Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Z nimi na pewno NIE chcielibyście pójść na randkę… 10 naszych typów

opisWalentynki wyszły gorzej, niż przewidywaliście? Udowadniamy, że mogliście trafić gorzej. Na naszej liście najgorszych potencjalnych partnerów znaleźli się między innymi zoofil-ekshibicjonista, mordercza wdówka i Baba Jaga. A to dopiero początek…

Jak zawsze wszystkie pozycje w TOP10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem postanowiliśmy poszukać postaci, na które z pewnością nie chcielibyście trafić, idąc 14 lutego na randkę w ciemno. Gwarantujemy, że kiedy poznacie naszą listę antybohaterów, spojrzycie na swoją drugą połówkę dużo łaskawszym okiem!

Kto zamieniłby walentynkową randkę (i jej ciąg dalszy) w prawdziwy koszmar?

10. Zoofil-ekshibicjonista

Zdarzają się partnerzy o nietypowych upodobaniach seksualnych… I jest Mswati III, prawdopodobnie najbardziej zboczony dyktator ostatnich dekad. Przy jego zwyczajach nawet skłonności masochistyczne Hitlera, zastępy kochanek Mussoliniego oraz seksualne drużyny Kim Dzong Ila wydają się mało ekstrawaganckie.

Festiwal Incwala to najważniejsze wydarzenie w roku dla mieszkańców Suazi. Dla ich władcy to z kolei okazja do spełnienia swoich zoofilskich zachcianek. Na zdjęciu wojownicy w festiwalowych strojach (fot. iulian circo; CC BY-SA 2.0).

Festiwal Incwala to najważniejsze wydarzenie w roku dla mieszkańców Suazi. Dla ich władcy to z kolei okazja do spełnienia swoich zoofilskich zachcianek. Na zdjęciu wojownicy w festiwalowych strojach (fot. iulian circo; CC BY-SA 2.0).

W Suazi, gdzie Mswati III panuje już od ponad trzydziestu lat, rokrocznie organizowany jest festiwal Incwala. Zaczyna się on w pierwszych dniach grudnia i trwa do końca stycznia. Poddani świętują wówczas powrót króla do życia publicznego po duchowej kontemplacji, ten zaś umacnia swoją władzę i pozycję w państwie. Brzmi normalnie? Tylko z pozoru. Centralnym punktem uroczystości jest moment, w którym król wsadza penisa do… odbytu byka. 

Stosunek trwa niemal do momentu szczytowania. Sperma monarchy trafia bowiem do specjalnego rogu. Później mieszana jest z jedzeniem przygotowywanym dla ludzi uczestniczących w obchodach. Na jednym akcie zoofilii się zresztą nie kończy. Dzień później król odbywa kolejny stosunek z bykiem… A po wszystkim znajduje jeszcze siły na seks ze swoimi małżonkami, o czym wiadomo, ponieważ odbywa się on publicznie (przeczytaj więcej na ten temat).

9. Pewna bardzo obrotna wdówka

Historia ku przestrodze dla wszystkich korzystających z serwisów randkowych. Ogłoszenia towarzyskie, przede wszystkim matrymonialne, były bardzo modne także u schyłku XIX wieku. I już wówczas wykorzystywano je nie tylko do romantycznych celów. Młoda wdowa, Belle Gunnes, postanowiła dzięki anonsowi w gazecie nieco podreperować swoje fundusze. Przyszłym kandydatom na męża stawiała jeden warunek: mieli mieć pieniądze.

Belle Gunness, dobra żona i matka? Cóż pozory często mylą (źródło: domena publiczna).

Belle Gunness, dobra żona i matka? Cóż pozory często mylą (źródło: domena publiczna).

Swój status materialny musieli udowodnić, przywożąc ze sobą co najmniej 500 dolarów. Do Belle zaczęli przybywać mężczyźni. Przyjeżdżali, przywozili pieniądze, ale już nigdy nie wyjeżdżali. Zanim prawda wyszła na jaw, zdążyła otruć i zakopać na terenie swojej posiadłości co najmniej 28 mężczyzn.

