Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Dlaczego warszawiacy nienawidzili powstańców? Oblicze 1944 roku, o którym wciąż się milczy

Przedłużające się powstanie było gehenną dla setek tysięcy mieszkańców Warszawy. Na zdjęciu ofiary bombardowania "Adrii".

fot.Eugeniusz Lokajski/domena publiczn Przedłużające się powstanie było gehenną dla setek tysięcy mieszkańców Warszawy. Na zdjęciu ofiary bombardowania „Adrii”.

Powstanie Warszawskie stworzyło piekło na ziemi. Za wojenną codzienność, brutalność Niemców, cynizm Rosjan, bezradność aliantów i za porażkę dostało się powstańcom. Bo Warszawa za swoje bohaterstwo zapłaciła życiem, zdrowiem i majątkiem jej mieszkańców.

Powstańcy nieśli ze sobą śmierć i zniszczenie. A przynajmniej tak mogli czuć cywile, którzy w zdecydowanej większości nie byli w konspiracji i po prostu chcieli doczekać wyzwolenia. We wtorek 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17 nagle i niespodziewanie wciągnięto ich w wir wydarzeń, który z siłą huraganu rozbił cały otaczający ich świat, przynosząc śmierć i cierpienie.

Powstańcy mogli znaleźć satysfakcję z prowadzenia otwartej walki: „Tu był jeden z punktów najzaciętszej walki. Domy bliżej Grzybowskiej stoją, te naokoło nas to albo puste ściany, albo kupy gruzu. Barykady naprawdę »czołgoszczelne«. Wysokie z pięć metrów, najeżone szynami i żelastwem, i zaraz spadające w wąski, bardzo głęboki, chyba na trzy – cztery metry, dół. Na takich barykadach Ukraińcy niemało krwi stracili, Niemcy kupę czołgów – a nam przybyło Virtuti i rang”, wspominał powstaniec Janusz Rola-Szadkowski.

„Od miotaczy min – wybaw nas Panie”

Za to mieszkańcy stolicy z każdym tygodniem walk byli coraz bardziej psychicznie wyczerpani i w większości chcieli, by otaczający ich horror się zakończył. Okupacja przyniosła im głód, niedostatek i niemiecki terror, ale dopiero tłumienie powstania zgotowało Warszawie i jej mieszkańcom prawdziwe piekło na ziemi.

W trakcie powstania Niemcy i ich sojusznicy odpuścili się potwornych zbrodni na mieszkańcach Warszawy. Na zdjęciu ofiary rzezi Woli.

fot.domena publiczna W trakcie powstania Niemcy i ich sojusznicy odpuścili się potwornych zbrodni na mieszkańcach Warszawy. Na zdjęciu ofiary rzezi Woli.

Początek cywilnej litanii powstańczej, która stworzył wspólnie z kolegą poeta Miron Białoszewski głosił:

Od bomb i samolotów — wybaw nas, Panie,
Od czołgów i goliatów — wybaw nas, Panie,
Od pocisków i granatów — wybaw nas, Panie,
Od miotaczy min — wybaw nas, Panie,
Od pożarów i spalenia żywcem — wybaw nas, Panie,
Od rozstrzelania — wybaw nas, Panie,

Śmierć mogła przyjść pod różnymi postaciami. Niemcy i ich wschodni sojusznicy rozstrzeliwali warszawiaków w bramach i na placach, często bez rozróżnienia płci czy wieku, wrzucali granaty do piwnic, gdzie chowali się cywile, rabowali ludzi i mieszkania, gwałcili i mordowali kobiety, dobijali lub palili żywcem rannych, wieszali lekarzy i pielęgniarki.

Artykuł powstał między innymi na podstawie wspomnień Janusza Roli-Szadkowskiego zatytułowanych "Z Błyskawicą na Tygrysy" (Wydawnictwo Poznańskie 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie wspomnień Janusza Roli-Szadkowskiego zatytułowanych „Z Błyskawicą na Tygrysy” (Wydawnictwo Poznańskie 2017).

