Damy - empik

Przedszkolaki w pasiakach? Stalin zsyłał do łagrów nawet kilkuletnie dzieci

Autor: | 16 czerwca 2015 | 22,694 odsłon

Dzieci naprawdę miały za co dziękować wujkowi Stalinowi... (fot. domena publiczna).Wielkie państwo sowieckie otaczało sieroty po czystkach, dzieci kryminalistów i wrogów ludu wyjątkowo „troskliwą” opieką. Stalin zapewniał im jedzenie, miejsce do spania, polityczną indoktrynację i… ciasne cele w specjalnych więzieniach dla dzieci.

Kiedy w pierwszych miesiącach okupacji do drzwi polskiego domu dobijali się oficerowie NKWD, można było mieć pewność, że ktoś zostanie aresztowany lub wywieziony. Pytania dotyczyły co najwyżej skali interwencji. W przypadku Aliny Vincenz na wywózkę skazano nie całą rodzinę, ale tylko ją jedną. O tym, że jest na liście wiedziała jej ciotka, która sama uciekła, ale nie ostrzegła Aliny. W samej zsyłce nie byłoby – na tle potwornych represji 1940 roku – nic wyjątkowego, gdyby nie jeden drobny szczegół. Alina nie była ani żoną oficera, ani działaczką polityczną, ani nawet… dorosłą kobietą. Była po prostu małym dzieckiem. Po latach, w rozmowie z Anną Herbich, autorką książki „Dziewczyny z Syberii”, wspominała:

Miałam zaledwie dziesięć lat. Naprawdę nie wiem, jakie zagrożenie mogłam stanowić dla wielkiego Związku Sowieckiego. Gdy zbierałam rzeczy, obie z[e służącą] Malcią szlochałyśmy.

Dzieci podczas posiłku w łagrowym sierocińcu (fot. domena publiczna).

Dzieci podczas posiłku w łagrowym sierocińcu (fot. domena publiczna).

Z tobołkiem, w którym było kilka ubrań, konfitury, lalka Iwonka i ukochany miś, Alina wyszła z domu 13 kwietnia 1940 roku. Poza służącą nikt nawet nie mógł jej pożegnać: matka została wywieziona wcześniej, podczas innej fali aresztowań. Ojciec uciekł za granicę. Osamotniona i przerażona dziewczynka trafiła w bezlitosne tryby sowieckiej machiny biurokratycznej.

Panienka wśród bezprizornych

Po wielu perypetiach dowieziono ją do ośrodka dla bezprizornych, czyli dla dzieci ulicy (bezprizornym poświęciliśmy inny nasz artykuł). Takich instytucji w miejscach zsyłki w ZSRR było wiele. Razem z enkawudowskimi domami dziecka i specsierocińcami stanowiły stanowiły część GUŁAGu – systemu stalinowskich więzień i obozów pracy. Aleksander Sołżenicy w swoim „Archipelagu Gułag” tak skomentował los dzieci podobnych do Aliny Vincenz:

Nawet najbardziej powierzchowne spojrzenie wystarczy, aby stwierdzić, że istnieje reguła: dzieci skazanych też powinny siedzieć, prędzej czy później muszą odwiedzić ziemię obiecaną – Archipelag, często razem z rodzicami.

Artykuł został oparty na wspomnieniach zebranych przez Annę Herbich w książce „Dziewczyny z Syberii”.

Artykuł został oparty między innymi na wspomnieniach zebranych przez Annę Herbich w książce „Dziewczyny z Syberii”.

Kiedy pod koniec lata 1940 roku Alina znalazła się w ośrodku, załamała się. Dziesięcioletnia dziewczynka, do której dotarło wreszcie, że być może nigdy więcej nie zobaczy domu i rodziny, usiadła na swoim tobołku na środku dziedzińca. Zaczęła płakać i… nic. Żaden z pracowników ośrodka się nią nie zainteresował, nikt do niej nie podszedł, nigdzie jej nie skierowano. Kiedy minęło pół dnia, wreszcie się uspokoiła. Jakby czekając na to, aby sama poradziła sobie ze swoimi problemami, zjawili się pracownicy i zaprowadzili do miejsca, gdzie sypiały dziewczynki.

Dzieci osadzone w ośrodku dostawały normalne jedzenie. W przeciwieństwie do dorosłych łagierników, nie musiały harować na nie całymi dniami. Karmiono je chlebem i cienką zupą, albo makaronem okraszonym tłuszczem.

W wielu ośrodkach wyżywienie było całkiem znośne, zwłaszcza dla najmłodszych dzieci. Choć system stalinowski skazywał je na pozbawienie wolności, to przynajmniej w założeniu starano się, aby naprawdę dożywały pełnoletniości lub końca wyroku. Jak pisał Sołżenicyn, malcy dostawali nawet mleko, mięso i masło śmietankowe.

Alina wraz ze swoją służącą "Malcią". Fotografia z książki "Dziewczyny z Syberii".

Alina wraz ze swoją służącą „Malcią”. Fotografia z książki „Dziewczyny z Syberii”.

Takie rarytasy w gułagowej rzeczywistości stawały się obiektem zazdrości innych więźniów, a nawet wychowawców w teorii mających dbać o najmłodszych osadzonych. W praktyce dzieci częściej, zamiast stać na uprzywilejowanej pozycji, stawały się ofiarami jeszcze większych prześladowań:

Jak w tych warunkach wychowawcy mogą opanować pokusę, aby sięgnąć swoją chochlą do kotła małolatków? A jak zapewnić sobie milczenie małolatka? Tylko skopawszy go jak należy. Być może ktoś z tych dawnych małolatków opowie nam jeszcze historię o wiele bardziej ponurą niż dzieje Olivera Twista.

Dzieci śpiewają na chwałę Stalina

W swoim ośrodku Alina była jedyną Polką i to w dodatku córką „wyzyskiwaczy klasy robotniczej”, czyli przedwojennych polskich nafciarzy. Chcąc się jakkolwiek komunikować z innymi dziećmi, dziewczynka musiała ekspresowo nauczyć się rosyjskiego. Dzięki przyswojeniu sobie języka, zrozumiała, czego dotyczą codzienne poranne apele. Bohaterka książki Anny Herbich „Dziewczyny z Syberii” wspomina:

Co rano nadzorcy ustawiali nas w rzędach na podwórku i kazali śpiewać rewolucyjne pieśni. Ja jedyna nie śpiewałam. Było tam coś o „polskich panach” i wszyscy myśleli, że ja nie chcę śpiewać w akcie protestu. I mieli rację.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (4)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nixon2
…postać Imperatora w „Gwiezdnych Wojnach” wzorowana była na prezydencie USA Richardzie Nixonie? To nie jedyna inspiracja czasami wojny wietnamskiej. Imperium symbolizowało Stany Zjednoczone, a Ewokowie reprezentowali Wietkong.


…kpt. Piotrowski, jeden z zabójców Jerzego Popiełuszki, miał kontakty z oficerami KGB? To nie jedyny trop wskazujący na to, że zlecenie zamordowania księdza wyszło z Łubianki.

estrees
…renesansowe francuskie dwórki wiedziały, jak się zabawić? Podczas jednej z inspekcji w komnatach dam dworu znaleziono ogromne sztuczne fallusy. Wiele na pozornie cnotliwych panien prowadziło też bujne życie seksualne bez udziału mężczyzn.