Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Kto w przedwojennej Polsce podziwiał Hitlera?

Aż trudno uwierzyć, że Polacy Hitlera... lubili. Mało tego, niektórzy wręcz go podziwiali. Na ilustracji fragment nazistowskiego plakatu propagandowego.

fot.domena publiczna Aż trudno uwierzyć, że Polacy Hitlera… lubili. Mało tego, niektórzy wręcz go podziwiali. Na ilustracji fragment nazistowskiego plakatu propagandowego.

Polacy Adolfa Hitlera lubili, choć była to sympatia przewrotna i nieco kapryśna. Trochę też wstydliwa. Co prawda, czasem śmiano się z Kanclerza. Wzbudzał on dreszcz niepokoju, a jednocześnie… fascynował i inspirował. Kogo oraz czym?

Miłość zaczyna się od głowy i istotnie, jedyna, niekwestionowana głowa Polski międzywojennej – Józef Piłsudski – był Adolfem Hitlerem wyraźnie zaintrygowany. Jako niezły strateg i autor polskiej polityki zagranicznej, nie mógł sobie jednak pozwolić na zachwyt bezkrytyczny. Miał świadomość, że militaryzacja Niemiec, jawnie agresywny charakter grup nazistowskich, czy wodzowskie skłonności samego Kanclerza prowadzą w prosty sposób do wojny.

Marszałek doskonale wiedział też o antypolskich nastrojach panujących w niemieckim społeczeństwie, zgrabnie podsycanych przedłużającą się wojną celną między oboma krajami, a także – wyjątkowo drażniącym obie strony – konfliktem o Gdańsk. Zresztą wzajemna niechęć między Polakami a Niemcami nie była tajemnicą dla nikogo – otwarcie mówili o niej dyplomaci obu państw, podczas mniej lub bardziej oficjalnych spotkań. Błąd Piłsudskiego polegał na tym, że winę za to zrzucał w całości na starą, pruską arystokrację – w Hitlerze zaś widział kogoś, kto będzie w stanie wymyślić Niemcy od nowa, już bez tych dawnych, antypolskich uprzedzeń.

Znał dzieje tych negatywnych stosunków i wiedział, że nie są one bynajmniej zakorzenione aż tak głęboko. Zaledwie sto lat wcześniej, powstańców udających się na emigrację, nieco później nazwaną Wielką, właśnie w krajach germańskich witały transparenty z napisami: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki Niemcy żyją”. Być może Piłsudski liczył więc na to, że odmłodzone niemieckie społeczeństwo, pozbawione pruskiego drylu, przywróci tamtą atmosferę.

Bardzo charakterystyczny przypadek zanotował w swoich wspomnieniach minister Jan Szembek. Otóż wezwany któregoś razu do Belwederu, zastał marszałka całkowicie pochłoniętego i wyraźnie poruszonego jedną z nazistowskich odezw Hitlera. Według Szembeka, Piłsudski z entuzjazmem kilkakrotnie uderzył dokumentem w biurko i oznajmił z niedowierzaniem, że „pierwszy taki głos z ust niemieckich słyszymy”. Był zachwycony podobno wszystkim – rzecz jasna również radykalnym antybolszewizmem, pod względem którego, obaj politycy byli całkowicie zgodni.

Chociaż wzajemne interesy Piłsudskiego i Hitlera znacznie się różniły, w kwestii antybolszewizmu byli całkowicie zgodni. Fragment polskojęzycznego nazistowskiego plakatu.

fot.domena publiczna Chociaż wzajemne interesy Piłsudskiego i Hitlera znacznie się różniły, w kwestii antybolszewizmu byli całkowicie zgodni. Fragment polskojęzycznego nazistowskiego plakatu.

