Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Używasz tych określeń? Jeżeli tak, to uważaj, bo mogą cię uznać za polskiego imperialistę

Czy można być kolonialistą i ksenofobem, nawet o tym nie wiedząc?

fot.ImreKiss/CC BY 3.0 Czy można być kolonialistą i ksenofobem, nawet o tym nie wiedząc?

Czy można być kolonialistą i ksenofobem, nawet o tym nie wiedząc? Zdaniem niektórych, jak najbardziej. Wystarczy… poprawnie używać języka polskiego.

Wszystko zaczęło się od pytań zadawanych nieśmiało językoznawcom przez zwykłych użytkowników polszczyzny. Bo skoro jeździmy do Francji i do Argentyny, to czy nie powinniśmy jeździć też „do Ukrainy” i „do Białorusi”, zamiast „na Ukrainę” i „na Białoruś”? Skąd wzięło się to „na” i co ono oznacza?

Sprawa wydaje się wyjątkowo ciekawa, ponieważ tym szczególnym przyimkiem posługujemy się tylko w stosunku do niewielkiego grona państw. W książce „21 polskich grzechów głównych” przyjrzał się temu zagadnieniu Piotr Stankiewicz. I policzył:

Spośród 193 państw członkowskich ONZ bez większego wahania pojedziemy do 153 krajów (do Niemiec, do Stanów, do Chin), a tylko wobec 40 użyjemy przyimka na. Z tej czterdziestki większość, bo 34 kraje, leżą na wyspach, więc mówimy, że pojedziemy na Islandię, na Kubę czy na Malediwy. Najciekawsza jest jednak pozostała szóstka.

Ta szóstka to wyraźnie nieprzypadkowa grupa państw środkowo- i wschodnioeuropejskich. Mówimy że jedziemy na Ukrainę, na Białoruś, na Litwę, na Łotwę, na Słowację i na Węgry. Język nas zdradza. Może nie idealnie precyzyjnie, bo na Słowacji i na Węgrzech panuje wedle naszej optyki cywilizacja najzupełniej zachodnia, niemniej kształt, który się z tego wyłania, mówi sam za siebie.

Dlaczego jeździmy "do Niemiec", ale "na Ukrainę"?

fot.CIA/domena publiczna Dlaczego jeździmy „do Niemiec”, ale „na Ukrainę”?

Kolonialne „na”

Czy rzeczywiście używanie przyimka „na” mówi coś o naszym stosunku do tych sześciu „wyróżnionych” państw? Całkiem możliwe. Jest to bowiem wyjątek od reguły, która nakazuje łączyć nazwy terytoriów autonomicznych, czyli kontynentów, państw czy miast, z przyimkami „w” lub „do”. Nieszczęsnego „na” używamy, jak wyjaśnia Katarzyna Kłosińska z Uniwersytetu Warszawskiego, w stosunku do „obszarów stanowiących części innych obszarów”.

Wynikałoby z tego, że mówiąc „jadę na Ukrainę” w gruncie rzeczy… odmawiamy temu państwu statusu niezależnego terytorium. Jeszcze gorzej w tym kontekście brzmi wyjaśnienie dostarczone przez autorów „Słownika wyrazów kłopotliwych”, Mirosława Bańko i Marię Krajewską: „Przykłady dowodzą, że z przyimkiem na polszczyzna łączy nazwy tych ziem, a w pewnych okresach państw, które leżą w obszarze historycznych zainteresowań Polski – na wschodzie i na południu”.

Czy wiesz, że ...

...Władimir Putin pierwsze polityczne szlify zdobywał u boku mera Petersburga, Anatolija Sobczaka? Do jego obowiązków należało między innymi sprowadzanie żywności zza granicy w zamian za drewno i inne surowce. W tym okresie z budżetu miasta zniknęły 34 miliony dolarów, a żywność i tak nie dotarła do potrzebujących.

...we współczesnych środowiskach mafijnych zjawisko pobierania haraczu nadal ma się dobrze? Północnowłoskie przedsiębiorstwa, prowadzące działalność w Kalabrii, nawet nie zgłaszają prób wymuszeń na policję. Haracz jest określany jako „wydatki na bezpieczeństwo”.

