Damy - empik

Historycy z IPN udowadniają: Marian Zacharski był tylko zdolnym amatorem

Autor: | 9 grudnia 2014 | 20,403 odsłon

Ilustracja pochodzi z wnetrza książki "Spiedzy PRL-u"; autor grafiki:Grzegorz AraszewskiPolska miała swojego własnego szpiega na miarę 007. Nazywał się Zacharski, Marian Zacharski. Tyle tylko, że zamiast uroku i niezwykłych talentów agenta Jej Królewskiej Mości, dysponował głównie… łutem szczęścia.

Marian Zacharski ps. „Pay” przedstawiany jest jako najprawdziwszy as polskiego wywiadu. Jak mówił o nim Czesław KiszczakBył największym polskim szpiegiem… spośród wykrytych.

Nazywano go bohaterem, stawiano za wzór profesjonalizmu. Sam Zacharski we wspomnieniach kreuje się na superagenta, który przez lata prowadził emocjonującą grę z obcymi wywiadami. Jak piszą Władysław Bułhak i Patryk Pleskot, autorzy książki „Szpiedzy PRL-u”

Stał się bohaterem (jeszcze w czasach, kiedy siedział w więzieniu) licznych prac dyplomowych pisanych w słynnej szkole szpiegów w Starych Kiejkutach. Dla nich i im podobnych w innych krajach „bloku” miał też rzekomo powstać specjalistyczny film „Poznałem go w Los Angeles”.

Marian Zacharski w swoich książkach kreuje siebie na asa wywiadu. Historycy IPN udowadniają, że w rzeczywistości był tylko zdolnym amatorem.

Marian Zacharski w swoich książkach kreuje siebie na asa wywiadu. Historycy IPN udowadniają, że w rzeczywistości był tylko zdolnym amatorem.

Wcale nie był asem?

Bułhak i Pleskot, na co dzień pracownicy IPN, jako pierwsi dotarli do nieudostępnianej publicznie teczki osobowej Mariana Zacharskiego. Cel był prosty: rzucić nowe światło na biografię Zacharskiego i skonfrontować twarde dowody z książek agenta-celebryty. Jak sami stwierdzają:

Chcemy uzupełnić te fascynujące, ale subiektywne i czasami mylące wspomnienia, a także zbyt uproszczające tezy dziennikarskie dokumentacją wywiadu MSW, jeszcze do niedawna umieszczoną w zbiorze zastrzeżonym Instytutu Pamięci Narodowej.

Marian Zacharski, który w PRL zrobił błyskotliwą karierę dzięki zdobyciu niezwykle cennych materiałów wywiadowczych cały swój sukces zawdzięcza niezwykłemu szczęściu i ślepemu trafowi. W początkach swojej pracy „Pay” otwarcie przyznawał, że nie wie nic o „szpiegowskim rzemiośle”, a polskie MSW nie zapewniło mu nawet elementarnego kursu.

Żółtodziób wygrywa los na szpiegowskiej loterii

Kiedy świeżo upieczony agent zjawił się w Los Angeles, jego zadaniem miało być dostarczanie informacji o amerykańskich firmach produkujących obrabiarki. W tym celu osiadł w Playa del Rey, blisko Doliny Krzemowej.

News powstał w oparciu o książkę <a href="//www.znak.com.pl/ciekawostkikartoteka,ksiazka,5584,Szpiedzy-PRL-u" target="_blank">"Szpiedzy PRL-u"</a> Patryka Pleskota i Władysława Bułhaka (Znak Horyzont 2014).

News powstał w oparciu o książkę „Szpiedzy PRL-u” Patryka Pleskota i Władysława Bułhaka (Znak Horyzont 2014).

To tu, na osiedlowym korcie tenisowym, wpadł na Williama Bella, pracownika firmy zajmującej się dostarczaniem supertajnych technologii dla amerykańskiego lotnictwa wojskowego, dzięki któremu zrobił błyskotliwą karierę w wywiadzie.

Zamieszkanie po sąsiedzku z Bellem nie było wynikiem żadnej przemyślanej operacji. Teczki wywiadu potwierdzają, że nikt nawet nie wiedział o Bellu i jego powiązaniach. Ot, zwykły przypadek. Szczęście Zacharskiego okazało się zresztą podwójne. Nie musiał wcale „zmiękczać” Bella – trafił na bodaj najtrudniejszy moment w życiu Amerykanina.

