Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

„Cichociemni” ze Wschodu. Dowiedz się jak polscy dywersanci zniweczyli plany Hitlera!

Trening dywersantów zrzucanych przez Sowietów na niemieckie tyły nie był zazwyczaj zbyt dokładny (fot. NAC, sygn. 1-S-2915-2, domena publiczna).Byli oficerami Wojska Polskiego przerzuconymi przez Sowietów do Polski. Współpracując z AK, stworzyli jedną z najskuteczniejszych siatek wywiadowczych II wojny światowej. Dziś mało kto o nich pamięta.

W początkach sierpnia 1941 r. sytuacja Armii Czerwonej wyglądała wręcz katastrofalnie. Niemieckie wojska parły w głąb Związku Radzieckiego. W kotłach pod Smoleńskiem i Humaniem do niewoli dostało się przeszło 400 tys. żołnierzy. Niemcy zdobyli tam potężne ilości broni i zaopatrzenia.

Aby móc nadal się bronić, Sowieci rozpaczliwie potrzebowali informacji o sile przeciwnika, ruchach jego wojsk, miejscach koncentracji itp. Na tyły niemieckich armii zaczęto wówczas przerzucać agentów i grupy dywersyjne, często pospiesznie i słabo przeszkolone.

Na terytorium Polski, przez które przebiegała główna droga tranzytowa niemieckich wojsk i zaopatrzenia, takie zespoły trafiły już na początku lipca 1941 r.

Grupa „Michał”

Po ataku Niemiec na ZSRR kilkudziesięciu „lewicujących” podoficerów i oficerów Wojska Polskiego z obozów w Griazowcu i Kozielsku II wystąpiło z chęcią współpracy wojskowej z Sowietami. W połowie lipca 1941 r. 54 polskich jeńców skierowano na przeszkolenie dywersyjno-rozpoznawcze do ośrodka szkoleniowego sowieckiego wywiadu w Schodni pod Moskwą.

Panzer IV Ausf. E w Witebsku w okresie bitwy pod Smoleńskiem (fot. Bundesarchiv, Bild 101I-351-1427-21A / Jakobsen [Jacobsen] / CC-BY-SA 3.0).

Panzer IV Ausf. E w Witebsku w okresie bitwy pod Smoleńskiem (fot. Bundesarchiv, Bild 101I-351-1427-21A / Jakobsen [Jacobsen] / CC-BY-SA 3.0).

Po miesięcznym szkoleniu utworzono pierwszą polską grupę dywersyjną. Liczyła ona pięciu oficerów i nadano jej kryptonim „Michał”. Dowódcą oddziału został kpt. rez. Mikołaj Arciszewski, przedwojenny dziennikarz i karykaturzysta, obrońca Warszawy we wrześniu 1939 r. Ponadto w skład grupy wchodzili podporucznicy: Zbigniew Romanowski, Igor Mickiewicz, Jerzy Ziółkowski i Stanisław Wiński.

Wieczorem 16 sierpnia 1941 r. polscy dywersanci z grupy „Michał” wystartowali transportowym Lisunowem Li-2 z lotniska w Kijowie. Oddział miał zostać zrzucony w okolicach Włoszczowej. Zadaniem Polaków było prowadzenie rozpoznania w rejonie Gdyni, Gdańska, Poznania, Torunia i Kutna.

Zrzut nastąpił już po północy, 17 sierpnia. Sowiecki pilot pomylił jednak trasę i spadochroniarze wylądowali w okolicach wsi Zofiówka, 30 km od Łodzi, tuż przy granicy z Generalnym Gubernatorstwem. Szczęśliwie udało im się tam nawiązać kontakt z miejscową komórką Związku Walki Zbrojnej. Dzięki nim zostali przerzuceni przez granicę do GG.

Na pokładzie takiego samolotu żołnierze z grupy „Michał” dotarli nad Polskę (fot. MarkusundMeli, CC BY 3.0).

