Damy - empik

Niemowlę w sławojce. Dzieciobójstwo w przedwojennej Polsce [18+]

Autor: | 22 listopada 2013 | 41,220 odsłon

Niesławna dzieciobójczyni Krysiakowa na fotografii "Tajnego Detektywa".Ustęp znajdował się na podwórzu kamienicy. 21-letnia Władysława H., służąca jednej z rodzin, weszła do niego na parę sekund z pakunkiem pod ręką. Rozległ się głośny plusk. Kobieta szybkim krokiem wróciła do mieszkania, już bez paczki. Po chwili sąsiedzi usłyszeli kwilenie dobiegające zza drzwi sławojki.

Z dołu kloacznego wydobyto kilkudniowe niemowlę męskiej płci, żywe jeszcze i zupełnie zdrowe – donosił dziennik „Prąd” w numerze z 26 listopada 1931 roku. Do zdarzenia doszło w Łodzi przy ulicy Limanowskiego 50. Służąca bała się, że z powodu ciąży i porodu (które były ponoć wynikiem „niewinnego flirtu”) straci pracę. Zrobiła więc to, co kilkaset kobiet każdego roku. Podjęła próbę zamordowania własnego dziecka, jeszcze zanim ktokolwiek dowiedział się o jego istnieniu.

Zbrodnia bez kary

Akurat Władysława H. została złapana na gorącym uczynku i pociągnięta do odpowiedzialności. Trafiła na 3 miesiące do aresztu, a jej dziecko przekazano do żłobka. Większość podobnych spraw kończyła się jednak śmiercią dziecka, a sprawczynie (i sprawcy!) często unikały jakiejkolwiek kary.

Dzieciobójstwo na rysunku grafika "Nowości Illustrowanych".

Dzieciobójstwo na rysunku grafika „Nowości Illustrowanych”.

Przedwojenna prasa pisała oczywiście tylko o tych mordercach, którzy trafili przed oblicze sprawiedliwości. Nie były to jednak sprawy z pierwszych stron gazet. Przypadki dzieciobójstwa uważano raczej za przykry element codzienności. Jako taki zasługiwały wyłącznie na parę linijek w zbiorczych kronikach.

Niedawno ukazała się moja nowa książka, poświęcona najgorszym kobietom przedwojennej Polski: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Niedawno ukazała się moja nowa książka, poświęcona najgorszym kobietom przedwojennej Polski: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Więcej uwagi poświęcano sprawom, w których wchodziło w grę szczególne okrucieństwo. W październiku 1935 roku niejaka Zofia Stefaniak porzuciła swoją dwunastodniową córeczkę w środku lasu pod Kórnikiem. I to nie byle gdzie, ale na wielkim mrowisku. Martwe i okropnie pogryzione dziecko odnaleźli po dłuższym czasie miejscowi chłopi. Matka została aresztowana, ale dopiero w marcu kolejnego roku. Do tego czasu skutecznie się ukrywała. Kiedy już zakuto ją w kajdanki, zaczęła tłumaczyć, że nie zdawała sobie sprawy z tego co czyni.

Ze szczególnym okrucieństwem

Także w marcu 1936 roku do brutalnego dzieciobójstwa doszło we wsi Orpiszewo pod Krotoszynem. Niedawno owdowiała kobieta zadusiła urodzone dzień wcześniej bliźnięta. Podobnie jak w dziesiątkach takich spraw, powodem była nędza. Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z sąsiadów dzieciobójczyni – dwa maleńkie ciała leżały na dnie kanału melioracyjnego.

Trzy miesiące później we wsi Przysucha w kieleckiem w przystępie ataku szału niejaka Zofia Stolarska zadźgała nożem kuchennym swoje pięciomiesięczne dziecko, a następnie tym samym nożem poderżnęła gardło dwojgu starszym swoim dzieciom. Sama też próbowała, choć nieskutecznie, popełnić samobójstwo.

Wyrywek z artykułu o Władysławie H. opublikowanego przez łódzki "Prąd".

Wyrywek z artykułu o Władysławie H. opublikowanego przez łódzki „Prąd”.

W czerwcu 1936 roku „Dziennik Poranny” donosił również o nieludzkiej matce, która utopiła dziecko, by raz na zawsze pozbyć się kłopotu i kosztów utrzymania. Poznańska służąca Stefania Cyrkówna urodziła nieślubne dziecko, które oddała na wychowanie niejakiej Florentynie Cichoń. Płaciła jej co miesiąc 15 złotych, tak długo aż sama straciła posadę. Wtedy odebrała dziecko i utopiła je w jeziorze swarzędzkim. Sąd skazał ją na dwa lata więzienia w zawieszeniu na lat pięć. Tak więc dzieciobójczyni w ogóle nie trafiła za kratki.

