Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Historycy z IPN udowadniają: Marian Zacharski był tylko zdolnym amatorem

Ilustracja pochodzi z wnetrza książki "Spiedzy PRL-u"; autor grafiki:Grzegorz AraszewskiPolska miała swojego własnego szpiega na miarę 007. Nazywał się Zacharski, Marian Zacharski. Tyle tylko, że zamiast uroku i niezwykłych talentów agenta Jej Królewskiej Mości, dysponował głównie… łutem szczęścia.

Marian Zacharski ps. „Pay” przedstawiany jest jako najprawdziwszy as polskiego wywiadu. Jak mówił o nim Czesław KiszczakBył największym polskim szpiegiem… spośród wykrytych.

Nazywano go bohaterem, stawiano za wzór profesjonalizmu. Sam Zacharski we wspomnieniach kreuje się na superagenta, który przez lata prowadził emocjonującą grę z obcymi wywiadami. Jak piszą Władysław Bułhak i Patryk Pleskot, autorzy książki „Szpiedzy PRL-u”

Stał się bohaterem (jeszcze w czasach, kiedy siedział w więzieniu) licznych prac dyplomowych pisanych w słynnej szkole szpiegów w Starych Kiejkutach. Dla nich i im podobnych w innych krajach „bloku” miał też rzekomo powstać specjalistyczny film „Poznałem go w Los Angeles”.

Marian Zacharski w swoich książkach kreuje siebie na asa wywiadu. Historycy IPN udowadniają, że w rzeczywistości był tylko zdolnym amatorem.

Marian Zacharski w swoich książkach kreuje siebie na asa wywiadu. Historycy IPN udowadniają, że w rzeczywistości był tylko zdolnym amatorem.

Wcale nie był asem?

Bułhak i Pleskot, na co dzień pracownicy IPN, jako pierwsi dotarli do nieudostępnianej publicznie teczki osobowej Mariana Zacharskiego. Cel był prosty: rzucić nowe światło na biografię Zacharskiego i skonfrontować twarde dowody z książek agenta-celebryty. Jak sami stwierdzają:

Chcemy uzupełnić te fascynujące, ale subiektywne i czasami mylące wspomnienia, a także zbyt uproszczające tezy dziennikarskie dokumentacją wywiadu MSW, jeszcze do niedawna umieszczoną w zbiorze zastrzeżonym Instytutu Pamięci Narodowej.

Marian Zacharski, który w PRL zrobił błyskotliwą karierę dzięki zdobyciu niezwykle cennych materiałów wywiadowczych cały swój sukces zawdzięcza niezwykłemu szczęściu i ślepemu trafowi. W początkach swojej pracy „Pay” otwarcie przyznawał, że nie wie nic o „szpiegowskim rzemiośle”, a polskie MSW nie zapewniło mu nawet elementarnego kursu.

Żółtodziób wygrywa los na szpiegowskiej loterii

Kiedy świeżo upieczony agent zjawił się w Los Angeles, jego zadaniem miało być dostarczanie informacji o amerykańskich firmach produkujących obrabiarki. W tym celu osiadł w Playa del Rey, blisko Doliny Krzemowej.

News powstał w oparciu o książkę <a href="//www.znak.com.pl/ciekawostkikartoteka,ksiazka,5584,Szpiedzy-PRL-u" target="_blank">"Szpiedzy PRL-u"</a> Patryka Pleskota i Władysława Bułhaka (Znak Horyzont 2014).

News powstał w oparciu o książkę „Szpiedzy PRL-u” Patryka Pleskota i Władysława Bułhaka (Znak Horyzont 2014).

To tu, na osiedlowym korcie tenisowym, wpadł na Williama Bella, pracownika firmy zajmującej się dostarczaniem supertajnych technologii dla amerykańskiego lotnictwa wojskowego, dzięki któremu zrobił błyskotliwą karierę w wywiadzie.

Zamieszkanie po sąsiedzku z Bellem nie było wynikiem żadnej przemyślanej operacji. Teczki wywiadu potwierdzają, że nikt nawet nie wiedział o Bellu i jego powiązaniach. Ot, zwykły przypadek. Szczęście Zacharskiego okazało się zresztą podwójne. Nie musiał wcale „zmiękczać” Bella – trafił na bodaj najtrudniejszy moment w życiu Amerykanina.