Na pokładzie takiego samolotu żołnierze z grupy „Michał” dotarli nad Polskę (fot. MarkusundMeli, CC BY 3.0).

Wywiadowcza robota

Oddział Arciszewskiego ulokował się ostatecznie w Warszawie. Radiostację wraz z operatorem, ppor. Mickiewiczem, umieszczono w opuszczonym domu w Świdrze. Wkrótce rozpoczęła się żmudna i niebezpieczna praca organizowania siatki wywiadowczej. Efekty, jakie uzyskano, przeszły chyba najśmielsze oczekiwania.

Arciszewskiemu i jego podwładnym udało się pozyskać do współpracy wielu kolejarzy w Warszawie, Lublinie, Radomiu, Kielcach, Przemyślu, Krakowie, Rzeszowie, Brześciu nad Bugiem, Łukowie i Lwowie.

Szczególnie cenne było nawiązanie kontaktu z przedwojennymi znajomymi Arciszewskiego z Gdyni. Jeden z nich, Jerzy Czaplicki, pracował w dyrekcji niemieckich kolei wschodnich (Ostbahnu), która zarządzała i koordynowała transportem szynowym na terenie Generalnego Gubernatorstwa.

Czaplicki po kryjomu przepisywał najważniejsze meldunki i przesyłał je poprzez kuriera do Mickiewicza, do Świdra. Danych tych było tak dużo, że pewnego razu Mickiewicz, wbrew wszelkim zasadom konspiracji, nadawał do Moskwy niemal bez przerwy przez 36 godzin!

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Antony’ego Beevora „Druga wojna światowa” (SIW Znak 2013).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Antony’ego Beevora „Druga wojna światowa” (SIW Znak 2013).

Informatorzy ulokowani w Gdyni, ówcześnie wielkiej bazie Kriegsmarine przechrzczonej na Gotenhafen, przysyłali z kolei kompletne dane na temat dyslokacji i ruchów niemieckich okrętów oraz jednostek lotniczych w tym rejonie.

Nie ma cwaniaka nad Warszawiaka

Ciekawostką jest, że na warszawskim węźle kolejowym zaangażowano do działalności wywiadowczej „niebieskie ptaki” z Targówka. Trudnili się oni okradaniem niemieckich transportów kolejowych. Któregoś razu przekazali alarmującą informację, że na wschód jedzie szereg chłodni z silną ochroną. Istniały podejrzenia, że wagony mogły zawierać gazy bojowe, należało więc za wszelką cenę sprawdzić ich zawartość.

Ppor. Romanowski dowiedział się, jak przebiegła ta akcja, kiedy spotkał się z jednym z owych „cwaniaków” z Targówka:

Wyjaśniło się, że w wagonach-chłodniach wieziono na front wschodni południowe owoce, w owych czasach szczególny rarytas, stąd i ścisła ochrona transportu. Nasi chłopcy zorganizowali wtedy formalny atak na pociąg, jedni odciągnęli uwagę Niemców, inni w tym czasie włamali się do wagonu. Były ofiary, ale o takich rzeczach niechętnie się w tym towarzystwie mówiło.

Ruiny niemieckiej torpedowni w Gdyni (fot. Joymaster, domena publiczna).

Ruiny niemieckiej torpedowni w Gdyni (fot. Joymaster, domena publiczna).

Podobno cały Targówek i pół Warszawy objadało się wtedy niemieckimi pomarańczami. Przy innej okazji udało się obrobić wagon papierosów. Nazajutrz w całej stolicy handlowano bułgarskimi papierosami.

Współpraca z ZWZ-AK

Wszystkie sukcesy grupy „Michał” nie byłyby możliwe bez współpracy z konspiratorami z ZWZ-AK. Również oni dostarczali danych wywiadowczych, prowadzili łączność kurierską pomiędzy poszczególnymi komórkami siatki, organizowali bezpieczne lokale.