Ich kości znaleziono, kiedy w domu Belle wybuchł pożar. Szokujące odkrycie rzuciło też nowe światło na przeszłość obrotnej wdówki. Zanim zaczęła rozkręcać swój morderczy biznes, pochowała już bowiem dwóch mężów. Drugiego policja znalazła… z siekierą w głowie. Belle udało się jednak wówczas przekonać wymiar sprawiedliwości, że śmierć nastąpiła na skutek tragicznego wypadku (przeczytaj więcej na ten temat).

8. Stalkerka

Słowo „stalking” pierwotnie używane było głównie przez myśliwych i oznaczało uporczywe tropienie zwierzyny podczas polowań. Dopiero w latach 80. XX wieku amerykańskie media zaczęły używać tego terminu, by określić prześladowania celebrytów przez ich wielbicieli. Nie znaczy to jednak, że niegdyś nie uprawiano tego procederu. Katarzyna Rzewuska jest na to doskonałym dowodem.

Katarzyna Rzewuska, późniejsza księżna Katarzyna Radziwiłłowa wyłania się z chaosu. Czyżby autor obrazu, Giovanni Boldini, trafnie ujął nieposkromiony charakter Polki? (źródło: domena publiczna).

Katarzyna Rzewuska, późniejsza księżna Katarzyna Radziwiłłowa wyłania się z chaosu. Czyżby autor obrazu, Giovanni Boldini, trafnie ujął nieposkromiony charakter Polki? (źródło: domena publiczna).

Kiedy małżeństwo Katarzyny z księciem Adamem Radziwiłłem się rozpadło, atrakcyjna rozwódka zaczęła rozglądać się za kimś, kto zapewniłby jej życie na odpowiednim poziomie. Jej wybór padł na wpływowego polityka z Afryki Południowej – urodzonego w Wielkiej Brytanii Cecila Rhodesa. Poznała go w lutym 1896 roku podczas przyjęcia w Londynie. I od razu przeszła do akcji. Zaczęła wysyłać do Rhodesa listy, w których pytała o różne rady. Potem przyszedł czas na drobne prezenty i komplementy.

Z czasem stawała się coraz bardziej nachalna. Rezerwowała bilety na te same rejsy do Afryki, co Rhodes. Zmuszało to niechętnego do nawiązywania bliższej znajomości polityka do ciągłego przekładania podróży. Mimo tajemnic, i tak znalazła go zresztą na statku płynącym do Kapsztadu… W końcu Rhodes ugiął się i zaprosił Katarzynę, „księżną zamętu”, do domu. Był to największy błąd w jego życiu. Niedługo później kobieta rozpuszczała już plotki o ich związku, a nawet zaręczynach (przeczytaj więcej na ten temat).

7. Syfilityk

Drgawki, porażenie nerwowe, a przede wszystkim postępujące zaburzenia psychiczne. To tylko niektóre z objawów syfilisu – jednej z najbardziej złowieszczych chorób przenoszonych drogą płciową. Jej dziejowa rola wciąż jest bagatelizowana. Tymczasem na kiłę chorowali między innymi Al Capone, Randolph Churchill (ojciec Winstona) i Iwan Groźny. Niewykluczone, że stała ona również u podstaw szaleństwa Adolfa Hitlera.

Hitler w 1914 roku (siedzi pierwszy z prawej) – niedługo po tym, jak rzekomo zaraził się syfilisem od wiedeńskiej prostytutki (źródło: Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Hitler w 1914 roku (siedzi pierwszy z prawej) – niedługo po tym, jak rzekomo zaraził się syfilisem od wiedeńskiej prostytutki (źródło: Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Führer Tysiącletniej Rzeszy syfilitykiem? To kusząca teza, choć w tym jednym przypadku możemy tylko snuć przypuszczenia. Informację o tym, że Hitler borykał się z syfilisem po latach opublikował w swoich wspomnieniach jego przyjaciel z czasów spotkań nazistów w piwiarniach i puczu monachijskiego, Putzi Hanfstaengl. Zdaniem tego nazisty-renegata przyszły przywódca Niemiec zaraził się kiłą już w 1908 roku w Wiedniu.