...Elena Ceaușescu chciała Nobla z chemii chociaż nie skończyła czterech klas podstawówki? Żona rumuńskiego dyktatora robiła międzynarodową "karierę" naukową. Wszystko dzięki temu, że podpisywała się pod pracami, których treści nawet nie rozumiała. Część z nich wykradał na Zachodzie rumuński wywiad.

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

Komentarze (41)

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Jarku, a gdzie widzi Pan tu stek bzdur? Będziemy wdzięczni za bardziej rozbudowane i merytoryczne komentarze. Dzięki temu możemy udoskonalać nasz portal. Pozdrawiamy.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Przeca to ich specjalność, więc skąd to zdziwienie? Chyba, że pan/pani nowy/nowa i jeszcze nie zna tutejszych realiów.

  1. Evii Odpowiedz

    Serio uważacie, że forma „na Ukrainę (jadę)” czy „do Ukrainy”, czyli coś, o czym większośc Polaków nawet nie myśli używając, może znaczyc, że ktoś z nas wywyższa się ponad Ukraińców? (czy też inne narody?) Sami Polacy nie zwracają uwagi na taką błahostkę, która wynika bezpośrednio z uformowanego przez lata języka, więc przypisywanie złej woli jest nie na miejscu. To tylko ciekawostka, i jako taką ten artykuł można przyjąc, gdyby nie ostatni akapit sugerujący właśnie jakąś rzekomą wyższośc – mimo tego, że to cytat, to niesmak po przeczytaniu tego fragmentu jako podsumowania pozostaje.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowna Pani Evii, tu nie chodzi o to, czy my używając tych określeń mamy świadomość, że się wywyższamy, ale o to, że tak postrzegają nas inni. Jeśli nawet błędy językowe, przez częste używanie, potrafią w końcu zostać oficjalnie uznane za poprawne, to dlaczego nie to, co w jakimś stopniu rani inne narody? Trzeba budować świadomość, że język zakorzeniony jest w historii i wraz z jej zmianami i język powinien ewoluować. Podobnie jak w przypadku żeńskich odpowiedników zawodów, o czym mowa jest na końcu tekstu. Pozdrawiamy.

      • Evii Odpowiedz

        W przypadku żeńskich odpowiedników nazw wola zmian wychodzi od samych zainteresowanych, zaś w przypadku przedstawicieli innych narodów wątpię, czy w ogóle posiadają oni rozeznanie, skoro sami Polacy na to nie zwracają uwagi, że określenie „na Ukrainę” czy „na Węgrzech” rzekomo deprecjonuje Ukraińców czy Węgrów. Zwyczajnie wątpię, czy oni sami znają język polski na tyle dobrze by dopatrzyc się tego, co ma ich „razic”. Skoro żadna ze stron najczęściej nie widzi w tym nic złego( a przynajmniej dotąd tak było), to czy nie jest sztucznym kreowaniem problemu? Uważam, że nie ma sensu szukac takich kontrowersji na siłę, bo nikomu się to nie przysłuży, a lepiej skupic się na tym, co nas może połączyc, tym bardziej w stosunku do Ukrainy, z którą mamy trudną historię, w dodatku do dzisiaj nierozliczoną.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Kumanie, a to ma już zupełnie inne znaczenie, a właściwie wchodzą tu w grę zarówno zwyczaj, jaki regionalne zróżnicowanie oraz oczywiście kwestie historyczne. Myślę jednak że ani jednym, ani drugim sformułowaniem nie obrażamy naszych zagranicznych sąsiadów :) Pozdrawiamy.

  2. Modrzew Odpowiedz

    Gdyby nie implikacja ideowa autora to artykuł był by fają ciekawostką, a tak pozostaje stekiem pseudonaukowego bełkotu

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Anna Winkler Odpowiedz

      A można spytać, jaka to implikacja ideowa autorki przebija z tekstu? :)

  3. max Odpowiedz

    A ja znam ludzi którzy mówią też „na Niemcy, na Czechy”. I jak teraz zrobi się mapę to wychodzi ze te wszystkie kraje są naszymi sąsiadami. I mówiąc „na” określamy kierunek a nie jakieś tam imperialne zaszlosci..

