Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Morderstwa, bezdomność, deprawacja. Jak żyły dzieci w przedwojennej Warszawie?

Widok skrajnej biedy na ulicach międzywojennej Warszawy był codziennością (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).

Widok skrajnej biedy na ulicach międzywojennej Warszawy był codziennością (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).

Paryż północy? Na pewno nie. Nawet nie Praga. Polska stolica była uznawana, na równi z Londynem i Neapolem, za najbardziej zabłocone miasto Europy. Poza reprezentacyjnym centrum żyło się ciężko. Patologia biedakolonii degenerowała wszystkich. Ale najwięcej przegrały, jak zwykle, dzieci.

Krakowskie Przedmieście i Aleje Ujazdowskie przed wojną potrafiły zaprzeć dech w piersiach. Gęściej zabudowane dzielnice Warszawy kojarzono jednak raczej z brudem i niebywałą ciasnotą. By zobrazować skalę panującej powszechnie niewygody wystarczy wspomnieć, iż w domach wybudowanych jeszcze przed wielkim kryzysem często brakowało dostępu do bieżącej wody.

Drewniane ubikacje stanowiły, obok maryjnych kapliczek, główny element wystroju stołecznych podwórzy. I to właśnie w tym otoczeniu wychowywali się mali warszawiacy.

Bieda panie, bieda

W jednoizbowych mieszkaniach, których wilgotne ściany przesiąkały dymem wydobywającym się z nieszczelnych pieców, nawet zdaniem najmniej wymagających lokatorów brakowało przestrzeni. Nic dziwnego, że wielopokoleniowe i zazwyczaj także wielodzietne rodziny wykorzystywały każdy wolny kąt. Nie brakowało sypiających na klatkach schodowych. Do rzadkości nie należało też zasiedlanie dusznych piwnic.

Nędzny sanitariat i surowe warunki rynku mieszkaniowego przedwojennej Warszawy nie sprzyjały wychowywaniu pociech na praworządnych obywateli. A jednak dzieci dorastające w obdrapanych studniach mogły nazywać siebie szczęściarzami. Dla wielu innych los okazał się mniej łaskawy. Na życie w skrajnej nędzy i wśród potwornej patologii skazane były zwłaszcza maluchy mieszkające w biedakoloniach. Osiedla dla bezdomnych, pełniące rolę kwaterunku socjalnego, były siedliskiem wszelkich chorób toczących ówczesną Warszawę.

W międzywojniu na Żoliborzu było wielu bezdomnych. Bohater książki „Czarny charakter” Łukasza Stachniaka, choć był dzieckiem wychowanym w przedwojennej stolicy, nie cierpiał aż takiej biedy (źródło: domena publiczna).

Najsłynniejsze z tych osiedli, zwane potocznie “tyfusowym”, znajdowało się na Żoliborzu, tuż za Dworcem Gdańskim. Składały się na nie jedynie 52 parterowe baraki. Tymczasem kolonię zamieszkiwało bez mała 3 tysiące osób! Kolejny tysiąc koczował w prowizorycznych ziemiankach, wzniesionych wokół przeludnionych drewniaków. Całość, ogrodzona zasiekami z drutu kolczastego, przypominała bardziej ośrodek karny niż mieszkaniowy.

Porównywalną niesławą okryte było jedenastotysięczne osiedle na Annopolu. Postawiono je na terenie planowanej rzeźni centralnej. Dorastanie w takim miejscu musiało być iście koszmarnym doświadczeniem. Najmłodsi mieszkańcy nie mieli szans na właściwy rozwój. Brakowało opieki medycznej, kąpieliska i pralni. Pod dostatkiem było za to chorób, lęku i dewiacji.

Czy wiesz, że ...

...polski przedwojenny agent Jerzy Sosnowski zdołał zinwigilować Abwehrę? Przedstawiając się jako baron Georg von Nalecz-Sosnowski, zamożny właściciel ziemski, wkupił się w łaski berlińskiej śmietanki towarzyskiej. Udało mu się zdobyć nawet plany ataku na Polskę.