Cywile jako jako żywe tarcze

Na tereny objęte powstaniem spadały niemieckie pociski artyleryjskie i bomby lotnicze, miny, a także 1,5-tonowe pociski z moździerzy 600 milimetrów, które potrafiły przebić się przez kilka pięter kamienicy i eksplodować w piwnicy. Nie oszczędzano kościołów czy szpitali. Cywilów używano jako żywe tarcze do osłaniania atakujących Niemców. Wychodzącym na ulice zagrażali niemieccy „gołębiarze” i ostrzał z broni ręcznej. Swoje żniwo zbierały głód, pragnienie, rany i choroby.

Łącznie, jak się szacuje, w czasie powstania zginęło około 150 tysięcy cywilnych warszawiaków – kilkadziesiąt tysięcy z nich zamordowano na Woli, tysiące zginęły w gruzach piwnic na Starym Mieście. Ponad 50 tysięcy trafiło do obozów koncentracyjnych, 150 tysięcy – na roboty przymusowe do Niemiec. „Resztę – w większości chorych, starców, kobiety i dzieci – rozproszono po terenach Kielecczyzny i Krakowskiego. Transporty te odbywały się w bardzo ciężkich warunkach, o głodzie i chłodzie”, pisał Władysław Bartoszewski. Opustoszałe miasto zrabowano i metodycznie zamieniano w morze ruin.

Komentarze (71)

  1. Anonim Odpowiedz

    O ja pierdziu … gamoń z Lublina pisze o Warszawie, pod niemiecki jurdieldt (przekażcie, że nie fanatyczna Wa-wa zapamięta tego „publicystę historycznego” ;)

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Zaiste, wielkie to „bohaterstwo” oskarżać i obrażać innych kryjąc się pod anonimowością. O błędach ortograficznych w tym komentarzu nie będę pisał – każdemu mogą się zdarzyć – choć w dwóch linijkach dwa błędy to dużo. Natomiast chciałbym sprostować, że nie jestem z Lublina. I przypomnieć, że o Warszawie mogą pisać nie tylko warszawiacy.
      Pozdrawiam,
      Mateusz Drożdż

      • wszelag Odpowiedz

        Dziękuję za ten tekst. Proszę nie przejmować się gwałtownymi reakcjami, to efekt szoku, że historia nie jest czarno-biała. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie czytałem, że na Woli mieszkańcy obrzucali powstańców z okien doniczkami. Spotkał się Pan może z takimi relacjami?

        • Mateusz Drożdż

          Bardzo dziękuję za słowa wsparcia! :) Co prawda z opisami rzucania doniczkami w powstańców nie spotkałem się, ale nie wykluczam, że mogły mieć miejsce. W literaturze poświęconej Powstaniu i konspiracji w Warszawie można znaleźć różne rzeczy, które udowadniają, że historia nie jest czarno-biała, a bohaterowie nie są kryształowi, tylko ludźmi z krwi i kości. I że łatwiej historię oceniać po latach niż współtworzyć w chwilach naprawdę dramatycznych.
          Pozdrawiam,
          Mateusz Drożdż

        • Anonim

          O rzucaniu doniczkami w powstanców pisał m.in Sebastan Pawlina w „Praca w dywersji. Codzienność żołnierzy Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej” . Chodzilo jednak nie o Wolę tylko o Stare Miasto.