Grupę „Michał” aktywnie wspierali również harcerze z warszawskiej 12 Drużyny Harcerskiej, dowodzonej przez ppor. Stefana Wyrobka ps. „Żyłka”. Jeden z harcerzy, 16-letni wówczas Grzegorz Zalewski, późniejszy żołnierz Batalionu „Parasol”, tak wspominał współpracę z oddziałem Arciszewskiego:

powiedziano nam od razu na pierwszym spotkaniu, na pierwszej rozmowie, że my będziemy żołnierzami współpracującymi z żołnierzami. (…) Dopiero jak wydorośleliśmy, jak się wojna skończyła, wiele rzeczy się zdarzyło, zrozumieliśmy jakie istotne było podkreślenie, że pracujemy tylko i wyłącznie z Armią.

Grób Wojciecha Wyrobka na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie (fot. Witold Pietrusiewicz, CC BY-SA 3.0).

Grób Wojciecha Wyrobka na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie (fot. Witold Pietrusiewicz, CC BY-SA 3.0).

(…) Dodam tutaj, że dzięki Mikołajowi Arciszewskiemu zrozumiałem, co to znaczy iść za kimś w ogień, to był naprawdę urodzony, wspaniały dowódca, dla niego można było zrobić wszystko, naprawdę. Dlatego może tak efektywnie pracowaliśmy, nie czuło się zmęczeń. Niektóre zadania były takie, że dwa, trzy, cztery dni bez przerwy na nogach człowiek musiał czuwać i bez mrugnięcia powiek. Z poczuciem zadowolenia i dumy to się wykonywało.

Tragiczny finał

Kres działalności grupy Arciszewskiego przyszedł niespodziewanie. 27 lipca 1942 r. gestapo i żandarmeria z psami otoczyły dom w Józefowie koło Warszawy. W tym czasie Mickiewicz nadawał meldunek i zapewne dzięki temu niemieckie wozy goniometryczne zlokalizowały położenie radiostacji. Oprócz niego w domu znajdowali się jeszcze Mikołaj Arciszewski oraz współpracujący z grupą Irmina Krupowicz i Bogusław Kopka.

Wywiązała się strzelanina, w której Polacy nie mieli najmniejszych szans. Irmina Krupowicz dostała postrzał w brzuch. Arciszewski, ciężko ranny w nogi, padł nieprzytomny. Mickiewicz, walczący do końca, ostatnią kulę przeznaczył dla siebie. Jedynie Kopka wyskoczył pod gradem kul przez okno i jakimś cudem uciekł.

Więzienny korytarz na Pawiaku, dziś muzeum (fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL).

Więzienny korytarz na Pawiaku, dziś muzeum (fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL).

Jak się później okazało, cała schwytana trójka przeżyła obławę. Umieszczono ich w szpitalu na Pawiaku. Odratowano nawet Mickiewicza, który miał paskudną ranę głowy. Mimo ciężkiego śledztwa Arciszewski odmówił współpracy z gestapo. 11 maja 1943 r. został wyprowadzony poza mury Pawiaka i zamordowany w ruinach warszawskiego getta. Pozostali trafili do obozów koncentracyjnych. Mickiewicz zginął prawdopodobnie w Buchenwaldzie. Irmina Krupowicz przeżyła.

Tylko nie mówcie o tym Hitlerowi!

Był to właściwie koniec siatki wywiadowczej zorganizowanej przez Arciszewskiego. Kilku jej członków zostało aresztowanych przez gestapo, pozostali ukrywali się. Natomiast Niemcy, kiedy odszyfrowali zdobyte w obławie materiały, wpadli w przerażenie:

Radiogramy dają kompletny obraz niemieckiej koncentracji wojsk do letniej ofensywy 1942 r. Dokładnie i prawidłowo wyszczególniona była nie tylko koncentracja, ale także cele, plany wprowadzenia jednostek do akcji oraz transporty korpusów i dywizjonów.