Mężczyzna powoli pogrążał się w depresji, a z powodu alimentów na pierwszą żonę i wygórowanych potrzeb drugiej wpadał w coraz większe długi. Miał dostęp do strategicznych informacji, a jednocześnie był zniechęcony i stracił zapał do pracy. Aż prosił się o to, by obcy wywiad zwrócił na niego uwagę. W dodatku niedawno stracił syna, którego młody i energiczny Zacharski mu przypominał.

Zupełnie nieopierzony agent wywiadu PRL znalazł się we właściwym miejscu i czasie, by otworzyć kurek z pieniędzmi akurat wtedy, gdy Bell ich potrzebował. Przy okazji – trafił na informatora pozbawionego jakichkolwiek skrupułów i podejrzeń.

Fakt, że w środku zimnej wojny w rękach polskich i radzieckich szpiegów znalazły się informacje o niewykrywalnych bombowcach, systemach obrony przeciwlotniczej, czy kierunkach badawczych Pentagonu na całą dekadę był wyłącznie efektem fartu.

Niskie kompetencje prlowskiego Jamesa Bonda znajdują zresztą potwierdzenie w tym, jak skończyła się jego kariera.

Zacharski zdobył między innymi plany badawcze Pentagonu na lata 1980-1990. (zdjęcie opublikowano na licencji CC BY-SA, autor: David B. Gleason from Chicago, IL ).

Zacharski zdobył między innymi plany badawcze Pentagonu na lata 1980-1990. (zdjęcie opublikowano na licencji CC BY-SA, autor: David B. Gleason from Chicago, IL ).

Brawura i brak umiejętności zaprowadziły go prosto do więzienia z wyrokiem dożywocia. Po kilku latach odsiadki Amerykanie wymienili go za agentów CIA złapanych po drugiej stronie żelaznej kurtyny.

Bułhak i Pleskot po wnikliwej analizie materiałów zgromadzonych w archiwach IPN podsumowują postawę Zacharskiego krótko.

[…] kreuje się na kolejne wcielenie Jamesa Bonda i […] wyraźnie ubarwia początki swoich relacji z wywiadem MSW.

Autorzy książki „Szpiedzy PRL-u” dodają, że „Pay”, który przez lata nie schodził z pierwszych stron gazet okresu transformacji ustrojowej w Polsce, sugeruje iż zna wiele groźnych dla rodzimej sceny politycznej tajemnic. Pod koniec swojego wywodu rzucają przytomną sugestię: A może ich istnienie to kolejny element  zręcznej  autoreklamy? 

Źródłem powyższego newsa jest:

Władysław Bułhak i Patryk Pleskot, Szpiedzy PRL-u, Znak Horyzont, Kraków 2014.

Newsy historyczne. O co chodzi?

news-1 Rubryka „newsów historycznych” to najnowsze doniesienia ze świata historii. Szukamy przegapionych i przemilczanych odkryć polskich (i nie tylko) naukowców. Pokazujemy, że w badaniach nad przeszłością nieustannie coś się dzieje.
news-2 Nasze newsy są krótkie i przystępne. Na 2-3 tysiącach znaków streścimy dla Was odkrycia, które naukowcy zawarli na dziesiątkach stron hermetycznych prac. Piszemy tylko o tym, co naprawdę ma znaczenie. Bez przynudzania.
news-3 Opieramy się na publikacjach naukowych z ostatnich 18 miesięcy. W świecie historii newsy rozchodzą się powoli, a prace akademickie trafiają do potencjalnych odbiorców z dużym opóźnieniem. To co w innych dziedzinach przestaje być newsem po 24 godzinach w historii może nim być nawet rok później.
news-41 Przygotowując newsy kierujemy się listą najbardziej prestiżowych periodyków historycznych. Jeśli jesteś wydawcą lub autorem i chciałbyś, abyśmy sięgnęli do konkretnej publikacji – wyślij ją na adres korespondencyjny naszej redakcji lub w wersji elektronicznej.

Polecamy interesującą książkę:

Komentarze

  1. DUST DEVIL Odpowiedz

    Brzmi całkiem prawdopodobnie. Ale skoro amator zdołał wykraść tak wiele to jaką amatorkę odstawiło USA skoro nie pilnowali ludzi, którzy mieli dostęp do największych sekretów :)

    Swoją drogą, smutno mi się zrobiło jak przeczytałem historię Williama Bella – ten człowiek naprawdę wiele ciężkiego przeszedł i na koniec umarł poprzez zapicie się na śmierć na przepustce z więzienia…

  2. zawiślak Odpowiedz

    Bułhak i Pleskot nic im się w życiu nie udało innym jak ślepej kurze ziarno wszystko i zawsze bez wysiłku. Ja uważam że Bułhak i Pleskot to benkarty z IPN.