Mężczyzna powoli pogrążał się w depresji, a z powodu alimentów na pierwszą żonę i wygórowanych potrzeb drugiej wpadał w coraz większe długi. Miał dostęp do strategicznych informacji, a jednocześnie był zniechęcony i stracił zapał do pracy. Aż prosił się o to, by obcy wywiad zwrócił na niego uwagę. W dodatku niedawno stracił syna, którego młody i energiczny Zacharski mu przypominał.

Zupełnie nieopierzony agent wywiadu PRL znalazł się we właściwym miejscu i czasie, by otworzyć kurek z pieniędzmi akurat wtedy, gdy Bell ich potrzebował. Przy okazji – trafił na informatora pozbawionego jakichkolwiek skrupułów i podejrzeń.

Fakt, że w środku zimnej wojny w rękach polskich i radzieckich szpiegów znalazły się informacje o niewykrywalnych bombowcach, systemach obrony przeciwlotniczej, czy kierunkach badawczych Pentagonu na całą dekadę był wyłącznie efektem fartu.

Niskie kompetencje prlowskiego Jamesa Bonda znajdują zresztą potwierdzenie w tym, jak skończyła się jego kariera.

Zacharski zdobył między innymi plany badawcze Pentagonu na lata 1980-1990. (zdjęcie opublikowano na licencji CC BY-SA, autor: David B. Gleason from Chicago, IL ).

Zacharski zdobył między innymi plany badawcze Pentagonu na lata 1980-1990. (zdjęcie opublikowano na licencji CC BY-SA, autor: David B. Gleason from Chicago, IL ).

Brawura i brak umiejętności zaprowadziły go prosto do więzienia z wyrokiem dożywocia. Po kilku latach odsiadki Amerykanie wymienili go za agentów CIA złapanych po drugiej stronie żelaznej kurtyny.

Bułhak i Pleskot po wnikliwej analizie materiałów zgromadzonych w archiwach IPN podsumowują postawę Zacharskiego krótko.

[…] kreuje się na kolejne wcielenie Jamesa Bonda i […] wyraźnie ubarwia początki swoich relacji z wywiadem MSW.

Autorzy książki „Szpiedzy PRL-u” dodają, że „Pay”, który przez lata nie schodził z pierwszych stron gazet okresu transformacji ustrojowej w Polsce, sugeruje iż zna wiele groźnych dla rodzimej sceny politycznej tajemnic. Pod koniec swojego wywodu rzucają przytomną sugestię: A może ich istnienie to kolejny element  zręcznej  autoreklamy? 

Źródłem powyższego newsa jest:

Władysław Bułhak i Patryk Pleskot, Szpiedzy PRL-u, Znak Horyzont, Kraków 2014.

Newsy historyczne. O co chodzi?

news-1 Rubryka „newsów historycznych” to najnowsze doniesienia ze świata historii. Szukamy przegapionych i przemilczanych odkryć polskich (i nie tylko) naukowców. Pokazujemy, że w badaniach nad przeszłością nieustannie coś się dzieje.
news-2 Nasze newsy są krótkie i przystępne. Na 2-3 tysiącach znaków streścimy dla Was odkrycia, które naukowcy zawarli na dziesiątkach stron hermetycznych prac. Piszemy tylko o tym, co naprawdę ma znaczenie. Bez przynudzania.
news-3 Opieramy się na publikacjach naukowych z ostatnich 18 miesięcy. W świecie historii newsy rozchodzą się powoli, a prace akademickie trafiają do potencjalnych odbiorców z dużym opóźnieniem. To co w innych dziedzinach przestaje być newsem po 24 godzinach w historii może nim być nawet rok później.
news-41 Przygotowując newsy kierujemy się listą najbardziej prestiżowych periodyków historycznych. Jeśli jesteś wydawcą lub autorem i chciałbyś, abyśmy sięgnęli do konkretnej publikacji – wyślij ją na adres korespondencyjny naszej redakcji lub w wersji elektronicznej.

Polecamy interesującą książkę:

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (25)
  1. Brzmi całkiem prawdopodobnie. Ale skoro amator zdołał wykraść tak wiele to jaką amatorkę odstawiło USA skoro nie pilnowali ludzi, którzy mieli dostęp do największych sekretów :)

    Swoją drogą, smutno mi się zrobiło jak przeczytałem historię Williama Bella – ten człowiek naprawdę wiele ciężkiego przeszedł i na koniec umarł poprzez zapicie się na śmierć na przepustce z więzienia…

  2. Zacharskiego znam. A kto to Bułhak i Pleskot ??? Kto ich szkolił i jakie sukcesy w wywiadzie zagranicznym odnieśli ??? IPN jako najwyższa i OBIEKTYWNA instancja ??? Po zniszczeniu prawie 40% materiałów UB w 1989r ??? Rzewne jaja !!!