    • erzet Odpowiedz

      Ale my naprawdę w Polsce kpimy z warszawiaków i ich betonowej wsi. Ile tam było? 1/3 powróciła? Reszta to napływ do fabryk. Mamy to wasze powstanie w poważaniu i wasze narzekania o stratach i ofiarach drażni normalnych ludzi z prowincji (dla was to pewnie przytyk – być z prowincji). W czasie wojny ofiary i straty w mieniu były powszechne. Rozwalenie 80% mieszkańców wsi czy miasta lub zupełne zniszczenie do fundamentów było tak częste, nie mówąc o utracie ziem za Bugiem i hekatombą, która tam się działa, że martyrologia powstańców, którzy nie mogli niczego osiągnąć i niczego nie osiągnęli, ale oprócz własnego życia zmarnowali tysiące żywotów innych – jest wyłącznie drażniące. Dziś w Warszawie nic już nie ma. No – jest jeszcze na cokole wasza Bufetowa. Aspiracje przyjezdnych wieśniaków i przerost formy nad treścią, w sumie pośmiewisko. Do takiego Lublina, Zamościa, Sandomierza nie przyjeżdżajcie albo sprzątajcie po sobie.

      • Fff Odpowiedz

        Ty (***) Warszawiakom to ty mozesz stopy co najwyzej lizac

        [Redakcja dokonała edycji postu z powodu użycia wulgaryzmów. Podpowiadamy: bez „mięsa” też da się dyskutować]

        • Amilkar

          Powstanie skazało całe miasto i tysiące ludzi na totalny holocaust, ten kto odpowiada za jego wybuch powinien stanąc przed sądem wojennym za zbrodnie. Erzet zgadzam się totalnie z Tobą, to miasto powinno sie raz na zawsze obudzic ze snu i wreszcie pojąć że jest tylko dziwką w rękach zydowskich wlascicieli z zachodu i wschodu, jak wiekszosc „Polski” Polska jako państwo nie istnieje od 1792 r. Daje się nam tylko ładna nazwe i ładnych panów zebysmy ju nie kwiczeli ze niepodleglosci nie mamy.

      • Lilii Odpowiedz

        Porażające ….ile musi być w człowieku małości i kompleksów żeby wytworzyć takie plwociny….to Twoje świadectwo ….bezdennie smutne

      • Wierzbno Odpowiedz

        To nie przyjeżdżaj, durniu, do Warszawy. I sam po sobie sprzątaj, prostaku. Prawdziwy, rodowity warszawiak ma klasę.

        • Anamarka

          No po Twoim komentarzu to raczej dajesz przykład potwierdzający wypowiedź erzet-a.

      • KK Odpowiedz

        Widzisz, matołku, powstanie w stolicy wywołali tacy właśnie prowincjusze jak Ty: Bór-Komorowski (pochodzący zza Buga), Okulicki (pochodzący z Galicji), Chruściel (z Podkarpacia), Jankowski (z Podlasia). To właśnie tym wojskowym dyletantom stolica ‚zawdzięcza’ zniszczenie i potworne cierpienia. Na szczęście my, prawdziwi warszawiacy, odbudowaliśmy i wciąż ją odbudowujemy. My mieszkamy w coraz piękniejszym mieście, a takich jak Ty tylko skręca z zazdrości. PS. A od Pani Hanny Gronkiewicz-Waltz to Ty się odstosunkuj, prowincjonalny gamoniu.

        • donald

          Do KK:Bór-Komorowski winny?Okulicki winny?A Niemcy niewinni?Oj,biedny Ty,biedny..mam w rodzinie Warszawiaków z dziada-pradziada-szkoda słów.Czołem Wielkiej Polsce!

  2. Pacyf Odpowiedz

    I właśnie dlatego nie należy gloryfikować wojny. Wojna to głupota. Korzystanie z uroków życia to mądrość.

  3. Anonim Odpowiedz

    „Czytaj dalej” – co to ma być? Po co mam to co chwilę klikać? Jakbym nie chciał czytać to bym nie czytał a ja chcę czytać a nie chcę co chwilę klikać. Patologia jakaś..

