Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Trzeba mieć końskie zdrowie, by leczyć się w Rosji. Makabryczne terapie ze Wschodu

Wygląda strasznie? To nic w porównaniu z rosyjskimi praktykami! (źródło: domena publiczna).

Wygląda strasznie? To nic w porównaniu z rosyjskimi praktykami!

Boli ząbek? Sam car może go wyrwać kowalskimi obcęgami! Choroba weneryczna? Znachor zaleci nurkowanie w końskim łajnie. Myślisz, że dobre urodzenie pomoże Ci przetrwać ospę? Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz… Zapewniamy, nie chciałbyś chorować w Rosji!

Jaki był poziom leczenia w państwie carów? Niech świadczą o tym słowa Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, który zwiedził szmat imperium już w jego schyłkowej fazie. Na wsiach pod Petersburgiem, Pskowem i na Syberii działy się rzeczy, przy których nasze historie o samowoli ludowych lekarzy wypadają wręcz śmiesznie.

Oto w Manuiłowie w guberni petersburskiej słynął jako lekarz na kilka powiatów niejaki Sokołow. Trafiła kiedyś do niego grupa cierpiących na trąd, tyfus brzuszny i choroby weneryczne. Trędowatego wrzucił Sokołow do beczki z gorącą wodą i ziołami, nakrył go szmatami, malował na beczce dziwne znaki smołą i mruczał zaklęcia, wśród których powtarzało się słowo „Nostradamus“.

Po godzinie wyjęto z beczki zemdlonego trędowatego; był czerwony, jak ugotowany rak, z oczami w słup. Rany jego na ustach, nosie i rękach wydawały się jeszcze bardziej straszne i ohydne – pisze Ossendowski.

Przywoływanie w zaklęciach Nostradamusa jako sposób na uzdrowienie trędowatego? Cóż, to nie najbardziej kuriozalna metoda "leczenia", a przynajmniej niezbyt szkodliwa... Portret Nostradamusa z kolekcji jego przepowiedni wydanej w 1666 roku (źródło: domena publiczna).

Przywoływanie w zaklęciach Nostradamusa jako sposób na uzdrowienie trędowatego? Cóż, to nie najbardziej kuriozalna metoda „leczenia”, a przynajmniej niezbyt szkodliwa… Portret Nostradamusa z kolekcji jego przepowiedni wydanej w 1666 roku (źródło: domena publiczna).

Weneryków Sokołow wsadzał na 3–5 dni do kupy końskiego gnoju, w którą wtykał jeszcze chorągiewki opatrzone zaklęciami. Z chorymi na tyfus znachor też „dobrze” sobie radził.

Gorączkujących, wstrząsanych dreszczami ludzi kładł na śniegu, zawijał w płótno i związywał. Potem, podkarmiwszy pacjenta gorącym chlebem zmieszanym z proszkiem z wysuszonych karaluchów, kładł mu na brzuch 13 gorących cegieł. Gdy jeden z chorych zmarł, lekarz z Petersburga wreszcie postawił Sokołowa przed sądem.

Tak to wyglądało nieco ponad sto lat temu na rosyjskiej prowincji. Co musiało dziać się wcześniej, aż strach pomyśleć. Oczywiście, bogaci w dużych miastach mieli lepiej niż na wsiach, po których „grasował” Sokołow. Nawet jednak w metropoliach postęp osiągano z mozołem, tym bardziej, że koronowane głowy myślały głównie o sobie.

W nogi, karaczany, bo zostaniecie sproszkowane i podane gorączkującym do zjedzenia. Pan i pani karaluch, "Public Health Image Library" (źródło: domena publiczna).

W nogi, karaczany, bo zostaniecie sproszkowane i podane gorączkującym do zjedzenia. Pan i pani karaluch, „Public Health Image Library” (źródło: domena publiczna).

Gwiazdy z Zachodu

W średniowieczu powstawały manuskrypty poświęcone między innymi ziołolecznictwu. Ale wtedy i w kolejnych wiekach dostępne były tylko dla wybranych: wykształconych, głównie duchownych.

