Co Indianie mieli do powiedzenia o pierwszych napotkanych Europejczykach?

Autor: Kamil Janicki | Data publikacji: 15 lutego 2012

Europejczycy przybywają do Ameryki...Historia już tak działa, że najsilniej utrwala się w niej głos zwycięzców. W efekcie wiemy niemal wszystko o tym, jak Europejczycy postrzegali tubylców napotkanych w Ameryce Północnej. Trudniej powiedzieć coś o opiniach Indian na temat nieproszonych przybyszy. Na szczęście zachowało się kilka źródeł. Wynika z nich, że w oczach wielu rdzennych Amerykanów Europejczycy byli… brutalnymi i prymitywnymi barbarzyńcami.

Wielcy odkrywcy i pionierzy podróży oceanicznych nie należeli (siłą rzeczy) do ludzi skromnych. Nic dziwnego, że opisując swoje eskapady na nowy kontynent zawsze przedstawiali siebie samych w najlepszym możliwym świetle. W tym celu wykorzystywali także opinie tubylców, wybierając spośród nich tylko te naprawdę najprzychylniejsze. Tak oto po dziś dzień rozpowszechniła się legenda o Indianach przyjmujących Europejczyków jako z dawna wyczekiwanych bogów.

Chyba rzeczywiście niektóre plemiona powiązały przybycie obcych z własnymi wierzeniami (choć nie uznawały ich ściśle za bogów!), ale przecież z opiniami już tak jest, że każdy ma własną. Zachowane relacje i wspomnienia dowodzą, że przynajmniej równie często Indianie spoglądali na Europejczyków z wyższością, wstrętem i  niezrozumieniem, co z podziwem.

Pływająca wyspa i barbarzyńcy pijący krew

W 1633 roku pewien młody Innuita opowiedział Jezuitom o tym, jak jego babka zapamiętała pierwszą wizytę Francuzów kilkadziesiąt lat wcześniej. Widząc gigantyczny okręt, w niczym nie przypominający ich własnych czółen, Indianie uznali, że musi to być poruszająca się wyspa. Kiedy jednak innuickie kobiety dostrzegły na pokładzie mężczyzn, zaczęły – zgodnie z obyczajem – przygotowywać dla nich wigwamy. Jednocześnie ich mężowie w czterech kanoe wyruszyli na powitanie nieznajomych. Ich pierwsze wrażenie nie było najlepsze. James Axtell, autor wydanej w 1988 roku książki „After Columbus. Essays in the Ethnohistory of Colonial North America”, pisze:

"Pływająca wyspa" barbarzyńców zza oceanu.

"Pływająca wyspa" barbarzyńców zza oceanu.

Francuzi dali im beczkę okrętowych sucharów i chyba poczęstowali ich też winem. Tubylcy byli jednak przerażeni tymi ludźmi „pijącymi krew i jedzącymi drewno(s. 129).

Podobnie zareagowali Mikmakowie. Zaoferowane im suchary uznali za drewno brzozowe, ale prawdziwym wstrętem napawały ich niemalże ludożercze tendencje nieproszonych gości:

Kiedy zaproponowano im wino, tubylcy utwierdzili się w przekonaniu, że obcy są „brutalnymi i nieludzkimi istotami, jako że dla własnej uciechy (…) bez żadnych oporów piją krew. (…) Dlatego też [Mikmakowie] przez pewien czas nie tylko nie przyjmowali poczęstunku, ale też nie chcieli w ogóle wchodzić w żadne kontakty czy spoufalać się z ludem, który w ich przekonaniu żył krwią i przemocą (s. 130).

Czasem dochodziło też do zabawniejszych nieporozumień. Żyjący dalej na zachód Odżibwejowie najpierw napotkali na ślady bytności Europejczyków, a nie na nich samych. Widząc doszczętnie wykarczowaną połać lasu doszli do wniosku, że miejsce to musiały nawiedzić gigantyczne bobry z wielkimi, ostrymi zębami. Także Potawatomi i Menomini zamieszkujący nad Jeziorem Michigan twierdzili, że Europejczycy nie są ludźmi, lecz przedstawicielami jakiegoś innego, nieznanego gatunku. Nie chodziło wcale o ubiór czy kolor skóry, ale fakt, że ciała przybyszy były pokryte włosami.

Ludzie z kraju biedaków i morderców

Oczywiście pierwsze wrażenia bywają złudne. Kiedy dla Francuzów stało się jasne, że zostaną w Ameryce Północnej na stałe, postanowili należycie zaimponować Indianom: tak, by ci potulnie im się podporządkowali, przejmując lepsze obyczaje i prawdziwą religię. W tym celu wysłali kilku tubylców do Europy, którzy po specjalnie zaaranżowanej „wycieczce” mieli wrócić do swych plemion i opowiedzieć pobratymcom o napotykanych wspaniałościach. Cóż, znowu sprawy nie potoczyły się do końca tak, jak planowano.