Sympatyczna dyktatura

Piłsudski nie był osobą prywatną i jego zauroczenie Führerem – w pełni zresztą odwzajemniane – nie kończyło się bynajmniej na osobistych emocjach. W ślad za nim szła sympatia, w pełni wszak kontrolowanych i bez skrępowania cenzurowanych, mediów, dalej zaś – ich czytelników. Właśnie na przykładzie medialnych ocen Hitlera w polskiej prasie lat 30. XX wieku najlepiej widać, do jakiego stopnia były one zależne, czy wręcz sterowane przez obóz rządzący.

Dopóki Hitlera uznawano tylko za politycznego awanturnika bez poważniejszego znaczenia – media, niezależnie od opcji politycznej, były wobec niego jednoznacznie krytyczne. Związana z obozem sanacyjnym „Gazeta Polska” widziała w nim np. „zwykłego polityka, udającego proroka”, który zazwyczaj bywa „kiepskim prorokiem i kiepskim politykiem”. Żydowski „Nasz przegląd” pisał:

Ręka podniesiona do góry. Ochrypły głos i … przykro referować. Słowa bez polotu, myśl dziwnie przeciętna. Mniej efektywne zwroty w duchu Goebbelsa.

Z kolei dziennikarze „ABC” znajdowali analogię między nim a Charlie Chaplinem, tyle że zamiast charakterystycznej laseczki, z grubą pałą w ręku.

Sytuacja zmieniała się jednak z tygodnia na tydzień – im bliżej władzy znajdował się Hitler, i im poważniejszym w związku z tym stawał się dla Polski partnerem, tym bardziej niechęć ustępowała miejsca podziwowi. Pod koniec stycznia 1933 roku – kiedy objął on urząd kanclerski – narodowcy z dziennika „ABC” zaczęli nagle dostrzegać w nim wodza, który potrafi „zapalić i porwać masy”. Komentowali:

Wymowa jego jest tak czysta i wyraźna, że słychać każde słowo w najdalszym zakątku sali. Gestem ręki podkreśla wyrazy, zdania, rzuca je przed siebie, jak ręczne granaty. I słowa jego zapalają tłum, bo Hitler umie oddziaływać na psyche tłumu.

Najnowsza książka Jakuba Kuzy "Bitwa o Polskę 2020" (Bellona 2018) to prowokująca opowieść o przyszłości, w której w wyborach prezydenckich pojawia się dwóch kandydatów: Stalin i Hitler.

Najnowsza książka Jakuba Kuzy „Bitwa o Polskę 2020” (Bellona 2018) to prowokująca opowieść o przyszłości, w której w wyborach prezydenckich pojawia się dwóch kandydatów: Stalin i Hitler.

Doceniano także jego konsekwencję i wytrwałość. Zauważano, że „niepowodzenie nie łamie go tak łatwo”, bo „w przeciwnym razie hitleryzm skończyłby się po nieudanym swego czasu puczu w Monachium”. Ale bynajmniej nie tylko prasa narodowa zaczęła doceniać Hitlera, a w każdym razie wyrażać się na jego temat z respektem – choć jeszcze nieco powściągliwym. Ganiąca go wcześniej centrowa „Gazeta Polska”, ni stąd ni zowąd, doceniła Kanclerza jako sprawnego oratora „działającego na wyobraźnię tłumów efektami natury emocjonalnej”.

Karmieni takimi informacjami Polacy polubili Hitlera. Był co prawda bohaterem kabaretowych skeczy, w których parodiowano jego krzykliwy styl, a po ulicach krążyły satyryczne rysunki i karykatury… Wszystko to jednak raczej uczłowieczało go, ocieplało sylwetkę kanclerza i wzbudzało przychylność, niż niepokoiło. Obozowi rządzącemu taki  wizerunek Hitlera odpowiadał, ponieważ „sympatyczna dyktatura” była właśnie tym modelem, do którego politycy konsekwentnie dążyli, a który po rychłej śmierci Piłsudskiego stał się wręcz niezbędny. W oficjalnych wypowiedziach polityków, hitlerowskie Niemcy, podobnie zresztą jak faszystowskie Włochy, określano nie inaczej niż jako „państwa dynamiczne”. A Polska też chciała być dynamiczna.

