Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Niemowlę w sławojce. Dzieciobójstwo w przedwojennej Polsce [18+]

Niesławna dzieciobójczyni Krysiakowa na fotografii "Tajnego Detektywa".

Niesławna dzieciobójczyni Krysiakowa na fotografii „Tajnego Detektywa”.

Ustęp znajdował się na podwórzu kamienicy. 21-letnia Władysława H., służąca jednej z rodzin, weszła do niego na parę sekund z pakunkiem pod ręką. Rozległ się głośny plusk. Kobieta szybkim krokiem wróciła do mieszkania, już bez paczki. Po chwili sąsiedzi usłyszeli kwilenie dobiegające zza drzwi sławojki.

Z dołu kloacznego wydobyto kilkudniowe niemowlę męskiej płci, żywe jeszcze i zupełnie zdrowe – donosił dziennik „Prąd” w numerze z 26 listopada 1931 roku. Do zdarzenia doszło w Łodzi przy ulicy Limanowskiego 50. Służąca bała się, że z powodu ciąży i porodu (które były ponoć wynikiem „niewinnego flirtu”) straci pracę. Zrobiła więc to, co kilkaset kobiet każdego roku. Podjęła próbę zamordowania własnego dziecka, jeszcze zanim ktokolwiek dowiedział się o jego istnieniu.

Zbrodnia bez kary

Akurat Władysława H. została złapana na gorącym uczynku i pociągnięta do odpowiedzialności. Trafiła na 3 miesiące do aresztu, a jej dziecko przekazano do żłobka. Większość podobnych spraw kończyła się jednak śmiercią dziecka, a sprawczynie (i sprawcy!) często unikały jakiejkolwiek kary.

Przedwojenna prasa pisała oczywiście tylko o tych mordercach, którzy trafili przed oblicze sprawiedliwości. Nie były to jednak sprawy z pierwszych stron gazet. Przypadki dzieciobójstwa uważano raczej za przykry element codzienności. Jako taki zasługiwały wyłącznie na parę linijek w zbiorczych kronikach.

Dzieciobójstwo na rysunku grafika "Nowości Illustrowanych".

Dzieciobójstwo na rysunku grafika „Nowości Illustrowanych”.

Więcej uwagi poświęcano sprawom, w których wchodziło w grę szczególne okrucieństwo. W październiku 1935 roku niejaka Zofia Stefaniak porzuciła swoją dwunastodniową córeczkę w środku lasu pod Kórnikiem. I to nie byle gdzie, ale na wielkim mrowisku. Martwe i okropnie pogryzione dziecko odnaleźli po dłuższym czasie miejscowi chłopi. Matka została aresztowana, ale dopiero w marcu kolejnego roku. Do tego czasu skutecznie się ukrywała. Kiedy już zakuto ją w kajdanki, zaczęła tłumaczyć, że nie zdawała sobie sprawy z tego co czyni.

Ze szczególnym okrucieństwem

Także w marcu 1936 roku do brutalnego dzieciobójstwa doszło we wsi Orpiszewo pod Krotoszynem. Niedawno owdowiała kobieta zadusiła urodzone dzień wcześniej bliźnięta. Podobnie jak w dziesiątkach takich spraw, powodem była nędza. Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z sąsiadów dzieciobójczyni – dwa maleńkie ciała leżały na dnie kanału melioracyjnego.

Trzy miesiące później we wsi Przysucha w kieleckiem w przystępie ataku szału niejaka Zofia Stolarska zadźgała nożem kuchennym swoje pięciomiesięczne dziecko, a następnie tym samym nożem poderżnęła gardło dwojgu starszym swoim dzieciom. Sama też próbowała, choć nieskutecznie, popełnić samobójstwo.

Czy wiesz, że ...

...nazistowska ustawa o przymusowej sterylizacji osób genetycznie chorób, ułomnych oraz "społecznie zbędnych" z 1933 roku była wzorowana na prawie amerykańskim? Do 1957 roku wprowadziło je aż 21 stanów, a zabiegów dokonywano niekiedy bez zgody, a nawet wiedzy samych pacjentów.

