fizycznie, i będąc dobrze odżywiona osoba nie byłam w stanie dźwignąć 40kg worka. Nie wiem jakim cudem zagłodzona kobieta mogłaby tego dokonać. To po prostu nie możliwe. Ja rozumiem ze dla niej to sie mogło wydawać ze on ważył tonę ale w przeciętny worek wchodzi 25kg węgla. Ja rozumiem ze tam warunki były cieżkie ale bez ubrań i na kromce chleba nikt nie przeżyłby 40 stopniowych syberyjskich mrozów do tego pracując cieżko fizycznie po 12h.

  3. @Ziutek i @tiny A ja polecam „Przypadki Robinsona Kruzoe”.. i rejs w nieznane. Tam nie znajdziecie ani komunizmu, ani zgniłego kapitalizmu. W ogóle nic nie znajdziecie… „in general”.

  4. Dawno nie czytałem takich bredni.Puknij się redaktoreczko w swój pusty łebek może odezwą się resztki twoich szarych komórek.Przeczytaj post Mańka bardzo uważnie,kto Ciebie historii uczył.Jedyną ciekawostką w Twoim artykule to bezmyślność i porażająca głupota.Piła ważąca tyle co kobieta,przecież zamieściłaś zdjęcie tej piły ile ona waży według ciebie.Zwolnijcie tą Panią zanim napisze że Piłsudski był synem cesarza Japonii bo po co tam jeżdził

  5. Maniek ma sporo racji. Dodam tylko o powszechnej prostytucji wśród kobiet w obozach, oporne były po prostu gwałcone nawet zbiorowo, aby później były łatwiejsze. Pisał o tym Gustaw Herling Grudziński w książce „Inny Świat”.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Stali na katafalku
za śmiercią Józefa Stalina tak naprawdę stał… Józef Stalin? Z uwagi na rządy terroru jakimi posługiwał się radziecki dyktator, był on swoją ostatnią ofiarą. Gdy czerwony car doznał udaru, jego otoczenie bało tak zastraszone, że bano się nawet wezwać lekarza.

sw.wojciech
Bolesław Chrobry zamordował świętego Wojciecha? Motywem tej zbrodni była chęć zaskarbienia sobie sympatii jednego z najpotężniejszych ludzi w Europie.

Magnaci
Polscy magnaci byli bogatsi od Kulczyka? Jeden z nich pozostawił po sobie spadek zbliżony do dwóch rocznych budżetów państwa!