Damy - empik

Organista, oszust, kobieciarz… Prawdziwi agenci Jego Królewskiej Mości

Autor: | 29 stycznia 2013 | 5,982 odsłon

Sidney Reilly. James Bond dobre parę lat przed pierwszym Bondem...Jesienią 1917 roku władza w Rosji leżała na ulicy. W dramatycznej rozgrywce o przyszłość kraju i Europy wzięli udział nie tylko bolszewicy i biali. W cieniu kremla rozgorzała bezwzględna wojna wywiadów. A toczyli ją ludzie… doprawdy osobliwi.

Weźmy na przykład Paula Dukesa. Był to syn kościelnego organisty, który jako nastolatek zbuntował się przeciwko rodzicom i uciekł z domu z czterema funtami w kieszeni. Włóczył się po kontynencie, aż dotarł na ziemie dawnej Polski, gdzie zatrudnił się jako nauczyciel angielskiego. Praca szybko go znudziła, ruszył więc dalej – do Petersburga.

Tam znalazł fuchę w carskim Teatrze Maryjskim jako pomocnik znanego dyrygenta Alberta Coatesa. Zakręcił się w doskonałym towarzystwie, bo zamieszkał nawet razem z prywatnym nauczycielem carskiej rodziny i zdarzało mu się bywać w rezydencji Romanowów. Nim jednak sam zdobył sławę, wybuchła pierwsza wojna światowa.

Z muzyka – szpieg

Paul Dukes tylko wyglądał na nieskazitelnego angielskiego gentlemana... w głębi jednak był niespokojną duszą (źródło: domena publiczna).

Paul Dukes tylko wyglądał na nieskazitelnego angielskiego gentlemana… w głębi jednak był niespokojną duszą (źródło: domena publiczna).

Wtedy Dukes postanowił… zostać komunistą. Brał udział w ulicznych demonstracjach, wygłaszał płomienne przemówienia, chciał zmieniać świat na nową, robotniczą modłę.

Musiało mu się to jednak znudzić, bo nawiązał współpracę z brytyjską ambasadą w Petersburgu. Sporządzał dla dyplomatów sprawozdania z prasy codziennej, a gdy po rewolucji wrócił do Londynu, postanowił zostać szpiegiem w służbie jego królewskiej mości.

Przełożeni mieli wątpliwości czy się do tego nadaje: był nerwowy, robił wrażenie zniewieściałego muzyka, a nie agenta z prawdziwego zdarzenia. Uratowała go znajomość dawnej broni.

Podczas dyskusji z Mansfieldem Cumingiem z Biura Tajnej Służby szybko zszedł na temat pistoletów wiszących na ścianach i tym sposobem przeszedł przez rozmowę kwalifikacyjną. Wkrótce wysłano go raz jeszcze do Rosji, gdzie został… dowódcą oddziału Armii Czerwonej!

Na co komu procedury?

Nie mniej zaskakującą postacią był Sidney Reilly. Robert Service, autor książki „Szpiedzy i komisarze”, pisał o nim:

Reilly przez całe życie opowiadał o sobie sprzeczne historie. Jest prawdopodobne – ale nie absolutnie pewne – że pochodził z Ukrainy i miał żydowskie korzenie. Był niewysoki, miał ziemistą cerę i zaczynał łysieć (…).

Przedstawiony na ilustracji nocny atak Japończyków na rosyjski Port Artur raczej nie udałby się bez informacji przekazanych przez Sidney'a (autor: Shinohara Kiyooki, domena publiczna).

Przedstawiony na ilustracji nocny atak Japończyków na rosyjski Port Artur raczej nie udałby się bez informacji przekazanych przez Sidney’a (autor: Shinohara Kiyooki, domena publiczna).

Kobiety uważały go za mężczyznę atrakcyjnego, a on z zapałem się za nimi uganiał. Jego pasjami były oprócz tego modna odzież, eleganckie hotele, dobre cygara oraz kolekcjonowanie pamiątek napoleońskich.