Francuski odkrywca Kanady Jacques Cartier napotyka pierwszych Indian... Chyba nie zrobił za dobrego pierwszego wrażenia.

Francuski odkrywca Kanady Jacques Cartier napotyka pierwszych Indian... Chyba nie zrobił za dobrego pierwszego wrażenia.

W 1562 roku trzej członkowie plemienia Tupinambá zabrani na dwór francuskiego króla Karola IX zwrócili uwagę przede wszystkim na… panującą we Francji nierówność społeczną. Jak pisze Axtell: zauważyli oni, że są wśród nich [tj. Francuzów] ludzie dogadzający sobie wszelkimi rzeczami, podczas gdy druga połowa ludu żebra u ich drzwi, borykając się z głodem i biedą (s. 140). Taki podział dóbr wydawał się „dzikim” z Ameryki nad wyraz niesprawiedliwy.

Równie negatywne wrażenia odniósł pół wieku później niejaki Savignon – osiemnastoletni Huron wysłany do Francji na podobną eskapadę. Jego wstręt budziły tchórzliwe i iście kobiece sprzeczki mężczyzn oraz wielka liczba potrzebujących i żebraków wynikająca – jego zdaniem – z niechęci Francuzów do wspierania bliźnich w potrzebie.

I jeszcze jedna podobizna dumnego... przedstawiciela ludu jedzącego drewno i pijącego krew.

I jeszcze jedna podobizna dumnego... przedstawiciela ludu jedzącego drewno i pijącego krew.

Najbardziej oburzyło go jednak, że wśród Francuzów ludzie są chłostani, wieszani i uśmiercani niezależnie od tego czy ponoszą za coś winę czy też nie. Słysząc o takich okrucieństwach współplemieńcy Savignona odmówili wysyłania jakichkolwiek dzieci do francuskich szkół w Quebeku.

Prymitywy i żebracy zza oceanu

Artykuł powstał w oparciu o książkę Jamesa Axtella pt. "After Columbus: Essays in the Ethnohistory of Colonial North America" (Oxford University Press, 1988).

Artykuł powstał w oparciu o książkę Jamesa Axtella pt. "After Columbus: Essays in the Ethnohistory of Colonial North America" (Oxford University Press, 1988).

Indianie nie tylko pogardzali obyczajami (a raczej brakiem obyczajności) Europejczyków, ale też byli święcie przekonani o własnej wyższości: i to niezależnie od wielu zamorskich wynalazków i broni, które budziły ich podziw.

Cytowany wyżej Savignon nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że Francuzi zostali przygnani do jego ojczyzny przez biedę i niedobór podstawowych surowców. Nie był w takich poglądach odosobniony. James Axtell wyjaśnia, że Indianie – ci rzekomo dzicy, biedni i żyjący w analfabetyzmie ludzie – mieli potężny kompleks wyższości. Przykładowo kiedy Mikmakowie po raz pierwszy napotkali Francuzów, stwierdzili, że są od nich lepsi, dzielniejsi a nawet bogatsi. Przez kolejne 80 lat bynajmniej nie zmienili swoich poglądów. XVII-wieczny wódz tego plemienia ujął sprawę krótko: Nie ma żadnego Indianina, który nie uważałby się za szczęśliwszego i potężniejszego od Francuzów (s. 142).

Źródło:

James Axtell, After Columbus: Essays in the Ethnohistory of Colonial North America, Oxford University Press, 1988.

Zobacz też:

  1.  Kto odkrył Amerykę? Fenicjanie, mnisi czy może… templariusze?
  2. Stany Zjednoczone… Islandii?
  3. Krótka historia kanibalizmu
  4. Jaka była skuteczność nowożytnej broni palnej?
  5. Polowania na czarownice na Litwie

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Kontrowersje, Wyczytane.


Zapraszamy do dyskusji o treści artykułu. Natomiast jeśli znalazłeś literówkę lub innego rodzaju błąd językowy, skorzystaj z odpowiedniego formularza.


Dodano 12 komentarzy do tekstu “Co Indianie mieli do powiedzenia o pierwszych napotkanych Europejczykach?”

  1. vdr, 15 lutego 2012 o godzinie 12:24

    Odnośnie ostatniego akapitu – nie istnieje w psychologii pojęcie „kompleksu wyższości”.

  2. Kamil Janicki, 15 lutego 2012 o godzinie 12:31

    Nie jestem psychologiem, więc trudno mi się odnieść – nie sądzę też, by Panu Axtellowi chodziło o ścisły termin psychologiczny. Takie określenie jest powszechne literacką, pojawia się też w słownikach języka polskiego. Myślę, że każdy wie o co chodzi.

  3. Polak, 15 lutego 2012 o godzinie 14:35

    Tu Polacy, przejmujemy tych Indian!!!

  4. Krzysiek, 15 lutego 2012 o godzinie 17:13

    Czy książka pana Axtella została może wydana po polsku? Pozdrawiam. ;)

  5. Kamil Janicki, 15 lutego 2012 o godzinie 17:19

    Nie, z czego wiem ma tylko angielską wersję. Swój egzemplarz namierzyłem ją parę lat temu w anglojęzycznym antykwariacie w Krakowie.

