Konkurs dla autorów!
II wojna światowa w pigułce

Katarzyna II Mała. Dzieciństwo słynnej despotki

Autor: | 22 października 2012 | 22,596 odsłon

Przyszła caryca Katarzyna. Wcale nie takie brzydkie kaczątko...Caryca Katarzyna przeszła do historii jako władczyni, która najpierw osadziła na polskim tronie własnego kochanka, a następnie odebrała Rzeczpospolitej niepodległość. Skąd jednak wzięła się ta nietuzinkowa kobieta?

Katarzyna nie była z urodzenia Rosjanką. Na dobrą sprawę z Rosją nie łączyło jej niemal nic. Na świat przyszła 21 kwietnia 1729 roku w prowincjonalnym pruskim garnizonie nad Bałtykiem – Szczecinie. Jej ojcem był niemiecki arystokrata z raczej pośledniej i zbiedniałej rodziny, książę Chrystian August von Anhalt-Zerbst. Nie wyróżniał się niczym w tłumie podobnych sobie nobili, może poza tym, że był człowiekiem potwornie wręcz flegmatycznym, ułożonym i nijakim. Za żonę wziął sobie kobietę o dosłownie odwrotnym charakterze: żądną wrażeń i przyzwyczajoną do luksusów plotkarę.

Księżniczka Joanna von Holstein-Gottorp – bo to o niej mowa – marzyła o prawdziwie dworskim życiu, tymczasem trafiła do zapadłej dziury i decyzją swych rodziców była zmuszona spędzić resztę życia u boku strasznego nudziarza. Na dodatek biednego nudziarza, który mieszkał w małym kamiennym domu przy brukowanej ulicy, a nie w żadnym pałacu. Było to małżeństwo tak bardzo nieudane, jak tylko można sobie wyobrazić. Rodzinne problemy dodatkowo pogłębiała różnica wieku: do ślubu doszło kiedy Joanna miała zaledwie piętnaście lat, a Chrystian August niemal czterdzieści.

Młoda żona liczyła, że z pułapki, jaką okazał się związek z emerytowanym żołnierzem, wyciągnie ją męski potomek – syn, na którego mogłaby przelać całą swoją miłość i uwagę. Jakież było jej rozczarowanie, kiedy zamiast syna urodziła się córka. Zdaniem Roberta K. Massiego, autora najnowszej biografii Katarzyny Wielkiej, Joanna od początku nie mogła w sobie odnaleźć macierzyńskich uczuć. Nie zajmowała się córką, nie pieściła jej, nie siadywała nad kołyską ani nie nosiła jej na ręku. Bez zastanowienia oddała dziecko służbie i nianiom pod opiekę (s. 21).

Joanna von Holstein-Gottorp. Nawet jej się nie śniło, że z pogardzanego przez nią kopciuszka wyrośnie caryca!

Joanna von Holstein-Gottorp. Nawet jej się nie śniło, że z pogardzanego przez nią kopciuszka wyrośnie caryca!

Koszmarne dzieciństwo

Przy porodzie Joanna niemal straciła życie i kolejne dziewiętnaście miesięcy była zmuszona spędzić w łóżku. Ten czas wystarczył, by już na stałe znienawidziła swoje dziecko. Niemowlę otrzymało imię Zofia (nie Katarzyna!) i dorastało bez jakiejkolwiek uwagi ze strony rodziców. Po latach caryca wspominała w pamiętnikach:

Dowiedziałam się, że moje narodziny nie były tak wielką radością (…). Matka prawie mnie nie zauważała. Półtora roku później urodziła syna, którego ubóstwiała. Mnie zaledwie tolerowano i często mocno łajano bez żadnego powodu. Czułam to, nie wiedząc, dlaczego tak się dzieje (s. 22).

Za wychowanie małej Zofii odpowiadała przede wszystkim francuska guwernantka, Elizabeth Cardel. To ona zastępowała jej matkę i ona rozkochała Zofię we francuskiej kulturze i języku. Właśnie dzięki tej zapomnianej przez historię kobiecie caryca w przyszłości zaskarbiła sobie podziw Woltera oraz innych filozofów i pisarzy znad Sekwany. Do Panny Cardel nie miała niemal żadnych pretensji, poza tym, że zmuszała ją do… wkuwania rzeczy na pamięć: Wcześnie zauważono, że mam dobrą pamięć, więc nieustannie mnie dręczono, każąc się uczyć wszystkiego na pamięć. Do dziś mam niemiecki przekład Biblii, w którym na czerwono są podkreślone wszystkie wersy, jakich musiałam się nauczyć (s. 23).