  4. Anonim Odpowiedz

    Co za bzdury… ” niby-sympatia i i niby-wsparcie dla Ukrainy to jest jeden wielki rasizm ” Ukraincy to inna rasa?

  5. Jarema Odpowiedz

    Trzeba przyznać Ukraińcom, Białorusinom i innym nacjom z grona ,,na” że mają prawo do swojej wrażliwości. Trudno mi wypowiedzieć się jasno ale coś musi być na rzeczy bo inaczej to skąd taki wyjątek. Cóż, nie jestem językoznawcą ale taki sposób wypowiadania się z księżyca nie wziął. Nie popadałbym ani w jedną ani drugą skrajność bo Ukraińcy są żli czasami na to że Polacy jak popiją to sobie śpiewają o ,,zielonej Ukrainie” i też to ma być forma naszego imperializmu.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Panie Jaremo, dziękujemy za zabranie głosu w dyskusji. Cieszymy się, że nie dla wszystkich komentatorów sprawy naszego języka to „stek bzdur”. Pozdrawiamy :)

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Ktoś kto nie uznaje cudzej wrażliwości (zwłaszcza Ukraińcy), i to do tego w jawnie demonstracyjny i skrajnie obrzydliwy sposób, sam nie ma prawa do czegoś takiego jak owa wrażliwość. Tyle ode mnie.

      A my Polacy to jak widzę już nie tylko antysemici, ksenofobi, rasiści, faszyści, naziści, fanatycy religijni, ale i potencjalni imperialiści! Normalnie coraz większą karierę robimy…

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Ponadto rozumiem, że jak mówimy „na Węgry”, czy też „na Słowację”, „na Maltę” to okazujemy naszą „polską wyższość” w stosunku do Węgrów, Słowaków i Maltańczyków?

  6. Czytacz Odpowiedz

    I ja dodam swoje trzy grosze, znam wielu Polaków którzy mówią, że jadą na Niemcy (nota bene pracują na terenie Niemiec). I co? Ma to być oznaka rasizmu i kolonializmu? Krew mnie zalała kiedy przeczytałem podsumowanie artykułu!

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Owo podsumowanie to jakieś nieporozumienie, delikatnie mówiąc. Dosadnie określiłbym to inaczej. Znaczenie mniej przyjemnie, i nie byłaby to przesada. W sumie to też pewna sztuka, „zaorać się” samą końcówką tekstu. Tak to już jest jak na siłę usiłuje się nam wmówić, że niczym tak właściwie nie różniliśmy się od imperiów kolonialnych (co jest absurdem do sześcianu dla każdego kto jako tako kojarzy historię Polski z okresu 1795-1918), a co za tym idzie (logiczna kontynuacja tej myśli) podobnie jak tamte państwa jesteśmy coś winni tym wszystkim murzynom z Afryki i innym takim „kolorowym”. Z tego to już tylko kroczek do przyjęcia niemieckiego punktu widzenia, że mamy przyjmować „uchodźców” (nachodźców) w takiej liczbie jaką oni (tj. Niemcy) nam w swojej łasce pańskiej przydzielą… Przypomina to do złudzenia narracje owych Niemców kiedy na nasze argumenty, że przecież: „Nie mieliśmy kolonii” (i z tego powodu nie mamy żadnych moralnych zobowiązań wobec „kolorowych”) odpowiadają oni: „Ale chcieliście mieć!”. I tak wygląda taka dyskusja, jak ślepego z głuchym. Mam tylko nadzieję, że tego typu artykuł już się tutaj nie pojawi. Z elementarnej przyzwoitości.

  7. rechot historii Odpowiedz

    Jechać na Maltę a jechać do Malty? Różnica jest taka jak pomiędzy włożeniem ubrania na „cztery litery” a włożeniem ubrania do „czterech liter” . Każdy może to sobie wyobrazić. Co do określeń „psycholożka”, „politolożka” itp to nie spotkałem się z mężczyzną o takiej profesji który by twierdził, że jest „psycholożkiem” „politolożkiem” itp. Nie ma uczelni które nadawałyby takie tytuły. Jest wolność każdy może używać określeń jakie woli jednak czasem wychodzi to tak jak z wkładaniem ubrania>

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Najwyraźniej różnica jest taka, że jak używasz „na” zamiast „do” to jesteś POLSKIM IMPERIALISTĄ!

