Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Wyrok śmierci na kiblu. Tak Stalin rozumiał sprawiedliwość

Tak mogła wyglądać ława oskarżonych w stalinowskim więzieniu (fot. Mike Graham, CC BY 2.0).

Tak mogła wyglądać ława oskarżonych w stalinowskim więzieniu (fot. Mike Graham, CC BY 2.0).

Mordy sądowe w stalinowskiej Polsce przybierały różną postać. Część fałszywie oskarżonych skazano na karę śmierci w ekspresowych procesach, które odbywały się w ich własnych celach. W trakcie rozprawy obwiniony siedział… na toalecie.

Podczas gdy w latach 40. i 50. XX wieku gazety rozwodziły się na temat „socjalistycznej praworządności”, w wielu więzieniach na terenie kraju patrioci oczekiwali w kolejce do procesu, którego werdykt był zazwyczaj z góry przesądzony. Niektórym z nich, jak np. bohaterowi Witoldowi Pileckiemu, udało się dotrzeć na salę sądową. Tam, na podstawie spreparowanych przez prokuraturę i bezpiekę dowodów winy, skazywano ich na długoletnie więzienie lub karę śmierci.

Niektórzy jednak mogli skorzystać z prawa do rzetelnego rzekomo procesu jedynie we własnej celi. Jedną z takich osób był generał Stanisław Skalski (1915–2004), skazany na śmierć as myśliwski, rekordzista wśród Polaków w liczbie zestrzelonych samolotów III Rzeszy. Wyroku z 7 kwietnia 1950 roku szczęśliwie nie wykonano, jego zamianę na dożywocie wywalczyła matka słynnego pilota.

Ława oskarżonych w procesie Witolda Pileckiego. W czasie procesów kiblowych miejsca było znacznie mniej (fot. domena publiczna).

Ława oskarżonych w procesie Witolda Pileckiego. W czasie procesów kiblowych miejsca było znacznie mniej (fot. domena publiczna).

Sędzia na pryczy, oskarżony na kiblu

W czasie procesów odbywających się w celi sędzia, prokurator i inni „goście” zajmowali miejsca siedzące na łóżkach, stole czy stołkach, jeśli pomieszczenie oferowało takie luksusy. Jedynym miejscem siedzącym, jakie pozostawało oskarżonemu, była muszla klozetowa. Takie procesy nie trwały długo, nie dawały żadnej możliwości obrony, a nawet jeśli jej próbowano, „dowody” zebrane przez bezpiekę były zbyt mocne.

Poza generałem Skalskim wyroki w takich warunkach usłyszeli m.in. żołnierze Armii Krajowej Witalis Skorupka (ur. 1923) czy Jerzy Woźniak (1923–2012). Pierwszy z nich, mimo że został skazany na karę śmierci, dożył dnia dzisiejszego. Ułaskawiony został przez samego Bolesława Bieruta, który dowiedział się, że Skorupka brał udział w akcjach przeciwko likwidatorom getta w Siedlcach.

Jerzy Woźniak może mówić o jeszcze większym szczęściu. Uniknął egzekucji z rąk komunistów, gdyż jego kara została zamieniona na dożywocie, po czym pozwolono mu opuścić więzienie w 1956 roku. Z kolei w 2010 roku miał być na pokładzie prezydenckiego samolotu lecącego do Smoleńska, który rozbił się przy próbie lądowania, ale nie poleciał z powodu rwy kulszowej.

Dajcie człowieka, a dowód się znajdzie

W połowie lat 50. Mieczysław Widaj, sędzia w procesie Skalskiego mówił: „To nie były sprawy bez dowodów”. Przecież żaden sędzia nie splamiłby „socjalistycznej praworządności”, skazując kogoś bez powodu. „Śledzie” (oficerowie śledczy) z łatwością zdobywali świadectwa winy. Jak mówił po latach słynny lotnik, do zeznań zachęcano go „pięścią, kopniakami, drutem po nogach.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komenatarze do artykułu z serwisu wykop.pl, które mogą Was zaciekawić
    //www.wykop.pl/link/2691759/wyrok-smierci-na-kiblu-tak-stalin-rozumial-sprawiedliwosc/

    pan-audytor 2:
    „Jerzy Woźniak może mówić o jeszcze większym szczęściu. Uniknął egzekucji z rąk komunistów, gdyż jego kara została zamieniona na dożywocie, po czym pozwolono mu opuścić więzienie w 1956 roku. Z kolei w roku 2010 roku miał być miał być na pokładzie prezydenckiego samolotu lecącego do Smoleńska, który rozbił się przy próbie lądowania, ale nie poleciał z powodu rwy kulszowej.”
    WOW

