Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Armia Krajowa. Najlepszy pracodawca w okupowanej Polsce?

Czyżby Armia Krajowa naprawdę była najlepszym pracodawcą w czasie okupacji? Zdjęcie poglądowe z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015). Koloryzacja: RK.

Czyżby Armia Krajowa naprawdę była najlepszym pracodawcą w czasie okupacji? Zdjęcie poglądowe z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015). Koloryzacja: RK.

Dodatek rodzinny i lokalowy, czterotygodniowy urlop wypoczynkowy oraz zasiłek chorobowy – w dobie powszechności umów śmieciowych wielu Polaków może tylko pomarzyć o podobnych rarytasach. Tymczasem na takich właśnie zasadach zatrudniała Armia Krajowa. I to w samym środku wojny!

W okupowanej Polsce posiadanie wszystkich niezbędnych dokumentów było dosłownie sprawą życia i śmierci. Do najważniejszych należała Arbeitskarte poświadczająca zatrudnienie. Bez niej każdego złapanego człowieka z miejsca wysyłano na roboty w głąb Niemiec. A ponieważ nie wszyscy członkowie konspiracji mieli czas na normalną pracę, AK pomagała im zdobyć fałszywe papiery.

Fikcyjne zatrudnienie, choć dawało poczucie bezpieczeństwa na ulicy, nie zapewniało utrzymania. Członkom podziemia przyjmowanym „na boku” nikt nie płacił, a już na pewno nie takie pieniądze, które pozwalałyby na przeżycie. Konspiratorzy mieli od tego jednak swoją organizację – być może najlepsze miejsce pracy w okupowanej Polsce.

Litr wódki czy kilogram słoniny?

Zarobek urzędnika miejskiego w Warszawie pod koniec 1942 r. wynosił od stu dwudziestu sześciu złotych i pięćdziesięciu groszy do ośmiuset złotych, a przeciętnie ok. dwieście siedemdziesiąt złotych. Pół roku później można było za to dostać na czarnym rynku trzy kilogramy mięsa wołowego albo dwa kilogramy wieprzowego.

Ceny na czarnym runku w trakcie okupacji były iście zaporowe. Na zdjęciu polski handlarz pokątnym towarem. Ilustracja z książki „Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania” (koloryzacja: RK)

Ceny na czarnym runku w trakcie okupacji były iście zaporowe. Na zdjęciu polski handlarz pokątnym towarem. Ilustracja z książki „Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania” (koloryzacja: RK)

Jeśli ktoś pozwolił sobie na litr wódki, zostawało mu jeszcze na dwadzieścia jaj albo dwadzieścia kilogramów świeżej kapusty, bo już kilogram słoniny okazywał się już zbyt drogi. Po takich zakupach zostawało się bez grosza przy duszy. Inaczej wyglądało to na wsi. Te podwarszawskie wręcz żywiły miasto podczas okupacji.

Na tym tle konspiracja zapewniała momentami nieprawdopodobnie wysokie pensje, choć tylko wybranej grupie najbardziej zaangażowanych.

Tylko dla wybranych

Szczególnie wysoko ceniono dywersję. Szef Kedywu Okręgu Warszawa AK, Józef R. Rybicki „Andrzej”, dostawał w 1944 r. – uwaga – sześć tysięcy siedemset złotych miesięcznie! Na tak dużą sumę składały się, oprócz podstawy, dodatki lokalowe, rodzinne, bezpieczeństwa, a nawet specjalny dodatek węglowy. A trzeba podkreślić, że towar ten osiągał niebotyczne ceny. Niektórzy dosłownie ryzykowali życiem, aby zdobyć kilka brył czarnego złota.

Czy wiesz, że ...

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

...szpiegowskie gadżety mogły przybierać najbardziej niezwykłe formy? Posługujący się kodem Morse’a radionadajnik, który  informował żołnierzy U.S. Army o ruchach Wietkongu, miał kształt... psiej kupy!

...radzieckie snajperki uczono walki w każdych warunkach? Zanim wyruszyły na front, kilkanaście godzin dziennie spędzały czołgając się w błocie i przygotowując się do polowania na wroga w najróżniejszych miejscach.

Komentarze (6)

    • Marek Odpowiedz

      Artykuł przedstawia jeden totalnie wyrwany z kontekstu aspekt działania Armii Krajowej przez co tworzy zmanipulowany kontekst. Wygląda to tak, jakby działalność niepodległościowa sprowadzała się do pieniędzy, a to nieprawda. Był to czyn zbrojny polskiego patriotyzmu i takiej motywacji należy się dopatrywać.

  1. Anonim Odpowiedz

    Witam a czy jest artykuł,bądź czy może być o tym (czy w ogóle miało to miejsce), że zaraz po wybuchu wojny wypuszczono fałszerzy, kieszonkowców itp. i jak z przestępców stali się bohaterami. Ponieważ gdzieś czytałem że miało coś takiego miejsce ale nie jestem pewien i nic więcej nie wiem.

  2. asdf Odpowiedz

    I stąd wzieli się tzw. Żołnierze wyklęci.Po co iść do pracy jak można było kasować dalej gruby szmal za walkę z „nowym” radzieckim „okupantem”.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.