Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Największe zbrodnie peerelowskiej bezpieki [18+]

Do dzisiaj największe emocje budzi likwidacja przez służby specjalne PRL polskiego podziemia niepodległościowego. Na zdjęciu obchody Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" w Krakowie w 2014 roku.

fot.Luxetowiec, lic. CC BY-SA 3.0 Do dzisiaj największe emocje budzi likwidacja przez służby specjalne PRL polskiego podziemia niepodległościowego. Na zdjęciu obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w Krakowie w 2014 roku.

Brutalne tortury fizyczne i psychiczne. Ciężkie pobicia, okaleczanie zwłok, szantaż. Skryte i jawne zabójstwa. Funkcjonariusze peerelowskiej bezpieki nie cofali się przed niczym. W końcu państwowa „sprawiedliwość” zawsze była po ich stronie…

8 maja 1947 roku w kotle założonym przez Urząd Bezpieczeństwa w mieszkaniu przy ulicy Pańskiej w Warszawie aresztowano rotmistrza Witolda Pileckiego.

46-letni Pilecki był bohaterem wojennym, uczestnikiem kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego, oficerem Armii Krajowej. Był też dobrowolnym więźniem Auschwitz, gdzie dał się zamknąć, by stworzyć tam ruch oporu. Po wojnie zorganizował podziemną siatkę gromadzącą informacje o sytuacji w Polsce i przekazującą je do II Korpusu Polskiego we Włoszech.

Sześć miesięcy tortur

W więzieniu na Rakowieckiej Pileckiego poddano brutalnemu śledztwu. Przesłuchiwał go między innymi podporucznik Eugeniusz Chimczak, jeden z najokrutniejszych śledczych bezpieki. Rotmistrza bito na różne sposoby. Miażdżono mu genitalia, sadzano na tak zwanym „palu Andersa”, czyli na nodze odwróconego stołka, wyrywano paznokcie u rąk. Dręczono go też psychicznie. Zagrożono na przykład, że jeśli nie zacznie mówić, jego żona i dzieci trafią do więzienia. Śledztwo i przesłuchania ciągnęły się przez sześć miesięcy. Pilecki bezskutecznie próbował się powiesić, a potem udusić. Podczas jednego z widzeń z żoną wyznał jej, że w porównaniu z tym, co przechodzi na UB, „Oświęcim to była igraszka”.

Proces Pileckiego rozpoczął się w marcu 1948 roku. Po trzynastodniowej rozprawie skazano go na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu na Rakowieckiej. Rotmistrza zabito strzałem w tył głowy. Wykonawcą egzekucji był sierżant Piotr Śmietański zwany „Katem z Mokotowa”. Za wykonanie zadania otrzymał… tysiąc złotych wynagrodzenia.

Witold Pilecki był przesłuchiwany i torturowany przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa przez wiele miesięcy. Wreszcie, po trzynastodniowym procesie, skazano go na karę śmierci.

fot.”Głos Ludu”, marzec 1948 (domena publiczna) Witold Pilecki był przesłuchiwany i torturowany przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa przez wiele miesięcy. Wreszcie, po trzynastodniowym procesie, skazano go na karę śmierci.

W taki oto sposób komuniści zamordowali jednego z najbardziej zasłużonych oficerów konspiracji i jednego z największych polskich bohaterów narodowych. Tą samą metodą mordu sądowego zabitych zostało wielu innych,  takich jak Hieronim Dekutowski „Zapora”, Kazimierz Kamieński „Huzar” i Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”. Podobny los spotkał Stanisława Kasznicę „Wąsowskiego”, Łukasza Cieplińskiego „Pługa” i Augusta Fieldorfa „Nila”.

Bijemy i będziemy bili

Więzienne tortury zastosowane wobec Pileckiego były w okresie stalinowskim na porządku dziennym. Józef Dusza z Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego stwierdził podobno: „w sprawach politycznych bijemy i będziemy bili, bo to jest najlepszy sposób zmuszenia naszych wrogów do mówienia prawdy”. Zanotowano przypadek, że w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie jeden z przesłuchiwanych został tak zmasakrowany, że w szpitalu więziennym trzeba było mu amputować pół stopy.