O dziwo, ten wątek jego dociekań został kompletnie zbagatelizowany przez późniejszych badaczy i czytelników – zamiast wzmianek o kile, w kolejnych książkach przytaczano raczej wynurzenia Hanfstaengla na temat uzależnienia Hitlera od masturbacji, jego nieokreślonej orientacji seksualnej i impotencji (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

6. Car rosyjski (który byłby bardzo kiepskim ojcem)

Wydawałoby się, że monarcha to dobry kandydat na męża i ojca. Koronowane głowy zwykle mają obsesję zwłaszcza na punkcie synów. Dla ich spłodzenia są gotowi na rozwody i zatargi międzynarodowe. Ale w kraju, który podobno jest stanem umysłu, następcy tronu mogli spodziewać się lżenia, bicia, a nawet okrutnej śmierci. Z rąk własnego rodzica…

Aleksy nie mógł liczyć na ojcowską litość ani łaskę. Obraz pędzla Nikołaja Gaya z 1871 roku przedstawiający Piotra Wielkiego przesłuchującego syna. W tym wypadku nawet bez tortur (źródło: domena publiczna).

Aleksy nie mógł liczyć na ojcowską litość ani łaskę. Obraz pędzla Nikołaja Gaya z 1871 roku przedstawiający Piotra Wielkiego przesłuchującego syna. W tym wypadku nawet bez tortur (źródło: domena publiczna).

Tragiczny los spotkał carewicza Iwana Iwanowicza, syna Iwana Groźnego. Był on niemal wierną kopią gwałtownego ojca. Car widział w nim godnego następcę. Mimo to chłopiec nieraz doświadczał ciężkiej ojcowskiej ręki. Do tragedii doszło, gdy Iwan senior pobił swoją ciężarną synową za to, że zastał ją tylko w jednej koszuli. Żona carewicza poroniła. Kłótnia, która nastąpiła dzień później między ojcem i synem, przerodziła się w bójkę, podczas której car uderzył syna w skroń posochem – laską zakończoną metalowym okuciem. Lekarzom nie udało się pomóc i młody Iwan po kilku dniach zmarł.

Bezwzględny dla swojej latorośli okazał się także ponad sto lat później car Piotr Wielki. Liczne tarcia z jego synem, Aleksym, doprowadziły do tego, że monarcha traktował swojego pierworodnego jedynie jako narzędzie w rękach opozycji. Dopuścił do tego, by poddawano go torturom – do tego stopnia, że wielokrotnie tracił przytomność – i zaakceptował wydany na syna wyrok śmierci (przeczytaj więcej na ten temat).

5. Baba Jaga

Ktoś proponujący „cudowne” eliksiry zawsze powinien wzbudzać podejrzenia. Nie zawsze jednak za jego ofertą kryje się biznes tak makabryczny, jak miało to miejsce w przypadku Enriquety Martí i Ripollés. Ta atrakcyjna kobieta i… seryjna morderczyni, okrzyknięta „wampirzycą z Barcelony” trudniła się – na początku XX wieku! – jednocześnie stręczycielstwem dzieci, czarną magią oraz uzdrawianiem.

Po aresztowaniu wampirzycy z Barcelony w jej mieszkaniu znaleziono dwie dziewczynki: Teresitę i Angelitę. Tylko te dwie ofiary Enriquety (w tle) udało się uratować... (kolaż Antoni Esplugas, źródło: domena publiczna).

Po aresztowaniu wampirzycy z Barcelony w jej mieszkaniu znaleziono dwie dziewczynki: Teresitę (z lewej) i Angelitę (z prawej). Tylko te dwie ofiary Enriquety (w tle) udało się uratować… (kolaż Antoni Esplugas, źródło: domena publiczna).

Enriqueta porywała dzieci w iście baśniowym stylu – kusiła słodyczami, a następnie kryła pod płaszczem. W swoim mieszkaniu maltretowała je fizycznie i głodziła, dając do jedzenia jedynie ziemniaki i stary chleb. Niektóre czekał zresztą los jeszcze straszniejszy:

Porywała dzieci i niemowlęta i mordowała je, a następnie z ich szczątków przyrządzała eliksiry, które sprzedawała za duże sumy bogatym mieszczanom. Krew, tłuszcz, włosy i kości bezbronnych ofiar były podstawą toników, mazideł i okładów o mocy leczniczej, które bogaci kupowali, aby wyleczyć gruźlicę (przeczytaj więcej na ten temat).

