Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

10 niezwykłych rzeczy, których nie wiedzieliście o tajnych organizacjach

George Washington w stroju masońskim. A przecież nie tylko ta organizacja miała wielkie znaczenie i wpływy... (źródło: domena publiczna).Asasyni i masoni. Thugowie i Yakuza. Świat zna wiele sekretnych stowarzyszeń, które wpychały swoje brudne palce w tryby historii. Ich czyny mrożą krew w żyłach, albo… przyprawiają o salwy śmiechu. Jedno jest pewne – nie chcielibyście z nimi zadrzeć!

Jak zawsze, wszystkie pozycje w zestawieniu TOP10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem postanowiliśmy pokazać brudne sekrety tajnych stowarzyszeń. Po więcej makabrycznych historii możecie sięgnąć klikając TUTAJ.

Kto by się spodziewał, że:

10. Większość tego, co wiemy o asasynach, to bujda…

W propagandzie Turków Seldżuckich asasyni byli oszołomionymi narkotykiem zabójcami o piekielnych mocach. Tak naprawdę wcale nie przeprowadzali oni swoich akcji pod wpływem haszyszu. Ten halucynogenny narkotyk na pewno nie pomógłby zamachowcowi w trafieniu na miejsce akcji, nie wspominając nawet o trafieniu w cel.

Faszerowanie haszyszem młodych adeptów asasyńskiego fachu? Tak wyobrażał to sobie ilustrator „Opisania świata” Marco Polo (źródło: domena publiczna).

Faszerowanie haszyszem młodych adeptów asasyńskiego fachu? Tak wyobrażał to sobie ilustrator „Opisania świata” Marco Polo (źródło: domena publiczna).

Asasyni wywoływali grozę zabijając w miejscach publicznych – przy wejściach do meczetów, w obozach wojennych, na rynkach… Ich akcje były tak głośnie, że wkrótce niemal każde zabójstwo na Bliskim Wschodzie było przypisywane asasynom. W zasadzie nie musieli już nikogo mordować, wystarczyła sama groźba. W rzeczywistości zabójstw tych było stosunkowo niewiele, a cele starannie selekcjonowano. Ze zdecydowaną większością zgonów Asasyni nie mili nic wspólnego.

Nic nie wskazuje też na to, by zamachowcy przechodzili jakieś specjalne szkolenie. Szkoda było na nie czasu i środków. Wbrew wyobrażeniom wpojonym nam przez książki i gry z popularnej serii „Assassin’s Creed” egzekutorzy rzadko uchodzili cało. Zamachy przeprowadzane przy użyciu sztyletu również dla nich kończyły się szybką i bolesną śmiercią (przeczytaj więcej na ten temat).

9. …a w dodatku zabijali na zlecenie Szwabów

16 września 1231 roku w Kelheim zginął bawarski książę Ludwik I Wittelsbach. Zabił go sztyletem nieznany mężczyzna. Zabójca Ludwika I na torturach nic nie wyznał. W końcu zamęczono go na śmierć. Szybko rozeszły się plotki, wedle których był to asasyn, przedstawiciel osławionej ekstremistycznej muzułmańskiej sekty.

Alamut. Słynna twierdza asasynów. Czyżby jeden z nich opuścił ją w celu zlikwidowania bawarskiego księcia? (źródło: domena publiczna).

Alamut. Słynna twierdza asasynów. Czyżby jeden z nich opuścił ją w celu zlikwidowania bawarskiego księcia? (źródło: domena publiczna).

Przesłanki były dwie. Po pierwsze, sposób popełnienia zabójstwa. Po drugie, milczenie zbrodniarza mimo okrutnych tortur, którym był poddawany. Gdy w śledztwie zaczął przeszkadzać cesarz Fryderyk II, syn Ludwika domyślił się, kto stoi za zabójstwem jego ojca. Złe stosunki między Fryderykiem a zamordowanym nie były tajemnicą.

Co ważne, cesarz utrzymywał też kontakty z asasynami. Już w 1227 roku poseł Fryderyka II przysłał im w prezencie 80 tysięcy dinarów. Z kolei w lipcu 1232 roku cesarz gościł na swoim sycylijskim dworze poselstwo asasynów. Czy w ramach tych kontaktów mogli mu wyświadczyć „drobną przysługę”, polegającą na likwidacji księcia Bawarii? (przeczytaj więcej na ten temat).

8. Mieliśmy polską cosa nostrę

Bruderferajn działała w przedwojennym Wilnie. Jej początki były niewinnie. W styczniu 1911 roku dwaj przyjaciele – Saszka Lichtsohn i Aron Wójcik – opracowali plan organizacji samopomocy złodziejskiej. Minęły ledwie trzy lata, a Bruderferajn przeistoczyła się w organizację, której źródłem dochodu stało się wymuszanie okupów i opłat na kupcach.