Brutalność Służb Bezpieczeństwa to jeden z najbardziej bolesnych elementów historii peerelu. Czy można było w ogóle czuć się bezpiecznie? Jak rozliczyć się z taką przeszłością? Między innymi o tym traktuje <a href="https://wydawnictwowam.pl/prod.teczka.10675.htm?sku=75258">najnowsza książka Mirosławy Karety pt. </a><a href="https://wydawnictwowam.pl/prod.teczka.10675.htm?sku=75258" target="_blank" rel="noopener">"Teczka"</a> (Wydawnictwo WAM 2017).

Brutalność Służb Bezpieczeństwa to jeden z najbardziej bolesnych elementów historii peerelu. Czy można było w ogóle czuć się bezpiecznie? Jak rozliczyć się z taką przeszłością? Między innymi o tym traktuje najnowsza książka Mirosławy Karety pt. „Teczka” (Wydawnictwo WAM 2017).

Nawet po 1956 roku metody działania służb bezpieczeństwa nie uległy znaczącej zmianie. Bezpieka tropiła ostatnich żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego.  Akcja likwidacyjna Józefa Franczaka pseudonim „Lalek”, byłego akowca, który najdłużej ukrywał się przed władzami peerelu, rozpoczęła się 21 października 1963 roku.

Dziesięć lat w ukryciu

Franczak był żołnierzem z długim stażem. Przed wojną na ochotnika wstąpił do żandarmerii. Wziął udział w kampanii wrześniowej, potem służył w Związku Walki Zbrojnej i w Armii Krajowej. W 1944 roku wcielono go przymusowo do 2. Armii Wojska Polskiego. Zdezerterował z niej, widząc aresztowania i wyroki śmierci wykonywane na akowcach.

Po opuszczeniu WP „Lalek” zszedł do podziemia i zaczął prowadzić walkę z nowym ustrojem. Przeprowadzał w Lubelskiem zamachy na aktywistów i konfidentów władzy, wymierzał chłostę działaczom. Napadał też na spółdzielnie, by zdobyć pieniądze. Gdy konspiracja została przetrzebiona, Franczak zaczął się ukrywać. Wspierany przez licznych życzliwych ludzi, spędził w ukryciu na podlubelskiej wsi 10 lat, od 1953 do 1963 roku.

Józef Franczak, którego popiersie znajduje się w krakowskim parku Jordana, był najdłużej ukrywającym się żołnierzem polskiego podziemia niepodległościowego.

fot.Skabiczewski, lic. CC BY-SA 4.0 Józef Franczak, którego popiersie znajduje się w krakowskim parku Jordana, był najdłużej ukrywającym się żołnierzem polskiego podziemia niepodległościowego.

Bezpieka wielokrotnie próbowała schwytać Franczaka, lecz zawsze udawało mu się wyrwać z obławy i ponownie ukryć. Dopiero w latach 60. znalazł się człowiek gotowy go zadenuncjować. Był to krewny „Lalka” Stanisław Mazur, konfident SB o pseudonimie „Michał”. W akcję ujęcia Franczaka SB zaangażowała około 100 osób. 21 października 1963 roku grupa operacyjna otoczyła gospodarstwo w Majdanie Kozicach Górnych. Ostrzeliwujący się z pistoletu TT Franczak zdołał przebiec około 200 metrów w kierunku innych zabudowań. Został jednak trafiony przez strzelających z broni maszynowej zomowców. Upadł na twarz i skonał po dwóch minutach.

Bezpiece udało się wreszcie – po 18 latach jego działalności konspiracyjnej – zabić Józefa Franczaka. Zlikwidowano najbardziej nieprzejednanego i najdłużej się ukrywającego żołnierza podziemia. Zabicie „Lalka” jednak nie wystarczało komunistom. Na wniosek prokuratora powiatowego zwłokom Franczaka… odcięto głowę, a jego okaleczone nagie ciało pochowano w anonimowym grobie w Lublinie.

