Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ilu Polaków współpracowało z bezpieką?

Współpraca ze służbami bezpieczeństwa była wstydliwą tajemnicą części obywateli peerelu. Jak dużej?

fot.Plakat PRL. Strzeż tajemnicy państwowej (domena publiczna) Współpraca ze służbami bezpieczeństwa była wstydliwą tajemnicą części obywateli peerelu. Jak dużej?

To dzięki ich donosom decydowano kto jest „wrogiem ludu”, kto już powinien siedzieć za kratami, a kto – stracić jakiekolwiek szanse na karierę. Oddech Tajnych Współpracowników obywatele mieli czuć na karku bezustannie. Ale czy rzeczywiście agenci byli wszechobecni?

„Tajni współpracownicy UB i SB stanowili jedną z najważniejszych części systemu kontroli społeczeństwa i podtrzymywania dyktatury komunistycznej”przyznaje historyk i pracownik IPN, Tadeusz Ruzikowski. Rzeczywiście, donosy pochodzące od tak zwanych „osobowych źródeł informacji” często decydowały o aresztowaniach, łamały kariery, dostarczały służbom podstaw do szantażu. Na pomocy agentów opierano się szczególnie tam, gdzie Urzędy Bezpieczeństwa nie były bardzo rozbudowane. Na przykład w powojennym Krakowie, jak pisze historyk Wojciech Frazik, to „dzięki agenturze bezpieka mogła w ogóle wiedzieć, co się dzieje w skali społecznej”.

Jednocześnie społeczeństwo właściwie od momentu powstania Polski Ludowej zdawało sobie sprawę, że jest obserwowane. Skutki tej świadomości były widoczne na każdym kroku. Wiedziano, że „ujawnienie jakiejkolwiek formy sprzeciwu czy kontestacji ustrojowej rzeczywistości może nam grozić negatywnymi konsekwencjami”, podkreśla doktor Maciej Korkuć. Czasem prowadziło to do groteski. Jak inaczej określić sytuację, w której dziewczynki z dobrze sytuowanych rodzin wojskowych przemykają obrzeżami osiedla, chowając sukienki komunijne, i przebierają się dopiero pod kościołem?

Lęk przed byciem obserwowanym zmieniał zachowania ludzi. Jakie jednak były realne szanse, że ktoś obserwował danego obywatela? Ile osób rzeczywiście współpracowało z socjalistyczną „policją polityczną”: Urzędem Bezpieczeństwa, a następnie, od 1956 roku, Służbą Bezpieczeństwa?

Pomnik poległych w walce o Władzę Ludową funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa w Wągrowcu, rozmontowany w 2015 roku.

fot.Michał Beim, lic. CC BY-SA 3.0 Pomnik poległych w walce o Władzę Ludową funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa w Wągrowcu, rozmontowany w 2015 roku.

Co znaczy: współpracować?

Pojęcie „współpracy” jest oczywiście bardzo szerokie. UB-SB dysponowała szeregiem kategorii, do których zaliczała poszczególne powiązane z nią osoby. W pierwszej dekadzie powojennej odróżniano na przykład informatorów od agentów. Ci pierwsi, jak sama nazwa wskazuje, zajmowali się zbieraniem informacji i byli wybierani ze względu na swoją bliskość ze środowiskiem, którym służby się interesują. Czasem powoływano ich do wykonania konkretnego zadania. Był to najpopularniejszy sposób współpracy z UB. Agenci działali bardziej aktywnie, wykrywając i rozpracowując wrogie środowiska.

Osobno powoływano rezydentów, czyli współpracowników politycznie sprawdzonych, którzy kierowali całymi grupami informatorów. UB-SB miała wreszcie także sieć kontaktów operacyjnych – ludzi, którzy nie podpisywali zobowiązania do współpracy i przekazywali informacje ustnie.

Czy wiesz, że ...

...jeszcze kilkadziesiąt lat temu sytuacja kobiet w Iranie wyglądała znacznie lepiej, niż obecnie? Pod rządami Mohammada Rezy Pahlawiego przeprowadzono wiele znaczących reform. Największym sukcesem polityki szacha było wprowadzenie w 1967 roku nowego Prawa o ochronie rodziny.

...żona ostatniego szacha Persji Alego Rezy Pahlawiego, Farah, zapisała w swoim pamiętniku, że przyczyną samobójczych śmierci dwójki spośród jej dzieci były dziecięce przeżycia, których ciężaru nie potrafili się pozbyć? Nie wykluczała też jednak… rzuconej przez islamistów klątwy.

