Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zapomniana okupacja. Polacy dali popalić Niemcom ćwierć wieku przed Hitlerem

Niemieckie wojska w Warszawie podczas I wojny światowej.W 1939 roku hitlerowcy nie mieli najzieleńszego pojęcia o tym, jak dobrze Polacy są przygotowani na ich najazd. Już raz nasza konspiracja walczyła z Niemcami. I doskonale sobie radziła.

Pierwsza wojna światowa szalała od sierpnia 1914 roku, ale dopiero równo rok później w ręce Niemców wpadła Warszawa, a Rosjanie zostali wyparci z Polski. Raz zdobytego trofeum już nie wypuścili z rąk, a w 1917 roku jeszcze poszerzyli swoje wpływy.

Imperium Rosyjskie upadło ze szczętem i przez moment zdawało się, że cały wschód Europy wejdzie w skład nowego niemieckiego porządku. Zupełnie niespodziewanie Niemcy napotkali na opór nie ze strony bolszewików, ale… polskiej konspiracji!

Nie taka miła odmiana

Zamachy na okupanta zaczęły się natychmiast po upadku caratu, a strzały i eksplozje słychać było jeszcze w przeddzień odzyskania niepodległości. Jeśli ktoś wiązał nadzieje z upadkiem wschodniego imperium, szybko i dość brutalnie został zmuszony do weryfikacji poglądów.

Polacy wcale nie zapomnieli o niemieckich zeppelinach bombardujących Warszawę w 1914 roku.

Polacy wcale nie zapomnieli o niemieckich zeppelinach bombardujących Warszawę w 1914 roku.

Złudzenia stracili nawet działacze niepodległościowi związani z Józefem Piłsudskim. Wystarczyło, że zarówno komendanta Legionów Polski, jak i szereg innych polskich liderów Niemcy zamknęli w więzieniach.

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Polscy terroryści" Wojciecha Lady (Znak Horyzont 2014).

Spod klawiatury autora artykułu wyszła także książka „Polscy terroryści” (więcej o niej na stronie wydawcy). Jeśli nie boicie się kontrowersyjnych tematów, zdecydowanie warto ją przeczytać!

Niemiecki aparat represji okazał się nie tylko równie powszechny jak rosyjski, ale przede wszystkim znacznie bardziej systematyczny i działający z mechaniczną wręcz precyzją.

Było tak zwłaszcza wówczas, gdy na czele policji miejskiej w Warszawie postawiono dr. Ericha Schultze. Nawet sami polscy bojowcy zapamiętali go jako „zdolnego i energicznego oficera, który stał się groźną i niebezpieczną jednostką dla ruchu niepodległościowego”.

Aresztowania i rewizje miały miejsce niemal każdego dnia. Przejęte archiwa rosyjskich służb dostarczały danych o aktywnych działaczach, a że wciąż obowiązywało prawo wojenne ryzyko sądu polowego i egzekucji było znaczne.

Wet za wet

„Na represje okupantów pozostawała już tylko jedna odpowiedź z naszej strony: niszczyć całą siłą aparat policji niemieckiej, sprzątnąć kierowników” – wspominał później Antoni Purtal, z zawodu stolarz i drukarz, prywatnie działacz reaktywowanego w połowie 1917 roku Pogotowia Bojowego Polskiej Partii Socjalistycznej.

Wojska niemieckie wkraczające do Warszawy 5 sierpnia 1915 roku spodziewały się gorącego przyjęcia. Niedoczekanie!

Wojska niemieckie wkraczające do Warszawy 5 sierpnia 1915 roku spodziewały się gorącego przyjęcia. Niedoczekanie!

„Byłem ścigany przez policję za zabójstwo dwóch niemieckich pałkarzy, którzy wkroczyli do lokalu naszej tajnej drukarni. W Warszawie tow. Korcza zakomunikował mi, że przez Wydział Bojowy zostałem wyznaczony do dokonania zamachu na osobie Schultzego. Polecenie przyjąłem z radością” – przyznawał później.

Jęknął tylko: Herr Jesus!

1 października 1918 roku o godzinie 6 rano Purtal przyjechał na warszawski Nowy Świat, gdzie w konspiracyjnym lokalu spotkał się z towarzyszami Trzcińskim i Trojanowskim, po czym w trójkę udali się na pobliską ulicę Smolną, gdzie spodziewano się spotkać szefa policji. Całe zajście Purtal relacjonuje ze szczegółami:

Według informacji naszego wywiadu na Smolnej stale kręcili się agenci policyjni. Dzisiaj, a przynajmniej teraz, nie widzieliśmy żadnego, prawie nie ma przechodniów. Ulica pusta. Szybko wchodzimy do bramy nr 11. Trzciński czeka spokojnie, jak mówił, na przedstawienie.

Tu nikt nam nie przeszkadza. Brama ażurowa. Wszystko więc widać doskonale. Czekamy. Z obecnych tylko ja znałem Schultzego. Uwaga tych dwóch towarzyszy skupiła się na mnie. Naraz szepnąłem przez zęby: Uwaga! On! On! On! – wybiegłem z wyciągniętą bronią, gotową do strzału.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (5)

  1. Romuald Kaczmarek Odpowiedz

    Najpełniejszy artykuł w internecie o Antonim Purtalu znajduje się na stronie Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Łodzi //www.pbw.lodz.pl gdzie trzeba na granatowym pasku kliknąć czasopismo „Siglum”, a w nim w numerze 1 z 2011 roku jest ten tekst, oparty nie tylko na opracowaniach i źródłach pisanych, ale także na archiwach, w tym domowym po rodzinie Purtalów, z udostępnieniem fotografii -Kaczmarek R., Biografia zapomnianej legendy.Antoni Purtal, „Siglum”, 2011, nr 1, s.53-66, //www.pbw.lodz.pl
    Natomiast na stronie SlideShare znajduje się prezentacja komputerowa autorstwa Marcina Paszkowskiego poświęcona obrazom z życia Purtalów. Prezentacja ta była wykorzystywana w czasie wykładów Romualda Kaczmarka o Antonim Purtalu w klubach „Grota” Roweckiego w Łodzi i Pabianicach, na Osiedlu im. Józefa Montwiłła-Mireckiego w Łodzi, którego współżałożycielem w latach 1928-1931był właśnie nasz bohater oraz w Filii Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Zgierzu dla licealistów szkoły im. S. Staszica.

  2. Leszek Odpowiedz

    Zdjęcie na str.2 to istniejąca do dziś ulica Wierzbowa /na zdj. Wierbowa/. Z tyłu fotografii nieistniejąca cerkiew na dzisiejszym pl.Piłsudskiego, z lewej strony fragment narożnika Teatru Wielkiego. Atmosfera sielankowa. Gdy ćwierć wieku później Naziści /co podkreślam/ wkraczali do Warszawy, sceneria była nieporównywalnie groźniejsza.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.