Po przyłączeniu Wilna do Polski dla Bruderferajn nastały czasu rozkwitu. Na zdjęciu polscy żołnierze w Wilnie w 1920 roku (źródło: domena publiczna).

Po przyłączeniu Wilna do Polski dla Bruderferajn nastały czasu rozkwitu. Na zdjęciu polscy żołnierze w Wilnie w 1920 roku (źródło: domena publiczna).

Grupa nie przebierała w środkach, aby osiągnąć swój cel. Na porządku dziennym było zastraszanie, pobicia, porwania, a nawet ataki bombowe i zabójstwa tych, którzy nie chcieli płacić. Prężnie rozwijającemu się „przedsięwzięciu” nie zaszkodził nawet wybuch I wojny światowej.

Prawdziwy rozkwit mafii przyniosła jednak dopiero wolna Polska. Organizacja tak się rozrosła, że znaleźli się w niej wszyscy przestępcy w mieście. Doszło do tego, że mafiosi założyli profesjonalną kancelarię. Trzymali kartoteki kupców i zamożnych mieszkańców Wilna, księgi rachunkowe, czarne księgi przewinień, wykroczeń i zdrad oraz kasę z funduszem administracyjnym (przeczytaj więcej na ten temat).

7. Chochoły sprawowały tajne rządy

Zombie wcale nie powstały w Hollywood. I w żadnym razie nie są wytworem popkultury. Sekretna wiara w tego typu stwory przybyła do Nowego Świata wraz z niewolnikami z Afryki. Amerykę zapełniły kulty łączące tradycje chrześcijańskie, afrykańskie i indiańskie. Na Haiti nazywa się je wodu.

Ołtarz wodu z afrykańskiego państwa Benin. Woduistyczne organizacje są tam darzone wielką estymą (fot. Dominik Schwarz, lic. CC BY-SA 3.0).

Ołtarz wodu z afrykańskiego państwa Benin. Woduistyczne organizacje są tam darzone wielką estymą (fot. Dominik Schwarz, lic. CC BY-SA 3.0).

W Afryce tajne organizacje woduistyczne wciąż sprawują nieformalną władzę sądowniczą. Ich policjanci, Zangbeto, to stogi siana, w których ukryty jest mężczyzna. Wygląd chochoła nie przeszkadza im cieszyć się wielką estymą. Szacunkiem darzy się też zamaskowane Egungun. Te święte i nietykalne „żywe trupy” pojawiają się, by przekazywać żywym wolę zmarłych.

Powszechnie wierzy się, że osoby niepochowane jak należy bądź zmarłe wskutek działań czarnej magii mogą zostać ożywione i zmuszone do pracy w odległym miejscu. Podobny motyw pojawia się też w opowieściach o „pociągach czarownic”. Takim środkiem transportu przewozi się ofiary szamanów do pracy w tajnych kopalniach zombie (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

6. Członkostwo można było przypłacić klejnotami rodowymi

W rosyjskim Kościele prawosławnym ideę odnowy moralnej propagowali chłyści. Chociaż odrzucali alkohol, palenie papierosów i grzech rozpusty, podczas ekstatycznych śpiewów i tańców obłapiali się ile wlezie. Zniesmaczony takimi postępkami Kondratij Seliwanow uznał, że tylko wykastrowanie narządów pozwoli na skuteczne pokonanie pokus. I tak powstała tajna sekta skopców.

Zdarzały się przypadki, kiedy skopcy usypiali swoje ofiary, które następnego dnia budziły się już bez jąder. Taki los spotkał na przykład włościanina ze wsi Czernoboje (źródło: domena publiczna).

Zdarzały się przypadki, kiedy skopcy usypiali swoje ofiary, które następnego dnia budziły się już bez jąder. Taki los spotkał na przykład włościanina ze wsi Czernoboje (źródło: domena publiczna).

Nie tylko miażdżyli jądra młotem i wypalali rany gorącym żelazem (tak zwany chrzest ognia). Obcinali również prącia, wycinali sutki, wyrzynali trójkątne znamiona na skórze, a kobietom obcinali piersi, wargi sromowe albo łechtaczki. Zarazem wierzyli jednak, że potrzebują 144 tysięcy członków swojej sekty, aby nadszedł oczekiwany Sąd Ostateczny, podczas którego tylko okaleczeni osiągną zbawienie.

W połowie XIX wieku sekta liczyła sześć tysięcy wyznawców. W 1907 roku znany był przypadek włościanina ze wsi Czernoboje, który po wyrażeniu niechęci przyłączenia się do sekty został poczęstowany przez gospodynię herbatą. Obudził się już bez jąder (przeczytaj więcej na ten temat).

