Damy - empik

Jak pokonać husarza? Pięć (prawie) niezawodnych sposobów

Autor: | 23 lutego 2016 | 73,450 odsłon

Atak husarii na obrazie Aleksandra Orłowskiego (źródło: domena publiczna).Gdy poseł angielskiego króla Karola II zobaczył po raz pierwszy polskich husarzy, nie mógł wyjść z podziwu. Zapisał w diariuszu: To wojsko jest najświetniejszą rzeczą, jaką widziano. I nie była to odosobniona opinia. Czy to znaczy, że na husarię nie było sposobu? Jak się okazuje, kilka by się znalazło.

Sposób pierwszy – wykorzystaj ukształtowanie terenu

W całej historii rodzaju ludzkiego nigdy nie było wojska, które zwyciężało zawsze i w każdych okolicznościach. Każda formacja miała swoje mocne i słabe strony. Dlatego armie zwykle składały się z różnego rodzaju wojsk, które wzajemnie się uzupełniały. Dzięki temu mogły skuteczniej walczyć.

O ograniczeniach poszczególnych formacji wiedziano „od zawsze”. Zdawano sobie z nich sprawę również w epoce husarii (XVI-XVIII wiek). Na przykład, w XVI wieku Marcin Bielski  notował:

(…) jeśli pieszy lud masz przeciw nieprzyjacielowi jezdnemu, [u]stawiaj [go] w miejscach nierównych, gdzieby były błota, doliny, chrusty; jeśli jezdny lud masz przeciwko pieszemu stawiaj ij [go] w polu równym, może li być [a jeśli można, to], w miejscu mało wyższym [górującym nad otoczeniem], gdzieby nie przekaziło [nie przeszkodziło] nic, ani błoto, ani woda.

Skuteczność husarii w znacznej mierze zależała od dogodnych warunków terenowych. Na ilustracji obraz Wojciecha Kossaka "Chorągiew husarska" (źródło: domena publiczna).

Skuteczność husarii w znacznej mierze zależała od dogodnych warunków terenowych. Na ilustracji obraz Wojciecha Kossaka „Chorągiew husarska” (źródło: domena publiczna).

Dla wyniku starcia ukształtowanie terenu było jednym z najistotniejszych czynników. Co z tego wynikało dla husarii?

Wyobraź sobie Czytelniku, że jesteś husarzem, przed którym w odległości kilkuset metrów rozwinęła swoje szyki piechota. Co robisz? Szarżujesz i zwyciężasz? Możesz spróbować, ale jeśli na Twojej drodze stanie głęboki i szeroki rów, to mimo najszczerszych chęci, nie dasz rady pokonać nieprzyjaciela.

W takiej sytuacji niekiedy znajdowała się husaria. Na przykład w bitwie z wojskami szwedzkimi pod Kłeckiem w 1656 roku. Jak zanotował jeden z walczących tam jeźdźców:

Rozkazał [Robert Douglas] swoim oddziałom zająć dogodną pozycję nad głębokim rowem, służącym do osuszania gruntu i zaczął naszych razić kulami, sam będąc zabezpieczony od pchnięć naszych kopii, ponieważ rów go od nas odgradzał.

Podobnie było pod Gniewem 29 września 1626 roku, gdzie częste po polu olenderskie rowy wolnego [przejścia] i prostego biegu ku nieprzyjacielowi nie pozwalały i gdzie musiał pan [Tomasz Zamojski] od rowów, których trudno było przebywać i od onych zasadzek uwieść w zad jeźdźce swoje.

W tego typu sytuacjach na nic się zdawała olbrzymia wytrzymałość Polaków na ogień broni palnej, której skuteczność, wbrew temu co dawniej podawali historycy, w rzeczywistości była niewielka. To nie ostrzał muszkietów czy dział, lecz rowy powstrzymywały husarzy.

Nie tylko zresztą one. Różnego rodzaju przeszkód terenowych było znacznie więcej. Husaria nie przydawała się na bagnach lub w gęstym lesie. Nic po niej na krętych, wąskich, górskich ścieżkach. Jej użyteczność była mocno ograniczona w terenie podmokłym czy porośniętym chrustami.

Broń palna nie była w stanie wyrządzić większej szkody husarii (źródło: domena publiczna).

Broń palna nie była w stanie wyrządzić większej szkody husarii (źródło: domena publiczna).

Sposób drugi – miej pod ręką mobilne przeszkody

Topografia nie była jedynym zmartwieniem husarzy. Człowiek od tysięcy lat udoskonalał naturalne właściwości obronne terenu. Stąd różnego rodzaju palisady, kobylice, wały, szańce, fosy, reduty, wilcze doły i całe mnóstwo innych „wynalazków”. Ale to nie wszystko.