Głowę „Lalka” udało się odnaleźć dopiero w 2007 roku w jednej z pracowni lubelskiego Uniwersytetu Medycznego. Służyła tam do celów dydaktycznych. Zdrajca Franczaka, Stanisław Mazur, otrzymał 3 tysiące złotych za zadenuncjowanie krewnego. Ten przypadek był jednym z wielu. W podobny sposób, w obławach bezpieki, milicji lub wojska po wojnie zginęli między innymi Jan Tabortowski „Bruzda”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Stanisław Marchewka „Ryba”, Antoni Żubryd „Zuch”.

W trakcie przesłuchań przez esbeków często dochodziło do brutalnych pobić. Niektóre miały skutek śmiertelny, jak w przypadku młodego Grzegorza Przemyka. Jego śmierć poruszyła Polaków, a jego pogrzeb zgromadził tłumy żałobników.

fot.domena publiczna W trakcie przesłuchań przez esbeków często dochodziło do brutalnych pobić. Niektóre miały skutek śmiertelny, jak w przypadku młodego Grzegorza Przemyka. Jego śmierć poruszyła Polaków, a jego pogrzeb zgromadził tłumy żałobników.

Maturzyści świętują

12 maja 1983 roku na placu Zamkowym w Warszawie grupa nastolatków głośno świętowała zdanie matury. Był wśród nich 18-letni Grzegorz Przemyk, syn opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej. W pewnym momencie do rozbawionych chłopców podeszli milicjanci i zażądali wylegitymowania się. Na uwagę Przemyka, że po zawieszeniu stanu wojennego nie ma już obowiązku noszenia dowodu przy sobie, milicjanci postanowili zabrać go na pobliski posterunek przy ulicy Jezuickiej.

Na posterunku trzech funkcjonariuszy ciężko pobiło młodego Przemyka. Czwarty przyglądał się akcji, mówiąc: „Bijcie tak, żeby nie było śladów”. Milicjanci bili chłopaka po plecach, karku i nerkach pałkami i pięściami, a gdy padł na ziemię – kopali. Gdy opadły z nich emocje, spostrzegli, że Przemyk nie będzie w stanie pójść o własnych siłach do domu. Wezwali więc karetkę, informując sanitariuszy, że chłopak jest „psychiczny” i to „narkoman”. Na pogotowiu Przemykowi nie udzielono pomocy. Następnego dnia stan chłopaka był tak poważny, że nieprzytomny trafił do szpitala. Tam przeprowadzono całonocną operację, która wykazała, że jego organy wewnętrzne są popękane. Operacja nie pomogła, Przemyk zmarł 14 maja.

Sprawa śmiertelnego pobicia nastolatka stała się głośna. Przestraszone rozgłosem władze utworzyły specjalny zespół mający zajmować się dezinformacją społeczeństwa. Na winnych wybrano kierowcę karetki i sanitariusza, którzy przewozili Przemyka. Aresztowano ich i poddano uciążliwym przesłuchaniom. Dręczono ich fizycznie i psychicznie, starając się wymusić przyznanie do pobicia.

Brutalność Służb Bezpieczeństwa to jeden z najbardziej bolesnych elementów historii peerelu. Czy można było w ogóle czuć się bezpiecznie? Jak rozliczyć się z taką przeszłością? Między innymi o tym traktuje <a href="https://wydawnictwowam.pl/prod.teczka.10675.htm?sku=75258">najnowsza książka Mirosławy Karety pt. </a><a href="https://wydawnictwowam.pl/prod.teczka.10675.htm?sku=75258" target="_blank" rel="noopener">"Teczka"</a> (Wydawnictwo WAM 2017).

Brutalność Służb Bezpieczeństwa to jeden z najbardziej bolesnych elementów historii peerelu. Czy można było w ogóle czuć się bezpiecznie? Jak rozliczyć się z taką przeszłością? Między innymi o tym traktuje najnowsza książka Mirosławy Karety pt. „Teczka” (Wydawnictwo WAM 2017).

Doprowadzony do skraju wytrzymałości kierowca podjął dwie próby samobójcze. Przesłuchujący grozili mu śmiercią najbliższych. Wreszcie złamany podpisał zeznanie. W 1984 roku w specjalnie przeprowadzonym procesie sanitariusz i kierowca zostali uznani winnymi użycia przemocy wobec pacjenta i skazani na 2,5 roku więzienia. Tymczasem prawdziwi sprawcy pobicia, milicjanci z komisariatu na Jezuickiej, zostali uniewinnieni.