Brzydki, arogancki i buntowniczy bachor!

Dużo gorzej Zofia zapamiętała swojego katechetę – sztywnego i pedantycznego pastora Wagnera. Mówiła o nim wręcz, że to najzwyklejszy bałwan. A wszystko przez to, że nie chciał odpowiedzieć na jej proste pytania. Kiedy ona dociekała, jak to możliwe że nieskończenie dobry Bóg strąca ludzi do piekła, katecheta zagroził jej rózgą. Jeszcze bardziej zdenerwował się, kiedy mała Zofia poprosiła go o wyjaśnienie znaczenia słowa „obrzezanie”…

Najgorsze przejścia Zofia miała jednak z matką, która szybko uznała, że aroganckie i buntownicze dziecko trzeba trzymać znacznie krócej. Jak pisał Robert K. Massie:

Joanna była zdeterminowana, by „wygonić z córki tego diabła pychy”. Powtarzała córce, że jest brzydka i bezczelna. Zofii nie wolno było się pierwszej odzywać ani wyrażać opinii w rozmowie z dorosłymi. Musiała przyklękać i całować rąbek sukni wszystkich co znamienitszych kobiet odwiedzających ich dom (s. 24).

Katarzyna Wielka jako nastolatka. Niedługo po tym, jak flirtował z nią własny wujek...

Katarzyna Wielka jako nastolatka. Niedługo po tym, jak flirtował z nią własny wujek…

Wszystko to miało uczynić z małej Zofii jak najlepszy materiał na żonę. Zdaniem Joanny szybkie zamążpójście było absolutnym priorytetem dla jej córki. I w tej jednej kwestii zupełnie się ze sobą zgadzały: matka chciała się pozbyć niechcianego dziecka, dziecko natomiast marzyło o wyrwaniu się spod jej despotycznej kurateli.

Nie wydawało się to jednak sprawą łatwą. Zofia nie była podobno zbyt ładna. Sama zapisała po latach: Nie wiem, czy jako dziecko naprawdę byłam brzydka, ale dobrze pamiętam, że często mi mówiono, iż tak jest (s. 26).

Rozkwitająca siostrzenica

Artykuł powstał w oparciu o książkę Roberta K. Massie pt. "Katarzyna Wielka. Portret kobiety" (Znak 2012).

Artykuł powstał w oparciu o książkę Roberta K. Massie pt. „Katarzyna Wielka. Portret kobiety” (Znak 2012).

Na pewno nie była to dziewczyna, za którą oglądałby się każdy kawaler. Wyładniała dopiero jako nastolatka. Wtedy też – w wieku trzynastu, czternastu lat – zaczęła na dobre dorastać. Jej biograf zapisał: W Zofii budziła się zmysłowość. Nie mogąc zasnąć z nadmiaru nerwowej energii, chodziła często nocą do swojego pokoju, gdzie siadała na łóżku, trzymając między nogami twardą poduszkę i niczym na wyimaginowanym koniu „galopowałam, aż do zupełnego wyczerpania” (s. 28).

W tym czasie znalazł się pierwszy pretendent do ręki Zofii. Był to… jej własny wujek, Jerzy Ludwik. Człowiek rzecz jasna sporo starszy, nieco (jak na dzisiejsze standardy) obleśny i nie będący za dobrą partią. Tenże wujek: zauroczony świeżą niewinnością rozkwitającej siostrzenicy, zaczął się do niej zalecać. Do małżeństwa pewnie by doszło (bo przecież Joanna była gotowa zrobić wszystko, by pozbyć się córki!), gdyby nie pewien niespodziewany list z rosyjskiego dworu… To już jednak temat na osobny artykuł.

Tymczasem mały morał na koniec. Unikajcie moi drodzy nieudanych małżeństw – to w nich rodzą się despoci, tyrani i dyktatorzy…

Źródło:

Kup książkę (dużo) taniej niż inni:

Zobacz też:

  1. Niemka ze Szczecina na rosyjskim tronie. Jak Katarzyna Wielka została carycą?
  2. Katarzyna Wielka. Caryca, która uratowała jezuitów
  3. Kultura alkoholowa? Piwo i wódka w Wielkim Księstwie Moskiewskim
  4. Królewska poradnia małżeńska: Aleksander Jagiellończyk i Helena Moskiewska
  5. Trudna młodość Władysława Łokietka
  6. Co robił Władysław Jagiełło zanim został królem Polski?

