Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ile „wybryki natury” zarabiały w XIX-wiecznej Ameryce?

Fiodor Jeftichiew zarobił w Ameryce setki tysięcy dolarów.

fot.Charles Eisenmann/domena publiczna Fiodor Jeftichiew zarobił w Ameryce setki tysięcy dolarów.

Dla wielu „cudaków” – jak o nich pogardliwie mówiono – występy przed publicznością były prawdziwym piekłem. I to nieopłacalnym, bo wpływy z biletów trafiały głównie do kieszeni bezdusznych menedżerów. Niektórzy potrafili jednak obrócić odmienność na swoją korzyść… a nawet nieźle na tym zarobić. Ile dokładnie? 

Odmienność zawsze przyciągała. Od wieków ludzie instynktownie garnęli się do rzeczy, zjawisk i sytuacji niecodziennych, niezwykłych, odbiegających od tego, co znali i rozumieli. Im bardziej coś jest dziwaczne i szokujące, tym większa staje się ludzka ciekawość.

Oglądanie egzotycznych zwierząt, roślin czy widoków dalekich krajów, owszem, było popularne. Zdecydowanie przegrywało jednak z przypatrywaniem się „ludzkim okazom”, czyli osobom dotkniętym ciężkimi zwyrodnieniami, nietypowymi chorobami lub fizycznymi upośledzeniami. Nazywano je „pomyłkami natury”, „cudakami”, „dziwadłami” i „monstrami”.

Karzeł, albinos, wilkołak

Podejście do osób upośledzonych zmieniało się w ciągu wieków. W niektórych starożytnych kulturach dzieci niepełnosprawne po prostu zabijano. W średniowieczu chorobę i deformację uznawano za karę bożą, a tych, których dotknęły, spotykał ostracyzm. Otaczano ich niechęcią lub nawet pogardą; nieraz groziła im wręcz utrata życia.

Podejście to zmieniło się nieco w okresie renesansu. To właśnie wtedy zaczęto urządzać pokazy „dziwolągów”, a stosunek do ludzi, których wygląd odbiegał od normy, przestał ograniczać się wyłącznie do odrazy i strachu. Niektórzy z nich zdobywali sławę – tak było w przypadku Włocha Lazarusa Colloredo, z którego klatki piersiowej wyrastał głową w dół jego nie do końca rozwinięty brat. Colloredo podróżował po Europie, pokazując swoją nietypową budowę i zyskując rozgłos.

Jednym z pierwszych "okazów" sławnych w całej Europie byli bracia Lazarus i Johannes Colloredo.

fot.domena publiczna Jednym z pierwszych „okazów” sławnych w całej Europie byli bracia Lazarus i Johannes Colloredo.

Wiek XIX przyniósł popularność tak zwanych cyrków osobliwości (w krajach anglojęzycznych nazywanych freak shows). Sprytni przedsiębiorcy gromadzili zespół „monstrów”, który następnie – za stosowną opłatą – prezentowali publiczności. W jego skład wchodzili między innymi albinosi, karły i karlice czy bliźnięta syjamskie. Na estradach można było oglądać także kobietę z brodą, „wilkołaka”, czyli nadmiernie owłosionego człowieka, oraz osoby z fizycznymi deformacjami: nadmiernie wysokie, bardzo niskie, ekstremalnie chude, z nietypową liczbą rąk lub nóg, oszpecone chorobami skórnymi, dotknięte przerostem części ciała…

Podczas przedstawienia „aktorzy” najczęściej występowali obnażeni, tak, aby widać było ich deformacje. Czasem pokazywali się w przebraniach, które jeszcze dodawały im niezwykłości. Niekiedy też – zależało to od pomysłowości ich „właściciela” – odgrywali role lub scenki. W mniej wyrafinowanych lokalach można było zaś tych ludzkich okazów nawet dotknąć.

Czy wiesz, że ...

...jeszcze do lat 20. minionego stulecia w Liberii kwitł handel niewolnikami?  Dopiero kiedy sprawę ujawniła światowa prasa, a Liga Narodów podjęła interwencję, Monrovia oficjalnie wycofała się z dochodowego interesu. Nieformalnie procdeer nadal trwał.

...najsłynniejszy diament świata, Koh-i-noor, wcale nie spodobał się Brytyjczykom, gdy zobaczyli go po raz pierwszy na wystawie w 1851 roku? Zanim uzyskał nowy szlif, dziennikarze pisali, że „jest w tym kamieniu coś odpychającego, bo im bardziej się go podświetla, tym mniej jest skłonny do pokazywania swojej wspaniałości”. 

...najsłynniejsze burdelmamy w Chicago, w ciągu dziesięciu lat swojej działalności, zbiły prawdziwą fortunę? Ich majątek, na dzień zamknięcia prowadzonego przez nie domu publicznego, szacuje się na osiem milionów dolarów!

...najbardziej pogardzanym zawodem w Wielkiej Brytanii dwieście lat temu był zawód marynarza? Tych, którzy go wykonywali, określano bez mała jako "pracujące, chlejące zwierzęta".

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.