  6. Jarek, 15 lutego 2012 o godzinie 18:08

    „Innuita” (Innuit) to „nowoczesne” słowo oznaczające Eskimosa, nie Indianina.

  7. Kamil Janicki, 15 lutego 2012 o godzinie 18:34

    Już o tym była dyskusja na naszym profilu na Facebooku :). Niestety mylisz się. „Innuici” w języku polskim odnoszą się do:

    1. jak sam stwierdziłeś – tzw. Eskimosów.
    2. ludu Innu – czyli Indian zamieszkujących m.in. nad rzeką św. Wawrzyńca.

    Chyba z artykułu jasno wynika, że chodzi o tych drugich. Jak już stwierdził jeden z naszych czytelników: Eskimosi to chyba w kanoe nie pływali ;-).

  8. Jarek, 16 lutego 2012 o godzinie 16:10

    Sorry.

  9. Venidle, 17 lutego 2012 o godzinie 17:55

    Ciekawy artykuł – subskrybuję tę stronę od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że choć wiele jest fajnych, ten jest jednym z bardziej interesujących :)

  10. Kamil Janicki, 17 lutego 2012 o godzinie 20:00

    Dzięki, bardzo się cieszę, że artykuł się spodobał. Zachęcony jego popularnością (już przeszło 9000 czytelników) zamierzam na dniach przygotować kolejny tekst o rzeczywistości widzianej oczami przegranych i zapomnianych :). Z góry zachęcam do lektury!

  11. Kamil Janicki, 17 lutego 2012 o godzinie 20:01

    @Jarek:

    Nie ma za co przepraszać, każdy popełnia błędy :). Dzięki za czujność i zapraszam do czytania innych naszych artykułów :)

  12. Redakcja, 17 lutego 2012 o godzinie 20:05

    Wybrane komentarze do artykułu z serwisu wykop.pl (http://www.wykop.pl/link/1044167/co-indianie-mieli-do-powiedzenia-o-pierwszych-napotkanych-europejczykach/):

    Belzebub:
    „Francuzi zostali przygnani do jego ojczyzny przez biedę i niedobór podstawowych surowców” a w tym jest więcej niż ziarno prawdy.

    TheKamis:
    Indianie czuli się potężniejsi i dzielniejsi niż Francuzi? Też mi coś… ;)

    tudesky:
    „Złoto gór czarnych” fajna książka przygodowa o Indianach z której można się też sporo dowiedzieć o ich sposobie życia jak i historii.polecam.

    sgsman:
    @tudesky: to nazwa całej trylogii Szklarskiego (z żoną – tego od przygód Tomka Wilmowskiego). Potwierdzam, wyborna lektura!

    ZdzisiekPoranny:
    Jak wiemy historia szybko zweryfikowała indiańskie poczucie wyższości. Widać też że nierówności społeczne mają się nijak do siły danego kraju.

    Katsumoto:
    „W 1562 roku trzej członkowie plemienia Tupinambá zabrani na dwór francuskiego króla Karola IX zwrócili uwagę przede wszystkim na… panującą we Franci nierówność społeczną. Jak pisze Axtell: zauważyli oni, że są wśród nich [tj. Francuzów] ludzie dogadzający sobie wszelkimi rzeczami, podczas gdy druga połowa ludu żebra u ich drzwi, borykając się z głodem i biedą (s. 140). Taki podział dóbr wydawał się „dzikim” z Ameryki nad wyraz niesprawiedliwy.”

    Ciekawe jak wyglądałby teraz świat, gdyby to Indianie nim rządzili…

    mehis
    @Katsumoto: Jak to jak? Komunistycznie ;-) Wszystkim po równo!

    Katsumoto
    @mehis: Poczytaj trochę o Indianach obu Ameryk, a poprawisz swój komentarz.

    mehis
    @Katsumoto: Wbrew pozorom trochę na ten temat czytałem. Proponuję potraktować powyższy komentarz z większym przymrożeniem oka: jako odniesienie wyłącznie do osobliwych wniosków wspomnianych trzech Indian. „zwrócili uwagę przede wszystkim na… panującą we Franci nierówność społeczną.”, „Taki podział dóbr wydawał im się nad wyraz niesprawiedliwy”. Każdemu chyba nasunie się na myśl intuicyjnie właśnie komunizm… choć oczywiście szersze spojrzenie na kulturę rdzennych Amerykanów kompletnie wyklucza taką konstatację.

Dodaj swój komentarz

Epoki










Kategorie

Archiwum

Facebook





Historia w sieci

  • Ale historia
  • Czas Gentlemanów
  • Herstoria
  • Historia i media
  • Historia.org.pl
  • II wojna światowa (sww)
  • Kadrinazi
  • Nieznana historia
  • Słowem malowane
  • Wydawca.com.pl