Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najbardziej spektakularne ucieczki z PRL-u

Po ucieczce z Polski Marek Hłasko nigdy już nie wrócił do kraju. Nie był on jedyną osobą publiczną, która zdecydowała się na tak radykalny krok. Zdjęcie pochodzi z książki „Zwiać za wszelką cenę. Słynni uciekinierzy i emigranci z PRL” (Bellona 2017). Koloryzacja Rafał Kuzak.

Po ucieczce z Polski Marek Hłasko nigdy już nie wrócił do kraju. Zdjęcie pochodzi z książki „Zwiać za wszelką cenę. Słynni uciekinierzy i emigranci z PRL” (Bellona 2017). Koloryzacja Rafał Kuzak.

Artyści, sportowcy, a nawet… dygnitarz z bezpieki! Lepszego życia na emigracji szukali ci, którzy nie mieli nic do stracenia. Ale też ludzie, którzy w ludowym reżimie żyli jak pączki w maśle. Do wyjazdu szykowali się miesiącami. O tym, czy uda im się umknąć czujnemu oku komunistycznej władzy decydowały jednak ułamki sekund.

Wyjechać na Zachód – w okresie PRL-u marzyły o tym miliony Polaków. Władze jednak skutecznie utrudniały obywatelom swobodne podróżowanie. Zdobycie paszportu, opłacenie podróży, zgromadzenie dewiz –nawet tak podstawowe przygotowania stanowiły dla wielu barierę nie do pokonania. Nie każdemu udawało się dotrzeć w upragnione miejsce: do kraju kapitalistycznego. Nie dziwi więc fakt, że nieliczni szczęśliwcy często nie mogli oprzeć się pokusie i rezygnowali z powrotu do Polski.

Chętnych do tego, by wyrwać się spod opiekuńczych skrzydeł władzy ludowej, nigdy nie brakowało. Życie na obczyźnie wybrało wielu pisarzy, artystów i sportowców,  a nawet… wysoko postawionych urzędników państwowych. Pozornie należeli oni do grupy uprzywilejowanej. Mogli liczyć na lepsze zarobki i większe mieszkania, niż większość współobywateli. Pozwalano im także od czasu do czasu na wyjazdy zagraniczne… pod pewnymi warunkami.

Pobłażliwość władzy kończyła się jednak  w momencie ucieczki. Znane osoby, które pozostały za granicą, były radykalnie potępiane przez prasę. Nielegalnego emigranta traktowano jak zdrajcę. Często rozpuszczano na jego temat plotki i oszczerstwa.

Już samo zdobycie paszportu w PRL często graniczyło z cudem i było jedynie pierwszym krokiem do przygotowania ucieczki za granicę (zdjęcie pochodzi z książki „Zwiać za wszelką cenę. Słynni uciekinierzy i emigranci z PRL”, Bellona 2017).

Jak daleko można uciec przed wojskiem?

Jednym z tych, którzy wybrali życie na emigracji, był Marek Hłasko, enfant terrible współczesnej literatury polskiej. Uciekał on przede wszystkim przed wojskiem. Gdyby nie perspektywa dwóch lat w kamaszach, być może nigdy nie zdecydowałby się na opuszczenie kraju. W Polsce Ludowej powodziło mu się bowiem całkiem nieźle.

W wieku 24 lat, po tym, jak zadebiutował zbiorem opowiadań „Pierwszy krok w chmurach”, miał już grono wiernych czytelników i cieszył się uznaniem starszych, bardziej wpływowych literatów. Dowodem uznania dla jego twórczości była prestiżowa Nagroda Wydawców, którą otrzymał w 1958 roku. Czekał też na sfilmowanie swojego opowiadania i pisał na zamówienie do tygodnika „Po prostu”. Mówiono o nim, że jest pupilkiem Jarosława Iwaszkiewicza.

Obowiązek służby wojskowej oznaczał dla Hłaski, podobnie jak dla wielu młodych na całym świecie, koniec wolności. I przymusowe oddalenie od warszawskich ulic, podrzędnych knajp i robotniczych dzielnic. A przecież właśnie w tym otoczeniu młody pisarz zbierał literackie żniwo. To tam znajdował materiał do opisania, jak „robotnicza twarz miasta zmienia się w pijacką mordę”.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Jarosława Molendy „Zwiać za wszelką cenę. Słynni uciekinierzy i emigranci z PRL” , która ukazała się nakładem Wydawnictwa Bellona.

Decyzja o ucieczce zapadła ostatecznie, gdy autorowi „Ósmego dnia tygodnia”  wyznaczono termin powołania do wojska i cofnięto przyznane mu wcześniej stypendium we Francji. Jak wyglądał wyjazd na emigrację legendarnego pisarza? Jego przygody opisuje w książce „Zwiać za wszelką cenę. Słynni uciekinierzy i emigranci z PRL” Jarosław Molenda.