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Oczywiście, ale Rosjanie byli za Wisłą, a z Niemcami było trudno porozmawiać. Mieli więc pretensje do tych, których mieli pod ręką – do powstańców.
      Pozdrawiam,
      Mateusz Drożdż

  4. Anonim Odpowiedz

    Do czego nas Niemcy doprowadzili… Wiadomo było Niemcom, że cywile dotkliwiej odczują powstanie. Jak potoczyły się losy powstania nikogo nie dziwi. Dziwi za to autora sytuacja, że ludzie zaczynają w momencie kryzysu tracić morale. Powstańcy chcieli walczyć z Niemcami widząc ich bezwzględność, a cywile w tym czasie umierali z głodu. Kolejna tragedia za którą Niemcy odpowiadają. Procesy w RFN niemieckich zbrodniży pokazały jaką niską ten nasz sąsiedni naród ma moralność. Może autorze o tym napiszesz dosadnie artykuł???

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Proszę zauważyć, że w artykule Niemcy występują – także w zbrodniczej roli, jaką odegrali. Co do powojennych procesów niemieckich zbrodniarzy, w tym i Heinricha Reinefahrta – to może kiedyś i taki artykuł zostanie opublikowany.
      Pozdrawiam,
      Mateusz Drożdż

      • Anonim Odpowiedz

        Heinrich Reinefahrt jest jak najbardziej ciekawym przykładem powojennych rozliczeń zbrodniarzy nazistowskich. Z ciekawością przeczytam o nim artykuł. Również pozdrawiam Panie Mateuszu i czekam na dalsze artykuły.

        • Mateusz Drożdż

          Reinefahrt był znany jako Heinz, ale w dokumentach miał chyba oficjalnie wpisane Heinrich Friedrich. Ale faktycznie, najczęściej występował i w czasie wojny, i w czasach powojennych, jako „Heinz”, więc zgadzam się, że tak należy go nazywać.
          Pozdrawiam,
          Mateusz Drożdż

    • drstrach Odpowiedz

      Ale to dowództwo AK powinno pomyśleć o konsekwencjach przed rozpętaniem tej zawieruchy, a nie już w jej trakcie. Moja rodzina należy do tej 1/3, która wróciła, przez całe życie byłem wychowywany w kulcie powstania ale patrząc na powstanie poprzez suche fakty, to jego wywołanie było zbrodnią.

  5. emma Odpowiedz

    Dlaczego nie mówi się o prawdziwych powodach dla których wojska rosyjskie nie pomogły powstańcom? Dlaczego nie podaje się prawdziwych danych ilu cywili zginęło lub zostało wywiezionych do niemieckich obozów zagłady przez całkowicie nie przygotowane powstanie?
    Pytań jest wiele ale odpowiedz najczęściej podkreśla bohaterstwo powstańców co jest niezaprzeczalne ale jak określić mocodawców tego powstania, wystawiających ludzi do walki bez szans wygrania i jako mięso armatnie?

    • Jakub Odpowiedz

      Napisz coś więcej o prawdziwych powodach braku pomocy ZSRR. Oficjalna wersja jest taka, że Stalinowi bardziej przydało się zniszczenie AK przez Niemców, żeby samemu potem nie musieć się z nimi bić. Tyle przynajmniej aktualna wersja historii. Były jakieś inne, wojskowe czy jeszcze innego typu przyczyny?

    • as Odpowiedz

      przecież jest cała masa publikacji na ten temat WTF
      nikt nie wie o jakich ‚prawdziwych powodach’ napisałaś więc pozostają domysły. na przyszłość możesz to napisać wtedy inny internauta jest w stanie realnie odnieść się do twojego wpisu.

  6. marko1605 Odpowiedz

    O Powstaniu Warszawskim pisano nawet prace doktorskie.Było i wiemy jak się skończyło.Nie jestem warszawiakiem,jestem z Podkarpacia,ale podziw dla młodych powstańców towarzyszy mi całe życie.Ich odwaga i determinacja i na koniec dla większości śmierć.Zostawmy politykę,popatrzmy na postawę,kogo dzisiaj byłoby na to stać?Proszę o chwilę zadumy,nie oczekuję odpowiedzi.