Reilly był urodzonym manipulatorem, a w interesach – chciwym kombinatorem. Partnerzy handlowi pojawiali się i znikali. Rzadko pozostawali z nim przez dłuższy czas. Wielu narzekało na jego cwaniactwo i w rzeczywistości traktował wszystkich jako zwierzynę łowną. Żaden jego znajomy nigdy nie sugerował, żeby miał on w sobie nadmiar moralnej prawości. Sidney Reilly był nałogowym oszustem.

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Szpiedzy i komisarze" Roberta Service'a (Znak 2013).

Artykuł powstał w oparciu o książkę „Szpiedzy i komisarze” Roberta Service’a (Znak 2013).

O dziwo właśnie taki człowiek znalazł zatrudnienie w brytyjskiej tajnej służbie. Wiosną 1918 roku wysłano go do Moskwy. Jak można było oczekiwać, momentalnie zapomniał o procedurach i wytycznych. Działał wedle własnego wyczucia, nie licząc się z ryzykiem i unikając jakichkolwiek kontaktów z innymi brytyjskimi agentami.

Kiedy tylko dotarł do bolszewickiej stolicy poszedł prosto na Kreml, gdzie oświadczył, że jest dziennikarzem i zbiera materiały do książki na temat sukcesów radzieckiego systemu. Nie dość, że został potraktowany zupełnie serio i zdobył wiele cennych informacji, to jeszcze przydzielono mu własną limuzynę i wręczono zaproszenie na obchody 1 maja w Muzeum Politechnicznym! Oczywiście udał się na miejsce:

Kiedy Reilly i jego znajomy przybyli, sala była już wypełniona. Ich uprzywilejowane miejsca oddzielał od Trockiego tylko fortepian. Reilly szepnął: „Akurat dobry moment, żeby zabić Trockiego i zlikwidować bolszewizm!”. Przeważył jednak instynkt samozachowawczy i Reilly cofnął rękę.

Kochliwy szpieg

Podobnym (choć nie tak szalonym) ziółkiem był też szef brytyjskiej siatki wywiadowczej w Moskwie, Robert Lockhart. On jednak swoją uwagę skupiał przede wszystkim na kobietach. Bez przerwy i bez pamięci się zakochiwał.

Sidney Reilly. Nietuzinkowy szpieg zasłużył sobie nawet na ekranizację swoich przygód...

Sidney Reilly. Nietuzinkowy szpieg zasłużył sobie nawet na ekranizację swoich przygód…

W młodości próbował zrobić karierę jako plantator kauczuku na Malajach, jednak musiał stamtąd uchodzić na skutek romansu z miejscową księżniczką. Został w takim razie szpiegiem. I w tym zawodzie nie mógł jednak powstrzymać się przed flirtem z zupełnie nieodpowiednimi kobietami.

Już raz odesłano go do Londynu, po tym jako wdał się w grożący skandalem romans z pewną mężatką ze sfer rosyjskiej arystokracji. Teraz ledwo wrócił do Moskwy, a już u jego boku pojawiła się nowa kochanka. Była to pełna wdzięku Maria Benckendorff. Wielka dama wciąż ciesząca się wpływami w przedrewolucyjnych środowiskach. A prawdopodobnie także czekistowska agentka.

Brytyjscy szpiedzy chcieli obalić rewolucję w zarodku... A ci żołnierze walczyli o jej przetrwanie (fot.Edward Alsworth Ross, domena publiczna).

Brytyjscy szpiedzy chcieli obalić rewolucję w zarodku… A ci żołnierze walczyli o jej przetrwanie (fot.Edward Alsworth Ross, domena publiczna).

Lockhart oraz inni członkowie brytyjskiej sieci wywiadowczej w Moskwie prowadzili niczym nie skrępowany tryb życia – przyznaje Robert Service w „Szpiegach i komisarzach”. Prawdziwym mistrzem erotycznych gier był jednak Sidney Reilly. Wiązał się z kilkoma kobietami na raz, zatrudniając je jednocześnie w roli wywiadowczyń i szpiegów. Był z nimi tak długo, jak długo się przydawały i porzucał je, gdy traciły dla niego wartość.

Właśnie ci ludzie w 1918 roku uknuli spisek mający na celu obalenie władzy radzieckiej i zduszenie rewolucji w zarodku. Niemal im się udało, ale to już temat na kolejny artykuł…

Źródło:

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (1)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.