21 lutego 1958 roku Hłasko wsiadł do samolotu odlatującego do Paryża. Tymczasową wizę wystawił mu francuski konsul. Pieniądze na podróż pisarz pożyczył od amerykańskiego korespondenta New York Times’a w Warszawie. Paszport – rzecz w PRL-u bezcenną – na szczęście miał w kieszeni. Moment, który zaważył na całym jego życiu, młody literat opisał później w autobiograficznej powieści „Piękni dwudziestoletni”:

Miałem przy sobie osiem dolarów; miałem dwadzieścia cztery lata; byłem autorem wydanego tomu opowiadań oraz dwóch książek, których wydać mi nie chciano. Byłem także laureatem Nagrody Wydawców, którą otrzymałem na kilka tygodni przed wyjazdem z Warszawy. I jeszcze jedno: zostałem uznany za człowieka skończonego i stwierdzone zostało ponad wszelką wątpliwość, że niczego już nigdy nie napiszę.

Jednym ze sławnych Polaków, którzy postanowili uciec z PRL, był pisarz Marek Hłasko, na zdjęciu z Krzysztofem Komedą (zdjęcie pochodzi z książki „Zwiać za wszelką cenę. Słynni uciekinierzy i emigranci z PRL”, Bellona 2017).

Początki emigracyjne zbuntowanego „cudownego dziecka” socjalistycznej literatury były o wiele łatwiejsze niż anonimowego przybysza z komunistycznego kraju. Znany pisarz mógł liczyć na wsparcie wpływowego redaktora i wydawcy Jerzego Giedroycia. Udzielał wywiadów, jego prozę tłumaczono na kilka języków. Mimo tych ułatwień, poza Polską nie mógł znaleźć ani swojego miejsca do życia, ani dobrego materiału do opisania.

Hłasko coraz więcej pił i coraz gorzej pisał. Bezskutecznie starał się o powrót do kraju. Droga była jednak zamknięta: nigdy już nie wrócił do Polski. Tułał się po świecie, pomieszkując w Kalifornii, Izraelu, Szwajcarii i RFN. Pewnej krótkiej czerwcowej nocy 1969 roku, gdy akurat przebywał w Wiesbaden, wypił być może więcej niż zwykle i połknął leki nasenne. Nad ranem znaleziono go martwego. Miał wtedy 35 lat. W Polsce rozpuszczono plotki, że popełnił samobójstwo.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze (4)

    1. Zarema Odpowiedz

      „Pewnej krótkiej czerwcowej nocy 1969 roku, gdy akurat przebywał w Wiesbaden, wypił być może więcej niż zwykle i połknął leki nasenne. Nad ranem znaleziono go martwego. Miał wtedy 35 lat. W Polsce rozpuszczono plotki, że popełnił samobójstwo.”
      Rozumiem, że według autora, jak ktoś wypija więcej niż zwykle i połyka leki nasenne, to nie jest to samobójstwo. On zapewne chciał się rozerwać, a wredne komuchy takie podłe plotki rozsiały, że jakieś pfe (!) samobójstwo popełnił!

      • Członek redakcji | Arkadiusz Grochot Odpowiedz

        Nie wiadomo, czy chciał się zabić. Wielu przyjaciół Marka Hłaski mówiło później, że w jego przypadku samobójstwo było wykluczone.

    2. Bombacjusz Odpowiedz

      Na Igrzyskach w Los Angeles w 1984 była reprezentacja Rumunii, kraju ówcześnie jak najbardziej socjalistycznego.

    3. Zbytni Odpowiedz

      Jak czytam te WYPOCINY to aż mnie skręca ze złości, że tak barwnie przekłamujecie „tamten” czas miniony. Pokazujecie sylwetki pupilków władz, ludzi którzy mieli i paszport i koneksje i możliwości. A posil się kobieto przykładami zwykłych roboli, żołnierzy, oraz tych którym się…nie udało.
      Ps. Przestańcie używać określenia komunizm, komunistyczna, itp. W Polsce był socjalizm, przy całej nienormalności można było jechac do krajów ościennych na dowód, można było jechac na „zachód” czego dowodem są powyższe przykłady. Zwykli ludzie też jeździli do USA/górale/ czy do Niemiec, po 70 roku. W Polsce bylo rolnictwo i prywatna własność, można było chodzic do Kirchy, można było opowiadać dowcipy. To jak nazwać ustrój w Albanii, Rumunii, ZSRR- to taki kraj na wschodzie, w Chinach, Kubie itd. Nawet w NRD czy Czechosłowacji był większy zamordyzm. Więc komunizmu nie było bo gdyby był, to my nie istnielibyśmy jako ludzie. Ale pani pisząca tego nie wie, a opiera się na nowomowie i też prostuje-fałszuje historię.

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.