Damy - empik

Bękart królowej? Sekrety młodości Marysieńki Sobieskiej

Autor: | 8 września 2014 | 35,016 odsłon

Marysieńka około roku 1658.Jej listy miłosne do dzisiaj rozpalają wyobraźnię. Jako jedna z niewielu władczyń zaznała małżeńskiego szczęścia. A mimo to poddani jej nie znosili. W młodości uchodziła za pupilkę królowej, francuskiego agenta i córkę z nieprawego łoża. Słusznie?

Kiedy Ludwika Maria Gonzaga de Nevers wyruszała do Polski, by poślubić króla Władysława IV Wazę, niewiele za nią stało. Nie miała cesarskiego rodzica, zastępów wojsk ani zasobnej kiesy. Wpływy musiała zdobyć po swojemu. Zaprzęgła do tego zastępy fanatycznie jej oddanych ślicznotek i na polskim królewskim dworze zaroiło się od młodziutkich i pięknych Francuzek.

Ich jedynym zadaniem było rozkochać w sobie jak najświetniejszego magnata, wyjść za niego za mąż i skaptować go na wiernego stronnika królowej i dworu. Spośród pięknej armii królowej najwyżej zaszła jej ulubienica, w przyszłości królowa Marysieńka. Zanim jednak wyszła za mąż za późniejszego Jana III, była całkiem małą dziewczynką, która przyjechała do Polski prawdopodobnie w wieku czterech lat.

Pałac książęcy w Nevers. To tu mieszkała późniejsza królowa Ludwika Maria Gonzaaga. Być może w jednej z komnat przyszła na świat jej chrzestna córka Marysieńka? (fot. Aleksandra Zaprutko-Janicka)

Pałac książęcy w Nevers. To tu mieszkała późniejsza królowa Ludwika Maria Gonzaaga. Być może w jednej z komnat przyszła na świat jej chrzestna córka Marysieńka? (fot. Aleksandra Zaprutko-Janicka)

Wczesne dzieciństwo Marii Kazimiery d’Arquien de La Grange przesłania mgiełka tajemnicy. Urodziła się prawdopodobnie 28 czerwca 1641 roku w Nevers. To piękne miasteczko na południu Francji słynie przede wszystkim jako miejsce pielgrzymkowe.

Do położonego nad Loarą Nevers chrześcijanie przyjeżdżają do grobu św. Bernadety, która doznała objawień w Lourdes. Dla pielgrzymów z Polski dodatkową atrakcją może być fakt, że z tego niewielkiego burgundzkiego miasteczka pochodziły aż dwie nasze królowe.

Choć Nevers może się mienić matecznikiem polskich koronowanych głów, w miasteczku trudno znaleźć po tym ślad. Ludwika Maria Gonzaga doczekała się tylko parkingu swojego imienia. Marysieńka – nie dostała nawet tyle.

Inspirację do napisania artykułu stanowiła książka Roberta Forysia pod tytułem "Gambit hetmański" (Wyd. Otwarte 2016).

Inspirację do napisania artykułu stanowiła książka Roberta Forysia pod tytułem „Gambit hetmański” (Wydawnictwo Otwarte 2016). To fascynująca opowieść o kobietach, które nade wszystko pragną władzy. Gotowe są za nią zapłacić złotem, krwią, trucizną, a nawet – własnym ciałem…

A tak naprawdę, to czyje to dziecko?

Marysieńka była córką (a biorąc pod uwagę złośliwe plotki, przynajmniej nosiła nazwisko) Henryka Alberta de la Grange d’Arquien i jego żony, Franciszki de la Châtre. Matką chrzestną dziewczynki była władczyni jej rodzinnego miasta, księżna Ludwika Maria Gonzaga. Rodzice Marysieńki wzięli ślub w roku 1634 i mieli siedmioro dzieci. Jak pisze biograf Sobieskiej Michał Komaszyński, ojciec królowej Henryk:

Służył u księcia Orleańskiego Gastona, brata króla Francji Ludwika XIII, jako kapitan gwardii szwajcarskiej. Małżonka markiza Franciszki de la Châtre była zaś ochmistrzynią księżniczki newerskiej Marii Gonzagi.

Wjazd Ludwiki Marii do Gdańska. Gdzieś w ciżbie uwiecznionej na obrazie znajduje się czteroletnia, przerażona dziewczynka. Późniejsza królowa Polski Maria Kazimiera Sobieska.

Wjazd Ludwiki Marii do Gdańska. Gdzieś w ciżbie uwiecznionej na obrazie znajduje się czteroletnia, przerażona dziewczynka. Późniejsza królowa Polski Maria Kazimiera Sobieska.

Kiedy Ludwika Maria została wybrana na małżonkę dla polskiego króla i po ślubie per procura wyruszyła do Warszawy, mimo panującej zimy i niebezpieczeństw podróży, zabrała ze sobą kilkuletnią chrześniaczkę.

Podobno przyszła polska królowa chciała w ten sposób ulżyć jej rodzicom, którym daleko było do zamożności. Istnieje także drugie wyjaśnienie dla tak wczesnego odebrania dziewczynki z rąk matki. Szybko zaczęto rozsiewać pogłoski, jakoby Ludwika Maria Gonzaga kierowała się miłością… macierzyńską.