Ojcowska miłość

Oczywiście nie tylko kobiety były winnymi podobnych zbrodni. W bardzo wielu przypadkach mordu dokonywali ojcowie. Na Górnym Śląsku czynem mrożącym krew w żyłach wsławił się dziewiętnastoletni Wilhelm Tkaczyk z Katowic. Jak donosił „Tajny Detektyw” z kwietnia 1931 roku, mężczyzna udusił swoje nieślubne dziecko, a następnie poćwiartował zwłoki i zakopał je w pobliżu lotniska. Na jego ślad naprowadziły władze doniesienia nieszczęśliwej matki, która napróżno szukała swego dziecka.

Edwin Schmalz z Ryczy w powiecie żnińskim wykazał się nawet większym bestialstwem. Już od dnia narodzin swego nieślubnego syna – owocu związku ze służącą, Heleną Siekierską – ze wszystkich sił dążył do usunięcia go ze świata, chcąc widocznie uniknąć późniejszego płacenia alimentów. Matka, przeczuwając najgorsze intencje kochanka, strzegła dziecka jak oka w głowie. Kiedy ojciec zaproponował, by sprzedać je pewnemu restauratorowi za 1000 zł, kobieta z oburzeniem odmówiła.

Wydawało się, że była to już ostatnia ze strony Schmalza próba pozbycia się dziecka. Chłopiec tymczasem ciężko zachorował. Siekierska nie mogła liczyć na pomoc Schmalza, więc pożyczyła pieniądze od znajomych i pojechała do lekarza: Niestety pomoc była spóźniona. Lekarz stwierdził silne powiększenie wątroby spowodowane zatruciem organizmu. Chłopczyk zmarł. Wyszło na jaw, że mały Erwin wcale nie był chory, ale został z premedytacją otruty. Schmalz oskarżył o zbrodnię Siekierską, ale ta skutecznie wybroniła się przed policją. Śledczy uwierzyli w jej wersję wydarzeń i aresztowali wyrodnego ojca. Ten zresztą sam udowodnił swoją winę, już po fakcie podrzucając butelkę z trucizną do łóżka Siekierskiej. W drugiej instancji został skazany na 6 lat więzienia.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (20)
  1. A mnie zastanawia jedna rzecz… Zabójstwo za 17 złotych brzmi dramatycznie dla współczesnego odbiorcy, ale co można było za to kupić w tamtych czasach? Oczywiście nie uważam, żeby to jakoś bardzo zmieniało postać rzeczy, ale dla niedoinformowanego laika to dość ważna informacja. :)

    • 17 ówczesnych złotych to mniej więcej 170 współczesnych, licząc parytetem złota. Ale jakie to ma znaczenie? Zabójstwo dla kasy jest najobrzydliwsze, bez względu na „cenę”.

      • Akurat parytet złota przy obecnym stopniu spekulacji, która wywindowała cenę tego kruszcu niemiłosiernie w górę jest średnim wyznacznikiem wartości przedwojennej waluty. Moim zdaniem jednak siła nabywcza lepiej się tutaj sprawdza, a jak sobie porównamy ceny i zarobki w II RP to okazuje się, że to 1 do 10 ma rację bytu. Masz jednak rację, że w przypadku morderstwa nie ma to żadnego znaczenia.

    • 17 zł to był ogrom pieniędzy. Wiem to z opowieści babci, bo nieraz pytałam co ile wtedy kosztowało. Dziwka (służąca) pracująca cały rok u gospodarza dostawała worek pszenicy i 5zł (za cały rok pracy i to jeszcze zależało od zamożności gospodarza, bo bywało i dużo mniej)A za 5 zł można było kupić buty z cholewami, które dla ludzi ze wsi były bardzo drogie. Cukierek na odpuście kosztował pół grosza. I tyle mogło zarobić dziecko zbierające kłuski, czyli pozostałą po żniwach słomę z kłosami. Woźnica pracujący w dworku wożąc dziedziczkę przy dobrym jej humorze dostawał 10-50 gr, oczywiście nie do ręki, a rzucone pod nogi (co świadczy o braku jakiegokolwiek szacunku dla niższych społecznie ludzi).
      Ludziom w tych czasach żyło się bardzo ciężko, dziedzice i księża zabierali ludziom niemal całą kasę (i równie dużo kasy zdzierali Żydzi oszukując niepiśmiennych ludzi). Ludzie niie mieli pieniędzy na jedzenie, a co dopiero na ubranie. Boso chodzili i nędznie ubrani. Taki wózek za 17 zł był ogromnie drogi i mógł zapewne należeć do jakiejś szlachcianki, bo także krzywda zwykłej kobiety nie byłaby surowo ukarana.