  8. zdziwiona bezgranicznie Odpowiedz

    Niedługo trzeba będzie trzymać głowę w kartonowym pudle, żeby nikogo nie urazić swoją białą skórą. I cały czas kłaniać się naokoło przepraszając, że mamy swój język, swoja ojczyznę i swoją tradycje i kulturę.
    Zamiast martwić się co powiedzą Ukraińcy o naszych formach gramatycznych, zastanówmy się czego uczą w Ukraińskich szkołach. Jaką dumę graniczącą z szowinizmem wpajają ludziom od dzieciństwa i bierzmy z nich przykład zamiast doszukiwać się czym możemy ewentualnie komuś uchybić.
    Wstańmy z kolan, do licha.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Mała poprawka: nie graniczącą z szowinizmem, ale szowinizm w czystej postaci. Do tego idiotyczne teorie „naukowe”, według których Ukraińcy (naród do dzisiaj nie mający w pełni ukształtowanej świadomości) to najstarsza nacja w dziejach ludzkości itd., a do tego najzwyklejszy w świecie nazizm, albowiem banderyzm, i szerzej OUN-izm nie mają nic wspólnego z nacjonalizmem (wbrew temu co głosi ograniczona propaganda i tzw. „powszechna opinia”), ale jest właśnie ukraińską formą nazizmu. Z tego powodu państwo ukraińskie powinno być powszechnie bojkotowane pod właściwie każdym możliwym względem.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        A skoro tak, to hańbą (delikatnie mówiąc) jest naskakiwanie im z każdej strony przez Polskę i takie artykuły jak powyższy, które jak zwykle chcą wzbudzić w narodzie chore poczucie rzekomej winy.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Szanowny Panie Bartoszu, zatem musimy zmierzyć się z tą rzekomą „hańbą”. Zachęcam jednak do refleksji nad zdaniem filozofa przywołanego w tekście: Granice mojego języka, są granicami mojego świata. Pozdrawiam.

        • Czytacz

          Pani Anno, pozwolę sobie odpowiedzieć również cytatem filozofa: „Nie ma czegoś takiego jak fakty, tylko interpretacje”, oraz drugi cytat tym razem z pisarza: „Jeśli wyrwiemy komuś język, nie dowiedziemy w ten sposób, że kłamie, a tylko obwieścimy całemu światu, iż boimy się tego, co ma do powiedzenia”. Pani Anno i proszę się nie obrażać dodam trzeci cytat: „Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”, ku refleksji. Pozdrawiam.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Drogi Czytaczu, oczywiście że się nie obrażę – każdy ma prawo do własnego zdania, a ja z przyjemnością zapoznam się z cudzym. Dziękuję za cytaty, na pewno poddam je pod refleksję. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że tamten cytat był skierowany do innego komentatora. Niemniej dziękuję za włączenie się w dyskusję. Pozdrawiam serdecznie :)

        • Czytacz

          Pani Anno jako moderator musi pani liczyć się z odpowiedziami i komentarzami oraz wtrętami w dyskusję innych czytelników portalu w tym i moimi. Dodam czwarty cytat : „Pióro jest silniejsze od miecza” i tego samego autora, „Istoty ludzkie posiadają niemal nieograniczoną zdolność do łudzenia się – trwała umiejętność zaprzeczania temu co oślepiająco oczywiste, boleśnie piękny talent wierzenia w to co przyjemniejsze, a nie w to co patrzy im prosto w twarz”. Ostatni cytat odnosi się do próby narzucenia czytelnikom artykułu ideologii (propagandy, sposobu, patrzenia na świat) niezgodnej z prawdą. Serdecznie pozdrawiam.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Szanowny Czytaczu, oczywiście liczę się, bo na tym właśnie polega dyskusja :) Niemniej nie mogę zgodzić się z ostatnim zdaniem – dany światopogląd, na który składają się różne idee, przynależy do każdego człowieka, jest sprawą indywidualną i subiektywną. A więc nie można uznać, że czyjaś jest niezgodna z prawdą, bo zakłada Pan, że jest jedna święta i niepodważalna prawda. Pozwolę sobie jeszcze dodać, że nie ma tu mowy o żadnym narzucaniu – każdy ma prawo do własnego zdania. Pan ma inne, ale to nie znaczy, że nie powinno szanować się cudzego. Pozdrawiamy serdecznie.