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...związek z żydowską dziewczyną miał nawet jeden z najbardziej zaufanych ludzi Hitlera  – Joseph Goebbels?  Antysemickie poglądy nie przeszkadzały mu w regularnym spotykaniu się z młodą Żydówką o imieniu Else. I to w czasie, gdy zaczął aktywnie działać w partii nazistowskiej!

...w powstaniu wielkopolskim zginęło 2289 osób? Są to jedne z najdokładniejszych danych dotyczących poległych w walce o granice II Rzeczypospolitej.

Komentarze (20)

  1. Robert Odpowiedz

    Wbrew temu co się dziś mówi , przedwojenna Polska nie była rajem na ziemi . Wystarczy poczytać Grzesiuka i warto o tym pamiętać ku przestrodze , by historia się nie powtórzyła …

    • Anonim Odpowiedz

      GRZESIUK BYŁ KOMUNISTĄ.Przedwojenna Warszawa to kapitalizm.Czy w latach powojennych „matki” nagminnie zabijały dzieci,pijane kąpały we wrzątku,czy istniała potrzeba „okienek życia”…etc,etc. BY HISTORIA SIĘ NIE POWTARZAŁA.

  2. K. Odpowiedz

    Kiedy czytałam „Granicę” wydawało mi się, że te postacii, które zamieszkiwały piwnicę kamienicy, to była czysta literacka fikcja. Nie spodziewałam się, że w tamtym okresie ludzie rzeczywiście żyli w takich warunkach…

  3. Kazio Odpowiedz

    polackie bolasy brandzlujo sie tym, ze bolszczybolsza to 7. pontenga śfatowa XD, wasiawa to paryż północy XDDD… no i standardowo – prawda jak zawsze jest zupełnie inna. Polszczybieda była od zawsze chodzącą biedą z nędzą. Tu zawsze była kiła i mogiła, i nie zmieniło sie to od wieków. Teraz bolszczajce sie spuszczaja jak to bolszczajca „rośnie w potengie” zapominając o drobnym, nieznaczącym szczególe, mianowicie: pompowanie miliardów EUR w te polackie bagno. Wystarczy porównac wygląd biedajcy a w szczegolnosci wasiawy miedzy 1989 a 2005 – 15 lat a nyndza i syf jak był, tak był. Tramwaje z lat 60 popierd…ły po torach, asfalt wszędzie dziurawy i popękany, szare popękane elewacje z zaciekami, krzywe chodniki, pozarastane chwastami. Oto obraz polackiej potengi. Jak miłościwy Niemiec zaczął pchać wagony EUR i pompować w te bagno hajs to polszczajska potenga, „historyczny narut polski” zaczał w koncu wyglądać. Pojawiły sie sciezki rowerowe, pojawił sie asfalt, pojawiły sie nowe autobusy, tramwaje, nowe elewacje.. i polacki szczur uwierzył, ze to polacka potenga to uczyniła a nie niebotyczne niewyobrażalne długi.
    Polacki ogórku, to wszystko co jest w polackiej biedajcy to zasługa wyłącznie Niemców, tak wiec karaluchu nie pruj, ze husaria, pracowite polskie koły itd. To po prostu uczynił hajs zza granicy.

  4. Anonim Odpowiedz

    Ocena na podstawie opisu miasta w jednej chwili czasowej moim zdaniem nie ma sensu, autor powinien porównać jak żyło się w Warszawie np w 1914 roku a w 1939. I dopiero na podstawie tego wysnuć jakieś wnioski. Ale z tego co opowiadał mi dziadek to w czasach międzywojennych budowało się wszędzie i wszytko, począwszy od kanalizacji na szpitalach kończąc a były to czasy w których co 3 złotówka szła na armię bo nasi sąsiedzi stwierdzili że Polacy to podludzie.

  5. ujnaj Odpowiedz

    To z tego co mówił Twój dziadek wynika, że mieliśmy tutaj raj. Kto by pomyślał. Zazwyczaj słyszałem nieco odmienne relacje. A tu proszę – budowało się wszędzie i wszystko. To zapewne na Czerniakowie, Powiślu i Woli też. Co trzecia złotówka szła na armię – pięknie. Zapewne budżet Państwa też był potężny, skoro jedna trzecia wystarczyła na znakomite wyposażenie żołnierzy kampanii wrześniowej. Byliśmy silni, zwarci i gotowi nie oddać nawet guzika. Po prostu potęga gospodarczo-militarna dbająca o rozwój państwa, swoich obywateli, gwarantująca im podstawowe prawa. Dziwne, że po wojnie jakoś niewiele osób tękniło za tą przedwojenną sielanką. Z wyjątkiem może tych, którzy mieli szczęście dostrzec te wszystkie niesamowite osiągnięcia i z nich skorzystać.