Falangi kolorowych koszul

O popularności Adolfa Hitlera w początkach lat 30. XX wieku w Polsce całkiem nieźle świadczy też fakt, że tuż po jego dojściu do władzy, w odstępie kilku tygodni, spontanicznie i zupełnie niezależnie od siebie, w różnych częściach kraju powstało kilka lokalnych partii narodowo-socjalistycznych. Co prawda, oficjalnie wypowiadały się one krytycznie na temat hitleryzmu, ale jednocześnie niemal w stu procentach powielały  zarówno strukturę organizacyjną, umundurowanie, jak też ideologiczno-gospodarcze slogany zawarte w niemieckim programie.

Zarówno faszystowskie Włochy, jak i hitlerowskie Niemcy były dla Polaków w międzywojniu wzorem "państw dynamicznych". Na zdjęciu Mussolini i Hitler.

fot.domena publiczna Zarówno faszystowskie Włochy, jak i hitlerowskie Niemcy były dla Polaków w międzywojniu wzorem „państw dynamicznych”. Na zdjęciu Mussolini i Hitler.

Jedyna różnica tkwiła w tym, że Niemcy mówili o Wielkiej Germanii, Polacy zaś o Wielkiej Słowiańszczyźnie. Hitlerowski wzór był w tym przypadku oczywisty. Wykorzystywano tu powszechnie symbol swastyki – nadawano mu jednak uparcie słowiański rodowód. Ubierano się w identyczne długie, wojskowe buty i jednolite koszule – choć nie brunatne, lecz niebieskie, zielone lub wiśniowe. Trudniono się przede wszystkim odbywaniem marszy zwartymi falangami; czasem też pobiciami przeciwników politycznych.

Podobnie jak w Niemczech, w polskich środowiskach narodowo-socjalistycznych miał się dobrze powszechny i fanatyczny antysemityzm. „My żydów nie nienawidzimy, gdyż można to robić względem równego sobie, my się ich brzydzimy jak robactwa” – dawał próbkę ówczesnej radykalnej retoryki „Front Polski Zbudzonej”, wydawany przez śląski Radykalny Ruch Uzdrowienia. Nieco bardziej powściągliwa była pod tym względem jedynie krakowska „Swastyka”, której redaktorzy domagali się jednak w pierwszej kolejności powrotu Polski do granic przedrozbiorowych – rozprawę z żydostwem zostawiając sobie na później.

Wszystkie te organizmy były bliźniacze nawet w kwestii nazewnictwa. Radykalny Ruch Uzdrowienia stanowił pod tym względem zdumiewająco oryginalny wyjątek. Na resztę narodowo-socjalistycznego krajobrazu składały się już takie formacje jak: Stronnictwo Narodowo-Socjalistyczne, Partia Narodowo-Socjalistyczna, Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza oraz Partia Narodowych Socjalistów – by wspomnieć tylko o największych z nich, choć – tak po prawdzie – granice personalne między nimi również nigdy nie były zbyt ostre. Zajmująca się tym tematem historyczka Anna Landau-Czajka zauważała, bezradnie rozkładając ręce:

Czasem niezwykle trudno jest określić, gdzie kończy się jedno stronnictwo, a zaczyna drugie, tak że nawet podanie dokładnej liczby ugrupowań skrajnie nacjonalistycznych jest trudne, jeśli wręcz niemożliwe.

Polskie narodowo-socjalistyczne partie polityczne miały często własne piśmiennicze organy. Na ilustracji pierwsza strona krakowskiej "Swastyki", która - wbrew nazwie - była jednym z mniej radykalnych czasopism.

fot.FBC/ domena publiczna Polskie narodowo-socjalistyczne partie polityczne miały często własne piśmiennicze organy. Na ilustracji pierwsza strona krakowskiej „Swastyki”, która – wbrew nazwie – była jednym z mniej radykalnych czasopism.