        • Czytacz

          Zgadzam się pani Aniu, każdy ma prawo do własnego zdania (i przynajmniej na razie w Polsce) do jego wyrażania. Moje wpisy odnoszą się li tylko do ww. zamieszczonego artykułu i komentarzy do niego. Zgodnych zresztą w mojej ocenie z moją opinią. Ponadto pragnę zwrócić uwagę, że cyt:”światopogląd, na który składają się różne idee” jest jak najbardziej zgodny z moim zdaniem, ale już narzucanie własnych idei komuś – nie i nigdy nie będzie! Pozdrawiam serdecznie.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Szanowny Panie Czytaczu, pięknie dziękuję za ten wpis. Okazuje się bowiem, że mimo różnicy zdań można rozmawiać bardzo dojrzale i mieć podobny światopogląd, chociaż budować go właśnie na zestawienie innych idei. Również serdecznie pozdrawiam i proszę w dalszym ciągu brać aktywny udział w dyskusjach :)

  9. Anonim Odpowiedz

    ciekawe jak zostanie ocenione na maturze określenie: jadę w Alaskę, jadę do Alaski :) ach ta poprawność polityczna – w.g mnie zawaulowana forma okłamywania społeczeństw a de facto element kontroli tychże. Liberalno-lewacki kierunek propagandy prowadzący do kolejnego zniewolenia umysłów ludzi aby tylko nie wybuchały kolejne rewolucje, które mniej lub bardziej krwawo zniosą elity. Samonapędzająca się kontrola społeczeństwa to marzenie każdej władzy i trzeba przyznać, że Szwedzi osiągnęli w tym mistrzostwo na dzień dzisiejszy.

    • Anonim Odpowiedz

      Pani Aniu – niech Pani zrozumie, że nie tędy jest droga do Wolnego Świata – nie uda się w ten sposób. Europa to nie USA.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Europa w części zachodniej to już raczej przegrana sprawa… Za jakieś 100 lat (może wcześniej) „Allahy” będą ich rezać jak bydło w rzeźni.

  10. Bezstronny_czytelnik Odpowiedz

    Szanowna Redakcjo,

    Wczytałem się z ciekawości w komentarze i nie mogę uwierzyć, że wdajecie się Państwo w tak idiotyczne dyskusje. Komentowanie przez czytelników w sposób „mało kulturalny” świadczy źle o nich, ale odpowiadanie tekstami na ich poziomie świadczy jeszcze gorzej o Was.

    Jest to niezwykle nieprofesjonalne zachowanie i bardzo dziecinne. Jeśli nie potraficie Państwo przyjmować słów krytyki to nie powinniście w ogóle zajmować się pisaniem, albo chociaż całkowicie wyłączyć opcję komentowania.

    To taka moja dobra, uprzejma rada, ponieważ jako bezstronny czytelnik osobiście nabieram dużych podejrzeń co do autorów, których racja jest „jedyną słuszną”, a dodatkowo bronią jej bez zachowania kultury wypowiedzi.

    Wstyd!

    Pozdrawiam

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Bezstronny Czytelniku, a mógłby Pan wskazać gdzie ktokolwiek z Redakcji skomentował artykuł bez zachowania kultury wypowiedzi? Będziemy bardzo wdzięczni za uzasadnione wpisy, tak abyśmy mogli z nich czerpać i się na nich uczyć. Co do dyskusji, forum powstało po to, aby dyskutować właśnie, więc nieodpowiadanie na komentarze czytelników jest zwykłym ignoranctwem. Chętnie wdajemy się w polemikę, zwłaszcza gdy mamy odmienne zdanie – wymiana poglądów jest zdecydowanie bardziej twórcza niż trzymanie się tylko swojej strony. Staramy się moderować dyskusje tak, aby zawsze była prowadzona w sposób kulturalny.

      P.S. wstyd zabierać nam głos w dyskusji pod naszym artykułem, ale Pan sam zabrał głos i to właśnie w sposób autorytarny i oceniający, co przeczy kulturze dyskusji, na którą się Pan powołuje… Pozdrawiamy serdecznie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.