...Aleksander Kwaśniewski, zwiedzając destylarnię w Erewaniu, dał się namówić na wystąpienie w roli... odważnika. A że wyglądał akurat wyjątkowo dobrze, okazało się, że zanim udało się go zrównoważyć, na szali trzeba było położyć dobre sześć kartonów dwudziestoletniego koniaku.

...za faszerowanie pasztetówek trocinami można było w czasach PRL zostać powieszonym? Taki wyrok zapadł w "aferze mięsnej", gdzie na karę śmierci skazany został Stanisław Wawrzecki, szef przedsiębiorstwa Warszawa Praga w Miejskim Handlu Mięsem.

Komentarze (13)

  1. Jarema Odpowiedz

    Dobrze jest wspomnieć o jeszcze jednym żródle informacji dla władzy czyli funkcjonariuszach ORMO ,,oni również mogą obić”. Na prowincji o ile wiem to oni byli ,,uszami i oczami władzy robotników i chłopów”. Do dziś pamiętam z dzieciństwa jak bawiliśmy się z kolegami legitymacją ormowską jednego z dziadków kolegi co powiem szczerze nie szokuje mnie za bardzo bo przynajmniej w moim regionie ormowców było bardzo wielu, tyle że część była z konformizmu, np. dla awansu i na patrolach urządzała popijawy a część, na szczęście dużo mniejsza była z przyczyn ,,patriotycznych” lub po prostu lubiła szpiegować- i ci byli niebezpieczni. Dla podkręcenia tej dygresji podam fragment filmu
    https://www.youtube.com/watch?v=T1ACB2YRscA

    • Andrzej T Odpowiedz

      Nie wiem czy było tak w całej Polsce, ale w moich okolicach WSZYSCY taksówkarze i członkowie OSP należeli do ORMO. Nie licząc wielu innych gorliwych kapusiów.

  2. Andrzej T Odpowiedz

    Jestem z rocznika 1946. Nigdy ani ja, ani nikt z mojej rodziny nie należał do partii, czy podobnych stowarzyszeń. Zawsze mówiłem głośno to, co myślę, a nawet na wykładzie wiedzy politycznej potrafiłem wykładowcy udowodnić bezspornie, że komunizm jest nierealny, a Marks się pomylił. Nigdy nie chodziłem na demonstracje pierwszomajowe, ani na wybory, a pomimo to paszport dostawałem przy każdym podejściu. Różnicę miedzy dawnym czasem a dzisiejszym widzę najkrócej tak: Kiedyś państwo opłacało wielki aparat ucisku aby założyć knebel społeczeństwu. Dziś zastosowano tańsze rozwiązanie: knebel zdjęto, a władze założyły sobie stopery do uszu Można krzyczeć co się chce, a władza i tak nie zwraca na to uwagi, bo nic nie słyszy.

  3. Andrzej T Odpowiedz

    A ilu dzisiaj TW ma Kościół którego spowiednicy wysłuchują najtajniejszych wiadomości o spowiadającym się,jego rodzinie i znajomych? Takk rozbudowanego aparatu wywiadu nie miał chyba żaden z krajów totalitarnych!

  4. duchu Odpowiedz

    może ktoś w redakcji napisałby artykuł o metodach werbunku? przecież zachowały się instrukcje SB z tego czasu. A tak BTW piszecie o TW max ilustrując to zdjęciem TW Lech, Moczulski był na smyczy SB co najmniej od lat 70, a ja odnoszę wrażenie, że całe KPN było ustawką SB.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi duchu, weźmiemy Pana prośbę dotycząca tematu na artykuł pod rozwagę. Dziękujemy za wpis i pozdrawiamy.

  5. Prawdziwa historia Odpowiedz

    Najwięcej kapusiow za komuny tak jak i obecnie to ma kościół ,nawet za Platformy połowa rządu należała do zbrodniczego opus dei a za pisuaru to pewnie wszyscy w rzadzie

  6. Anonim Odpowiedz

    Nasz publicysta | teoretycznie
    Odpowiedz

    Drogi Andrzeju T i Jarema, weźmiemy Pana prośbę dotycząca tematu na artykuł pod rozwagę. Dziękujemy za wpis i pozdrawiamy.
    P.S. Po 150 latach konspiracji, jedna polkula nie wie co robi druga półkula mózgu.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.