Wobec całej tej identyczności programowo-personalno-wizerunkowej, zastanawiający jest fakt, że ugrupowania te zasadniczo się zwalczały. Naziści krakowscy np. publicystykę swoich śląskich kolegów określali nie inaczej niż „niepoczytalne brednie”. Natomiast 5 kwietnia 1934 roku na zebranie ogólne Narodowo-Socjalistycznej Partii Robotniczej wmaszerowało kilkudziesięciu członków Polskiej Partii Narodowo-Socjalistycznej i rozegrała się regularna bitwa, w wyniku której cztery osoby zostały ciężko poturbowane, a jedna zadźgana nożem.

Nazizm na lwowskiej licencji

Żadna z tych partii nie była masowa, choć nie stanowiły one również sił, których obecność można by lekceważyć. Miały zazwyczaj po kilkuset aktywnych członków, a ich publicystykę czytywało nawet do kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Dla przykładu, pismo „Narodowy Socjalista”, wydawane przez Partię Narodowych Socjalistów, początkowo było miesięcznikiem, ale już po kilku miesiącach, duże zainteresowanie sprawiło, że zaczęto wydawać ją w cyklu tygodniowym.

„Polska Karta” z kolei, organ powstałej nieco później – na drodze nie do końca jasnych podziałów organizacyjnych Narodowo-Socjalistycznej Partii Miast i Wsi – miała nakład 5 tysięcy egzemplarzy, ale jej czytanie deklarowało nawet do ok. 25 tysięcy ludzi. O znaczeniu tych partii może również świadczyć zainteresowanie, jakie poświęcała im sanacyjna władza. Tylko raporty policyjne z Archiwum Akt Nowych w Warszawie jasno świadczą, że na 50 ich członków, średnio co najmniej pięciu było informatorami służb. Jako realny problem w działalności, organizacje wskazywały też nieustanne rekwirowanie nakładów ich pism przez cenzurę, a także postępującą delegalizację – mało która z tych partii przetrwała dłużej niż 2-3 lata.

Choć więc cały ten ruch nie miał w zasadzie żadnego realnego znaczenia politycznego, okazał się jednak papierkiem lakmusowym potwierdzającym, że narodowy socjalizm, a nawet po prostu hitleryzm, bywał co prawda w Polsce wykpiwany, bagatelizowany i lekceważony, ale tak naprawdę wyłącznie za swoje zewnętrzne przejawy: karykaturalność samej postaci Hitlera, agresywność jego entuzjastów, wszechobecny militaryzm, czy skłonności całego ruchu do totalitaryzmu i wodzowskiego systemu sprawowania władzy. Jako czysta idea – wydawał się atrakcyjny.

W Hitlerze większość widziało głównego ideologa nazizmu. Nie Polacy w międzywojniu, którzy uważali, że kanclerz... zgapił od Polaków. Na zdjęciu pucz monachijski.

fot.Bundesarchiv, Bild 146-2007-0003/ CC-BY-SA 3.0 W Hitlerze większość widziało głównego ideologa nazizmu. Nie Polacy w międzywojniu, którzy uważali, że kanclerz… zgapił od Polaków. Na zdjęciu pucz monachijski.

I to do tego stopnia, że w pewnych kręgach uznano go nawet za naszą autorską koncepcję. W „Swastyce” z grudnia 1933 roku ukazał się mianowicie artykuł „Hitler podchwycił myśl polską”, w której autorzy, odwołując się do marginalnej grupki lwowskich nacjonalistów sprzed I wojny światowej, przekonywali:

Hitler, twórca niemieckiego narodowego socjalizmu wystąpił ze swoją ideą dopiero w 1919 roku. Do swego „natchnienia” zaczerpnął jednak wzorów gdzieś indziej, mianowicie w… Polsce.

Czy można sobie wyobrazić większy komplement?