Niechętni Francuzce plotkarze twierdzili, że mała Marysieńka w rzeczywistości jest nieślubną córką Ludwiki Marii pochodzącą z jej romansu z Henrykiem d’Effiat, markizem de Cinq-Mars. Rzekomy ojciec dziewczynki, który został ścięty we Francji za zdradę z rozkazu kardynała Richelieu (tego od muszkieterów) miał być jedyną prawdziwą miłością królowej.

Ojcostwo przypisywano też spokrewnionemu z Ludwikiem XIV księciu Kondeuszowi. „Życzliwi” donieśli o tym naszemu Władysławowi IV Wazie dodając, że rzekomy bękart jest dowodem na złe powadzenie się królowej przed ślubem. Król jednak… niespecjalnie się przejął.

Z pewnością wiedział, jaką bujną przeszłość ma za sobą jego żona. Dla niego liczyło się co innego: niemały posag, ufundowany przez króla Francji, który już przeliczał na kolejne oddziały wojska i łapówki.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (10)
  1. Komentarze z naszego profilu na Facebooku (i z ponownych udostępnień) //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/922228857805774 :

    Tomasz K.: i ktoś tu mówi, że kobiety są tylko ofiarami męskich neandertali

    Jan K.: Ale jak rozkochała w sobie a następnie zmotywowała do do działania ! Takie kobitki to ja rozumiem !

    Artur Z.: czyli ona tak znowu święta nie była a z resztą to ,który władca czy władczyni należeli świętych raczej żadni bo czy chłop czy pan to natura ciąga go to tu to tam

    Mariola S.: na dworach królewskich to dopiero się działo, intrygi,etc.

    • Prawda, ale żeby tylko jednego sutannowego… Gdy Marysieńka zabujała się w Sobieskim i postanowiła porzucić Zamoyskiego potrzebny był jej rozwód nieosiągalny bez papieskiej zgody. Znalazła poparcie u nuncjusza w Warszawie. Pół roku później zostali kochankami. Można się w tym romansie doszukiwać fortunnego zrządzenia losu, bo kiedy wyjechała z nuncjuszem do Francji na „negocjacje” w sprawie rozwodu, mąż złapał syfilis. Aż strach pomyśleć jak potoczyła by się nasza historia gdyby syfem zaraziła się od niego Marysieńka, a od niej Sobieski i Pignatelli. Na szczęście gdy wróciła do kraju Zamoyski był już tak chory, że o bzykaniu nie było mowy. Po śmierci męża miała trudny orzech do zgryzienia: wybrać Sobieskiego czy nuncjusza zwłaszcza, że lubiła nie tylko seks ale i pieniądze i władzę. Gdy Sobieski został marszałkiem koronnym wybór stał się oczywisty. I tak 14 maja 1665r. kochanek udzielił Marysieńce ślubu z Sobieskim w zamkowej kaplicy co jest moim zdaniem jednym z zabawniejszych epizodów w naszej historii i aż żal trochę, że nie ma „fotek” z tych zaślubin bo chciałbym zobaczyć miny trojga kochanków podczas tej ceremonii.

      Gdy Sobieski kopnął w kalendarz zaopiekował się nią dawny kochanek, już papież Inncenty XII. W Watykanie swoim tyłkiem Marysieńka wyrobiła sobie taką pozycję, że stała się jego osobistym doradcą i zdobyła pozycję w administacji. Jeszcze za życia papieża zabrała się za kreowanie jego następcy – kardynała Albaniego. Tak go „kreowała”, że ten miał nawet zamiar porzucić dla niej kapłaństwo, a podczas kanklawe robił wszystko by go nie zrobiono papieżem. Kiedy klamka zapadła, zemdlał. Po ocuceniu wymiotował i tłumaczył , że jest zbyt chory by podołać obowiązkom. Ale nie było zmiłuj. Został Klemensem XI. Pontyfikat zaczął oczywiście od wizyty w pałacu Marysieńki odwiedzając ją później regularnie. I zapewne ten błogi stan trwałby długo gdyby nie ciągoty Marysieńki do hazardu, a jej ojca do młodych dupeczek. Na domiar złego zaczęła popierać mającego wielu wrogów kardynała Berberiniego. Tak się z nim „zaprzyjaźniła”, że zazdrosny kochanek Klemens XI wpadł w szał i ukrócił jej wpływy w rzymskim towarzystwie, które zaczeły słabnąć z dnia na dzień.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

mini4
…w wyniku polityki „prorodzinnej” Ceauşescu ponad 2 mln dzieci wychowywało się w tragicznych warunkach w przepełnionych domach dziecka, nie mając nawet imion, tylko numerki?

Żandarmeria_Wojskowa_czy_wiesz_ze
…”łowcy cieni” z polskiej policji w ciągu ostatnich czterech lat zatrzymali ponad dwustu najgroźniejszych przestępców? O pomoc prosi ich nawet FBI!

Miniaturka
tysiące Ukraińców ratowało polskich sąsiadów podczas Rzezi Wołyńskiej? Z badań Wiktora Poliszczuka wynika, że banderowcy zabili około 30 tysięcy Ukraińców za pomoc Polakom.