Powiedz innym co myślisz:

- Historyk, publicysta, redaktor i ostatnio pisarz. Autor książek „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej”, „Upadłe damy II Rzeczpospolitej” oraz „Pijanej wojny”. Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych" oraz kierownik redakcji w wydawnictwie Znak Horyzont. (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Upadłe damy II Rzeczpospolitej
Komentarze do artykułu (21)
  1. No to akurat w tej kategorii Katarzyna Wielka zupełnie się nie mieści. Nigdy nie była religijna (co wynika chyba z artykułu), a po wyjeździe do Rosji zmieniła wyznanie z luterańskiego na prawosławne z czysto politycznych względów…

  2. @Kamil: Ja nie twierdzę, że taka rozpustnica jak Katarzyna II była religijna. Ja stwierdzam tylko fakt w odniesieniu do Twojej wypowiedzi, że „Unikajcie moi drodzy nieudanych małżeństw – to w nich rodzą się despoci, tyrani i dyktatorzy…”. Nie wiem natomiast co jest bardziej „wynaturzające” – małżeństwo czy religijność. Ale chyba jednak to drugie…

  3. czy „Jastan” nie ma przypadkiem fobii antyreligijnej? Na każdą ewentualność, czy Katarzyna była czy też nie była religijna, konkluzja jest u n iego ta sama,paskudny charakter jest według niego efektem”wynaturzonej religijności”. Chłopie zainteresuj się też innymi tematami, choćby teletubisiami.

  4. To że Zofia augusta trafiła na rosyjski tron to nie zapędy jej matki ale misterny plan księcia Fryderyka, Wilhelma, późniejszego Króla Prus – Fryderyka II Wielkiego, który by ograniczyć wpływy dynastii brunszwickiej na carskim dworze najpierw wyprawił do Petersburga wnuka Piotra Wielkiego Karola Urlicha, którego potem na tron desygnowała bezdzietna ciotka Elżbieta, potem zaaranżował ślub z niemiecka księżniczką. Nazywał ją „swoją maleńka królewną”. Proponuję jako lekturę o rosyjskiej carycy – książkę prof. Andrzeja Andrusiewicza: „Katarzyna II. Prawda i mit”. (Świat Książki, Warszawa, 2012)

  5. Większość romansów carycy Katarzyny II Wielkiej (Екатерина II Великая) i historie o nich to kłamstwa rozpuszczane przez jej męża , który sam miał liczne romanse . Oszczerstwa leciały także ze strony dworzan , chcieli oni tym zniesławić jej imię i zasługi . Bo była kobietom rządzącą wielkim kraje sama i to w 18 wieku. Ale jej zasługi i osiągnięcia są znane i budzą podziw oraz przerażenie , więc ich plan nie powiódł się na szczęście do końca .

  6. Zainteresowanym historią carycy polecam historię jej romansow i spisków widzianych oczami jej pokojówki’ a później zaufanej osoby, Polki zresztą. Ewa Stachniak, ,,Katarzyna Wielka – Gra o władzę”. Wyd. Znak. Polecam

Dodaj swój komentarz:


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Epoki

Kategorie

Facebook


Bądź na bieżąco

Czy wiesz że...


…radziecki dyktator Leonid Breżniew został prawdopodobnie zamordowany na zlecenie szafa KGB Jurija Andropowa? Tego samego, który zastąpił go później na stanowisku sekretarza generalnego.


…naziści 60 lat przed atakami na Nowy Jork zamierzali zrobić coś bardzo podobnego? Wysłali nawet za ocean grupę specjalnie wyszkolonych sabotażystów.


…w średniowieczu rozmawianie w kościele pociągało za sobą poważne konsekwencje? Gadulstwo podczas mszy świętej groziło chłostą oraz obcięciem włosów. Dobrze, że nie żyjemy w średniowieczu.

Więcej w Kobiety w historii
Kościół i klasztor pojezuicki w Połocku.
Katarzyna Wielka. Caryca, która uratowała jezuitów

Jezuici nie próżnowali. Przyczynili się do rozwoju Kościoła katolickiego poprzez pracę ewangelizacyjną i misyjną. W dodatku nieśli...

Zamknij