  3. Żenujące, że tak szacowna instytucja jak IPN zatrudnia czy też współpracuje z ludźmi, których spojrzenie na świat jest totalnie oderwane od rzeczywistości. Każdy trzeźwo myślący człowiek domyśla się, że wykradzenie danych z firm zbrojeniowych najpotężniejszego państwa świata nie może być tylko kwestią przypadku, farta. Szczęście jest ważne ale ilu nie wykorzystałoby tego zbiegu okoliczności? Trochę szacunku dla pracy wykonanej przez Pana Zacharskiego. To że był agentem państwa komunistycznego nie może wpływać na rzetelną ocenę jego dokonań i sukcesów zawodowych, które miał i to jest fakt niepodważalny.

    • „jp napisał 1 stycznia 2015 o 18:37”

      PO pierwsze nie podpisuj się JP bo było tylko dwóch JP! Józef Piłsudski i JP II.
      PO drugie to ten „słynny” PRL-owski „James Bond” nie pracował dla POLSKI, tylko dla Moskwy.
      I to dlatego ten „nasz” dotychczasowy jeszcze niestety pREZYDENT Komoruski, obiecał nam zbudowanie naszej własnej tarczy antyrakietowej a wyszła mu tylko drewniana. Widocznie jego tawariszczi moskale powiedzieli mu – nie nada!

  4. Dwa [***] z policji politycznej ipn ktorzy jedyne co w zyciu potrafili zrobic to [***].
    I te [***] ktore sie tam politycznie zalapaly maja czelnosc krytykowac kogos kto doszedl swoja
    odwaga sprytem a nawet lutem szczescia wykradl supertajne dokumenty usraelca.
    Dla tych dwoch karlow politycznych i [***] z podejrzanym rodowodem to co zrobil pan Zacharski
    jest nawet 0.001% nieosiagalne dla nich.
    Jedyne co moga robic to [***].

    Komentarz został wyedytowany. Prosimy o nie używanie rynsztokowego języka. Redakcja

  5. ładny mi amator i farciarz to największy farciarz i super szpieg w historii Ameryki nigdy nie złapany na gorącym uczynku i to właśnie o nim uczą w szkołach wywiady nawet w Izraelu w którym drugiego naszego super szpiega i to właśnie od ni powinni szkolić naszych wywiadowców nieważny jest rodowód ale skuteczność wywiadu tylko Macierewicz wodę z mózgu ludziom robi

  6. Z punktu widzenia narodu i jego interesu Zacharski to parszywa pluskwa do zniszczenia.
    Wsadzic do samolotu ladującego w USA ( jak robi to Mosad )
    Z punktu widzenia władzy radzieckiej to satelicka Racja Stanu przeciwko narodowi polskiemu
    i Marian Zacharski to wróg racji Stanu Wolnego Narodu.
    Zdegradowac – wywieźć do USA za naleleżne mu …. DOŻYWOCIE
    O takiej [polskiej GANGRENIE nie wolno pamiętac !

  7. Super opracowanie Panów z IPN-u, mam trochę więcej lat i pamiętam jeszcze PRL.
    i już widzę jak „naturszczyk” Zacharski, wyjął paszport z szuflady, kupił bilet i poleciał do USA, sprzedawać obrabiarki. :)
    Litości Panowie z IPN, to tak nie działało.
    Najlepszym podsumowaniem będzie żart:
    „Ojciec stara się wyjaśnić synowi, ze w PRL nie było nic w sklepach tylko na pólkach stał ocet. Syn myśli, myśli i mówi:’jak to Tato w całej Galerii Mokotów tylko ocet'”

    Pogadajcie chwilę ze starszymi ludźmi, PRL był trochę bardziej skomplikowany niż w filmach Barei.

  8. Nazywam sie Zacharski
    wbrew regulom
    czytam po kilku latach wlasnie drugi raz.
    Gdybym mogl uscisnac Panu Zacharskiemu reke to po przeczytaniu wszystkich jego ksiazek bylby to taki zaszczyt dla mnie ktory nie moglby go przewyzszyc zaden inny juz nigdy.
    Jestem Polakiem a On Polski nigdy nie zdradzil.

