Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

„Ksiądz się uparł i to nas zgubiło”. Najtragiczniejsze wesela w okupowanej Polsce

Powstanie Warszawskie. Fotografia ze ślubu sanitariuszki Alicji Treutler „Jarmuż” i plut. pchor. Bolesława Biegi „Pałąka”, 13 sierpnia 1944 r. Zdjęcie z książki "Wielka Księga Armii Krajowej" (Znak Horyzont 2015).

fot.Eugeniusz Lokajski „Brok” Powstanie Warszawskie. Fotografia ze ślubu sanitariuszki Alicji Treutler „Jarmuż” i plut. pchor. Bolesława Biegi „Pałąka”, 13 sierpnia 1944 r. Zdjęcie z książki „Wielka Księga Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015).

Zamiast nocy poślubnej, czekało ją ciężkie przesłuchanie; gestapowiec gasił papierosa na jej nodze, wybito jej zęby. Zmasakrowaną kobietę nad ranem gestapowcy zawlekli do domu, spodziewali się, że będzie tam czekał na nią mąż. Zastali tylko siostrę Haliny, która zemdlała na jej widok. Nazajutrz kobieta była już w drodze na Pawiak.

Sukienka gotowa, zaproszenia rozesłane, zapasy jedzenia na przyjęcie weselne poczynione – wojenne panny młode nie mogły doczekać się dnia swojego ślubu. Niestety, czasem był to najgorszy dzień ich życia. Halina Rajewska na gestapo trafiła prosto z własnego przyjęcia weselnego. Oboje ze świeżo poślubionym mężem, Lechem Wittigiem, działali w konspiracji w Warszawie, a potem w Szczebrzeszynie, gdzie 8 grudnia 1941 roku odbył się ślub. Ku zaskoczeniu młodej pary na przyjęciu weselnym zjawili się nieproszeni goście – gestapowcy.

Niemcy wpadli na trop Leszka w Warszawie. W czasie przeszukiwania mieszkania brata Haliny, także działacza konspiracyjnego, znaleźli zaproszenie na ślub Lecha i Haliny w Szczebrzeszynie. „Mieliśmy kłopot, bo ksiądz nie chciał zarejestrować w księgach Lecha na nazwisko Kozłowski. Wszyscy w okolicy znali go jako Jerzego Kozłowskiego, ale ksiądz się uparł i zapisał nas pod prawdziwymi nazwiskami. I to nas zgubiło” – wspomina Halina Rajewska, jedna z bohaterek książki Łukasza Modelskiego „Dziewczyny wojenne”.

Na przyjęciu bawiło się sporo gości, ponad 30 osób, wśród nich byli też działacze konspiracji. Zdążyli uciec, ponieważ państwo młodzi dostali ostrzeżenie. Z domu uciekł także mąż Haliny, ona została, by wyjaśnić Niemcom, że to wszystko jedno wielkie nieporozumienie…

Pechowa panna młoda

„Weszło ich czterech, wszyscy w mundurach. Krzyczeli. A tu stoły zastawione, opary wódki, kieliszki jeszcze napełnione, ciepła herbata w kubkach, talerze z mięsem, jak to na weselu, tort, coś nadgryzione, dym z papierosów, pełno marynarek wisiało, buty stały – w domu było ciepło”  –  relacjonuje Halina Rajewska. Panna młoda została od razu aresztowana i brutalnie pobita.

1941 rok, fotografia wykonana tuż przed ślubem Haliny i Lecha. Zdjęcie z książki "Dziewczyny wojenne" (Znak Horyzont 2017).

1941 rok, fotografia wykonana tuż przed ślubem Haliny i Lecha. Zdjęcie z książki „Dziewczyny wojenne” (Znak Horyzont 2017).