***

Jeśli myślisz, że gorzej być nie może, Jakub Kuza w swojej najnowszej powieści „Bitwa o Polskę 2020” (Bellona 2018) pokazuje, że widmo dyktatury czai się za naszymi plecami. W prezydenckim wyścigu nieoczekiwanie pojawia się dwóch kandydatów, o których Polacy chcieliby zapomnieć: Józef Stalin i Adolf Hitler.

Bibliografia:

  1. Grott O., Faszyści i narodowi socjaliści w Polsce, Kraków 2007.
  2. Grott B. Nacjonalizm chrześcijański: myśl społeczno-państwowa formacji narodowo-katolickiej w II Rzeczpospolitej, Kraków 1991.
  3. Jędrzejewicz W., Cisek J., Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935, Kraków 2006.
  4. Komarnicki T. opr., Diariusz i teki Jana Szembeka, Londyn 1964-1972.

Prowokująca, demaskatorska książka, która więcej niż o Hitlerze i Stalinie, mówi nam o nas samych:

Czy wiesz, że ...

...związek z żydowską dziewczyną miał nawet jeden z najbardziej zaufanych ludzi Hitlera  – Joseph Goebbels?  Antysemickie poglądy nie przeszkadzały mu w regularnym spotykaniu się z młodą Żydówką o imieniu Else. I to w czasie, gdy zaczął aktywnie działać w partii nazistowskiej!

...na początku XX wieku kobiety musiały być bardzo pomysłowe, by dostać się na studia? Przykładowo utalentowana ilustratorka, Zofia Stryjeńska, przez rok studiowała na niemieckiej uczelni, posługując się dokumentami swojego brata.

...jednym ze sposobów na przeżycie w gułagu było samookaleczanie? W ten sposób można było uniknąć pracy ponad siły. Można było symulować chorobę przez wsypywanie do oczu pyłku z ołówka albo wstrzykiwanie ropy naftowej pod skórę, a pewna kobieta przebiła sobie palec u nogi na wylot wielkim gwoździem.

Komentarze (36)

  1. Amstaff Odpowiedz

    Zaraz się zaczną komrkoment pseudo patriotów którzy będą próbowali obalić ten artykuł ciekawe dlaczego Göring dostał najwyższe polskie odznaczenie

  2. Anonim Odpowiedz

    Jeden cymbał preparuje brednie, a drugi to rozpowszechnia. Nadal w naszym kraju pełno zarazy, plującej na nasz kraj. Pozostałość po zaborach. Prusyfikacji i rusyfikacji. Choć umiecie mówić i pisać po Polsku, to rozpoznawalni jesteście na kilometr. I to jest wasza historia, parobków niemiecko rosyjskich, nie Polaków. Wy nie zasługujecie na miano bycia Polakiem. A wasza propaganda, nie działa.

      • Alef Odpowiedz

        A żydzi nasze złoto.Powinni się rozliczyć za zadłużone kamienice które zastawiali
        pod pożyczki uciekając do USAela gdzie dostali kopa.Polska w latach 60 zostawiła w USAelu 40 mln. dolarów na poczet roszczeń majątkowych.pojedyncze miał wziąć. Na siebie Rząd USAela.Wyrok Sądu Najwyższego USA z 2005 r dobitnie to poświadcza.Polsks zydlactwu NIC nie jest winna bo zapłaciła.Zydzi ukradli nasze złoto zdeponowane w USA i Anglii.Jest jeszcze dług z czasów
        Poniatowskiego kiedy żydy pożyczyły i jak zwykle ukradły.Z procentem to muszą nam jeszcze dużo dopłacić i WON.

    • Anonim Odpowiedz

      Przecinki w niewłaściwych miejscach, błędy w zdaniach jak tu: „umiecie mówić i pisać po Polsku”… no Ty to nie za bardzo…

    • Polak Odpowiedz

      Odezwał się prawdziwy polaczek. Takie odpadki jak ty charakteryzuje ideologiczne zabetonowanie, dziecinne postrzeganie świata w bieli i czerni bez żadnych szarości, głupota i ograniczenie. Pomyślałeś cieciu, że ten artykuł został napisany na podstawie jakichś faktów? Jestem Polakiem z dziada pradziada i mówię ci – won gnoju.