Do ochrony przemieszczających się ludzi stosowano przeszkody mobilne. W epoce husarii, w naszej części Europy, popularne było wykorzystywanie wozów jadących w rzędzie, obsadzonych uzbrojonymi ludźmi. Rozerwanie takiej „ruchomej fortecy” stanowiło spore wyzwanie. Gdy tabor zatrzymywał się, wyprzęgano konie, wozy spinano łańcuchami i kopano wokół rowy.

Moskwicini jeszcze w XVII wieku chętnie używali innego rodzaju przeszkody – hulajgorodów. Były to ściany z desek z otworami strzelniczymi. Dzięki temu, że umieszczano je na kołach lub saniach, chroniły ludzi także w czasie marszu.

Jednym ze sposobów na powstrzymanie husarii mogły być kobylice. Rysunek ze zbiorów Radosława Sikory.

Jednym ze sposobów na powstrzymanie husarii mogły być kobylice. Rysunek ze zbiorów Radosława Sikory.

W zachodniej Europie wymyślono co innego. Tak zwane kozły hiszpańskie (alternatywnie zwane w Polsce „jeźdźcami hiszpańskimi”, „spansrajtarami”, „szpansrejterami”, „rogatkami”, „ostrostawidłami”, „ostrozastawami”, a na początku XVIII także „czośnikami”) miały szereg zalet. W obronie przed kawalerią były równie skuteczne co stacjonarne kobylice, ale dzięki swej konstrukcji i niewielkiej masie można je było przenosić po polu bitwy.

Inną zaletą było to, że nie dawały się roztrącać tak jak to można było uczynić ze „świńskimi piórami”, czyli szeregiem wbitych w ziemię krótkich pik.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Radosław Sikora - Doktor nauk historycznych, ekspert do spraw husarii, autor wielu książek i publikacji z zakresu staropolskiej wojskowości i kawalerii. Miedzy innymi: "Fenomen husarii", "Husaria pod Wiedniem 1683", "Husaria w walce", "Niezwykłe bitwy i szarże husarii", "Z dziejów husarii".

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia wojskowa, Poradniki historyczne, Wojna na lądzie, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (21)
  1. Jeszcze nie był poruszony temat rozwoju broni palnej w tamtych czasach. Bardzo sporny temat na temat husarii. Dla wielu fachowców tych czasów ( np GURU od historii husarii .Tomasz Szajewski) właśnie rozwój broni palnej spowodował upadek husarii

    • Wydaje mnie się jednak, że do upadku husarii w dużej mierze doprowadziły jej koszty. Nawet na tle drogiego rodzaju uzbrojenia jakim była jazda husaria była ekstremalnie droga. Na koszt husarza składało się: co najmniej jeden wyszkolony koń (w praktyce towarzysz powinien mieć do dyspozycji dwa lub trzy konie) oraz zbroja. Nie można zapomnieć, że wyszkolenie jeźdźca tej formacji wymagało kilku lat (chociaż służyli w niej głownie ludzie, którzy często wpierw uczyli się jeździć niż chodzić). W efekcie było to wojsko mało liczne i nie mogło być jednocześnie wystawiane na wielu frontach. Na tym tle piechota była tania jak barszcz: wystarczyło jakiegokolwiek człowieka, dowolnej kondycji wyposażyć w coś strzelającego i przeszkolić przez miesiąc lub dwa. Jak padnie będzie łatwy do zastąpienia. A przedstawione sposoby walki prowadziły do stopniowego rozwoju formacji defensywnych, kryjących się za zasiekami i rowami, czego ukoronowaniem była pierwsza wojna światowa, z systemem okopów i praktycznie zaklinowanym frontem.

    • broń palna, a ściślej rozwój broni palnej nie był powodem upadku husarii, lecz pieniądze. Kawaleria był stosowana z powodzeniem przez wiele państw, długo po upadku husarii. Arek dobrze opisał problem kosztów, więc nie ma co się rozpisywać…

    • W ortografii polskiej przyjęta jest od początków XX w. reguła, iż imiona i nazwiska osób żyjących przed 1800 r. pisze się według pisowni współczesnej, a żyjących później wedle zasad pisowni, która obowiązywała w czasach, gdy żyli. Toteż Mikołaj Rej jest właśnie tak dziś pisany, a nie „Rey”, a jego XIX-wieczni i późniejsi potomkowie piszą się „Rey”. Analogicznie starsi Zamoj(y)scy z XVI -XVIII wieków są Zamojskimi, a późniejsi Zamoyskimi. Dlaczego tak jest? A zapewne dlatego, że konsekwentne stosowanie pisowni dawnej utrudniłoby prawidłowe odczytywanie i wymawianie imion i nazwisk, a mieszać reguł pisowni nie należy. Mikołaj Rej pisał się bowiem nie tylko „Rey”, ale i „Mikołay”, a wielki kanclerz pisał się „Ian Zamoyski”. I nie ma chyba wątpliwości, że pisownia nazwisk typu „Woyna”,”Rey” czy „Zamoyski” to relikt dawnej ortografii, ale nie ma też powodu, by ją na siłę pakować w czasy, gdy nie była jeszcze utrwalona urzędowo.

