Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Okrutne eksperymenty, bezduszność i obmacywanie. Jak dawniej traktowano „wybryki natury”?

Julia Pastrana, czyli "Dama Pawian", była pokazywana tak za życia, jak i po śmierci. Podobny los spotkał jej zmarłe niedługo po urodzeniu dziecko.

fot.domena publiczna Julia Pastrana, czyli „Dama Pawian”, była pokazywana tak za życia, jak i po śmierci. Podobny los spotkał jej zmarłe niedługo po urodzeniu dziecko.

Człowiek-słoń, bliźnięta syjamskie czy Dama Pawian – w XIX wieku występy „odmieńców” przyciągały tłumy. O ile jednak gapie po prostu się im przyglądali, to ówcześni lekarze za wszelką cenę chcieli dowiedzieć się, co było przyczyną anomalii. I niekoniecznie obchodziło ich przy tym dobro „pacjenta”.

Medycyna była jeszcze w powijakach, gdy co bardziej obrotni przedsiębiorcy postanowili zarabiać na ludzkim nieszczęściu i prezentować rozochoconej publiczności „ślepe zaułki natury”. Jak relacjonuje Yunte Huang w książce „Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią”:

Te pokazy zwierząt i ludzi – nazywanych „monstrami”, „dziwadłami”, lusus naturae, „rzadkościami”, „dziwakami”, „ekscentrykami”, „cudami”, „dziwami”, „pomyłkami natury”, „dziwnymi ludźmi”, „cudakami” i „ludźmi bardzo wyjątkowymi” – stały się modne pod koniec XVIII wieku, a ich popularność utrzymywała się przez cały wiek XIX.

Niezwykłe przedstawienia ściągały nie tylko żądne sensacji tłumy zwyczajnych ludzi. Za chwilę sam na sam z „potworem” byli gotowi słono zapłacić także przedstawiciele ówczesnych elit – arystokraci, naukowcy oraz lekarze. Ci ostatni interesowali się tematem również z pobudek zawodowych.

Okazy cieszą się doskonałym zdrowiem

Niewątpliwie o wielkim powodzeniu tak zwanych freak shows wśród uczonych decydował w dużej mierze fakt, iż miały one solidne umotywowanie w dotychczasowej literaturze specjalistycznej. Już w 1755 roku Karol Linneusz, opisując gatunki człowieka, oddzielał „zwyczajnego” Homo sapiens od Homo monstrosus (człowieka potwornego) oraz Homo ferus (człowieka dzikiego).

"Okazem" wystawianym w Londynie stał się na przykład Joseph Merrick, znany jako Człowiek-Słoń.

fot.domena publiczna „Okazem” wystawianym w Londynie stał się na przykład Joseph Merrick, znany jako Człowiek-Słoń.

Podobne rozróżnienie sugerował kilkadziesiąt lat później Darwin, pisząc w książce „O pochodzeniu gatunków” o Homo monstrosus, który rzekomo był produktem krzyżowania się ludzi z innymi gatunkami.

Skoro więc poważna nauka zajmowała się „dziwadłami”, dlaczego nie wykorzystać tego w celach marketingowych? Tym bardziej, że lekarze sami ustawiali się w kolejkach, by móc przebadać eksponaty i wystawić im „certyfikat autentyczności”. A te były coraz bardziej w cenie – bo z popularnością pokazów rosła podejrzliwość widzów.

Jednak medycy, żywo zainteresowani poszerzeniem własnej wiedzy na temat wszelkiego rodzaju anomalii ludzkiego ciała, nie traktowali swoich ekscentrycznych pacjentów podmiotowo. Dla nich byli oni jedynie „obiektami”, „atrakcją”, do której – jako specjaliści – powinni mieć uprzywilejowany dostęp.

Czy wiesz, że ...

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.