    • Dzej Odpowiedz

      Nikogo na to nie stać i nigdy nie było. Mój ulubiony gen. Patton, znany z wielu barwnych wypowiedzi, powiedział kiedyś, że wojna nie polega na oddaniu życia za Ojczyznę Ale na sprawieniu aby inny skurczybyk oddał swoje życie za własną.
      I to jest to. Powstanie było bez sensu, prawdopodobnie inspirowane przez Stalina, a używanie argumentu o bohaterstwo powstańców jest śmieszne. Przecież nikt tego nie neguje, ale ich śmierć była bez sensu. Nie dała Polsce nic, przecież oprócz zniszczenia stolicy straciliśmy dziesiątki tysięcy młodych zdolnych najbardziej patriotycznych ludzi. Na prawdę Polska byłaby innym krajem gdyby ta masa ludzi włączyła się w odbudowę państwa bez względu na jego charakter.

  7. anonim Odpowiedz

    Nie dziwię się, że moja Babcia, która przeżyła Powstanie, nigdy nie chciała o tym rozmawiać. O tym, ze była ranna (zachował się wypis z szpitala) – napomykała. O tym, że jej mieszkanie zostało dokładnie obrabowane – wspominała z goryczą. Ocalałe fotografie (jeszcze sprzed I wojny), na których odbiły się podeszwy butów rabusiów, oczyścił mój Ojciec. Ocalał album z pocztówkami również sprzed I wojny, ze znaczkami(!) (dziś pewnie trafiłby do jakiegoś kolekcjonera, szczęśliwie to ja jestem obecnie jego posiadaczką), bo rabusie woleli inne przedmioty – biżuterię, piękne bibeloty, porcelanowy serwis, z charakterystycznym wzorem wykonanym z wtopionego srebra (jeden spodeczek udało się odzyskać od handlarza tuż po wojnie). To „tylko” straty materialne, ale z nimi wiązały się piękne wspomnienia dzieciństwa i młodości. Nic dziwnego, że Babcia – przecież warszawianka,podobnie jak jej syn a mój Ojciec od pokoleń, nie chcieli mieć nic wspólnego z tymi, którzy „uzupełnili straty ludnościowe rodowitych warszawiaków” i gardzą mieszkańcami innych miast… A Powstańcom – wieczna chwała; to nie Oni – cudna, ideowa młodzież – byli winni klęski…

  8. Koń Ed. Odpowiedz

    Merytoryczny w treści artykuł, wszystko jasne, czytelne i nie sposób się z tym nie zgodzić. Wielka szkoda, że szukając źródeł pan Mateusz nie trafił na książkę panów Marata i Wójcika pt.”Made in Poland”; będącej wywiadem rzeką z p. Stanisławem Likiernikiem, żołnierzem Kedywu; krytycznie ustosunkowanym do decyzji o wybuchu Powstania. Jest to o tyle dziwne, że p.Likiernik był pierwowzorem tytułowym – „Kolumbem” z powieści p.Bratnego. Książki wymienionej w bibliografii.

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Faktycznie, na tę akurat książkę nie trafiłem. Ale bardzo chętnie zapoznam się z nią, bo nigdy dość wspomnień naocznych świadków. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi na tę pozycję!
      Pozdrawiam,
      Mateusz Drożdż

  9. nosacz historii Odpowiedz

    Tak, czyli wychodzi z tego, że wszystkie powstania i zrywy wolnościowe przeciw zaborcom czy okupantom były bezsensu, gdyż we większości były przegrane, a do tego zawsze ginęli niewinni i ludność spotykały jeszcze większe represje…