  3. Mac Odpowiedz

    Słaby ten artykuł. W tym stylu można też napisać „Polacy kochali Stalina”
    Z Ciekawostek historycznych robi się tabloid, to nie najlepszy pomysł na biznes.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Macu – z tym, że „Polacy kochali Stalina” trafił Pan w punkt. Zarówno przedwojenne KPP, jak i członkowie partii po wojnie nie tylko go kochali, ale i wielbili. „Zwykli” ludzie również, co pokazują reakcję niektórych na wiadomość o śmierci wodza. Pozdrawiamy.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Panie Mariuszu, my natomiast nigdy w życiu nie widzieliśmy tak ciekawego słowotwórstwa :) Pozdrawiamy serdecznie.

  4. Roni Bydlak Odpowiedz

    Hitler poważał Piłsudzkiego i vice versa. Gdyby nie choroba i śmierć tego drugiego, zapewne powstał by sojusz..Niestety następcy byli miernotami i tę szansę zmarnowali.

    • Ace Lesku Odpowiedz

      Smutne są poglądy przedstawione przez Ciebie. „Niestety”? To chyba na szczęście, że nie doszło do sojuszu, w którym to i Polska byłaby współodpowiedzialna za katastrofalną w skutkach II Wojnę Światową.

  5. クリストファー Odpowiedz

    @ Ace Lesku
    Z sojuszem Polsko – Niemieckim III Rzeszy A. Hitlera się zgadzam i jestem tego samego zdania co Ś.P. Prof. Wieczorkiewicz.
    W ówczesnym czasie gdy nie udało się utworzyć bloku z Czechosłowakami i państwami nadbałtyckimi + Francją, mieliśmy do wyboru sojusz z III Rzeszą, lub Związkiem Radzieckim bo byliśmy za słabi w pojedynkę na jednych i drugich, po prostu wojna wybuchła za szybko.
    Co do sojuszu z III Rzeszą, czy ktoś Węgrom ma za złe że byli po stronie Hitlera, przecież do wkroczenia wojsk Niemieckich w 1944, Węgierscy Żydzi mieli jako taki spokój.
    Dziś nikt Węgrom nie wytyka „antysemityzmu” ( prawdopodobnie do czasu).

    Oczywiście to co się działo w tym roku w stosunkach z żydami, to nic innego jak naciski polityczne. Problem jest w tym że jak się przyzna uczciwie że jakiś nikły procent polaków współpracował z Niemieckim okupantem, zapomina się np: o roli wysyłania żydów przez ich własne władze Gett „Judenrat”.
    Tu kłania się przykład Chaima Rumkowskiego „króla” Łódzkiego Getta.