    • skrzat Odpowiedz

      Krytykować można zachowując kulturę wypowiedzi i nie robiąc błędów ortograficznych w rzucanych inwektywach ;)

  3. Anonim Odpowiedz

    a co oni nowego odkryli przecież o tym wszystkim tak samo pisze Zacharski w swoich książkach , czyżby kolejni wielcy badacze teoretycy?.

  4. Olo Odpowiedz

    Zacharskiego znam. A kto to Bułhak i Pleskot ??? Kto ich szkolił i jakie sukcesy w wywiadzie zagranicznym odnieśli ??? IPN jako najwyższa i OBIEKTYWNA instancja ??? Po zniszczeniu prawie 40% materiałów UB w 1989r ??? Rzewne jaja !!!

  5. Anonim Odpowiedz

    Myślę, że zacietrzewieni antykomunizmem, tzw.historycy IPN po prostu z zawiści ant-peerelowskiej zaniżają i usiłują pomniejszyć zasługi tego agenta.

  6. jp Odpowiedz

    Żenujące, że tak szacowna instytucja jak IPN zatrudnia czy też współpracuje z ludźmi, których spojrzenie na świat jest totalnie oderwane od rzeczywistości. Każdy trzeźwo myślący człowiek domyśla się, że wykradzenie danych z firm zbrojeniowych najpotężniejszego państwa świata nie może być tylko kwestią przypadku, farta. Szczęście jest ważne ale ilu nie wykorzystałoby tego zbiegu okoliczności? Trochę szacunku dla pracy wykonanej przez Pana Zacharskiego. To że był agentem państwa komunistycznego nie może wpływać na rzetelną ocenę jego dokonań i sukcesów zawodowych, które miał i to jest fakt niepodważalny.

    • Marian Odpowiedz

      „jp napisał 1 stycznia 2015 o 18:37”

      PO pierwsze nie podpisuj się JP bo było tylko dwóch JP! Józef Piłsudski i JP II.
      PO drugie to ten „słynny” PRL-owski „James Bond” nie pracował dla POLSKI, tylko dla Moskwy.
      I to dlatego ten „nasz” dotychczasowy jeszcze niestety pREZYDENT Komoruski, obiecał nam zbudowanie naszej własnej tarczy antyrakietowej a wyszła mu tylko drewniana. Widocznie jego tawariszczi moskale powiedzieli mu – nie nada!

      • jarek Odpowiedz

        Nie pracował dla Moskwy, tylko dla Polski. Ignorancja historyczna jaką się wykazujesz jest naprawdę inrygująca. Jak nie wiesz- to nie pisz.

  7. screet Odpowiedz

    Dwa [***] z policji politycznej ipn ktorzy jedyne co w zyciu potrafili zrobic to [***].
    I te [***] ktore sie tam politycznie zalapaly maja czelnosc krytykowac kogos kto doszedl swoja
    odwaga sprytem a nawet lutem szczescia wykradl supertajne dokumenty usraelca.
    Dla tych dwoch karlow politycznych i [***] z podejrzanym rodowodem to co zrobil pan Zacharski
    jest nawet 0.001% nieosiagalne dla nich.
    Jedyne co moga robic to [***].

    Komentarz został wyedytowany. Prosimy o nie używanie rynsztokowego języka. Redakcja

  8. Anonim Odpowiedz

    ładny mi amator i farciarz to największy farciarz i super szpieg w historii Ameryki nigdy nie złapany na gorącym uczynku i to właśnie o nim uczą w szkołach wywiady nawet w Izraelu w którym drugiego naszego super szpiega i to właśnie od ni powinni szkolić naszych wywiadowców nieważny jest rodowód ale skuteczność wywiadu tylko Macierewicz wodę z mózgu ludziom robi

  9. kokizowiec Odpowiedz

    Z punktu widzenia narodu i jego interesu Zacharski to parszywa pluskwa do zniszczenia.
    Wsadzic do samolotu ladującego w USA ( jak robi to Mosad )
    Z punktu widzenia władzy radzieckiej to satelicka Racja Stanu przeciwko narodowi polskiemu
    i Marian Zacharski to wróg racji Stanu Wolnego Narodu.
    Zdegradowac – wywieźć do USA za naleleżne mu …. DOŻYWOCIE
    O takiej [polskiej GANGRENIE nie wolno pamiętac !