    • sss Odpowiedz

      powstanie wielkopolskie było wygrane. Moim zdaniem nie o to chodzi że wszystkie zrywy są bez sensu lecz o to by wybrać odpowiedni moment i mierzyć siły na zamiary. Jeżeli ty wystąpisz przeciwko przeciwnikom silniejszym ale jednak dysponującym niewiele lepszym uzbrojeniem to ma to sens, ale czy mądrym nazwiesz rzucenie się z pistoletem na czołg? Jak już ktoś napisał; rzecz nie w tym by bohatersko umierać lecz by zniszczyć wroga. W powstaniu podobnie jak i w akcji burza na wschodzie (w której mój dziadek brał udział) kompletnie o tym nie myślano

    • Barbara Partyka Odpowiedz

      w pełni się zgadzam, ale i dzisiaj z nad klawiatury mamy obrońców, bo żeby wyjść i bronić swego zdania to już za duży wysiłek.

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Bardzo proszę, Panie Tomaszu,
      Cieszę się, że mój artykuł spodobał się Panu.
      Pozdrawiam,
      Mateusz Drożdż

  10. No back Odpowiedz

    Czyli co? Poddać się jak francuzi i układać się z niemieckim okupantem tworząc rząd typu vichi? Oddać Pragę poddając Czechy niemcom? Każdy szwab (niemiec) którego ukatrupili powstańcy przybliżył koniec wojny.

    • sss Odpowiedz

      porównaj straty niemieckie i polskie w powstaniu i się zastanów czy faktycznie zyskaliśmy więcej niż pogardzane przez ciebie Czechy lub Francja

  11. Boguslaw Kostka Odpowiedz

    Powstanie miało trwać 4-6 dni. Potoczyło się inaczej.Nawet nie po myśli przeciwników. Konsekwencje były nieprzewidywalne materialne polityczne nie mówiąc o ludności cywilnej.Winę ponoszą mniejszą czy większą wszystkie strony.Oby nigdy nie było w Polsce takich- Termopile.

  12. Bombacjusz Odpowiedz

    Czy nikt już nie czyta „Pamiętników z Powstania Warszawskiego” Mirona Białoszewskiego, że takie coś stanowi dla niego novum?

  13. Anonim Odpowiedz

    Odkąd poznałem książkę Mirona Białoszewskiego, dawno temu, przestałem się bezkrytycznie zachwycać „powstańczą legendą”, która zdominowała nawet prace poważnych historyków,

  14. Beata Golembiowska Nawrocki Odpowiedz

    Gdy słyszy się – 200 tys.ofiar i całkowicie zrujnowane miasto, nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby zobaczyć horror. Taki, jaki opisał autor artykułu, a tymczasem jest to tylko mały wycinek tego co się naprawdę działo. Był już prawie koniec wojny, Wyniszczeni Warszawiacy przeżyli okupację i wreszcie miał nastąpić jej kres. Tymczasem spadło na nich piekło. Słyszałam relacje ludzi, którzy patrzyli na śmierć prawie wszystkich swoich bliskich, widziałam matkę, której na jej oczach zabili trójkę maleńkich dzieci. Moim zdaniem Powstanie było głupotą, a dowódcy powinni stanąć przed sądem. Obowiązkiem wojskowych jest realistycznie oceniać siły wroga i przewidywać konsekwencje. Nie można szafować ludzką krwią.Chylę czoła przed Powstańcami. Ale Powstanie Warszawskie uważam za jedno z najtragiczniejszych i najmniej potrzebnych zrywów Polaków.

  15. fajkat Odpowiedz

    Kiedy moja warszawska część rodziny się spotykała to wspominała czasy przedwojenne, o powstaniu mówili też, ale mniej.
    Co do wspomnianego Likiernika – to chyba on przypomniał taką akcję kiedy porucznik AK wysłał grupę harcerzy na karabin maszynowy każąc im biec “rojem”, że dużo zginie ale ci co dobiegną, zwyciężą. No comments.
    Co do literatury – Białoszewskiego “Pamiętnik z powstania” to lektura bardzo przygnębiająca.