Po 1989 roku skazanych oczyszczono z zarzutów, wznowiono za to postępowania wobec milicjantów. Po wielu procesach, odwołaniach, apelacjach, amnestii i przedawnieniu, żaden ze sprawców pobicia nie trafił do więzienia. To nie jedyne takie pobicie w dziejach PRL. Bezpieka i – szerzej – władza chętnie sięgały po taki siłowy argument wobec opozycjonistów i krytyków. Przez znanych lub nieznanych sprawców pobici zostali między innymi Stefan Kisielewski, Jacek Kuroń, ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Barbara Sadowska i Jan Rulewski. Nie wszyscy uchodzili z tego spotkania z bezpieką z życiem. Najgłośniejszą ofiarą pobicia był Stanisław Pyjas, którego śmierć 7 maja 1977 roku wywołała masowe demonstracje studenckie.

Worek z kamieniami

19 października 1984 roku duży fiat, którym ksiądz Jerzy Popiełuszko wracał z Bydgoszczy do Warszawy, został zatrzymany do kontroli przez milicjantów z Wydziału Ruchu Drogowego. Zmusili oni księdza do wyjścia z samochodu, pobili i wrzucili do bagażnika. Okazało się, że funkcjonariusze nie są milicjantami z drogówki, lecz przebranymi esbekami ze specjalnej Grupy „D” zajmującej się zwalczaniem Kościoła.

Śmierć księdza Jerzego Popiełuszki wywołała w społeczeństwie wstrząs. To najgłośniejszy, ale nie jedyny przypadek zamordowania osoby duchownej przez służby bezpieczeństwa Polski Ludowej.

fot.domena publiczna Śmierć księdza Jerzego Popiełuszki wywołała w społeczeństwie wstrząs. To najgłośniejszy, ale nie jedyny przypadek zamordowania osoby duchownej przez służby bezpieczeństwa Polski Ludowej.

Porywacze ruszyli swoim samochodem w stronę Torunia. Ponieważ zamknięty w bagażniku ksiądz Jerzy usiłował się wydostać, oprawcy co jakiś czas zatrzymywali się i bili go do nieprzytomności. Wreszcie związali go tak, że sznur łączył podkurczone nogi i szyję. Każda próba wyprostowania nóg sprawiała, że pętla na szyi się zaciskała. Około północy dotarli do zapory wodnej na Wiśle we Włocławku. Esbecy wyciągnęli tam skrępowanego księdza z bagażnika, przywiązali do niego worek z kamieniami i żywego wrzucili do wody.

Zabójstwo znanego duchownego-opozycjonisty wywołało w kraju szok. Sprawa była zbyt poważna, by dało się ją zatuszować. Władze pod naciskiem opinii społecznej zdecydowały się aresztować sprawców i urządzić im proces. Trzej zabójcy i ich bezpośredni przełożony zostali skazani na wieloletnie wyroki więzienia. Później jednak wyroki te dwukrotnie zmniejszano.

Wszystkie okoliczności zabójstwa, w tym jego rzeczywiści zleceniodawcy, do dziś nie zostały ustalone. To nie jedyne zabójstwo duchownego w PRL. Z rąk bezpieki zginęli także ksiądz Władysław Gurgacz, ksiądz Stefan Niedzielak, ksiądz Stanisław Suchowolec i ksiądz Sylwester Zych. Niektórzy badacze szacują, że w latach 1945-1989 zamordowano w Polsce około 100 księży.

Bibliografia

  1. Marco Patricelli, Ochotnik. O rotmistrzu Witoldzie Pileckim, Wydawnictwo Literackie 2011.
  2. Filip Musiał, Bijemy i bić będziemy, „Dziennik Polski” z 21.01.2005.
  3. Tadeusz A. Kisielewski, Zabić księdza, Rebis 2015.

Niewygodna przeszłość i trudna droga do prawdy. Polecamy najnowszą powieść Mirosławy Karety:

Czy wiesz, że ...