  9. Jacek Krysiński. Po przeczytaniu tego artykuł stanęła mi przed oczami scena z jednej książek. Młody pisarz mówi do Krytyka Literackiego:”Czyśbyś chciał mnie wciągnąć do bagna z którego sam się wywodzisz?,,. Pracownicy IPN nie mogąc zabłysnąć umiejętnościami merytorycznym próbują obnażyć miernotę? innych.I mają nadzieję że zabłysną światłem gwiazdy pierwszej wielkości, Popełniają przy tym tak wiele karygodnych błędów że nie dziwi mnie ich miejsce pracy. W normalnej firmie pracowali by krótko. Nie będąc,byłym lub obecnym, pracownikiem wywiadu oraz nie mając żadnej profesjonalnej styczności z rzemiosłem szpiegowskim pozwolę sobie zwrócić uwagę tylko na dostępne każdemu normalnemu człowiekowi posiadającemu umiejętności analityczne błędy merytoryczne w sformułowaniach. Po pierwsze nie wierzę że Pan Zacharski został wysłany do USA przypadkiem, Takich zadań nie powierzano pierwszemu lepszemu żółtodziobowi. Musiał wykazać się wcześniej ponadprzeciętnymi umiejętnościami. A po drugie-swojego informatora spotkał wprawdzie przypadkiem…ale…nie bywał przypadkowo w miejscu gdzie można było spotkać kandydata na wartościowego informatora, Nie było także przypadku w tym że potrafił maksymalnie efektywnie wykorzystać szansę jaka się pojawiła. Tu zagrały rolę niekiepskie Umiejętności, Pozdrawiam intelektualne miernoty. Z IPN-u w szczególności.

  10. Mówią że szczęście sprzyja lepszym.Które trzeba umieć wykorzystać.Nie rozumiem skąd takie zacietrzewienie w pomniejszaniu dorobku Zacharskiego.On.swoje szczęście wykorzystał.Gdyby był takim nic to nie szkolono kontrwywiadu by na jego przekładzie w Akademii FBI.A wpadka jego nastąpiła w wyniku przecieku w wywiadzie SB i załamania Bella w czasie przesłuchania.A Macierewicza nie mieszajcie bo rozgonił wywiad wojskowy o którym Zacharski miał jak najgorsze zdanie .Co uzęwnętrznia się w jego autobiografii i w książkach o wywiadzie II RP..A tak na marginesie w autobiografiach zawsze się koloryzuje bo jak inaczej by się sprzedały.I to jeszcze w tak wysokich nakładach

  11. Pan Zacharski skoro był doceniony i szanowany przez PRL oraz „Nową władzę” (III RP) to chyba nie był przeciętniakiem. Za masło i wódkę czy „plecy” pozycji w wywiadzie nie zdobył. Jak miał szczęście to tylko jego cenna właściwość, nie dana każdemu. W wywiadzie trzeba mieć szczęście, intuicję i inne, nieraz zaskakujące predyspozycje. Zasługuje na uznanie, a nie krytykę.

  12. Czytałem i książkę tych panów, i wspomnienia Mariana Zacharskiego. Zabawna rzecz zatem, że wśród opisywanych przez siebie przypadków zwykłych nieudaczników, których działalność szpiegowska zakrawa raczej na farsę, panowie Bułhak i Pleskot z wyróżniającego się Zacharskiego zrobili amatora i agenta z przypadku. „Nie musiał wcale „zmiękczać” Bella – trafił na bodaj najtrudniejszy moment w życiu Amerykanina. Mężczyzna powoli pogrążał się w depresji, a z powodu alimentów na pierwszą żonę i wygórowanych potrzeb drugiej wpadał w coraz większe długi.” Jak widać, ludzie piszący o szpiegach nie wiedzą rzeczy, których nauczyłby ich autor pierwszej lepszej powieści szpiegowskiej – że pieniądze, brak uznania w pracy i kłopoty osobiste to typowe punkty zaczepienia.

  13. Druga rzecz to taka, że syn człowieka będącego po wojnie na celowniku władz z uwagi na akowską przeszłość, miałby nikłe szanse na studia, karierę i wyjazd zagraniczny, gdyby nie wywiad. Czyżby zatem Mariana Zacharskiego nagle przestało dotyczyć modne w kręgach IPN wyrażenie „resortowe dzieci”?

  14. IPN miał służyć wolnej Polsce i Polakom, a wykazują służalczość partyjną – żałosne. Cytując i parafrazując wypowiedź Zacharskiego: kościół to nie bóg, ideologia to nie honor, partia to nie ojczyzna – panowie niepartyjni pisowo z IPN.

  15. Dobra Panowie histerycy. Proszę teraz o przedstawienie polskiego szpiega profesjonalisty, który zdobył materiały o podobnym ciężarze gatunkowym. Może ktoś z naszych wojskowych służb? :D :D :D

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.