  16. fajkat Odpowiedz

    Dodam jeszcze to: Fff wyżej pisze: “Ty *** Warszawiakom to ty mozesz stopy co najwyzej lizac”
    Fff chyba należy do tej samej kategorii co szabrownicy.
    Dodam jeszcze jedną rzecz – poza gehenną ludności Warszawy przypomnę straty materialne związane z kulturą i historią – na przykład systematyczne palenie przez Niemców Biblioteki Narodowej z tysiącami niezbadanych jeszcze manuskryptów, druków. Podobnie Archiwum Akt Dawnych. I tyle innych. Strata nie do odrobienia. Straciliśmy część naszej historii. Ergo, wg Hitlera – przestaliśmy być narodem. Co widać,

  17. Liczyrzepa Odpowiedz

    Obecnie kompradorscy politycy POPiS-u wciągnęli Polaków w wojnę domową na Ukrainie! Ściągnęli nam UPAińców na głowę. Postępuje ukrainizacja kraju!
    Czy jest możliwość powstrzymania tych psychopatów? Jest! Szanowni Czytelnicy rozliczmy ich przy wyborach! Żeby nigdy więcej nie doszli do władzy!
    Ku przestrodze!

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Jeśli padają takie zarzuty i są one skierowane do mnie, to poproszę o konkretne przykłady owych „bzdur” i „kłamstw”.

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Rozumiem, że ta uwaga została skierowana do mnie. No, cóż można odpowiedzieć na taki zarzut? Chyba tylko to, aby ci, którzy tak uważają, mieli w swojej pamięci to, że arkę wykonali amatorzy, zaś wysoko wykwalifikowani specjaliści zbudowali Titanica…

  18. goral Odpowiedz

    Winnym wybuchu PW były resztki sanacyjnych panów w Londynie. Wybuch PW nie był przypadkowy. Kilka dni wcześniej ogłoszono Manifest Lipcowy, który nie uwzględniał sanacji w nowym rządzie Polski.
    PW miało pokazać, że sanacja przeczekująca wojnę na salonach w Londynie ma wpływ na wydarzenia w kraju. To nic, że poświęci ok. 200 tyś Polaków – dla sanacji to nie wielka cena za próbę utrzymania władzy.

  19. voyt3x.77 77 Odpowiedz

    Zapominamy o wielu skutkach jakie podniosło za sobą powstanie. Ale też co by się wydarzyło gdyby to nie było. W chwili wkroczenia Sowietów doszło by do czystek na masową skalę wśród członków AK jak i wśród cywilów. Po wyzwoleniu Warszawy NKWD urządziła sobie na terenie KL Warschau więzienie dla jeńców niemieckich i członków AK i działał on aż do 1956 roku. No i najważniejsze wielu opozycjonistów w czasie PRL jako wzór do naśladowania obrali sobie powstańców Warszawy.

    Jedyne zastrzeżenie do autora jakie mam to wrzucenie do jednego worka razem z szabrownikami mieli oni dość „trudne” życie w powstańczej Warszawie kara śmierci wykonana od razu czesto poprzez samosądy.
    Chętnie za to przeczytał bym o nich w kontekście całego okresu IIWŚ i okupowanej Polski i okresu powojennego. Bo z tego co się troszkę orientuje to na ziemi lubuskiej był z nimi bardzo duży problem.