Niemieccy żołnierze na Kaukazie, grudzień 1942 roku (fot. Bundesarchiv, Bild 101I-031-2417-09 / Poetsch / CC-BY-SA 3.0).

Niemieccy żołnierze na Kaukazie, grudzień 1942 roku (fot. Bundesarchiv, Bild 101I-031-2417-09 / Poetsch / CC-BY-SA 3.0).

Paul-Otto Schmidt, szef tłumaczy niemieckiego MSZ, wspominał, że zdarzenie to spowodowało panikę w kierownictwie Abwehry. Generał Erich Fellgiebel, szef łączności niemieckiej armii, kategorycznie odmówił poinformowania o całej sprawie Hitlera gdyż to mogłoby tylko zdenerwować Führera.

Sowieci wyciągnęli odpowiednie wnioski z informacji przysłanych przez grupę Arciszewskiego. 12 maja 1942 r. armie marszałka Timoszenki wykonały wyprzedzające uderzenie na szykujących się do ataku Niemców. Choć czerwonoarmiści, mimo początkowych sukcesów, ponieśli klęskę, niemiecka ofensywa na Kaukaz opóźniła się o sześć tygodni.

Wehrmacht doszedł wprawdzie do pól roponośnych, ale nie zdołał ich utrzymać. 28 grudnia 1942 r Adolf Hitler nakazał ewakuację wojsk niemieckich z Kaukazu. Być może Niemcom zabrakło do sukcesu właśnie owych sześciu tygodni.

Bibliografia:

  1. Tadeusz A. Kisielewski, Janczarzy Berlinga. 1 Armia Wojska Polskiego 1943–1945, Rebis, Poznań 2014.
  2. Antony Beevor, Druga wojna światowa, SIW Znak, Kraków 2013.
  3. Piotr Kołakowski, Pretorianie Stalina. Sowieckie służby bezpieczeństwa i wywiadu na ziemiach polskich 1939–1945, Bellona, Warszawa 2010.
  4. Władysław Kozaczuk, Wywiad i kontrwywiad, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1986.
  5. Tenże, Życie na krawędzi. Wspomnienia żołnierzy antyhitlerowskiego wywiadu, Czytelnik, Warszawa 1980.
  6. Bartek Giedrys, rozmowa z Grzegorzem Zalewskim, [w:] Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego, 22 grudnia 2005 [dostęp: 22 listopada 2015].

Czy wiesz, że ...

...Alfred Rosenberg, jeden z twórców zbrodniczej ideologii III Rzeszy, twierdził, że nie miał pojęcia o tym, co działo się w obozach koncentracyjnych. Gdy miał okazję odwiedzić Dachau, zrezygnował "ze względów estetycznych".

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

Komentarze (7)

  1. Jurgens Odpowiedz

    Gdyby Niemcy pobili wtedt ruskich bradziej, to i tak finalnie przgeraliby z USA a może my mielibyśmy trochę więcej spokoju.

  2. Charlie Odpowiedz

    taka grupa dywersyjna nie miałaby prawa zaistnieć bez wparcia ludności cywilnej. Dlatego dzisiejsze islamistyczne struktury konspiracyjne w Europie są o krok do przodu przed służbami bo dostają wsparcie od społeczności muzułmańskiej.

    • Echo Odpowiedz

      Otóż to, a za przykład niech posłuży akcja ,,Wisła”. Kiedy Ukraińców wywieziono z terenów południowo-wschodniej Polski bandyci z UPA całkowicie stracili siłę i możliwości dalszego bycia kozakami wobec bezbronnych cywilów. Niestety lewicowe rządy zachodnie nie rozumieją tego i nie wiem czy zrozumieją kiedy pod oknami ich własnych mieszkań będą na nich czekać śniadzi chłopcy z zaproszeniem na dekapitację jako główna atrakcja. Zatrważające, że tysiące muzułmańskich uchodźców wpuszczono do Europy bez jakiejkolwiek kontroli.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.