      • Kochanym komentującym pochodzenia wiejskiego warto uzmysłowić przepaść jaka przed wojną dzieliła miasto i wieś – za roczny zysk chłopa w mieście nie dało się przeżyć miesiąca. O zarobkach polecam poczytać tu:

        //biznes.newsweek.pl/panie-marszalku–jak-zyc–ceny-i-zarobki-w-ii-rp,104856,1,1.html

        Między „miastowymi” i „wieśniakami” panowała odczuwalna wrogość, były to też społeczności od siebie bardzo różne – w kulturze, mentalności a nawet języku.

      • 8000zł kosztowała 400m parcela pod kamienice w nadmorskim mieście w 1936roku.Znaczek na świadectwie szkolnym kosztował 50 gr w 1938r. Przed wojną (prawdopodobnie w 1933r) moja babcia pożyczyła bratu 10tys.zł na zakup gospodarstwa rolnego 4-5 ha z budynkami.Pół roku póżniej brat oddał 10tyś, a babcia kupiła za te 10 tyś chleb i kostkę masła (mówiła coś o hiperinflacji i wymianie pieniędzy).Babcia mówiła też , że w 1934 lub 1935r za 2 pary damskich skórzanych butów zapłaciła 30zł .

    • 17 zł to było mnóstwo kasy. Mój dziadek pochodzi za wsi i opowiada, że przed wojną gospodarz za 100 zł mógł kupić krowę. Tyle tylko, że pieniądz wówczas był ogromnie trudny do zdobycia – na wsi wszystko odbywało się na zasadzie handlu wymiennego. 100 zł mniej więcej zarabiał robotnik – na wsi był traktowany jak pan z milionami. Dziadek opowiadał, że jak jego ojciec jechał na targ, to zawsze kupował dzieciakom jedną bułkę (do podziału). To był taki rarytas, że dziadek do tej pory wspomina jej wspaniały zapach i smak.

  2. polskie prawo tak jak kiedyś tak i teraz przyklaskuje przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej wobec dzieci, dzieci w tym kraju mają prawa takie jak zwierzęta i bardzo zadziwiające jest to, że mamy u nas nawet rzeczników praw dziecka, których to my niestety utrzymujemy

  3. Wybrane komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Ida L.: Ja jebie, czym jest człowiek?

    Konrad M.: potworem, a potwory trzeba zabijac… ktos kiedys powiedzial, ze czlowiek to najstraszniejsze zwierze,bi kieruje sie wlasnom wola ,a nie instynktem :/.

    Ida L.: Człowiek to zdecydowanie największy pasożyt tej planety…

    Szymon Ł.: „kiedyś było lepiej”

    Danuta K.: :-((

  4. Przepraszam bardzo, drugi obrazek zatytułowany jest Dzieciobójstwo na rysunku grafika. Termin dzieciobójstwo jest zarezerwowany TYLKO dla MATEK, broszę bardzo o zmianę tego tytułu.
    Jak i później w artykule „(Galewski)…(dostał) wysoką karę za dzieciobójstwo.” Dzieciobójstwo odnosi się tylko do kobiet. To było zabójstwo.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Fb2-2-340x177
…w okupowanej przez Nazistów Francji tworzenie kryjówek dla ludności żydowskiej stało się dochodowym interesem? Za odpowiednią  opłatą wyspecjalizowane grupy „inżynierów” znajdowały odpowiednie miejsce i pozyskiwały materiały konieczne do budowy.


…w XVII wieku polskie szlachcianki chętnie stosowały różne metody antykoncepcji? Jedną z nich było umieszczanie na swoim brzuchu jąder odciętych żywej łasicy, obwiązanych oślą skórą.

Elzbieta-miniatury
…królowa Elżbieta I Tudor, delikatnie mówiąc, nie darzyła Polski sympatią? Wszystko przez posła Zygmunta III Wazy, który walcząc o interesy gdańskich kupców, obraził angielską władczynię.