    • maciejmakro Odpowiedz

      II RP nie była rajem, ale byliśmy wolni! Potem przyszło zniewolenie komunizmem i postępactwem którego Ty jesteś produktem!

    • Piotr Wierzbicki Odpowiedz

      […]To zapewne na Czerniakowie, Powiślu i Woli też[…] Dokładnie tak, Od połowy lat 30-tych był boom budowlany. Bardzo wiele murowanych kamienic i domów kilkurodzinnych powstało wtedy w dzielnicach peryferyjnych. Wiele z nich stoi do dzisiaj i mieszkają w nich ludzie.

      • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

        @Piotr Wierzbicki: Szanowny Panie Piotrze, a w jakim są one teraz stanie? Spełniają wymogi mieszkalne czy może to całkowite ruiny? Z góry dziękuję za podzielenie się z nami jeszcze swoją obserwacją wspomnianych dzielnic.

  6. lavinka Odpowiedz

    Z tą karalna aborcją to przesada. Porzucano dzieci bez względu na to prawo (również w krajach, w których była dozwolona). Po prostu aborcja w tamtych czasach była przeprowadzana w takich warunkach, nawet wliczając szpitale, że bezpieczniej było urodzić i utopić, taka prawda. Problem wysokiej dzietności to zwyczajnie i tak niesamowicie wysoka przeżywalność dzieci w porównaniu do wieków poprzednich i całkowity brak antykoncepcji.

  7. Triss Merigold Odpowiedz

    A co ze szkołą i obowiązkiem szkolnym? Czy te dzieci nie musiały chodzić do szkoły?
    Czy było obowiązkowe rejestrowanie dzieci? Rejesyracja związków małżeńskich? Rozwodów w przedwojennej Polsce nie było.
    Ciężki żywot miały dzieci.

  8. maciejmakro Odpowiedz

    Jak bym czytał czytankę z bolszewickiego podręcznika…
    Bieda była w każdym mieście na całym świecie, a dzisiejszy „dobrobyt” dla naszych prawnuków także będzie biedą. Nie ma to jak oceniać z perspektywy stu lat…

    • Wileia Odpowiedz

      To właśnie tacy ludzie jak pan stosują propagandę- nie wolno analizować warunków socjalnych 20 lecia międzywojennego, bo zaraz olaboga bolszewia! Zamknijmy oczy na rzeczywistość, tylko plećmy frazesy o miłości do ojczyzny. Jaki Pan płytki.

  9. vim Odpowiedz

    Oczywiście zapominajmy o różnicach rozwojowych regionów w zależności od zaboru, stratach ludności oraz infrastruktury podczas wielkiej wojny, zapomnijmy o wojnie „młodego” państwa z bolszewikami oraz zapomnijmy o wielkim kryzysie.
    Pamiętacie tylko lewacy uzdrowią was ciężką pracą ku chwale wodza lub kulką w potylice.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      @vim: Szanowny Panie czy to miał być jakiś, dość specyficzny, manifest? Jeśli wygłasza się takie opinie to może trochę odwagi również by się pod nimi podpisać nie pseudonimem a imieniem i nazwiskiem?

  10. Anonim Odpowiedz

    Dajcie dwóm Polakom temat do rozmowy, a wywiąże się kłótnia…
    Czy nie można wyrażać swoich opinii bez wzajemnego obrzucania się wulgaryzmami? Takie zachowanie nie świadczy o znajomości tematu, inteligencji czy kultury osobistej -wręcz przeciwnie…
    To, że ktoś ma inne zdanie nie oznacza, że jest gorszy i głupszy.
    Więcej wzajemnego szacunku by się przydało.
    Anonimowość nie upoważnia do szerzenia nienawiści.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.