Zamiast nocy poślubnej, czekało ją ciężkie przesłuchanie; gestapowiec gasił papierosa na jej nodze, wybito jej zęby. Zmasakrowaną kobietę nad ranem gestapowcy zawlekli do domu, spodziewali się, że będzie tam czekał na nią mąż. Zastali tylko siostrę Haliny, która zemdlała na jej widok. Nazajutrz przewieziono Halinę do Lublina na Zamek, potem do Warszawy, najpierw na Szucha, później na Pawiak. Tam przez zaufaną strażniczkę, która też była w konspiracji, nawiązała kontakt z mężem. Udało jej się załatwić zwolnienie z więzienia.

Wkrótce po wyjściu z Pawiaka spotkała się mężem. Resztę wojny Halina spędziła w Otwocku, w domu pod lasem, w którym ukrywała żydowską rodzinę. Miejsce zamieszkania było wyjątkowo niebezpieczne, nie tylko ze względu na żydowskich lokatorów, lecz także dlatego, że mąż Haliny trzymał tam broń pochodzącą z polskiej fabryki Błyskawicy. Halinie udało się przeżyć wojnę; przeżył także jej mąż.

Ślub-pułapka

5 czerwca 1943 roku w kościele św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży w Warszawie zebrało się 90 osób. Wśród nich wielu członków konspiracyjnego oddziału o kryptonimie „Kosa 30”. „Osa-Kosa”, jak mówiono w konspiracji, był oddziałem dyspozycyjnym samego komendanta głównego AK, generała Stefana Grota-Roweckiego. Była to grupa wyszkolonych przed wojną żołnierzy, którym przydzielano zadania specjalne, tzw. mokrą robotę  – akcje bojowe, wykonywanie wyroków na nazistowskich dygnitarzach, gestapowcach i konfidentach.  Na swoim koncie mieli kilka spektakularnych wyczynów np. zamachy bombowe w Berlinie.

Czy wiesz, że ...

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...dla Ludwiki Zachariasiewicz, wtyczki AK w strukturach NKWD, punktem kontaktowym z polskimi konspiratorami był… gabinet kosmetyczny na Pradze? W ten sposób młoda kobieta kreowała się jako atrakcyjna, próżna trzpiotka, dla której najważniejszy jest piękny wygląd.

Komentarze (13)

  1. Na huk wam to Odpowiedz

    „Bo ksiądz się uparł…”, odnoszę wrażenie, że wasz portal jest jednym z tych lewacko-faszystowskich, niby wyklucza się, ale jednak te dwa nurty są sobie bliskie i wzajemnie się uzupełniają.

    • Ola Odpowiedz

      Jeżeli nie odpowiada Ci ten „lewacko-faszystowski” portal…to go nie czytaj. Proste…

      Dzięki za dobry artykuł ;) Pozdrawiam !

      • smokozord Odpowiedz

        Czy aby na pewno sPISkowych? Sam twój komentarz pokazuje, że kolega wcale sie mylić nie musi. Tytuł artykułu niezgodny z treścią, sam artykuł bardzo dobry. Pozdrawiam.

        • Elemelka

          Dlaczego sPISkowych? Dlatego, że większość elektoratu partii rządzącej jakakolwiek krytykę wymierzona w kler traktuje jako lewacko-faszystowski spisek żydokomuny… W tym artykule nie było żadnej negatywnej oceny rzeczonego księdza a już cały portal zasłużył na miano lewacko-faszystowskiego. Przypuszczam że autor komentarza nie przeczytał tekstu do końca albo go nie zrozumiał ale to nie przeszkodziło mu od razu zaszufladkować całej redakcji i wszystkich publikujących na tej stronie… Taki bezrozumny atak jest moim zdaniem specjalnością pisowskich trolli. Dlatego.

  2. Marek Odpowiedz

    Po prostu w artykole padlo nazwisko zlikwidowanego przez AK pierwszego sekretarza komunistycznej PPR w Strzyzowie JANA ZIOBRO i to byl powod uaktywnienia sie sympatyka PIS-u

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Joanna: Szanowna Pani Joanno, nie oceniajmy książki po okładce. Różne gusta to różne stylistyki :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.