4. Lekarz-dzieciobójca

Szanowany biegły sądowy, rozwijający karierę naukową, odznaczony Austriackim Krzyżem I Klasy za Zasługi w Dziedzinie Nauki i Sztuki… Historia doktora Heinricha Grossa to kolejna przestroga, tym razem dla tych, którzy cenią prestiż. Gross, pracujący spokojnie w zawodzie do emerytury, i jeszcze do 1997 (albo 1998) roku pracował jako biegły sądowy, był bowiem jednocześnie… mordercą setek dzieci.

Dopiero trzydzieści lat po zakończeniu wojny austriacka prasa zaczęła opisywać zbrodnicze praktyki jakich dopuścił się doktor Heinrich Gross.

Dopiero trzydzieści lat po zakończeniu wojny austriacka prasa zaczęła opisywać zbrodnicze praktyki jakich dopuścił się doktor Heinrich Gross.

Gross, rocznik 1915, jako siedemnastolatek wstąpił do Hitlerjugend. Zaraz po anszlusie został członkiem NSDAP. W 1940 roku młody lekarz rozpoczął pracę w Spiegelgrund, a przez dwa lata kierował tą kliniką. W tym czasie co 2-3 tygodnie wybierał dzieci przeznaczone na śmierć. Jego przejście było jak powiew chłodnego wiatru – wspominał jeden z tych, którzy doczekali wyzwolenia. Podpis nazistowskiego medyka widnieje pod 238 aktami zgonów pacjentów skazanych na śmierć.

Jak Gross uniknął kary za współudział w masowych morderstwach, do których dochodziło w Spiegelgrund? Winić należy austriacki wymiar sprawiedliwości. W tym przypadku bowiem ściganie zbrodni okresu hitlerowskiego zakrawało na groteskę (przeczytaj więcej na ten temat).

3. Wściekła narzeczona z przedwojennej Polski

W II Rzeczpospolitej nie brakowało kobiet, których nikt nie chciałby spotkać na swojej drodze. Nie tylko w Walentynki. Zaskakujące jednak jest to, że wyjątkowo niebezpieczną grupę stanowiły… narzeczone! Zdradzane lub porzucone dziewczęta co i rusz wylewały niewiernym narzeczonym na twarz butelki kwasu siarkowego. Kiedy zaś kwasu nie było pod ręką, brały inną truciznę, smołę, albo choćby smalec.

Smalec ze skwarkami? A co powiecie na narzeczonego ze skwarkami? (fot. Kagor, lic. CC ASA 3,0).

Smalec ze skwarkami? A co powiecie na narzeczonego ze skwarkami? (fot. Kagor, lic. CC ASA 3,0).

Głośny był na przykład proces Chai Junkierówny, która – gdy w jej związku zaczęło dziać się źle – postanowiła ugotować swojego narzeczonego, Pereca Elenberga, we wrzącym smalcu. Tak historię referował „Dziennik Poranny”:

Krytycznego dnia Elenberg przybył do mieszkania Junkierowej, gdzie wynikła awantura, przyczem Chaja Junkierówna oblała śpiącego w łóżku Elenberga przygotowanym w tym celu wrzącym smalcem. Junkierowa zakneblowała narzeczonemu usta, bracia jej trzymali go za ręce i nogi, a córka oblewała go wrzącym smalcem (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

2. Seryjny morderca

Pozory niestety często mylą. Tak było w przypadku Władysława Mazurkiewicza. Ten powszechnie szanowany obywatel żył w luksusie nawet w  trudnych, powojennych czasach. Zabawny, atrakcyjny, dobrze wychowany i zawsze elegancki, wzbudzał podziw wśród mężczyzn i zachwyt u kobiet. Nikt nawet przez chwilę nie domyślał się, że był on okrutnym seryjnym mordercą. Pierwszym w powojennej Polsce, popełniającym przestępstwa wyłącznie dla zysku.

Władysław Mazurkiewicz miał aparycję amanta filmowego. Kto mógł podejrzewać, że tak na prawdę jest krwawym mordercą? (zdjęcie prasowe z 1956 roku).

Władysław Mazurkiewicz miał aparycję amanta filmowego. Kto mógł podejrzewać, że tak na prawdę jest krwawym mordercą? (zdjęcie prasowe z 1956 roku).

