Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

To mogły wymyślić tylko Polki. Jak nasze babcie radziły sobie z gestapowcami?

To, co wydawało się słabością, stawało się prawdziwie zabójczą bronią. Zdjęcie pochodzi z książki "Dziewczyny wojenne" (Znak Horyzont 2017).

Pod względem zagrożenia życia nie istniał w trakcie II wojny światowej podział na płci. Zdjęcie pochodzi z książki „Dziewczyny wojenne” (Znak Horyzont 2017).

Żydzi nie potrafili chodzić po ulicach. Na widok wachy zawsze ogarniał ich paraliż, spuszczali wzrok, panie nasuwały kapelusik na twarz. Uczyłam ich, żeby nie spuszczać wzroku, zachowywać się pewnie. Kobiety – żeby iść prosto na szefa patrolu, zarzucić bioderkiem, uśmiechnąć się flirtująco.

W czasie II wojny światowej kobiety na równi z mężczyznami zasilały szeregi konspiracji. „Każdy gdzieś należał” – przyznaje jedna z bohaterek książki Łukasza Modelskiego „Dziewczyny wojenne”. Barbara Wilczyńska-Sekulska potwierdza: „Każdy wstępował do tej organizacji, do jakiej miał dostęp”. Ona akurat miała dostęp do AK. Działała w batalionie Kiliński.

Powszechny udział kobiet w działaniach konspiracyjnych sprawił, że musiały one opanować też sztukę unikania czyhających zewsząd niebezpieczeństw. Co robiły, by nie wpaść w ręce gestapo?

fot.NAC Stałe, ale oczywiście nieformalne związki Niemców z Polkami czy Rosjankami były tak częste, że wśród urzędników Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy dorobiły się nawet specjalnego określenia „Ostehe”, czyli „wschodnie małżeństwo”.

Legalna praca

Pierwszy sposób wydaje się prosty, ale mógł być zadziwiająco skuteczny. Podstawą uniknięcia schwytania przez okupanta, niezależnie czy było się mężczyzną czy kobietą, było mianowicie… posiadanie legalnej pracy, najlepiej w jednym z okupacyjnych urzędów. O tym, jak ułatwiało to życie, opowiadała Balbina Szymańska-Ignaczewska z AK:

Przed powstaniem pracowałam jako telegrafistka w PERUNIE, to była wówczas firma austriacko-niemiecka. Dzięki temu miałam przepustkę, która umożliwiała mi chodzenie po ulicach i ratowała przed łapanką. Potem dowiedziałam się, że wiele innych osób z podziemia też tam pracowało.

Czasem jednak nawet mimo kamuflażu następowała dekonspiracja. W tej sytuacji jedyną możliwą opcją było ukrycie się. Znikano z oczu gestapo, nieustannie zmieniając konspiracyjne lokale. Można było także zamelinować się w jednym z licznych tajnych schowków, od jakich roiło się w okupowanej Polsce.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Łukasza Modelskiego pod tytułem "Dziewczyny wojenne" (Znak Horyzont 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Łukasza Modelskiego pod tytułem „Dziewczyny wojenne” (Znak Horyzont 2017).

Kryjówki i tajne przejścia

Łukasz Modelski w książce „Dziewczyny wojenne” opisuje historię Haliny Rajewskiej, którą gestapo zabrało z jej domu w Szczebrzeszynie prosto z wesela. Tak naprawdę mogłaby właściwie uciec. W jej domu w było tajne przejście, prowadzące do miejscowego getta. Wykorzystywali je zazwyczaj Żydzi chcący wydostać się z zamknięcia. Tym razem wszyscy goście weselni przeszli nim w drugą stronę. Jak opowiadała Rajewska:

Poleciałam szybko przez kuchnię, opuściłam podniesioną klapę i przydepnęłam, wyrównując ją z poziomem podłogi, aby nie było widać, że jest tam jakieś przejście. Niemcy tam nawet nie zajrzeli. Weszło ich czterech. Krzyczeli.

Czy wiesz, że ...

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

...po II wojnie światowej liczbę ofiar obozu koncentracyjnego w Auschwitz obliczano w oparciu o ilość i przepustowość pieców krematoryjnych? Nadzwyczajna Radziecka Komisja Państwowa do Badania Zbrodni Niemiecko-Faszystowskich Agresorów oparła się na na zeznaniach ocalałych (w tym członków Sonderkommanda) i schwytanych esesmanów, a także na częściowo zachowanej infrastrukturze fabryki śmierci. Jej członkowie policzyli piece w krematoriach, ustalili ich dobową przepustowość oraz okres funkcjonowania. 

...najbardziej znienawidzonym esesmanem w obozie w Treblince był Kurt Franz, nazywany „Lalką”. Wsławił się on między innymi tym, że wytresował swojego psa tak, by na rozkaz atakował Żydów, gryząc ich w okolicach genitaliów.

...Alfred Rosenberg, jeden z twórców zbrodniczej ideologii III Rzeszy, twierdził, że nie miał pojęcia o tym, co działo się w obozach koncentracyjnych. Gdy miał okazję odwiedzić Dachau, zrezygnował "ze względów estetycznych".

Komentarze (8)

  1. Anonim Odpowiedz

    Nowa generacja nigdy tego nie zrozumie bo jest rozpieszczona przez rodziców którzy sami tego dobrego życia nie mieli. Stara generacja była silna i wytrwała, bo życie nie było łatwe.

  2. Anka Odpowiedz

    Mnie ciekawi ta historia z innej perspektywy. Ostatnio sporo czytałam artykułów o gwałtach Niemców na Polkach. Z tamtych artykułów odniosłam wrażenie, że było to częste. Tu natomiast panie kokieterią często uratowały życie sobie i nie tylko. Mimo wszystko rozumiem kobiety, które na widok Niemców chodziły z opuszczoną głową – ze strachu.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.