    • Anonim Odpowiedz

      Sojusz z Ruskimi był niemozliwy istniała przeciw nim cała koalicja od Finlandii przez Estonię ,Łotwę ,Litwę ,Polskę aż do Rumunii. Wsparli by ta koalicję również Węgrzy.
      Jaki los czekał by Polskę po sojuszu z Ruskimi pokazał rok 1944 ,ale w 1939 było by jeszcze gorzej. Cała ta koalicja rozsypał się od 1 do 17.09.1939. Dopiero po pokonaniu Polski Stalin zaatakował pozostałych członków tej nieformalnej koalicji. Sojusz przeciw Niemcom z Czechosłowacja to iluzja ,Czesi przez całe 20 lecie międzywojenne prowadzili antypolska polityke zaczęła się ona od zajęcia polskojęzycznej części Zaolzia w 1918 co doprowadziło Czechów prosto do Monachium 1938. Czechosłowacja do 1938 to druga Jugosławia ,Czesi ,Słowacy ,NIemcy ,Węgrzy ,Polacy i Rusini-Ukraińcy. Nikt nie chciał bronić tej międzynarodowej składanki. Nawet Słowacy ,a co dopiero mówić o Niemcach ,Wegrach czy Polakach. Francja jako sojusznik to chyba żart ,pomimo dużej i dobrze uzbrojone armii oraz umocnień walczyli tylko z jednymi Niemcami około dwóch miesięcy. Węgrzy ,Rumuni ,czy Bułgarzy mogli być sojusznikami Niemiec bo z nimi nie graniczyly. Co dałby sojusz z Niemcami ,nie było by 01.09.1939 i 17.09.1939 wywózek na Syberie ,Katynia ,oraz mordowania Polskiej inteligencji. Wojna zaczęła by się od ataku na Francję ,Wojsko Polskie bronili by wschodu przed Rosją. Problem zaczął by się od ataku na Rosję ,gdyby udało się ograniczyć Polski udział w tym ataku do ochotników i Ukraińców oraz Żydów byłoby dobrze. Problem zaczął by się od potraktowania Wojska Polskiego jako mięsa armatniego przez Niemców. Wybrano trzecią drogę ,czy słusznie trudno dziś osądzić.

  6. Jarema Odpowiedz

    Ja tu napiszę tylko to że Polska od czasów zjednoczenia Niemiec w 1871 r., nie miała takiego w tym kraju przyjaciela, oczywiście do kwietnia 39, potem to się zmieniło i chora głowa Adolfa skazała nas za ,,zdradę”. Ale popatrzmy na wiele jego propolskich zachowań i wypowiedzi. Nie dziwi mnie fakt że Polacy mogli lubić sąsiada za to że dał Niemcom pracę, wzmocnił swój kraj, nie lubił komunistów i Żydów oraz lubił Polaków. A tak poza tym na tym zdjęciu- plakacie A. Hitler wygląda dość sympatycznie.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Jaremo, ogromnie dziękujemy za wpis, który nie opiera się na emocjach, niechęci i wojennych doświadczeniach, ale rzeczywiście stara się spojrzeć na kwestię obiektywnie, biorąc pod uwagę czynniki sprzed 1939, gdy Polacy jeszcze nie wiedzieli, do czego Hitler jest zdolny. Większość jednak uważa artykuł po raz kolejny za szkalowanie Polaków – a ani to nie było naszym celem, ani nic takiego z artykułu nie wynika. Serdecznie pozdrawiam :)

      • Jarema Odpowiedz

        Do historii podobnie jak i innych nauk należy podchodzić chłodno i analitycznie. Ale nie zawsze się da, tym bardziej że większość z tych co tu piszą to hobbyści a nie historycy i pewnym reakcjom trudno się dziwić. Ważne jest jednak to że ludzie podziwiający Hitlera byli wszędzie i nie byliśmy tu wyjątkiem (Oswald Mosley w Wielkiej Brytanii). Wypada zresztą cofnąć się do np. 1938 r. i pomyśleć z czym się kojarzą Niemcy ostatnich 5ciu lat? autostrady, rozwój gospodarczy, olimpiada, pewien zamordyzm ale wtedy to była norma. Popatrzmy na plakaty niemieckie- Polacy pokazani dumnie, o regularnych rysach, jako waleczny sojusznik Niemiec, po kwietniu 1939 będą już pokazani jako zapijaczone łachmaniarze na usługach Wielkiej Brytanii. A na końcu to Polska przecież była w nieformalnym sojuszu z Niemcami- wtedy z normalnym przecież europejskim państwem z ambicjami. I czy nie widać tego że działania polskie na Litwie i w Czechosłowacji w marcu i pażdzierniku 1938 miały miejsce w tym samym czasie co niemieckie w Austrii i w tejże Czechosłowacji. A ponadto to na pewno wtedy do wiosny 1939 porównanie: Hitler a pruscy junkrzy to tak jak bajka i koszmar.
        Pozdrawiam