Drugie, znacznie bardziej przerażające oblicze, mężczyzna odkrył w sobie jeszcze w czasie wojny, w roku 1940. Swoje ofiary uśmiercał cyjankiem potasu. Truciznę podawał w herbacie lub kanapkach z szynką. Po zabójstwie zabierał pieniądze i biżuterię, a ciała nieszczęśników topił w Wiśle. Wyjątek zrobił tylko dla swoich dwóch sąsiadek, których zwłoki zamurował w podłodze własnego garażu.

Wkrótce zamienił truciznę na pistolet. Swoim ofiarom strzelał w głowę. Wpadł dopiero, kiedy pewnemu biznesmenowi, którego zamierzał zabić, udało się uciec. Mężczyzna zgłosił się do lekarza z kulą w czaszce. Podejrzenia od razu padły na Mazurkiewicza. Ten najpierw nie przyznawał się do winy, jednak po przedstawieniu niepodważalnych dowodów zmienił nastawienie. Od tego momentu z dumą opowiadał o swoich morderstwach. Przyznał się do zabicia 30 osób, w większości kobiet (przeczytaj więcej na ten temat).

1. Sadystka, która uwielbiała pastwić się nad genitaliami młodych mężczyzn

Randka z funkcjonariuszem stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa? Trudno wyobrazić sobie coś gorszego, szczególnie, jeśli partnerką przy kolacji miałaby być Julia Brystygier, która do historii przeszła jako „Krwawa Luna”.  Ta świetnie wykształcona kobieta, doktor filozofii, robiła bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jej erudycja, wdzięk, elegancja i wyjątkowy gust sprawiały, że nikt nie potrafił się jej oprzeć. Jednak bliższy kontakt mógł ujawnić, że nie bez powodu cieszy się ona opinią „bestii, która swoim okrucieństwem przewyższała dozorczynie z hitlerowskich obozów koncentracyjnych”.

Julia Brystiger ukończyła świetny Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie. Budynek dawnego konwiktu jezuickiego, przekazany uniwersytetowi w 1851 roku (autor: Stako, licencja: CC BY-SA 3.0).

Julia Brystiger ukończyła świetny Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie. Budynek dawnego konwiktu jezuickiego, przekazany uniwersytetowi w 1851 roku (autor: Stako, licencja: CC BY-SA 3.0).

Krwawa Luna, robiąca błyskotliwą karierę w stalinowskim aparacie bezpieczeństwa, przeprowadzała wyjątkowo okrutne przesłuchania.  To straszna kobieta! – powiedział o niej podobno kardynał Wyszyński, który również przetrwał jedno z nich. Podobno uwielbiała znęcać się zwłaszcza nad młodymi mężczyznami, wobec których tortury zawsze kończyły się w okolicach genitaliów.

Brystiger zrezygnowała ze swojej funkcji po śmierci Stalina. W późniejszych latach uświadomiła sobie, jak wiele zła uczyniła w swoim życiu. Poprzez swoje nawrócenie (prawdziwe lub na pokaz) pragnęła odpokutować krzywdę, jaką wyrządziła innym. Do końca swoich dni zachowywała się jak gorliwa katoliczka (przeczytaj więcej na ten temat).

Historie kobiet, których nie chcielibyście poznać osobiście (ale chcecie wiedzieć, co robiły):

Czy wiesz, że ...

...poeta Percy Shelley przed sądem oskarżył swoją zmarłą żonę o prostytuowanie się? Myślał, że w ten sposób zwiększy swoje szanse na odzyskanie praw do opieki nad dziećmi.

...słynny gangsterski duet Bonnie & Clyde miał na swoim koncie aż czternaście zabójstw? Owiana miłosną legendą para wcale nie była tak niewinna, jak pokazują hollywoodzkie produkcje...

...książę Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku” słynął z rozrzutności i dzikich wybryków. Pewnego razu latem chciał pojeździć na saniach. A ponieważ nie było śniegu, to kazał wysypać dziedziniec nieświeskiego zamku cukrem i na nim urządzono kulig.

...najbardziej pogardzanym zawodem w Wielkiej Brytanii dwieście lat temu był zawód marynarza? Tych, którzy go wykonywali, określano bez mała jako "pracujące, chlejące zwierzęta".

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.