...słowo «Polak» i «Polska» w ZSRS lat trzydziestych były synonimami zdrady i wrogości wobec państwa i ustroju sowieckiego”? Ciągłe podkreślanie wrogości wobec sąsiadów z zachodu sprawiło, że po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki Stalin i jego świta, chcący nagle zjednać sobie polskich obywateli, znaleźli się w niemałym kłopocie.

...w zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku ranna została Ann Odre? Kobieta była amerykanką polskiego pochodzenia i według prasy urodziła się tego samego dnia i w tym samym miejscu, co papież. W rzeczywistości urodziła się ona w USA i była trzy lata młodsza od Jana Pawła II… Z Wadowic pochodziła natomiast jej matka.

...by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej w PRL-u wielu młodych mężczyzn udawało chorobę psychiczną? W ten sposób w 1984 roku na oddział zamknięty trafił Andrzej „Kobra” Kraiński, który z poznanym tam ordynatorem Andrzejem Michorzewskim założył zespół Latający Pisuar, z którego narodziła się słynna Kobranocka.

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

Komentarze (17)

  1. Andrzej T Odpowiedz

    Wojna domowa jest najokrutniejszą z wojen. Obie strony dorównywały nw tym sobie. trzeba jednak pamiętać, że PO WOJNIE żołnierze podziemia zabili więcej Polaków (z kobietami i dziećmi włącznie), niż całe wojsko konspiracyjne zabiło Niemców w ciągu 6 lat okupacji. A jeśli chodzi o tortury, to Amerykanie uruchomili dla Polaków szkołę torturowania w Klewkach…

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Anonimie, jeśli masz odwagę wpisywać takie komentarze podpisz się z imienia i nazwiska. Takie wpisy, nie ważne czy odnoszą się do zbrodniarzy wojennych czy morderców nie powinny być zamieszczane. Nienawiść rodzi nienawiść.

      • Mówca Odpowiedz

        Pani Anno, ma Pani rację. Nienawiść komunistów wobec wolności Polaków do życia jak chcą bez ruskiego buta nad sobą zrodziła nienawiść Polaków do komunistów. Tak to działało, działa i będzie działać.

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Drogi Mówco, dziękujemy, że jest Pan naszym Czytelnikiem i dzieli się z nami swoimi refleksjami. Pozdrawiamy serdecznie.

  2. Anonim Odpowiedz

    tak mocno sie zastanawiam nad siejaca przez piszacych nienawiscia do wszystkiego i wszystkich, z bandytow robi sie bohaterow a z bohaterow bandytow, rodacy opamietajcie sie i gloscie zasady szacunku nie tylko do samych siebie ale i do innych, nauczmy sie zyc jak bracia i siostry by w przeciwnym razie nie zginac w otchlani nienawisci. arkady

  3. Prawdziwa historia Odpowiedz

    Jak to wspaniale ze BOHATEROWIE z MBP,KBW i LWP wygrali walkę z ty mi zwyrodnialcami PRZEKLĘTYMI którzy po wojnie zabili dziesiątki tysiecy niewinnych chłopów i to za to tylko ze ośmielił sie wziąć ziemię z reformy rolnej.Ci degeneraci nie pragnęli wcale wolnej Polski a Wielkiej polski katolickiej dalej zacofanej i jeszcze bardziej podporządkowane watykanowi gdzie dalej zwykły człowiek w polu u jasniepana pracował by cały dzień za złotówkę a na widok księdza padał na ryj w błoto.Słusznie zrobiła władza ludowa z tymi zabojcami dzieci,choć była za dobrą i za mało było wyroków bowiem te nazistowskie bandy już w czasie wojny współpracowały z Niemcami od których otrzymywali broń w celu napaści na Polskich Patriotów z Narodowowyzwolenczej ARMII LUDOWEJ i na naszych obrońców i wyzwolicieli z Armii Czerwonej zabiłi tez tysiące a może i dziesiątki tysięcy Żydów,wiec po wojnie się bali sprawiedliwości i uciekali po lasach i plebaniach ,bowiem to Watykan jako spadkobiercy nazizmu przejął pałeczkę od Niemców i to Watykan koordynował wszelkiej maści powojennych nazistow w Europie takich jak „nasi”przekleci ,Ustasze,strzalokrzyzowcy czy UPA które to UPA na rozkaz kleru kumało się z PRZEKLĘTYMI i wspólnie po wojnie napadli na niewinnych Polaków. Myślę że tu nie ma cenzury i Pani nie usunie.