    • Anonim Odpowiedz

      Brawo, komentarz godny prawdziwego patrioty. Serce rośnie i duma rozpiera widząc tak merytoryczne rozważenie tematu i proponowane rozwiazania. Autor nadaje się przynajmniej na ministra, ale wówczas nie będzie wyróżniał wśród idio… .

  10. Pamiętliwy Odpowiedz

    Super opracowanie Panów z IPN-u, mam trochę więcej lat i pamiętam jeszcze PRL.
    i już widzę jak „naturszczyk” Zacharski, wyjął paszport z szuflady, kupił bilet i poleciał do USA, sprzedawać obrabiarki. :)
    Litości Panowie z IPN, to tak nie działało.
    Najlepszym podsumowaniem będzie żart:
    „Ojciec stara się wyjaśnić synowi, ze w PRL nie było nic w sklepach tylko na pólkach stał ocet. Syn myśli, myśli i mówi:’jak to Tato w całej Galerii Mokotów tylko ocet'”

    Pogadajcie chwilę ze starszymi ludźmi, PRL był trochę bardziej skomplikowany niż w filmach Barei.

  11. Jerzy Sieradzki Odpowiedz

    Nazywam sie Zacharski
    wbrew regulom
    czytam po kilku latach wlasnie drugi raz.
    Gdybym mogl uscisnac Panu Zacharskiemu reke to po przeczytaniu wszystkich jego ksiazek bylby to taki zaszczyt dla mnie ktory nie moglby go przewyzszyc zaden inny juz nigdy.
    Jestem Polakiem a On Polski nigdy nie zdradzil.

  12. Anonim Odpowiedz

    Jacek Krysiński. Po przeczytaniu tego artykuł stanęła mi przed oczami scena z jednej książek. Młody pisarz mówi do Krytyka Literackiego:”Czyśbyś chciał mnie wciągnąć do bagna z którego sam się wywodzisz?,,. Pracownicy IPN nie mogąc zabłysnąć umiejętnościami merytorycznym próbują obnażyć miernotę? innych.I mają nadzieję że zabłysną światłem gwiazdy pierwszej wielkości, Popełniają przy tym tak wiele karygodnych błędów że nie dziwi mnie ich miejsce pracy. W normalnej firmie pracowali by krótko. Nie będąc,byłym lub obecnym, pracownikiem wywiadu oraz nie mając żadnej profesjonalnej styczności z rzemiosłem szpiegowskim pozwolę sobie zwrócić uwagę tylko na dostępne każdemu normalnemu człowiekowi posiadającemu umiejętności analityczne błędy merytoryczne w sformułowaniach. Po pierwsze nie wierzę że Pan Zacharski został wysłany do USA przypadkiem, Takich zadań nie powierzano pierwszemu lepszemu żółtodziobowi. Musiał wykazać się wcześniej ponadprzeciętnymi umiejętnościami. A po drugie-swojego informatora spotkał wprawdzie przypadkiem…ale…nie bywał przypadkowo w miejscu gdzie można było spotkać kandydata na wartościowego informatora, Nie było także przypadku w tym że potrafił maksymalnie efektywnie wykorzystać szansę jaka się pojawiła. Tu zagrały rolę niekiepskie Umiejętności, Pozdrawiam intelektualne miernoty. Z IPN-u w szczególności.

  13. Anonim Odpowiedz

    Mówią że szczęście sprzyja lepszym.Które trzeba umieć wykorzystać.Nie rozumiem skąd takie zacietrzewienie w pomniejszaniu dorobku Zacharskiego.On.swoje szczęście wykorzystał.Gdyby był takim nic to nie szkolono kontrwywiadu by na jego przekładzie w Akademii FBI.A wpadka jego nastąpiła w wyniku przecieku w wywiadzie SB i załamania Bella w czasie przesłuchania.A Macierewicza nie mieszajcie bo rozgonił wywiad wojskowy o którym Zacharski miał jak najgorsze zdanie .Co uzęwnętrznia się w jego autobiografii i w książkach o wywiadzie II RP..A tak na marginesie w autobiografiach zawsze się koloryzuje bo jak inaczej by się sprzedały.I to jeszcze w tak wysokich nakładach

  14. mały James Odpowiedz

    Pan Zacharski skoro był doceniony i szanowany przez PRL oraz „Nową władzę” (III RP) to chyba nie był przeciętniakiem. Za masło i wódkę czy „plecy” pozycji w wywiadzie nie zdobył. Jak miał szczęście to tylko jego cenna właściwość, nie dana każdemu. W wywiadzie trzeba mieć szczęście, intuicję i inne, nieraz zaskakujące predyspozycje. Zasługuje na uznanie, a nie krytykę.