Nic dziwnego, że to ich prosili o pomoc zwykli ludzie. Bo wyedukowani lekarze początkowo pojawiali się w Moskwie i okolicach tylko w osobach gości z Zachodu. Na dodatek, wiele ryzykowali. Na przykład wenecki żyd Leo został w 1490 roku skazany na śmierć po tym, jak nie udało mu się wyleczyć stopy moskiewskiego księcia. To nie brzmiało zachęcająco.

Mimo to za panowania Iwana Groźnego zgodziła się przyjechać z Zachodu grupa lekarzy, chirurgów i aptekarzy. Także w XVI wieku ukazała się w Rosji pierwsza medyczna publikacja – bazująca na polskim zbiorze łacińskich traktatów medycznych.

Inspirację do napisania artykułu stanowił serial Polsat Viasat History pod tytułem "Imperium Carów: Rosja Romanowów". Emisja co czwartek o godzinie 21.00 począwszy od 11 sierpnia.

Inspirację do napisania artykułu stanowił serial Polsat Viasat History pod tytułem „Imperium Carów: Rosja Romanowów”. Emisja co czwartek o godzinie 21.00 począwszy od 11 sierpnia.

Nic dziwnego, w Rzeczypospolitej medycyna stała na wyższym poziomie – doczekaliśmy się wtedy takich fachowców jak na przykład absolwent Akademii Krakowskiej Wojciech Oczko, specjalista od terapii wodami leczniczymi oraz od walki z syfilisem.

Kolejni carowie też dbali o zdrowie – oczywiście własne – w oparciu o zagraniczne „transfery”. Oto w 1586 roku car Fiodor I poprosił brytyjskiego dyplomatę Jerome’a Horseya, aby w tajemnicy sprowadził do Rosji lekarza oraz akuszerkę, która zajęłaby się carową Iriną, mającą problem z donoszeniem ciąży. Sprawa była wstydliwa i „polityczna”, lepiej więc było załatwić ją dyskretnie.

Następca Fiodora, Borys Godunow, nie tylko sprowadzał cudzoziemskich lekarzy, ale i zazdrośnie ich strzegł. Zabraniał im leczyć kogokolwiek innego – groził za to wygnaniem! To już wydaje się patologią. Borys miał za to gest, bo za każde skuteczne lekarstwo, jakie aplikowali mu medycy, sowicie ich wynagradzał: jedwabiem, aksamitem, sobolami.

Car Fiodor I dyskretnie sprowadził heretyckich, zagranicznych lekarzy, by żona urodziła dziecko. Medycy tak pomogli, że zmarł bezpotomnie. Obraz Boris Grigoriewa z 1923 roku (źródło: domena publiczna).

Car Fiodor I dyskretnie sprowadził heretyckich, zagranicznych lekarzy, by żona urodziła dziecko. Medycy tak pomogli, że zmarł bezpotomnie. Obraz Boris Grigoriewa z 1923 roku (źródło: domena publiczna).

Jednak ta sytuacja nie służyła budowaniu zaufania prostych ludzi do lekarzy. Gdy car Michał Romanow w XVII wieku próbował włączyć lekarzy w szeregi szlachty, niechęć ludu i duchowieństwa do przybyszy z Zachodu była zbyt wielka.

Ba, gdy w XVIII wieku rozszalała się dżuma, to wśród moskwian zaczęły krążyć pogłoski, że epidemię rozprzestrzeniają… sami lekarze! Oczywiście, w podawanych do zażycia leczniczych miksturach.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

...podczas pobytu w Polsce słynny Giovanni Casanova najwięcej czasu spędzał w bibliotece biskupa kijowskiego? Przebywał tam prawie każdego poranka, przeglądając autentyczne dokumenty dotyczące intryg i tajemnych spisków mających na celu obalenie starego porządku w Polsce, którego biskup był jednym z głównych orędowników.

...słynny Casanova w pewnym momencie życia chciał się ustatkować? Poważnie myślał o ślubie z tajemniczą Henriettą, która nie chciała zapewnić mu trwałego związku. W ramach rozstanie napisała tylko jedno słowo: „Żegnaj”.

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.