    mnik1:
    W sprawie stalinowskich mordów IMO najciekawsze (w dość, ekhm, negatywnym sensie) jest to, że (prawie) zawsze odbywał się proces (oczywiście sfingowany lub w odpowiedni sposób „kontrolowany”) z całą tą wokół-procesową szopką – adwokatami, „materiałem dowodowym”, prokuratorami i tak dalej, skazany musiał przyznać się do winy, te zeznania (bardzo często uzyskiwane w czasie tortur) musiały istnieć, musiał istnieć jakiś „papier”, jakiś oficjalny „dokument”. Zawsze strasznie intrygował mnie fakt, że stalinowskie urzędy bezpieczeństwa zadawały sobie masę niepotrzebnego trudu, ot jedynie by w papierach wszystko się zgadzało – był sąd? Był. Był „sprawiedliwy” wyrok? Był – i w teorii nikt się nie może doczepić, wszak wszystko odbyło się „zgodnie z prawem”…
    …a w praktyce wszyscy i tak doskonale wiedzą, że teoria teorią, praktyka praktyką – a nagłe „zniknięcie” setek tysięcy ludzi raczej słabo łączy się z tym propagandowym „mitem” praworządności i sprawiedliwości.
    Ot, dziwna logika tych strasznych czasów, zbiurokratyzowana do granicy absurdu machina zagłady.
    mgalecki:
    @mnik1: potwornością totalitaryzmu jest to że zło działa z biurokratyczną precyzjąi właśnie przez wrzechobecną proceduralność jest całkowicie zdehumanizowane. to oznacza że nie ma możliwości na zwykłe ludzkie odruchy litości a człowieczeństwo to coś o czym jednostka boi się nawet pomyśleć.
    Totalitaryzm kreuje postawy gdzie sędziowie świetnie wiedząc co się stanie z nimi za jakiś czas i tak skazują kolejne niewinne ofiary w myśl łagrowego powiedzenia „zdechnę jutro ale ty już dzisiaj”, to postawa żydów którzy zaszczuci przez nazistow w gettach oddawali dzienne kkntygenty ludzkie w płonnej nadziei ocalenia reszty na „później”, to twory łagrowe w stylu systemu trzech kotłów albo systemu pracy brygadowej gdzie ludzie z ktorymi dzieliłeś pryczę gnał do roboty skuteczniej niz straznik.
    crystaldragon 1:
    @mnik1: Sądy marionetkowe były niezbędne w pokazaniu społeczeństwu że cały czas istnieje wewnętrzne zagrożenie. Gdyby ludzie byli ot tak skazywani bez procesu niżsi funkcjonariusze aparatu partyjnego i rodziny ofiar mogłyby zawiązywać spiski, tworzyć organizację anty-stalinowskie
    I Stalin dobrze o tym wiedział, wymuszenie poprzez tortury zeznań często nieprawdziwych było potrzebne.

    Klosa:
    Obecnie słucham audiobook „Archipelag Gułag” Aleksandra Sołżenicyna. To co ruskie odp$?@?@!ały w pierwszej połowie XX wieku to się nie mieści w głowie. Np idziesz do paki bo pijesz herbatę z kumplami…
    mgalecki:
    @Klosa: polecam potem coś Szałamowa i E Ginzburg – ta ostatnia szczególnie ciekawa bo była to zwolenniczka systemu która potem poznała go dobrze od środka.
    cyberzebracy:
    @mgalecki: Czytałeś może książki opisujące powojenne metody bezpieki, w których narratorem był lekarz warszawskiego pogotowia, który często przyjeżdżał do ofiar przesłuchań, m.in. na Rakowiecką. Opisywał, także pochówki, nocą na wysypiskach śmieci i na Powązkach pod murem. Ciała wywożono furmanką wypełnioną śmieciami. Czytałam je za małolata, chciałabym wrócić do nich, a za cholerę nie mogę przypomnieć sobie autora i tytułów.
    mgalecki:
    @cyberzebracy: łączka w Warszawie to właśnie jedno z takich miejsc pochówku. A to Warszawa – ile jest tysięcy takich mogił w całym kraju.
    Zachęcam do czytania, pamięci i przekazywania tej wiedzy – tą metodą jest odporna na wszelkiego rdzaju koniunkturalizmy polityczno – ideologiczne
    cyberzebracy:
    @mgalecki: Czy czytałeś może te książki? Chciałabym do nich wrócić, a nie pamiętam tytułów. Wszystkie jednego autora. Przyznaję, że czasy PRL bardzo mnie interesują i także uważam, że należy nagłaśniać te zbrodnie po wsze czasy.

    Middle-Earth:
    historia przypomina mi „Proces” Kafki

  2. Marek Odpowiedz

    Kolejny przykład niewybrednej manipulacji podprogowej, która ma na celu odebranie chwały tym, którzy zostali zakatowani przez UB i reżim komunistyczny. Rozumiem, jakby taki fakt historyczny został przytoczony w ramach szerszej publikacji poświęconej represjom stalinowskim, ale robienie wyłącznie z tego „ciekawostki historycznej” samoistnie wystawia świadectwo autorowi.

Dodaj komentarz