5. Masoni byli dla Polski bardzo przyjaźni…

Wolnomularstwo nad Wisłą od początku było rozrywką królów. Hrabia Fryderyk August Rutowski założył prekursorską lożę zaledwie 21 lat po instalacji pierwszej Wielkiej Loży Londynu. Król August III Sas, przyrodni brat hrabiego, nie zdecydował się zostać masonem, jednak jego następca nie miał przed tym żadnych oporów.

Aż 20% posłów biorących udział w obradach Sejmu Czteroletniego należało do masonerii. Obraz Kazimierza Wojniakowskiego pod tytułem "Uchwalenie Konstytucji 3 maja" z 1806 roku (źródło: domena publiczna).

Aż 20% posłów biorących udział w obradach Sejmu Czteroletniego należało do masonerii. Obraz Kazimierza Wojniakowskiego pod tytułem „Uchwalenie Konstytucji 3 maja” z 1806 roku (źródło: domena publiczna).

Stanisław August Poniatowski wstąpił do loży warszawskiej w 1777 roku. Został „Kawalerem Róży Krzyżowej” w najwyższym stopniu. W ślady monarchy poszedł cały niemal dwór. Prymas Gabriel Podoski nie tylko zgodził się zostać masonem, ale też pożyczył swoje srebra stołowe na wolnomularską uroczystość pod przewodnictwem króla. W przynależności do loży nie przeszkadzała mu nawet groźba ekskomuniki.

To właśnie masoni nadawali ton obradom Sejmu Czteroletniego. Stanowili ponad 20% posłów. Prośbę o inicjację w zakonie złożył sam Stanisław Małachowski. Co trzeci z 83 posłów wspierających uchwalenie Konstytucji 3 Maja był wolnomularzem. To właśnie im zawdzięczamy drugą na świcie nowoczesną konstytucję (przeczytaj więcej na ten temat).

4. …ale już nie dla twórcy kapitana Nemo

Niektórzy biografowie twierdzą, że Juliusz Verne nastąpił na odcisk masonom. W „Michale Strogowie” ujawnił ich rytuały wyższego rzędu. Nowo inicjowany wtajemniczony członek zgadzał się zachować tajemnicę, a gdyby ją złamał, miał umrzeć z oczami wypalonymi rozgrzanym do czerwoności żelazem. To przydarzyło się Michałowi Strogowowi po złamaniu przysięgi.

Juliusz Verne opisywał masońskie rytuały, które przysięgano zachować w tajemnicy. XVIII-wieczna rycina, przedstawiająca wolnomularską inicjację (domena publiczna).

Juliusz Verne opisywał masońskie rytuały, które przysięgano zachować w tajemnicy. XVIII-wieczna rycina, przedstawiająca wolnomularską inicjację (domena publiczna).

Verne kochał zagadki, niektóre ukrywał między wierszami swoich powieści. A różokrzyżowcy i masoneria byli wręcz synonimami wielkiej tajemnicy! Może dlatego inicjały tytułowego bohatera „Robura Zdobywcy” – Robur-le-Conquérant, czyli RC – wyglądają na aluzję do różokrzyżowców (Rose-Croix).

W 1886 roku Verne został nagle postrzelony przez swojego bratanka, a przyczyn tego ataku nigdy nie wyjaśniono. Kilka dni później umarł wydawca Verne’a. W kolejnym roku – matka pisarza. To prawdziwie czarna seria… albo zemsta tajnej organizacji (przeczytaj więcej na ten temat).

3. Templariusze mogli odkryć Amerykę

W roku 1307 zlikwidowany został zakon templariuszy. Od 500 lat jego nazwa budzi skojarzenia z mistycznością, tajemnicą, Świętym Graalem czy skarbem narodów. Z fali aresztowań uszła garstka braci. Początkowo schronili się w Anglii, a pod koniec XIV wieku… rzekomo postanowili wyruszyć przez ocean na zachód. Tajemnicza ekspedycja miała się skupić wokół księcia Henryka Saint-Clair.

Uciekający z Europy zakonnicy chcieli uniknąć losu swoich współbraci. Miniatura przedstawia śmierć templariuszy na stosie (źródło: domena publiczna).

Uciekający z Europy zakonnicy chcieli uniknąć losu swoich współbraci. Miniatura przedstawia śmierć templariuszy na stosie (źródło: domena publiczna).

Dzięki swoim umiejętnościom żeglarskim templariusze mieli dotrzeć aż do wschodnich wybrzeży Kanady. Niemiecki pastor Johann Reinhold Forster stwierdził, że pochodzące z ok. 1400 roku listy dwóch weneckich nawigatorów przedstawiały tak naprawdę historię ekspedycji Henryka Saint-Clair. Choć większość badaczy uznała je za fałszywki, buńczuczna legenda zdążyła się narodzić. A wraz z nią – szereg dętych dowodów.