  2. Husaria jest przereklamowana. Jest nawet popularny mit w necie, że husaria przez 125 lat nie przegrała żadnej bitwy, w wielu serwisach tę bajkę powielali, a wystarczyłoby wejść na wikipedię i w 10 sekund można było znaleźć kilka przegranych bitew z udziałem husarii.

  3. Świetne sposoby naprawdę jeżeli uznamy, że Husarzami dowodził jakiś ślepy upoś który bez żadnej analizy sytuacji ciągle tylko dął w róg do ataku… Wydaje mi się że jazda to na tyle mobilne wojsko, że w trundym terenie powinna się wycofywać z boju i czekać na wroga na przyjaznym terenie (od czego są inne oddziały?) 2. Osłanianie wojsk… czyli Szwedzi byli na tyle zdolni że mogli atakować za osłon nie można na nich poczekać? Na uniki też napewno były opracowane jakieś manewry przecież to było świetne wojsko nie bezmyślne komputery typu widzisz-atakuj.

  4. Wszytko by się zgadzało poza stwierdzeniem że Husaria poniosła porażkę w pierwszym dniu bitwy pod Tczewem. Po przeanalizowaniu starć i przebiegu walk pierwszego dnia można śmiało zapisać remis w tej bitwie.

  5. Husaria to od początku jazda półciężka sprowadzona z Węgier. Batory. Piórka nosił mało kto i to krótkie. Renesans od ok. 1500r. a to totalny początek upadku rycerstwa ciężkiego na zachodzie. Pozostali na turniejach, orszakach weselnych i pogrzebowych. Mit o husarii zaczął powstawać z niewiedzy historyków pozaborowych. Zamiast napisać prawdę, że królestwo polskie nie posiadało znaczących manufaktur prod. broni ani szkół wojennych czy też szermierczych , odwracali uwagę na bohaterskie czyny i lipę historyczną.

  6. Jacyś tam synowie magnatów czegoś tam polizali na zachodzie z wiedzy o strategii i taktyce, sprowadzili rzemieślnika, albo najemnika rębajły dla prywatnych celów. Amen. Szlacheckie pospolite ruszenie i chłopska piech. połaniecka pod okrzykiem „kupą bracia, kuuuuuupą”. Na przód chamy, do przodu. Amen. Prawdopodobnie pierwszy raz musztrę formacji jazdy zaprezentowali Czarnieccy pod Warszawą po 1648 r. formacją Lisowczyków. Lisowczycy to jedyna znana na zachodzie polska jazda najemna. Mordercy, rabusie na kandarze dyscypliny zachodniej, zagończyka Lisowskiego. Sobieski musiał kupić husarzom kopie bo przyszli bez nich.

    • Taka była tradycja że król kupował kopie husarii. Jakoś nikt nie wspomina że przynależność do husarii to był zaszczyt i nie były to wojska najemne. To towarzysze ponosili koszt wyposażenia typu koń, zbroja itd.. OPRÓCZ kopii których niektórzy husarze potrafili złamać kilka bo czasami bywały sytuacje że ci sami rycerze byli wysyłani do szarży kilka razy i po strzaskaniu kopii odwoływani. Dostawali nowe kopie i znowu do szarży, więc nie wiem o co chodzi z tym zarzutem, że nie mieli kopii.

  7. Piechota jego przyszła pod Wiedeń w łapciach. Najgroźniejszą bronią husarii była ok. 6 metrowa kopia zaparta na toku. Dawało to siłę ciosu potężniejszego od ciężkiego rycerza. Parę ton. Pałasz to ciężka szabla jeździecka. Koncerz służył po złamaniu kopii. Czasami mieli pistolety samopały. Sukcesy odnosili tyko gdy była ładna pogoda, nadające się do ataku kupą pole i zaskoczony, nieprzygotowany przeciwnik. Od XVII w. jest Polska odpowiedź na parady zachodniego rycerstwa paradami husarii. Olbrzymie piórka, kolorowe konie, skóry lamparcie, żupany, kopie z 4 m proporcami. Odbrązowienie historii idzie kulawo, bo nikt nie zna gotyckiego łacińskiego pisma ręcznego, archiwa zalane ulewami i spleśniałe to lepiej i taniej zwalić winę na okupanta. Na własne poszukiwania i badania za granicą brak €

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.