  15. Anonim Odpowiedz

    Czytałem i książkę tych panów, i wspomnienia Mariana Zacharskiego. Zabawna rzecz zatem, że wśród opisywanych przez siebie przypadków zwykłych nieudaczników, których działalność szpiegowska zakrawa raczej na farsę, panowie Bułhak i Pleskot z wyróżniającego się Zacharskiego zrobili amatora i agenta z przypadku. „Nie musiał wcale „zmiękczać” Bella – trafił na bodaj najtrudniejszy moment w życiu Amerykanina. Mężczyzna powoli pogrążał się w depresji, a z powodu alimentów na pierwszą żonę i wygórowanych potrzeb drugiej wpadał w coraz większe długi.” Jak widać, ludzie piszący o szpiegach nie wiedzą rzeczy, których nauczyłby ich autor pierwszej lepszej powieści szpiegowskiej – że pieniądze, brak uznania w pracy i kłopoty osobiste to typowe punkty zaczepienia.

  16. Anonim Odpowiedz

    Druga rzecz to taka, że syn człowieka będącego po wojnie na celowniku władz z uwagi na akowską przeszłość, miałby nikłe szanse na studia, karierę i wyjazd zagraniczny, gdyby nie wywiad. Czyżby zatem Mariana Zacharskiego nagle przestało dotyczyć modne w kręgach IPN wyrażenie „resortowe dzieci”?

  17. bnq58 Odpowiedz

    IPN miał służyć wolnej Polsce i Polakom, a wykazują służalczość partyjną – żałosne. Cytując i parafrazując wypowiedź Zacharskiego: kościół to nie bóg, ideologia to nie honor, partia to nie ojczyzna – panowie niepartyjni pisowo z IPN.

  18. Pol Odpowiedz

    Dobra Panowie histerycy. Proszę teraz o przedstawienie polskiego szpiega profesjonalisty, który zdobył materiały o podobnym ciężarze gatunkowym. Może ktoś z naszych wojskowych służb? :D :D :D

  19. pilotmig29 Odpowiedz

    Szanowni Państwo, gdy czytamy książkę na temat zdobywania informacji przez Zacharskiego, to pierwsze co bardzo wyraźnie jest dostrzegalne, to ogromne jego umiejętności w zakresie NLP. Dosłownie OGROMNE. Bardzo mnie to bawiło, jak piękne każdym zdaniem i każdym elementem pracował nad tym żeby „Dzwonek” przekazywał grzecznie informacje. Szczęście oczywiście jest potrzebne ale trzeba umieć sobie pomóc. Nie wiem skąd w latach 70 Zacharski miał dostęp do wiedzy o NLP ale wiadomo, że w tamtych czasach była to podstawowa umiejętność wywiadu amerykańskiego. Jeśli ktoś chce zobaczyć jak w praktyce stosować NLP, to powinien przeczytać książkę Zacharskiego. Badacze z IPN-u dobrze chcieli ale nie znają NLP, więc nie rozumieją, że to nie było „zwykłe” szczęście lecz po prostu Bell jadł z ręki Zacharskiemu, ponieważ został pięknie na to zaprogramowany.

  20. gonzo Odpowiedz

    Dzisiaj polskie przedsiębiorstwo radwar,część bumaru, robi znakomite radary wojskowe. Jak się Wam wydaje dlaczego? To po prostu twórcze rozwinięcie zdobyczy Zacharskiego. Czy facet wiedział, że jego zdobycze przekazują do Moskwy? Z resztą to nie poszło za darmo. Czytałem książkę Pleskota o mordach politycznych PRL – porażająco amatorska, nie wnosząca absolutnie nic do tematu, po prostu słaba. Nie wiem jak można tak pisać mając dostęp do archiwów i pełni wiedzy o mechanizmach tajnych służb PRL. Dziennikarz Sumiński piszący częściowo o tym samym Pleskota po prostu demoluje.

Dodaj komentarz