  7. Spahis Odpowiedz

    faszyzm + narodowy socjalizm zwany nazizmem + komunizm zwany wtedy bolszewią to były bardzo popularne kierunki polityczne w ówczesnym czasie dające przede wszystkim nadzieję na poprawę ekonomiczną mas społecznych – to jest tak naprawdę to co ludzi przekonuje.
    Oczywiście wspomniane kierunki polityczne uległy wypaczeniom co pokazała II WŚ i okres powojenny. Ostanimi czasy króluje ze zmiennym szczęściem liberalizm lewacki mający raczej kiepskie chwile ostatnimi czasy co pokazały wybory w kilku Państwach Europy i w USA.
    Dlaczego ? bo też się wypaczył :)
    W tej chwili to wszystko się zmienia bardzo szybko w stosunku do ówczesnych czasów bo mamy niesamowicie szybki obieg informacji + wyedukowane coraz większe rzesze obywateli i ludzie są w stanie reagować wręcz natychmiastowo prezentując swoistą postawę obywatelską.
    Ciekawe czy nie będzie tak za niebawem, że taki facebook będzie w stanie zmieść kolejny rząd bo nie dostał stosownej ilości lajków :)

  8. gnago Odpowiedz

    Taa i dlatego po zajęciu Lotaryngii chciał zbrojnie zając Niemcy i obalić NSDAP? Kuriozalne naciąganie i pomijanie faktów

  9. Dfg Odpowiedz

    Zwróciłem uwagę na podpis pierwszego zdjęcia / plakatu w artykule o Polakach: „Aż trudno uwierzyć, że Polacy Hitlera… lubili. Mało tego, niektórzy wręcz go podziwiali. Na ilustracji fragment nazistowskiego plakatu propagandowego” – dalej nie trzeba czytać, artykuł jest z tezą / opinią autora, zatem z warsztatem historycznym nie ma nic wspólnego, umiejscowienie plakatu sugeruje , iż powstał w Polsce, uzycie określenia autorstwa mitycznym nazistom jest jawną manipulacją w artykule o Polakach. Owszem Pilsudskiemu było bliżej do Hitlera niż Stalina ale poglądów kilku tysięcy faszystów polskich nie można przekładać na wszystkich Polaków. Autorowi proponuję wziąć pod uwagę jak goraca to była „milosc” skoro Niemcy wybudowali na granicy z Polską swoją „linię Maginota” czyli miedzyrzecki rejon umocnień – przeciwko komu? Kosmitom? Oczywiście, że przeciwko Polakom i temu kochajacemu Hitlera Pilsudskiemu, który chciał z Francją prowadzić wojnę prewencyjną przeciwko Niemcom. Tezę widać jeszcze w jednym elemencie warsztatu autora : zauważa, że tak na prawdę Polska traktowała Niemcy jako zagrożenie dla niepodległości – i tu pojawia się „ale” i pokazywany nam jest margines społeczny w liczbie kilku / kilkunastu tysięcy który ma przeżyć oczywistym faktom o zagrożeniu ze strony Niemiec i Hitlera i zaswiadczać o miłości całej Polski do Hitlera. Pod artykułem powinna się pojawić informacja: „artykuł sponsorowany”.

  10. Prawda historyczna Odpowiedz

    Niektórzy do tej pory podziwiają Hitlera jak np. Niby polski premier, który składa kwiaty pod pomnikiem Brygady świętokrzyskiej pachołków nazistów i współpracowników gestapo. PiSSuar się trochę jeszcze ukrywa ale jak wygra ponownie wybory to w miejsce usowanych pomników Bohaterów Radzieckich zaczną pojawiać się pomniki ich idoli Hitlera, Himlera, Goebbelsa itp

    • Adolf Hitler Odpowiedz

      I bardzo dobrze. Rozpierniczyć pomniki radzieckich zbrodniarzy z armi buraczanej w proch i postawić pomniki bohaterom Narodowego Socjalizmu.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.