Przykładowo pierwsi osadnicy, którzy przybyli na teren Newport, spotkali ponoć na miejscu wysokich i brodatych tubylców, zachowujących się z europejska… Czyżby byli potomkami Rycerzy Świątyni? (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

2. W Indiach składano podróżników w ofierze

Dla brytyjskich oficjeli w Indiach wstrząsające były wieści o działalności tajemniczego odłamu wyznawców Kali, bogini śmierci. Jego członkowie nazywali siebie thugami i działali głównie na środkowym zachodzie Indii. Nie każdy mógł wstąpić do sekty, bowiem członkostwo w niej było dziedziczne i przechodziło z ojca na syna.

Thugowie podczas duszenia nieszczęsnego podróżnika, który zostanie złożony w ofierze Kali (źródło: domena publiczna).

Thugowie podczas duszenia nieszczęsnego podróżnika, który zostanie złożony w ofierze Kali (źródło: domena publiczna).

Thugowie czcili swą boginię składając jej ofiary z ludzi. Sekta dzieliła się na grupy, z których każda pełniła określone funkcje: „sothaee” zwabiali podróżnych w upatrzone miejsce, „bhutto” dokonywali rytualnych morderstw, a „lughaee” kopali groby dla mężczyzn złożonych Kali w ofierze.

Członkowie sekty wyszukiwali bogatych podróżnych i przyłączali się do nich. Podczas niewinnej zabawy na umówione hasło rozpoczynali mord. Wyjmowali z zanadrza jedwabne szale z zaszytą w środku monetą i dusili swoje ofiary. Z brytyjskich ustaleń wynikało, że thugowie mordowali około czterdziestu tysięcy osób rocznie… (przeczytaj więcej na ten temat).

1. Przywódca Yakuzy był „Nieśmiertelny”

Mafia Yakuza czuje się obrończynią tradycyjnych wartości Kraju Kwitnącej Wiśni. Wielu Japończyków rzeczywiście w to wierzy. I to mimo, że w ulicznych porachunkach Yakuzy z innymi grupami giną setki postronnych osób. Tak było w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku, gdy odłam Yamaguchi-gumi starł się z Matsuda-gumi.

Nasi wytatuowani kryminaliści mogą o takich tatuażach co najwyżej pomarzyć. I o takim konflikcie (autor: Jorge from Tokyo, licencja: CC BY 2.0).

Nasi wytatuowani kryminaliści mogą o takich tatuażach co najwyżej pomarzyć. I o takim konflikcie (autor: Jorge from Tokyo, licencja: CC BY 2.0).

Poszło o śmierć przywódcy Matsudy w roku 1975, o którą posądzono Yamaguchi-gumi. Przez trzy lata obie strony wyrzynały się wzajemnie w biały dzień. Szefem Yamaguchi był wtedy Kazuo Taoka, znany jako „Niedźwiedź”, ponieważ w bezpośrednich pojedynkach swoim przeciwnikom rozszarpywał twarze gołymi rękami.

W 1978 roku Kiyoshi Narumi podszedł do Kazuo z bronią w ręku i wystrzelił w tył głowy. Kula przeszła na wylot, wychodząc ustami. Morderca uciekł, a Toaka trafił do szpitala. Przeżył, dzięki czemu wzmocnił swoją pozycję i zyskał przydomek „Nieśmiertelny”. Narumi kilka tygodni później został znaleziony martwy, z rozszarpaną twarzą i rozpłatanym brzuchem. Cała męska część jego rodziny zniknęła (przeczytaj więcej na ten temat).

„W mroku tajnych stowarzyszeń” możecie obejrzeć w każdy poniedziałek o godzinie 21.00 na kanale Polsat Viasat History

Secrets_Of_The_Underworld

Czy wiesz, że ...

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

...poeta Percy Shelley przed sądem oskarżył swoją zmarłą żonę o prostytuowanie się? Myślał, że w ten sposób zwiększy swoje szanse na odzyskanie praw do opieki nad dziećmi.

...w angielskich średniowiecznych klasztorach stosowano praktykę emerytalnego kontraktu, polegającego na dożywotnich dostawach porcji chleba i alkoholu? Zazwyczaj były to dwa bochenki oraz siedem i pół litra piwa dziennie na głowę jednego mnicha!

...Jan Długosz uważał, że dawni Polacy musieli wierzyć w… to samo, co starożytni Grecy czy Rzymianie? Opisując panteon słowiańskich  bóstw uznał, że nasi przodkowie jedynie nadali bogom inne, rodzime imiona.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.