Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ich życie erotyczne zszokowało świat. Jaka jest prawda o małżeństwach tych braci syjamskich?

Chang i Eng zawarli związki małżeńskie w 1843 roku. Ich portret jest o trzy lata późniejszy - pochodzi z 1846 roku.

fot.domena publiczna Chang i Eng zawarli związki małżeńskie w 1843 roku. Ich portret jest o trzy lata późniejszy – pochodzi z 1846 roku.

„Czyż żony braci syjamskich nie powinny być postawione przed sądem za poślubienie czworonoga?” – pytali dziennikarze „Louisville Journal”. Sama myśl o pożyciu małżeńskim zrośniętych bliźniąt wywoływała szok w wiktoriańskiej Ameryce. A może szukano skandalu tam, gdzie go nie było?

13 kwietnia 1843 roku w domu Davida Yatesa w Mulberry Creek odbyło się podwójne wesele. Córki gospodarza, Adelaide i Sarah, wyszły za mąż za dwóch braci. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że panowie młodzi byli ze sobą zrośnięci – mieli wspólną wątrobę. Chodziło bowiem o sławne na cały kraj bliźnięta syjamskie: Changa i Enga.

„Większość Amerykanów była zaskoczona, zszokowana, oniemiała, zniesmaczona albo po prostu nie dowierzała” – opowiada o reakcjach współczesnych Yunte Huang, autor książki „Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią”. Związek potępiano jako „bestialski”, a sama myśl o nim wywoływała wściekłość.

„Poszli do łóżka z dwiema białymi kobietami!”

Co ciekawe, mieszkańcom Karoliny Północnej, gdzie bracia się osiedlili, nie chodziło tylko o wyjątkową kondycję bliźniąt. Chang i Eng przekonali się o tym już w momencie, gdy powzięli decyzję, iż zaczną starać się o względy wybranek. Jak wyjaśnia Yunte Huang:

Wedle sędziego Gravesa pierwsza trudność, którą napotkali bracia w czasie zalotów, nie wynikała z faktu, że byli zrośnięci wątrobą, ale z „nieusuwalnych uprzedzeń w kwestii ich rasy i narodowości”. Nawet jeśli dziewczęta kusiło, by przyjąć braci, ich ojca odrzucała perspektywa wydania córek za śniadych Chińczyków, którzy, co gorsza, byli też dziwolągami.

Związek Changa i Enga z siostrami Yates budził opór przede wszystkim ze względów rasowych.

fot.Matthew Brady/domena publiczna Związek Changa i Enga z siostrami Yates budził opór przede wszystkim ze względów rasowych. Zdjęcie par z dziećmi z 1865 roku.

Zgodnie z obowiązującym w połowie XIX wieku ustawodawstwem, związek pochodzących z Syjamu braci z białymi kobietami był zakazany. Na szczęście prawne problemy udało się obejść. Po długich negocjacjach pary (planujące już ucieczkę!) zdołały też uzyskać zgodę rodziców przyszłych panien młodych. „Urok braci połączony z ich międzynarodową sławą i pokaźnym majątkiem okazał się nieodparty” – komentuje Huang.

Oczywiście obok kwestii rasowej pojawiał się też opór wobec wydawania dziewcząt za mąż za „wybryki natury”, jak myślano wówczas o bliźniętach syjamskich. O ile akceptowano już Changa i Enga jako sąsiadów, o tyle na sam pomysł ich ślubu z miejscowymi kobietami reagowano bardzo negatywnie. W domu Davida Yatesa wybijano szyby, a jemu samemu grożono spaleniem pól, jeśli „nie upilnuje córek”.

Czy wiesz, że ...

...Napoleon Bonaparte przywrócił we Francji niewolnictwo? Zostało ono zniesione przez jakobinów w 1794 roku. Już osiem lat później Napoleon kilkoma dekretami powstrzymał wprowadzanie tych ustaleń w życie przynajmniej w części francuskich kolonii.

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

...podczas egzekucji przez powieszenie zdarzały się poważne błędy? Jeśli kat użył za krótkiego sznura, śmierć nie przychodziła dostatecznie szybko, gdy za długiego – skazaniec często kończył bez głowy, bo ta urywała się pod jego ciężarem.

...najsłynniejszy diament świata, Koh-i-noor, wcale nie spodobał się Brytyjczykom, gdy zobaczyli go po raz pierwszy na wystawie w 1851 roku? Zanim uzyskał nowy szlif, dziennikarze pisali, że „jest w tym kamieniu coś odpychającego, bo im bardziej się go podświetla, tym mniej jest skłonny do pokazywania swojej wspaniałości”. 

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.