Damy - empik

Czy Koppe zginie? Ostatnia akcja elitarnej jednostki Armii Krajowej

Autor: | 28 stycznia 2014 | 35,142 odsłon

Wilhelm Koppe (z prawej) wraz z innym zbrodniarzem Josefem Bühlerem, podczas obchodów urodzin Adolfa Hitlera w Krakowie (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).

Wilhelm Koppe (z prawej) wraz z innym zbrodniarzem Josefem Bühlerem, podczas obchodów urodzin Adolfa Hitlera w Krakowie (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).

Batalion „Parasol”, elitarny oddział dywersyjny warszawskiej Armii Krajowej. Jego żołnierze zlikwidowali wielu niemieckich zbrodniarzy, w tym osławionego Franza Kutscherę. Ostatnią akcję tego typu przeprowadzili jednak nie w Warszawie, ale w Krakowie. Ich celem był sam Wyższy Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie Wilhelm Koppe.

SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe był postacią ze wszech miar odrażającą. Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych związał się z nazistami i szybko zrobił karierę w SA i SS. Po utworzeniu w październiku 1939 r. Kraju Warty – obejmującego zachodnie tereny II RP wcielone do III Rzeszy – stanął na czele tamtejszego aparatu represji.

Pełniąc swoją funkcję przez cztery lata dał się poznać jako bezwzględny wróg wszystkiego co polskie. Nic zatem dziwnego, że gdy w listopadzie 1943 r. zastąpił na stanowisku Wyższego Dowódcy SS i Policji w GG skłóconego z Himmlerem Friedricha Krügera, Armia Krajowa niemal natychmiast wydała na niego wyrok śmierci.

SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe w jedne z komnat Zamku Królewskiego w Krakowie. Zdjęcie wykonane niespełna miesiąc przed zamachem.

SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe w jedne z komnat Zamku Królewskiego w Krakowie. Zdjęcie wykonane niespełna miesiąc przed zamachem.

A może to zadanie dla snajpera?

Pierwotny plan zakładał, że zostanie on zlikwidowany przez snajpera. Na wykonawcę zamachu wytypowano cichociemnego, porucznika Ryszarda Nuszkiewicza „Powolnego”. Miał on oddać strzał z wieżyczki kamienicy na rogu ulic Bernardyńskiej i Smoczej, znajdującej się około 250 metrów od Wzgórza Wawelskiego, gdzie mieszkał Koppe.

Mimo że plan cechował się sporymi szansami powodzenia, ostatecznie z niego zrezygnowano. Zadecydowały dwa czynniki. Po pierwsze, obawiano się krwawych represji wobec mieszkańców podwawelskiej dzielnicy.

Po drugie, taki atak nie przedstawiał dużej wartości propagandowej. Nawet gdyby Koppe zginął, Niemcy mogliby najzwyczajniej w świecie całą sprawę zatuszować. I efekt psychologiczny całego przedsięwzięcia byłby żaden.

Dlatego też na przełomie 1943 i 1944 roku zdecydowano, że Koppe zostanie zabity w bardziej „tradycyjny” sposób. Jednak, aby do tego doprowadzić, należało najpierw poznać rozkład dnia Obergruppenführera oraz trasy, którymi podróżował z Wawelu do siedziby „rządu” GG, mieszczącej się w budynku przedwojennej Akademii Górniczej (czyli obecnej Akademii Górniczo-Hutniczej).

Początkowo plan zamachu na Koppego zakładał, że zostanie on zastrzelony przez snajpera, gdy będzie wsiadał do samochodu na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu, gdzie mieszkał. Ostatecznie dowództwo Armii Krajowej zdecydowało się na inny wariant.

Początkowo plan zamachu na Koppego zakładał, że zostanie on zastrzelony przez snajpera, gdy będzie wsiadał do samochodu na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu, gdzie mieszkał. Ostatecznie dowództwo Armii Krajowej zdecydowało się na inny wariant.

Szef łączności Kedywu Okręgu Krakowskiego Józef Baster „Rak” oraz jego ludzie szybko stwierdzili, że nazistowski zbrodniarz porusza się po mieście wyremontowanym i przemalowanym, 12-cylindrowym mercedesem, należącym wcześniej do Krügera. Nieco więcej problemów sprawiała kwestia ustalenia tras dojazdowych „dom-praca”. Przyczyną tego była ostrożność Koppego, która tylko się wzmogła po zamachu na Franza Kutscherę.