...w 1919 roku urzędujący prezydent USA Woodrow Wilson miał wylew, który uniemożliwił mu normalne funkcjonowanie na kilka miesięcy? Opinia publiczna nie dowiedziała się o tym, bo stan zdrowia głowy państwa ukrywała Pierwsza Dama, Edith Wilson, z pomocą prywatnego sekretarza prezydenta, Josepha Tumulty'ego.

...Niemcy już wiosną 1919 roku planowali inwazję na Polskę? Operacja nosiła nazwę „Wiosenne słońce” i przewidywała „uderzenie, wyprowadzone z Pomorza Zachodniego, Śląska i Prus Wschodnich, koncentrycznie skierowane w stronę Warszawy”.

... w Legionach Piłsudskiego służyło 648 Żydów oraz osób o żydowskim pochodzeniu? W trakcie wojny zginęło koło 80 spośród nich, a 190 otrzymało po wojnie różne odznaczenia.

Komentarze (23)

      • Nasz publicysta |Rafał Kuzak Odpowiedz

        A możesz poprzeć tę tezę (o mordowaniu dzieci przez Żydów) jakimiś faktami? Bo np. w kwestii zabójstw żydzi w 1938 r. zastali skazani jedynie za 22 zabójstwa, a rzmysko- i grekokatolicy (był podział wg wyznań) aż za 904.

        • Ragtime

          Czyli mordowali żydzi i ukraińcy (greko-katolicy) czyli standardowa biedota.

  1. Nefariel Odpowiedz

    A mnie zastanawia jedna rzecz… Zabójstwo za 17 złotych brzmi dramatycznie dla współczesnego odbiorcy, ale co można było za to kupić w tamtych czasach? Oczywiście nie uważam, żeby to jakoś bardzo zmieniało postać rzeczy, ale dla niedoinformowanego laika to dość ważna informacja. :)

    • ojciec Odpowiedz

      17 ówczesnych złotych to mniej więcej 170 współczesnych, licząc parytetem złota. Ale jakie to ma znaczenie? Zabójstwo dla kasy jest najobrzydliwsze, bez względu na „cenę”.

      • Nasz publicysta |Rafał Kuzak Odpowiedz

        Akurat parytet złota przy obecnym stopniu spekulacji, która wywindowała cenę tego kruszcu niemiłosiernie w górę jest średnim wyznacznikiem wartości przedwojennej waluty. Moim zdaniem jednak siła nabywcza lepiej się tutaj sprawdza, a jak sobie porównamy ceny i zarobki w II RP to okazuje się, że to 1 do 10 ma rację bytu. Masz jednak rację, że w przypadku morderstwa nie ma to żadnego znaczenia.

    • Miśka Odpowiedz

      17 zł to był ogrom pieniędzy. Wiem to z opowieści babci, bo nieraz pytałam co ile wtedy kosztowało. Dziwka (służąca) pracująca cały rok u gospodarza dostawała worek pszenicy i 5zł (za cały rok pracy i to jeszcze zależało od zamożności gospodarza, bo bywało i dużo mniej)A za 5 zł można było kupić buty z cholewami, które dla ludzi ze wsi były bardzo drogie. Cukierek na odpuście kosztował pół grosza. I tyle mogło zarobić dziecko zbierające kłuski, czyli pozostałą po żniwach słomę z kłosami. Woźnica pracujący w dworku wożąc dziedziczkę przy dobrym jej humorze dostawał 10-50 gr, oczywiście nie do ręki, a rzucone pod nogi (co świadczy o braku jakiegokolwiek szacunku dla niższych społecznie ludzi).
      Ludziom w tych czasach żyło się bardzo ciężko, dziedzice i księża zabierali ludziom niemal całą kasę (i równie dużo kasy zdzierali Żydzi oszukując niepiśmiennych ludzi). Ludzie niie mieli pieniędzy na jedzenie, a co dopiero na ubranie. Boso chodzili i nędznie ubrani. Taki wózek za 17 zł był ogromnie drogi i mógł zapewne należeć do jakiejś szlachcianki, bo także krzywda zwykłej kobiety nie byłaby surowo ukarana.