    • Anonim Odpowiedz

      Człowiek da się łatwo sprzedać. Przykłady można mnożyć jak wyglądała sytuacja w czasie wojny. Wielu Polaków trzymało z Niemcami. Mordowali kablowali i zabijał. Ale terz wielu ratowalo życie słabszym. Kościół katolicki nic się nie zmienił od czasów inkwizycji, sam papież jest przedstawicielem samego diabła na ziemi, wiedz sytuacja kościoła mnie nie dziwi. Będzie jeszcze gorzej, przed nami dekret niedzielny i pieczetowanie. Księga Daniela. Tak naprawdę walczymy o naszą przyszłość, albo z Bogiem i życie wieczne, albo śmierć na zawsze. Żadne wojny czy nienawiść nie może wydrzeć z naszego serca Jezusa który zmarł za nasze grzechy i zmartwychwstał dając obietnice. Nie żyjmy przeszłością tylko zadbajmy o nasze zbawienie i bliskich

  4. Konrad Odpowiedz

    Pana opis porwania x.Popiełuszki jest daleki od prawdy – jest to powielenie wersji z tzw. „procesu toruńskiego” – sfabrykowanej komunistów.

  5. BM Odpowiedz

    To jest straszne, okrutne i zasługuje wyłącznie na potępienie, to nie ulega wątpliwości. Ale…

    ” W pewnym momencie do rozbawionych chłopców podeszli milicjanci i zażądali wylegitymowania się. Na uwagę Przemyka, że po zawieszeniu stanu wojennego nie ma już obowiązku noszenia dowodu przy sobie, milicjanci postanowili zabrać go na pobliski posterunek przy ulicy Jezuickiej.”

    Co ten chłopak sobie myślał? Wiedział przecież, że milicja to bandyci i wiedział co robią i co mogą zrobić każdemu kto im się nie spodoba, więc po co im „pyskował”? Nikogo innego nie zabrali, tylko jego. Zdrowy rozsądek nakazuje, że jak masz do czynienia z bandytą to robisz to co ci każe i nie prowokujesz go, żeby nie zrobił ci krzywdy. Jakby się nie odezwał, to by go wylegitymowali i na tym by się skończyło.

    • Jasiu Odpowiedz

      100% racji. Byłem wtedy niewiele lat starszy od tego chłopaka. Do głowy by mi nie przyszło podskakiwanie do milicjanta. To jak kopanie się koniem.

    • Jasiu Odpowiedz

      Moi rodzice dobrze pamiętają Ognia i jego wyklęte akcje. Zapytajcie o niego na podhalu. To samo Łupaszka. „Bohater”.

    • Jasiu Odpowiedz

      Moi rodzice dobrze pamiętają Ognia. Bandyta to ich określenie. Zapytajcie starych ludzi z podhala. To samo tyczy niejakiego Łupaszki i wielu innych. Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają ich „wyczyny”.

  6. Anonim Odpowiedz

    Na podstawie sposobów przesłuchań śmiem twierdzić że każde zeznanie przeciwko komukolwiek w tamtych czasach spisane przez służby sb zostały sfingowane lub wymuszone…jaką mamy pewność że nie pokazywano bicia przed podpisaniem o innym zastraszamiu nie wspomnę, ze nie dokonywali mordów przebrani ruscy i ich poplecznicy…robiono wszystko zeby zrazić ludzi do wszystkich formacji sprzeciwiają cych się prlowi i temu co sobą reprezentował, zwlaszcza w osobach prowadzących śledztwa….bandytów próbuję sie schować za historyjkami jacy to zbrodniarze walczyli z ludnością cywilną nie wspominając nic systemie ,a taki sposób działania trwał niezmiennie do 89 roku…a kto wie czy nie do dziś…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.