O innych spektakularnych akcjach polskiego podziemia niepodległościowego przeczytasz w "Wielkiej Księdze Armii Krajowej", której jestem współautorem (Znak Horyzont 2015). Znajdziecie w niej również teksty innych publicystów "Ciekawostek Historycznych".

O innych spektakularnych akcjach polskiego podziemia niepodległościowego przeczytacie w „Wielkiej Księdze Armii Krajowej”, której jestem współautorem (Znak Horyzont 2015). Znajdziecie w niej również teksty innych publicystów „Ciekawostek Historycznych”.

Mimo wszystko, wzmożona obserwacja prowadzona przez łączniczki AK oraz współpracujących z podziemiem granatowych policjantów przynosiła dobre efekty. Sytuacja uległa jednakże nagłej zmianie w marcu 1944 r. po aresztowaniu przez Niemców komendanta Okrętu Krakowskiego AK Józefa Spychalskiego „Lutego”.

Jego odbicie – do którego w ostateczności nie doszło – stało się priorytetem. W efekcie zamach na nazistowskiego dygnitarza został odsunięty na dalszy plan. Powrócono do niego dopiero po kilku tygodniach, ale teraz za wykonanie miał odpowiadać batalion „Parasol” z warszawskiego Kedywu.

„Parasol” wkracza do gry

Była to formacja stworzona specjalnie do tego typu akcji. To właśnie żołnierze „Parasola”, którzy 1 lutego 1944 r. zlikwidowali SS-Brigadeführera Franza Kutscherę, teraz otrzymali zadanie wysłania na tamten świat Koppego.

Jako pierwszy do Krakowa przybył szef wywiadu oddziału Aleksander Kunicki „Rayski”, w celu zorganizowania ponownej obserwacji Niemca. Jako że współpracował już wcześniej z krakowską AK, szybko nawiązał kontakt z funkcjonariuszem policji kryminalnej Feliksem Grochalem „Wareckim”, przekazując mu wytyczne dotyczące akcji „Koppe”.

Wilhelm Koppe dał się poznać jako zaciekły wróg Polaków. Miał na swoim sumieniu liczne zbrodnie, zarówno na terenie Kraju Warty jak i Generalnego Gubernatorstwa. Na zdjęciu (trzyma w ręku czapkę) wraz z generalnym gubernatorem Hansem Frankiem (w jasnym płaszczu).

Wilhelm Koppe dał się poznać jako zaciekły wróg Polaków. Miał na swoim sumieniu liczne zbrodnie, zarówno na terenie Kraju Warty jak i Generalnego Gubernatorstwa. Na zdjęciu (trzyma w ręku czapkę) wraz z generalnym gubernatorem Hansem Frankiem (w jasnym płaszczu).

Tymczasem w Warszawie dowódca „Parasola”, Adam Borys „Pług”, zastanawiał się nad tym komu powierzyć kierownictwo nad całą operacją. Ostatecznie wybór padł na 1. kompanię, na czele której stał Stanisław Leopold „Rafał”, który dopiero co zastąpił poległego Bronisława Pietraszewicza „Lota”.

W drugiej połowie maja wyjechał on do Krakowa, gdzie ustalił szczegóły dotyczące zakwaterowania swoich ludzi, magazynów broni oraz garaży, jak również przeprowadził rozpoznanie w zakresie możliwych dróg odwrotu po przeprowadzeniu zamachu. Ostatecznie decydując się na trasę w kierunku północnym, przez Ojców, Skałę, Wolbrom i okolice Żarnowca.

Po tym jak wstępne przygotowania zostały poczynione, przystąpiono do opracowywania planu przerzutu broni i samochodów do „stolicy” Generalnego Gubernatorstwa. Po zamachu na Kutscherę Niemcy znacznie zaostrzyli kontrolę.

Wprowadzono m.in. obowiązek posiadania przepustek dla pojazdów udających się w trasy dłuższe niż 100 km. Ostatecznie, udało się zdobyć potrzebne blankiety i pięć samochodów – trzy osobowe i dwa ciężarowe – wyjechało do Krakowa.