      • spiritdestiled Odpowiedz

        Kochanym komentującym pochodzenia wiejskiego warto uzmysłowić przepaść jaka przed wojną dzieliła miasto i wieś – za roczny zysk chłopa w mieście nie dało się przeżyć miesiąca. O zarobkach polecam poczytać tu:

        http://biznes.newsweek.pl/panie-marszalku–jak-zyc–ceny-i-zarobki-w-ii-rp,104856,1,1.html

        Między „miastowymi” i „wieśniakami” panowała odczuwalna wrogość, były to też społeczności od siebie bardzo różne – w kulturze, mentalności a nawet języku.

      • MADK Odpowiedz

        8000zł kosztowała 400m parcela pod kamienice w nadmorskim mieście w 1936roku.Znaczek na świadectwie szkolnym kosztował 50 gr w 1938r. Przed wojną (prawdopodobnie w 1933r) moja babcia pożyczyła bratu 10tys.zł na zakup gospodarstwa rolnego 4-5 ha z budynkami.Pół roku póżniej brat oddał 10tyś, a babcia kupiła za te 10 tyś chleb i kostkę masła (mówiła coś o hiperinflacji i wymianie pieniędzy).Babcia mówiła też , że w 1934 lub 1935r za 2 pary damskich skórzanych butów zapłaciła 30zł .

    • Artur Odpowiedz

      17 zł to było mnóstwo kasy. Mój dziadek pochodzi za wsi i opowiada, że przed wojną gospodarz za 100 zł mógł kupić krowę. Tyle tylko, że pieniądz wówczas był ogromnie trudny do zdobycia – na wsi wszystko odbywało się na zasadzie handlu wymiennego. 100 zł mniej więcej zarabiał robotnik – na wsi był traktowany jak pan z milionami. Dziadek opowiadał, że jak jego ojciec jechał na targ, to zawsze kupował dzieciakom jedną bułkę (do podziału). To był taki rarytas, że dziadek do tej pory wspomina jej wspaniały zapach i smak.

  2. Anonim Odpowiedz

    polskie prawo tak jak kiedyś tak i teraz przyklaskuje przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej wobec dzieci, dzieci w tym kraju mają prawa takie jak zwierzęta i bardzo zadziwiające jest to, że mamy u nas nawet rzeczników praw dziecka, których to my niestety utrzymujemy

  3. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze z naszego profilu na Fb https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Ida L.: Ja jebie, czym jest człowiek?

    Konrad M.: potworem, a potwory trzeba zabijac… ktos kiedys powiedzial, ze czlowiek to najstraszniejsze zwierze,bi kieruje sie wlasnom wola ,a nie instynktem :/.

    Ida L.: Człowiek to zdecydowanie największy pasożyt tej planety…

    Szymon Ł.: „kiedyś było lepiej”

    Danuta K.: :-((

  4. Maciek Odpowiedz

    Ciekawe, ile współcześnie żyje potomków tych ludzi, którzy mieli w przeszłości takie okrutne odchylenia psychiczne?

  5. Zimny Kruk Odpowiedz

    Przepraszam bardzo, drugi obrazek zatytułowany jest Dzieciobójstwo na rysunku grafika. Termin dzieciobójstwo jest zarezerwowany TYLKO dla MATEK, broszę bardzo o zmianę tego tytułu.
    Jak i później w artykule „(Galewski)…(dostał) wysoką karę za dzieciobójstwo.” Dzieciobójstwo odnosi się tylko do kobiet. To było zabójstwo.

  6. sabina Odpowiedz

    przynajmniej 2-3 opisane przypadki to albo dzieciobójstwo w trakcie porodu albo samobojstwo rozszerzone – tu z biedy. one jednak różnią się od cynicznego zabójstwa i okolicznościami i motywem…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.