  20. Ania Wilk Odpowiedz

    Przeczytałam bardzo dokładnie wszystkie komentarze i artykuł. „Powstanie Warszawskie bez względu na decyzje w Londynie i tak by wybuchło” powiedział mi w rozmowie uczestnik Powstania Pan Janusz Opowiedział mnie i mojemu synowi lat 11 o życiu w okupowanej Warszawie. Jak było trudne, ilu wyrzeczeń i poświęcenia wymagało. Jak młodzi ludzie, którzy zaczynali swoje dorosłe życie nie mieli żadnych perspektyw ani na wykształcenie ani na pracę. W domach często nie było co jeść. Co chwila były łapanki. Nie było żadnego stałego punktu odniesienia na przyszłość. Na ich oczach Niemcy rozstrzeliwali lub wywozili do obozów ich rodziny i przyjaciół. W takim nastroju narastająca frustracja gniew i złość mogła tylko zrodzić chęć odwetu w naszej kochanej młodzieży warszawskiej. W Powstaniu walczyli nie tylko Warszawiacy. Każdy z nich to osobna historia. Każdy człowiek czy to cywil czy Powstaniec to inny punkt widzenia i inny sposób na radzenie sobie w tej trudnej sytuacji. Jedni chcieli walczyć inni uciekać. Nikogo nie można potępiać. NIKOGO. Wszystkim ludziom, którzy złożyli swoje życie w ofierze naszej kochanej Warszawie należy się od nas szacunek i nie istotne jest to czy był to cywil czy Powstaniec. A wszystkim żyjącym uczestnikom Powstania Warszawskiego jak co roku chcę podziękować za ich odwagę i walkę i poświęcenie. Oni przez całe swoje życie zastanawiają się czy było warto…. Ale to są cudowni ciepli ludzie, który do dzisiejszego dnia opłakują swoich poległych bliskich. Jutro o 17 jak zwykłe oddam im cześć i chwałę.

  21. anka Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Ja uważam, że nie powinniśmy oceniać Powstańców…nie żyliśmy w tamtych czasach, nikt z nas nie wie jakby się zachował. Cytując słowa pewnej znanej, nie żyjącej już poetki- Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Ja osobiście podziwiam i ogromnym szacunkiem darzę tych, którzy walczyli. I co roku zadaję sobie pytanie, co ja bym zrobiła? co zrobili by moi rodzice? sąsiedzi? To były straszne czasy…

  22. Anonim Odpowiedz

    Jestem ze starej warszawskiej rodziny. Część walczyła w powstaniu, część nie. I jedni i trudy pamiętają je jako kaźń i rzeź miasta. Wszelcy „fanatycy” drodzy; jesteście dla nas Warszawiaków, napływowymi, wieśniakami wepchniętymi w nasze miasto, w wannie trzymającymi węgiel. Skujcie swoje chłopskie ryjła i jak ktoś wam uprzejmie opisuje stosunek miasta do powstania, pomijając np. oblewanie powstańców zawartością wiader, na podstawie konkretnych, powstańczych, źródeł to nie pyskujcie tylko pomyślcie.

  23. Jakub Odpowiedz

    Powoływanie się na Juliusza Wilczura-Garzteckiego samo w sobie wiele mówi…
    (wystarczy sobie wpisać w google żeby się przekonać co to była za swołocz)

  24. Zbytni Odpowiedz

    Już o nastrojach negatywnych wspominał Roman Bratny w „Rok w trumnie” ale wtedy był zelżony, bo wpisywał się w stan wojenny.
    O nim może też powinie autor wspomnieć, traktując rzetelnie swoją powinność. Bratny jest twórcą o sporym dorobku.

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Korzystałem z „Kolumbów rocznik 20” Romana Bratnego. Ale zgadzam się, że warto wczytać się w jego książki uważnie, bo też brał udział w Powstaniu Warszawskim i widział wydarzenia w stolicy – te na froncie i te na tyłach – na własne oczy.
      Pozdrawiam,
      Mateusz Drożdż

  25. slavko Odpowiedz

    listopadowe bez sensu, styczniowe bez sensu, Somossiera i warszawskie bez sensu…Można tak długo, Ja patrze inaczej, może trochę biznesowo. Jest coś takiego jak wyrabianie sobie „marki” I uważam, że to procentuje , te zrywy – dla przyszłych pokoleń. I myślę,ze przez ostatnie kikadziesiat lat,niejeden satrapa z sąsiedztwa albo wewnętrzny – podrapał się po głowie: hmm…z tymi Polaczkami trzeba uwazac, bo w razie czego zrobia jakąś partyzantkę albo powstanie i się wp…olę po uszy..

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.