Broń z kolei została wyekspediowana koleją. Ukryto ją w pustych mufach kablowych, starych rozrusznikach i licznikach siły. Aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń posłużono się przy tym niemieckimi listami przewozowymi. W ostatnim tygodniu czerwca do grodu Kraka zaczęli także zjeżdżać stopniowo pozostali żołnierze „Parasola”, biorący udział w akcji. W sumie miało ich być ponad dwudziestu.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (14)
  1. Szkoda ,że akcja nie wyszła byłoby jednego zbrodniarza mniej. Niestety Koppe jak wielu innych zbrodniarzy III Rzeszy(np. Jochen Peiper, Walter Rauff czy Sepp Detrich) z powodu narastającej zimnej wojny nie dostał należnej mu kary.

    • Cieszę się, że artykuł Ci się spodobał. Polecam inne dotyczące akcji Armii Krajowej, które swego czasu napisałem (lista „Zobacz też” na końcu artykułu).

      Co do Stachiewicza, masz oczywiście rację – dzięki za zwrócenie uwagi. Pomyłka wynikła chyba z tego, że na studiach w mojej grupie był pewien Stachowicz i jakoś mi się skojarzyło.

  2. Wybrane komentarze do artykułu z portalu Wykop.pl

    histeryk_13: „Sam Koppe zaś zmarł śmiercią naturalną 2 lipca 1975 roku. Nigdy nie został osądzony za swoje liczne zbrodnie.”

    Smutne, że rząd RFN chronił takich ludzi, odmawiając ekstradycji do Polski.

    glosnik: @histeryk_13: A mówi się, że tylko PRLu nie rozliczono. W porównaniu do niesprawiedliwości dla niemieckich zbrodniarzy, polscy komuniści to pikuś.

    histeryk_13: @glosnik: Co warte podkreślenia, również Sowieci chronili zbrodniarzy, bo po prostu zaczęli oni pracować dla nich.

    Jariii: @histeryk_13: I amerykanie.

    elcolonello: Niestety nie tylko rząd RFN. Jakże bliskie i drogie naszym sercom USA też ma swoje za uszami o krajach Ameryki Południowej nie wspomnę (zwłąszcza Argentyna)- tutaj walnie do ucieczki morderców przyczynił się niestety Watykan.

  3. ciesze sie rowniez ze ta droga/ pisana / z nie szeptana moge poznawac historie.Pisze szeptana- bo ta ze szkoly PRLowskiej znamy/ konkurs ogolnopolski 0 temat- Roza Luksemburg, Nowotko,-swierczewski co kulom sie nie klanial/ szeptana to ta w domach I Radio Wolna Europa. a tu dzis rodzynki. Wielkie dzieki autorowi- opiera sie na faktach, ciekawa I przyswajalna forma
    Inne czasy- wie;e nie wiemy, duzo dowodow jest ukrytych,mlodzi wola filmy ale cieszy I taki marsz Niepodleglosci, -Ogladam z duma I bijacym sercem ze moze ze Polska bedzie Polska.

  4. W artykuł wkradł się błąd w miejscu: „Po przeanalizowaniu sytuacji zdecydowano, że najlepszym miejscem na dokonanie zamachu będzie plac Kossaka u wylotu ulicy Podwale.” Powinno być u wylotu ulicy Powiśle lub ulicy Retoryka. No chyba że możemy się spotkać na rogu Brackie i Reformackiej w Krakowie :).
    Pozdrawiam
    PS. Bardzo dobry artykuł.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

German-soldiers-eat-enjoying-ice-cream-Brussels-17-May-1940__-340x177
podczas II wojny światowej Niemcy nazywali okupowany przez siebie Paryż „miastem bez spojrzenia”? Francuzi woleli udawać, że nie widzą okupantów, aby zachować pozory normalnego życia.

mini3
… według obliczeń Teresy Prekerowej, odznaczone medalem Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, dzięki bezpośredniej pomocy Polaków wojnę przeżyło od trzydziestu do sześćdziesięciu tysięcy Żydów?

Bartoszewski-miniatura-2
Władysław Bartoszewski nie wyszedł z Auschwitz dzięki wstawiennictwu siostry-żony SS-mana, bo tak naprawdę… był jedynakiem? Opowieść o niemieckim szwagrze to jedno z kłamstw, powielanych w Internecie.